Etapy cyklu życia relacji nawiązanej offline vs. online

Od 1995 roku wzrasta odsetek osób, które poznały swoich partnerów online i nie jest to tylko alternatywa, ale także wyparcie tradycyjnych sposobów poznawania nowych osób. Wraz ze wzrostem znaczenia Internetu maleje natomiast nie tylko wpływ pośrednictwa rodziny, współpracowników, szkoły, sąsiedztwa i kościoła, ale także przyjaciół (M. J. Rosenfeld, R. J. Thomas 2012, s. 526–532). Mogłoby się zdawać, że ta zmiana dotyczy tylko proporcji osób, które poznały się online vs. offline. Jednak zmiana jaka zaszła jest dużo bardziej znacząca, bo dotyczy tego, jak te relacje się rozwijają, a później kończą. Porównaniem etapów cyklu życia relacji zajmowała się R. Kallis (2017) w swojej rozprawie doktorskiej.

Wzmacnianie i rozwój relacji w cyklu życia znajomości nawiązanej offline

Model cyklu życia relacji wg. Knappa (1978) jest próbą odzwierciedlenia rzeczywistości, w której ludzie poznają się w tradycyjny sposób. Najpierw dochodzi do interakcji między dwiema osobami. Ludzie spotykają się i wywierają na sobie określone pierwsze wrażenie. Jest to etap inicjowania znajomości. Po nim następuje faza eksperymentowania, kiedy zainteresowane sobą osoby szukają o sobie informacji i wzajemnie sprawdzają. Przejście do kolejnego etapu wiąże się z większą gotowością do odkrywania się przed drugą osobą przez co staje się ona emocjonalnie bliższa (faza intensyfikacji). Partnerzy zaczynają wspólnie podejmować różne aktywności jako para i też inne osoby tak ich postrzegają (faza integrowania), co też publicznie zostaje potwierdzone (etap związania). Opisane tutaj etapy prowadzą do umocnienia znajomości, która może być dalej utrzymywana.

Etapy osłabienia relacji w cyklu życia znajomości nawiązanej offline

Model Knappa obejmuje również etapy osłabiania relacji. Kiedy pary zaczynają używać „ja” zamiast „my” następuje etap różnicowania.  Zwiększający się dystans może prowadzić do zmian w ilości i jakości komunikacji (faza ograniczania i stagnacji). W końcu para unika okazji do rozmowy (etap unikania), żeby ostatecznie zdecydować się zakończyć niesatysfakcjonującą relację. Jednak nie każda relacja przechodzi przez wyróżnione etapy w tej samej kolejności i w ten sam sposób.

Rozwój relacji nawiązanej w sieci – nowe etapy i inne tempo

Według R. Kallis (2017) rozwój relacji nawiązanej w sieci wyróżnia przede wszystkim fakt, że występują w nim dwie dodatkowe fazy zanim dojdzie do zapoczątkowania komunikacji – tworzenie profilu (kodowanie) i przeglądanie oraz ocena innych osób (dekodowanie). Strategia prezentacji siebie i dokonywania selekcji rzutuje na etap inicjowania znajomości, bo determinuje, ile wiadomości i matchy otrzymamy. W realu, decydując się rozpocząć rozmowę, bazujemy na atrakcyjności i dostępności danej osoby. Kolejne fazy następują po sobie dość szybko. W rozwoju znajomości online ten proces może być spowolniony. Tutaj dokonuje się: wstępna ocena profilu, otrzymanie matcha, ponowna ocena kandydata i dopiero wówczas któraś z osób wysyła wiadomość inicjującą (na ich temat pisałam w tym tekście).

Dalszy proces wzmacniania znajomości nawiązanej na portalu lub przez aplikację randkową

Etap eksperymentowania w znajomości online również odpowiada prowadzeniu rozmów, ale z tą różnicą, że para przenosi komunikację na inne platformy (np. Messenger, WhatsApp, SnapChat).  Ma to nie tylko ułatwić dalszą wymianę wiadomości, ale służy również do zmniejszenia niepewności, co do tożsamości rozmówcy. Można bowiem zweryfikować, jak faktycznie wygląda, kim jest w social mediach itp., jednocześnie uzyskując coraz więcej informacji od niego samego. W zależności od zamiarów rozpoczęcia znajomości, zanim dojdzie do spotkania, to te rozmowy mogą mieć różną długość. W niektórych przypadkach relacja w sieci wchodzi w fazę intensyfikacji, ale jak pisałam tutaj, zbyt długie utrzymywanie znajomości online może być niekorzystne. Kiedy para po spotkaniu kontynuuje znajomość, to rozwija się „normalnie”, tj. zgodnie z cyklem życia relacji nawiązanej offline. Nie wszystkie znajomości mają jednak szanse dojść do wyższych faz rozwoju związku.

Sposoby zakończenia nawiązanej relacji online

Model Knappa pokazuje proces osłabienia związku występującego po etapie związania. Jednak większość użytkowników nie osiągnęła tego etapu, to ich relacja rozpadła się dużo szybciej, w dodatku nie przechodząc przez wszystkie 5 faz. Wygasanie, uzasadnienie końca relacji albo zniknięcie to trzy sposoby zakończenia nawiązanej relacji. Pierwszy z nich dotyczy zmian w ilości i jakości komunikacji, które mogą wystąpić w różnych momentach rozwoju znajomości. Chyba wielu z nas było w sytuacji, w której najpierw super się z kimś rozmawiało, ale z czasem, wymiana wiadomości stawała się mniej wciągająca. Drugi wyróżniony sposób to otwarte zakończenie. Może mieć miejsce np. po pierwszej albo kolejnej randce, kiedy użytkownik ocenia szansę kontynuacji relacji. Decyzja o zakończeniu znajomości jest wyrażona wprost, ale rzadko ma miejsce podczas spotkania twarzą w twarz. Z kolei przy zniknięciu osoba decyduje się nie angażować w dalszą znajomość, ale nie informuje o tym drugiej osoby, to tzw. ghosting.

Zmiany w randkowaniu dotyczą etapów cyklu życia relacji i stałej obecności technologii

W randkowaniu online zachodzą dwie istotne zmiany w kontekście rozwijania i zakończenia relacji. Najpierw inwestuje się dużo czasu w szukanie i poznawanie kogoś na portalu i aplikacji randkowej, a później inwestycja okazuje się fiaskiem. Co więcej, technologia obecna jest właściwie na każdym etapie rozwoju współczesnych relacji, od jej nawiązania, po utrzymywanie i rozpad. Dwie pierwsze fazy wzmacniania relacji zachodzą głównie online. Po etapie eksperymentowania, para spotyka się już twarzą w twarz. Nadal jednak partnerzy komunikują się online. Dalej, faza związania, tj. publicznej deklaracji o byciu parą może być zrealizowana w mediach społecznościowych. Możemy także obserwować proces osłabiania relacji pary przyglądając się publikowanym treściom. Co ważne, tzw. ghosting, raczej rzadko występuje w tzw. realu, tymczasem przy znajomościach online, stosunkowo często.

Wyniki badań przywoływane w artykule i jego treść powstała na podstawie:

  • Kallis R. (2017) Swipe Left or Right but What Happens for the Rest of the Night? A Qualitative Approach to Understanding the Life Cycle of Tinder Relationships. Theses and Dissertations. [dostępny online: https://knowledge.library.iup.edu/etd/1504]
  • Knapp, M. L. (1978). Social intercourse: From greeting to goodbye. Boston: Allyn and Bacon, Inc.
  • Rosenfeld M. J., Thomas R. J., 2012, Searching for a Mate: The Rise of the Internet as a Social Intermediary, American Sociological Review, 77(4).


Źródło zdjęcia: IB306660 z Pixabay 

Przewidywanie trwałości związków przez algorytmy

Badanie i przewidywanie trwałości związków nie jest nowością. John Gottman jest z pewnością jednym z najbardziej rozpoznawalnych badaczy, którzy zajmowali się funkcjonowaniem par i przewidywaniem rezultatów ich związków. Nowością jest natomiast rosnąca rola technologii w ocenie kondycji naszej relacji. Czy zastanawiałeś się kiedyś, ile informacji na temat Twojego związku zgromadzono w ramach Big Data? Jak myślisz czy algorytmy są w stanie przewidzieć, czy zamierzasz zerwać ze swoim partnerem albo jak długo będzie trwała ta relacja, w którą jesteś aktualnie zaangażowany/a?

Obserwacja aktywności pary w sieci

Niezwykle interesujące jest to, w jaki sposób i na bazie jakich informacji możliwa jest ocena naszego stosunku do partnera. W tym tekście pisałam o tym, że umiarkowana prezentacja związku w mediach społecznościowych może być dla parterów ważna i łączyć się z większym poczuciem satysfakcji, a także mieć pozytywny wpływ na to, co łączy dwojga ludzi. Natomiast zmniejszająca się aktywność partnerów w prezentacji swojego związku w Internecie może stanowić sygnał ostrzegawczy nadchodzącego końca relacji.

Zmiany na profilu jako sygnał ostrzegawczy

K. Garimell, I. Weber i S. D. Cin (2014) wykorzystali informacje umieszczane na profilach, aby prześledzić zmiany na nich zachodząc w czasie trwania związku i jego zakończenia. Zauważono, że kiedy ludzie są razem, to najczęściej używają innych słów niż wtedy, gdy już ze sobą zerwą. Tę zmianę najogólniej można określić jako przejście z „Kocham Cię tak…” do „Nienawidzę kiedy…”. Oznaką nadchodzącego zakończenia relacji była nie tylko zmiana jakościowa w wysyłanych komunikatach, ale także ich ilość. Okazuje się, żejuż na 4 tygodnie przed rozstaniem dało się zaobserwować mniejszą aktywność partnera pod względem odpisywania na wiadomości lub jego oznaczenia w postach i zdjęciach.

O trwałości związków użytkowników Facebooka

Nowoczesne technologie i uczenie maszynowe (ang. machine learning) odgrywają coraz większe znaczenie w wykrywaniu zmian w rozwoju relacji uczuciowych. Przykładem może tutaj być próba przewidywania trwałości związków na podstawie danych zgromadzonych na Facebooku. Bogdan State (2014), analizując statusy związków w latach 2008–2011, stwierdził, że badane pary były bardziej skłonne do pozostania razem po upływie 3 miesięcy. Co jednak ważne, ich szanse na sukces wzrastają wraz z upływem czasu. Zauważył również, że do rozstań najczęściej dochodzi w okresie letnim (od maja do lipca). Z kolei w okresie od stycznia do połowy lutego tych zerwań jest najmniej. To pewnie ze względu na zbliżające się Walentynki.

Udział technologii w doborze partnera

Sztuczna inteligencja może mieć jednak dużo większy wpływ na przyszłość miłości niż tylko wnioskując na temat kondycji naszego związku, ale kształtując nawiązywane relacje i ich rozwój. Większość obecnej technologii koncentruje się na początkowym etapie dopasowania i ten kierunek ma być dalej rozwijany. eHarmony deklaruje, że o ile aktualnie dopasowuje pary pod względem podzielanych wartości i osobowości, to w 2025 będzie możliwe przewidywanie zgodności na poziomie fizyczności. Innymi słowy, twórcy deklarują, że będą w stanie wskazywać kandydatów, do których poczujmy tzw. „chemię”.

Przyszłość randek online

Wizja randkowania kierowanego przez sztuczną inteligencję nie wydaje się być całkowicie nierealna. Po obejrzeniu 4 odcinka serialu Czarne Lustro można się tylko zastanawiać, jak daleko posunie się rozwój technologii w tym zakresie. W „Hang the DJ” przedstawiono system, który dopiera partnera i określa, w jakim czasie ich związek dobiegnie końca, nie pozostawiając wyboru jego użytkownikom.  Kolejne nawiązywane relacje mają służyć gromadzeniu danych o danej osobie, aby perfekcyjnie dobrać dla niej partnera. Co, jak się okazało, stanowiło rezultat symulacji. Zdecydowanie polecam obejrzeć ten odcinek!

Google Home i Alexa – nie tylko asystent, ale też terapeuta

Ciekawie kształtuje się też wizja nowej funkcji sztucznej inteligencji, tj. jej rola w utrzymaniu relacji w znacznie bardziej terapeutycznym kontekście. Inteligentni asystenci domowi, którzy korzystają z technologii rozpoznawania głosu, np. Google Home i Alexa, mogą pewnego dnia zostać wykorzystani do identyfikowania stanu relacji na podstawie analizy akustycznej komunikacji werbalnej między parą – biorąc pod uwagę wzorce wokalne, zmienność słów w czasie, intonację i częstotliwość komunikacji (eHarmony, 2018) Co ciekawe, takie analizy zostały już z powodzeniem wykonane przy okazji przewidywania wyników terapii par (M. Nasir, B. R. Baucom, P. Georgiou, S. Narayanan, 2017).

Zastanawiasz się czy wybrałeś odpowiednią osobę? W uzyskaniu odpowiedzi pomoże Ci aplikacja.

Gdyby ktoś był ciekawy, jakie szanse na przetrwanie ma jego związek, to można je oszacować korzystając z aplikacji StayGo. Narzędzie jest o tyle ciekawe, ż uzyskuje się numeryczny system punktacji, który identyfikuje mocne i słabe strony analizowanej relacji, pozwala śledzić codzienne wzloty i upadki, ale także angażuje znajomych i rodzinę do oceny związku (informacje dostępne w Google Play).

Aspekty wykorzystywania gromadzonych o nas informacji w sieci

Niewątpliwie technologia i sztuczna inteligencja wkraczają w nasze życie i stają się jego częścią. W efekcie, nawet coś tak intymnego i prywatnego, jak bycie w związku uczuciowym staje się przedmiotem obserwacji i przewidywań. Z jednej strony, żeby nam pomóc – najczęściej przekonując nas, że algorytmy widzą coś więcej niż my sami, np. w kontekście doboru partnera albo oceny kondycji związku. Jednak z drugiej strony, wykorzystywanie gromadzonych danych wydaje się być etycznie wątpliwa, kiedy celuje się w nas reklamy i kontroluje wybory. Znany jest fakt, że ludzie po kiepskim rozstaniu są skłonni wydawać więcej pieniędzy na zakupy i podróże. Może to przynieść nawet chwilową poprawę samopoczucia (A. Selin Atalay, Margaret G. Meloy, 2011), ale czy chcielibyśmy by ktoś wykorzystywał naszą trudną sytuację i na nas zarabiał?

Fascynuje mnie fakt poszukiwania takich prawidłowości, które pozwolą ludziom tworzyć szczęśliwe i długotrwałe związki, ale jednocześnie niepokoi mnie to, jak wiele dzieje się bez udziału naszej świadomości. A Wy co o tym myślicie?  Zachęcam do podzielenia się swoją opinią a także udostępniania tekstu, jeśli uznacie go za interesujący!

Wyniki badań przywoływane w artykule i jego treść powstała na podstawie:

  • Atalay S. A., Margaret M. G. (2011) Retail therapy: A strategic effort to improve mood, Psychology and Marketing 28(6), 638 – 659
  • Dickson  E. J. (2019) Can Alexa and Facebook predict the end of your relationship?“ Expiration dating” may be closer than we think. [Dostępny online: https://www.vox.com/the-goods/2019/1/2/18159111/amazon-facebook-big-data-breakup-prediction]
  • eHarmony (2018) The future of dating report 2018: smart devices will predict if your relationship is on the rocks. [Dostępny online: https://www.eharmony.co.uk/dating-advice/dating/the-future-of-dating-report-2018-smart-devices-to-predict-if-your-relationship-is-on-the-rocks]
  • Garimell K., Weber I. Cin S. D. (2014) From „I love you babe” to „leave me alone” – Romantic Relationship Breakups on Twitter, SocInfo 2014: Social Informatics, 199-215.
  • Nasir M, Baucom BR, Georgiou P, Narayanan S (2017) Predicting couple therapy outcomes based on speech acoustic features. PLoS ONE 12(9): e0185123. 
  • State B. (2014) Flings or Lifetimes? The Duration of Facebook Relationships. [Dostępny online: https://www.facebook.com/notes/facebook-data-science/flings-or-lifetimes-the-duration-of-facebook-relationships/10152060513428859]

Dlaczego spotykamy dziwne osoby na Tinderze?

Nieudaną randkę zaliczył chyba każdy użytkownik portalu i aplikacji randkowej. Ja również nie byłam pod tym względem wyjątkiem. Zdarzało mi się umówić z kimś, kto, jak się okazywało podczas randki, nie był dla mnie odpowiedni, ale nie trafiłam na żadnego „małżonka, porzuconego alkoholika i fana żołnierzy wyklętych”. Odwołuję się tutaj do zajawki wywiadu z autorką książki „50 twarzy Tindera”, opublikowanego w „Newsweeku”. Jaki są Wasze doświadczenia, czy faktycznie spotkaliście tylko dziwne osoby na Tinderze?

Ocena dotychczasowych randek

Nasze doświadczenia, bardziej lub mniej, różnią się od siebie. Kiedy rozejrzymy się wśród swoich znajomych znajdziemy zarówno takie osoby, które poznały swojego partnera w sieci i będą twierdziły, że na Tinderze można znaleźć „normalnych” ludzi, jak i te, które kiepsko trafiają i swoje przekonania o poznanych kandydatach będę uogólniać na całą grupę użytkowników. Często bazujemy na własnych doświadczeniach i dlatego trudno jest nam zachować obiektywizm. Co więcej, jesteśmy bardziej skłonni brać pod uwagę negatywne informacje niż pozytywne przy konstruowaniu ogólnej oceny (tzw. efekt negatywności). Nawet jeśli, jak pisze Joanna Jędrusik (2019):

„wśród oceanu beznadziejnych randek zdarzają się fajne, a nawet wspaniałe”,

to i tak najbardziej będziemy pamiętać tę skrajnie nieudaną randkę.

Randkujący online w świetle badań naukowych

Według niektórych badaczy stereotypowy obraz użytkownika portalu randkowego, tj. osoby zdesperowanej, która nie radzi sobie w relacjach damsko-męskich, możemy traktować jako przestarzały. Pomiędzy grupą użytkowników portali i osobami, które nimi nie są, społeczne, demograficzne i osobowościowe różnice są raczej niewielkie (W. Aretzi in. 2010, s. 13). Literatura oferuje sprzeczne dowody na temat tego, czy użytkownicy portali randkowych są bardziej lub mniej wyposażeni w umiejętności społeczne w porównaniu z innymi.

Osoby z deficytami będą szukały partnera w sieci?

W kwestii nawiązywania relacji w sieci badacze weryfikowali najczęściej dwie hipotezy. Z jednej strony zakładano, że ludzie doświadczający niepokoju w interakcjach społecznych, mający trudności w inicjowaniu oraz budowaniu relacji twarzą w twarz będą korzystać z Internetu, jako miejsca, w którym braki kompetencyjne ulegną kompensacji i będą mieli lepszą możliwość wyrażenia samych siebie (ang. The social compensation hypothesis). Osoby z dużym niepokojem związanym z tradycyjnym randkowaniem i niskimi kompetencjami społecznymi dostrzegają korzyści z uczestnictwa na portalach randkowych, ale chcą poznawać innych ludzi w bezpośredniej interakcji. Natomiast osoby posiadające wysokie kompetencje społecznie wykazują mniejszy lęk, dostrzegają mniej korzyści i są mniej zainteresowane poszukiwaniem partnera w sieci (M. E. M. Poley, S. Luo 2012, s. 416–418).

Bycie online to sposób na rozwinięcie swojej, już i tak często, rozbudowanej sieci kontaktów

Z drugiej strony, zakładano, że osoby o niskim lęku społecznym i posiadające wysokie kompetencje społeczne będą wykorzystywały swoje umiejętności w sieci, jako alternatywne miejsce, w którym będą mogli poszerzyć grono swoich znajomych (ang. The rich-get-richer hypothesis). P. M. Valkenburg i J. Peter (2007, s. 852) wskazują, że osoby nawiązujące relacje w Internecie charakteryzuje niski poziom niepokoju związanego z randkowaniem. Nie została też potwierdzona hipoteza o wykorzystywaniu sieci do rekompensaty deficytów społecznych jej użytkowników. Wręcz przeciwnie, osoby towarzyskie są bardziej skłonne do korzystania z internetowych serwisów randkowych, zwłaszcza jeśli mają wysoką samoocenę i zbudowanie związku jest dla nich ważne (W. Aretz i in. 2010, s. 13; M. Kim, K-N. Kwon, M. Lee 2009, s. 447–448).

Poznane osoby na Tinderze vs. offline

Osoby randkujące online i te, które preferują inicjowanie relacji twarzą w twarz, są bardziej podobne niż różne pod względem osobowości czy samooceny. Dlaczego więc w sieci spotykamy tylu dziwnych ludzi? Pewnie gdybyśmy umawiali się z zupełnie przypadkowymi osobami w tzw. realu, to też zaliczylibyśmy nieudaną randkę. Na co dzień przebywamy co prawda z różnymi ludźmi, ale na swoich znajomych i potencjalnych partnerów wybieramy raczej osoby z tych samych kręgów społecznych. Mamy więc względnie podobny gust, styl życia, wykształcenie, wartości itp. Z kolei w sieci możemy spotkać osoby, które w innych warunkach szybko byśmy odrzucili. Społeczność portali i aplikacji randkowych odzwierciedla przekrój naszego polskiego społeczeństwa, dlatego znajdziemy tam właściwie każdego. Autorka książki „50 twarzy Tindera” opisała swoje spotkania m.in. z rasistą, homofobem, antysemitą, fanem Breivika itp., chociaż próbowała jasno komunikować, jakie wartości są jej bliskie, licząc, że ich przeciwnicy ominą ją w swoich matrymonialnych wyborach. 

Bycie selektywnym minimalizuje liczbę rozczarowań

Podsumowując sformułowałabym tezę, że osoby na Tinderze niczym się nie różnią od tych, które potencjalnie możemy spotkać na ulicy. Oczywistym jest, że nie z każdą z tych osób chcielibyśmy się zaprzyjaźnić, a co dopiero związać. Co można zrobić, aby spotkać jak najmniej dziwnych osób? W skrócie: być selektywnym i nie umawiać się na randkę w ekspresowym tempie. Na temat tego, kiedy najlepiej spotkać się z osobą poznaną w sieci pisałam przy okazji tego tekstu. Przy takim dwuetapowym procesie podejmowania decyzji o pójściu na spotkanie, tj. przegląd profilu oraz rozmowa, w której mamy możliwość wybadać, z jaką osobą mamy do czynienia i czy w ogóle czujemy się w tej relacji komfortowo. W efekcie możemy zminimalizować szansę na kolejną nieudaną randkę. W tym celu warto zajrzeć do dwóch innych tekstów na blogu, dotyczących przygotowania opisu na profil i wyboru zdjęcia. Zawarte tam wskazówki pozwolą na wstępną selekcję kandydatów poprzez zasygnalizowanie własnych oczekiwań.

Więcej na temat tego, w jaki sposób zmniejszyć ilość nieudanych spotkań napiszę w następnym poście. Zapraszam do polubienia fanpage’a Naukowo Uczuciowo na Facebooku, żeby być na bieżąco z najnowszymi tekstami!

Wyniki badań przywoływane w artykule i jego treść powstała na podstawie:
  • Aretz W., Demuth I., Schmidt K., Vierlein J. (2010). Partner search in the digital age. Psychological characteristics of Online-Dating-Service-Users and its contribution to the explanation of different patterns of utilization. Journal of Business and Media Psychology, 1.
  • Januszewska P. (2019) Twarze polskiego Tindera. Tam gdzie depresja miesza się z seksem. Wywiad z Joanną Jędrusik, autorką książki „50 twarzy Tindera. Newsweek, wydanie z dnia 21.04.2019
  • Jędrusik J. (2019) 50 Twarzy Tindera. Warszawa: Wydawnictwo Krytyki Politycznej, ss. 213.
  • Kim M., Kwon K-N., Lee M. (2009). Psychological Characteristics of Internet Dating Service Users: The Effect of Self-Esteem, Involvement, and Sociability on the Use of Internet Dating Services. CyberPsychology & Behavior, 12(4), 445-449.
  • Poley M.E.M, Luo S. (2012) Social compensation or rich-get-richer? The role of social competence in college studentrs’ use of the Internet to find a partner. Computers in Human Behavior, 28, 414-419.
  • Valkenburg P.M., Peter J. (2007). Who Visits Online Dating Sites? Exploring Some Characteristics of Online Daters. CyberPsychology & Behavior, 10(6), 849-852.

Randki osób w dojrzałym wieku

Trudności w znalezieniu partnera doświadcza wiele osób w różnym wieku. Jednak sytuacja na rynku matrymonialnym jest zupełnie inna dla poszczególnych grup wiekowych. Istotną kwestią jest zmniejszająca się wraz z wiekiem sieć kontaktów społecznych i osób, z którymi można nawiązać romantyczną relację.

Dlaczego z wiekiem coraz trudniej jest znaleźć partnera?

Trudno jest wychodzić i odwiedzać nowe miejsca tak często, jak to się robiło będąc 25-latkiem. Z czasem zawęża się również krąg znajomych, który są singlami na rzecz tych osób, które posiadają już swoje rodziny. Jeszcze inne osoby nie mają czasu na randki i jedyne kontakty, które nawiązują mają charakter biznesowy. Co więcej, zmniejsza się liczba potencjalnych partnerów. Chociaż część z ich wraca na rynek matrymonialny po zakończonych związkach, to i tak dostęp do nich może być ograniczony. Co ciekawe, w dojrzałym wieku na jednego mężczyznę na portalu randkowym przypadają trzy kobiety. W dodatku panowie i tak preferują młodsze partnerki, są bardziej tolerancyjni co do ewentualnych różnic w kwestii rasy, religii, dochodu i poglądów politycznych niż kobiety (T. Field, 2018, za: W.D. McIntosh, Jr L. Locker, K. Briley, R. Ryan, A. J. Scott, 2011).

Życie uczuciowe i seksualne osób w dojrzałym wieku

Motywy, jakimi kierują się osoby w dojrzałym wieku logując się na portal randkowy nie różnią się od tych, które deklarują młodsi użytkownicy. Motywy są te same, ale częstotliwość ich występowania może być inna. W jednym z badań (AARP, 2012) przeprowadzonych na osobach w wieku 50 i starszych powody randkowania online były następujące (w kolejności malejącej): a) nawiązanie poważnej relacji uczuciowej (48%), b) przyjaźń/towarzystwo (26%), c) dorywcze randki (14%), d) intymne/seksualne relacje (5%), e) inne (1%). I faktycznie, respondenci w wieku powyżej 55 roku życia rzadziej przyznawali się do kontaktów fizycznych na pierwszej randce w porównaniu do tzw. milenialsów (Senior Dating Survay). Niemniej, nie należy stereotypowo utrzymywać, że dojrzałość wiąże się z zaprzestaniem odczuwania potrzeb seksualnych.

Potwierdza to najnowszy artykuł w tygodniku Polityka (2019) Życie seksualne Polaków. Martyna Bunda pisze:

„Życie seksualne Polaków po sześćdziesiątce, i później, to bodaj najważniejsza zmiana, jaka dokonała się w ostatnich dziesięcioleciach. (…) Osławione romanse w sanatoriach może się i zdarzają, ale dziś nawet na Badoo można wyłowić kogoś, komu daleko do estetyki „staruszka”. Na Tinderze, kojarzonym z młodszym odbiorcą, bardzo dojrzałych Polaków jest kilkanaście tysięcy. Załapują się na przygodny seks, ale nie lubią takiego na chybcika, z często zmienianym partnerem. Jeśli już coś zaskoczy, ludzie w tej grupie wiekowej łatwiej angażują się w trwalsze związki.”

Zdrowie fizyczne, atrakcyjność i bliskie relacje jako promowane wartości 

I faktycznie, biorąc pod uwagę analizowane w jednym z badań profile na portalach randkowych, to zainteresowane fizyczną atrakcyjnością i seksualnością uwidacznia się u użytkowników w średnim i dojrzałym wieku. Osoby starsze koncentrują się także na relacjach z innymi, doceniając ich bliskość i dążąc do niej oraz zdrowiu fizycznym. Z kolei użytkownicy w średnim wieku podkreślają swoje osiągnięcia, nawiązują do swojej pracy zawodowej (E. M. Davis, K. L. Fingerman, 2015). Kwestia zachowania zdrowia pojawiała się nie bez powodu, ponieważ jego utrata wiąże się z realizowaniem funkcji opiekuńczej, której oczekiwali mężczyźni od swoich przyszłym partnerem, a kobiety wolałyby tego uniknąć (R. K. Wion, S. J. Loeb, 2015, za: S. McWilliams, A. E. Barrett, 2014).

Zmiany w sposobie randkowania 

Randkowanie online jest postrzegane jako łatwiejszy sposób na poznanie nowej osoby w porównaniu z próbą znalezienia partnera osobiście, szczególnie przez mężczyzn. Z kolei kobiety mogą powoli wejść w nową relację i lepiej poznać osobę, z którą spotkają się w twarzą w twarz. Dzięki temu, kobiety doświadczają większej kontroli nad procesem rozwijania się znajomości niż wtedy, gdy były młode i to mężczyźni ustalali warunki randkowania (R. K. Wion, S. J. Loeb, 2015, za: S. McWilliams, A. E. Barrett, 2014). Z reguły jednak osoby w dojrzałym wieku nie przejawiają chęci do utrzymywania relacji wyłącznie za pośrednictwem Internetu i dążą do kontaktu telefonicznego, a następie umawiają się na randkę. Innymi słowy, preferowany jest raczej kontakt bezpośredni (Senior Dating Survay).

Niebezpieczeństwo randek online – oszustwa matrymonialne

Zanim jednak do niej dojdzie, to weryfikowana jest autentyczność nowopoznanej osoby na różne sposoby (R. K. Wion, S. J. Loeb, 2015). Jak się okazuje, sceptycyzm i ostrożność bywa uzasadniona. Jednym z głównych czynników ryzyka randek online jest oszustwo matrymonialne. Zdarza się, że użytkownicy stają się ofiarami oszustów, którzy pozorują emocjonalne zaangażowanie, aby później wyłudzić pieniądze od zakochanego partnera. W jednym z badań, do bycia oszukanym przyznało się ok. 16% respondentów (Buchanan, Whitty, 2014). Ci sami autorzy (2012) podają, że łącznie około 230 000 brytyjskich obywateli padło ofiarą cyberoszustwa. Dla tych osób jest to podwójna strata – nie tylko materialna, ale także emocjonalna.  

Sytuacja polskiego singla w dojrzałym wieku

Jednym z najsilniejszych czynników prognostycznych zaangażowania się w randki online jest bycie użytkownikiem Internetu i znajomość obsługi komputera (J. M. Sautter, R. Tippett, S. P. Morgan 2010, s. 16–20). Bycie online nadal bardziej charakteryzuje osoby młode (CBOS, 2017), ale oferta portali skierowana jest nie tylko do osób w średnim wieku, ale także tych dojrzałych. Część z dostępnych serwisów jest ogólnodostępna, ale z wydzielonymi sekcjami dla poszczególnych grup. Dojrzały singiel ma też do wyboru kilka portali randkowych, które kierują swoją ofertę bezpośrednio do użytkowników w określonym wieku, np. po 50-tce. Nie dziwi więc, że starsi single, obeznani z technologią, korzystają z nowoczesnych sposób poszukiwania partnera. Co jednak ważne,  chociaż przyjmują oni nowe sposoby nawiązywania relacji i komunikowania się, to nie tracą z oczu tego, co wiedzą o życiu i związkach z własnego doświadczenia.

Dziękuję za wytrwałość i dotarcie do końca! 😉 Napracowałam się nad tym tekstem, ale bez Twojego udziału, to nic nie znaczy. Zostaw po sobie ślad, żebym wiedziała, że mam dla kogo dalej pisać 🙂 

Wyniki badań i dane z raportów: 

  • AARP. (2012). AARP online dating survey. [Dostępny online: http://www.aarp.org/content/dam/aarp/research/surveys_statistics/
    general/2012/AARP-Online-Dating-Survey-AARP.pdf
  • Buchanan T., Whitty M. T. (2014) The online dating romance scam: causes and consequences of victimhood. Psychology, Crime & Law, 20 (3). 261-283.
  • CBOS (2017) Korzystanie z Internetu, Komunikat z nr 49 [Dostępny online: https://www.cbos.pl/SPISKOM.POL/2017/K_049_17.PDF]
  • Senior Dating Survay (2018) [Dostępny online: https://www.medicareadvantage.com/senior-dating-survey]
  • Whitty M.T, Buchanan T. (2012) The online romance scam: a serious cybercrime. Cyberpsychology, Behavior, and Social Networking, 15(3), 181-183.

Artykuły przywoływane w tekście:

  • Bunda M. (2019) Życie seksualne Polaków, Polityka, wydanie z dnia: 09.04.2019. [Dostępny online: https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/…/1788642,1,zycie-seksualne-polakow.read]
  • Eden D. M., Fingerman K. L (2016) Digital Dating: Online Profile Content of Older and Younger Adults, The Journals of Gerontology, 71(6), 959-967.
  • Field Y. (2018) Online Dating Profiles and Problems in Older Adults: A Review, OBM Geriatrics, 2(3), cyt za: McIntosh W.D., Locker Jr. L, Briley K., Ryan R., Scott A.J. (2011) What do older adults seek in their potential romantic partners? Evidence from online personal ads. The International Journal of Aging and Human Development 72, 67-82.
  • Sautter J. M., Tippett R., Morgan S. P. (2010) The Social Demography of Internet Dating in the United States, Social Science Quarterly 91(2), 554-575.
  • Wion R. K., Loeb S. J. (2015) Older Adults Engaging in Online Dating What Gerontological Nurses Should Know, Journal of Gerontological nursing, 41(10), 25-35, cyt za: McWilliams, S., & Barrett, A.E. (2014). Online dating in middle and later life: Gendered expectations and experiences. Journal of Family Issues, 35, 411-436.

Czy Tinder służy tylko nawiązywaniu przelotnych znajomości?

Czy motywem, dla którego ludzie korzystają z Tindera jest głównie poszukiwanie partnerów seksualnych? Śledząc historię rozwoju samej aplikacji dowiadujemy się, że została ona stworzona, aby ułatwić studentom randkowanie. Przy okazji flirt został zamieniony w zabawę. Z czasem aplikacja zyskała na popularności, a sam Tinder zaczął być utożsamiany jako narzędzie do nawiązywania przelotnych znajomości seksualnych. Stało się tak za sprawą raportu opublikowanego w Vanity Fair, który głosił nastanie końca randkowania. Autorka Nancy Jo Sales (2015) opisała praktyki randkowania młodych dorosłych. Zauważyła, że przygodny seks jest dla nich czymś zupełnie powszechnym i dostępnym za sprawą Tindera. Czy faktycznie jest tak, że Tinder zabija zaangażowanie i promuje wyłącznie przygodny seks?

Badanie „The Modern Dating Myths”

Zdecydowanie od takich konotacji odcina się sam Tinder, próbując rozprawić się z panującymi mitami na temat użytkowników aplikacji. Zespół Tindera w 2017 roku przeprowadził badanie „The Modern Dating Myths”. Uzyskane rezultaty zostały opublikowane na specjalnie dedykowanej do tego stronie internetowej. Zgromadzono dane od ponad 9 tysięcy osób w wieku od 18 do 35/36 lat. To badanie pozwoliło na porównanie praktyk randkowania offline i online. 

Użytkownicy Tindera nie mają problemu z zaangażowaniem w relację

Jeden z mitów, który próbowano obalić, dotyczył przekonania, że ludzie randkujący online nie chcą angażować się w trwałe związki uczuciowe. Okazało się jednak, że do doświadczania trudności w utrzymaniu relacji częściej przyznawały się osoby, które nie były użytkownikami Tindera (30% respondentów), a nie jak oczekiwano, osoby nawiązujące znajomości przez aplikację (9%). Zapewnienie dostępu do dużej liczby potencjalnych kandydatów jest główną zaletą aplikacji i portali randkowych. Użytkownicy Tindera rzadko jednak raportowali, aby z tego powodu utrzymanie długotrwałej relacji było trudne (9%), w przeciwieństwie do użytkowników serwisów randkowych (44%). Wielość i różnorodność możliwych opcji randkowania była również pociągająca dla osób nieposzukujących partnera w sieci (42%). W efekcie to osoby randkujące offline rzadziej angażowały się w więcej niż jedną angażującą relację w okresie dorosłości (49%) w porównaniu z osobami, które nawiązywały znajomości online (74%).  

Romantyczny aspekt nawiązywanych relacji 

Co ciekawe, średni czas rozpoczęcia randkowania „na wyłączność” i ujawnienia swoich uczuć partnerowi nie różnicuje sposób nawiązania relacji, offline czy online. Z uzyskanych danych nie wynika więc, aby użytkownicy Tindera dążyli do przelotnych znajomości bazujących tylko na kontaktach seksualnej z wyłączeniem romantycznego aspektu nawiązywanych relacji. Moją wątpliwość wzbudziła jednak prezentacja wyników badań, a dokładnie jej selektywność. W raporcie pojawiły się jedynie wybrane wyniki szczegółowe, które posłużyły do odmitologizowania przekonań na temat praktyk randkowania użytkowników aplikacji. Na tej podstawie trudno jest krytycznie odnieść się do sformułowanych wniosków.

Niezobowiązująca relacja a później związek  

Randkowanie przy użyciu Tindera było analizowane w różnych kontekstach także przez inne, niezależne zespoły badawcze. Elisabeth Timmermans i Cédric Courtois (2018) zauważają, że Tinder nie jest tylko narzędziem do nawiązywania przelotnych znajomości, jak to często zakłada się w dyskursie publicznym. Według autorów prawdopodobnym jest, że nawiązywane w sieci znajomości bazujących na kontaktach seksualnych nie jest celem samym w sobie, ale może prowadzić do powstania zaangażowanych relacji w przyszłości. Podstawą do stawiania takich hipotetycznych wyjaśnień były dane uzyskane w badaniu. Wynikało z nich, że 1/3 spotkań w świecie offline prowadziła do przygodnego seksu. Z kolei ponad 1/4 randek z osobami poznanymi w sieci zaowocowało powstaniem zaangażowanych relacji uczuciowych. Należy jednak zauważyć, że nie wykazano istotności pomiędzy liczbą jednych i drugich.

Doświadczenia użytkowników a motywy korzystania z aplikacji

Ważny jest natomiast motyw, dla którego osoba korzysta z Tindera, ponieważ rzutuje on na charakter jej przyszłych doświadczeń. Jeśli użytkownik kieruje się motywem seksualnym, to będzie się to wiązało z wysoką liczbą niezobowiązujących kontaktów seksualnych. Z kolei osoba, która jest ukierunkowana na nawiązanie relacji uczuciowej nie będzie miała takich doświadczeń. Innymi słowy, z aplikacji korzystają różni ludzie, również tacy, których nie interesują przelotne znajomości.

Na jakie grupy użytkowników możemy natrafić na Tinderze

Powracając do tytułowego pytania, czy Tinder służy wyłącznie nawiązywaniu tylko przelotnych znajomości, opowiedziałabym, że z pewnością nie oficjalnie, a same doświadczenia użytkowników są różne. Zakładam, że osoby korzystające z Tindera i zainteresowane nawiązywaniem relacji, możemy przyporządkować do trzech grup. Osoby z pierwszej grupy są ukierunkowane na znalezienie partnera. Nie angażują się też w przygodne znajomości, tym bardziej takie, które bazują jedynie na fizyczności. Drugą grupę stanowią osoby, które poszukują wyłącznie niezobowiązujących kontaktów seksualnych i takie też są ich doświadczenia. Członków trzeciej grupy charakteryzuje ten sam motyw, ale inne rezultat – ostatecznie angażują się w związek uczuciowy.

Zmiany w randkowaniu – odmienny sposób formowania się relacji

Zdaniem E. Timmermans i C. Courtois (2018) formowanie się relacji niekoniecznie ma polegać na pójściu na tradycyjną randkę, może być zastąpione jakąś formą fizycznego kontaktu, od pocałunku, po pieszczoty, aż po przygodny seks. Szczególnie, że zanim do niego dojdzie, to partnerzy stosunkowo dużo o sobie wiedzą. Antropolożka, Helen Fishes, w wywiadzie dla Wysokich Obcasów (2017), powiedziała, że

„Przygoda na jedną noc to jeden z wielu sposobów na lepsze poznanie kogoś. W łóżku można się sporo dowiedzieć o drugim człowieku. Nie tylko, jakim jest kochankiem, ale czy jest uprzejmy, czy potrafi słuchać, czy ma poczucie humoru etc. Ponadto każda stymulacja genitaliów powoduje, że neuroprzekaźniki, które są odpowiedzialne w naszym organizmie za stan zakochania, zostają zagonione do roboty i nigdy nie wiadomo, czy podczas takiej „przygody” nie przekroczy się progu pomiędzy pożądaniem a zakochaniem. Przypadkowy seks nigdy więc nie jest przypadkowy. To ryzykowna gra. I niektórzy korzystają z niej, żeby znaleźć miłość swojego życia.

 
Podsumowując, nie ma co głosić końca randkowania, ale też nie ma co ukrywać, że same praktyki randkowania się zmieniają. Tinder umożliwia ludziom nawiązywanie różnych typów relacji i tylko od samych użytkowników zależy, jakimi motywami się kierują, korzystając z aplikacji.

 

Wyniki badań przywoływane w artykule i jego treść powstała na podstawie:

Prezentacja związku w mediach społecznościowych – przejaw satysfakcji, jej kreacja a może rezultat?

Związek uczuciowy nie istnieje w społecznej próżni, jest wręcz przeciwnie. Nasze relacje uczuciowe chociaż tak bardzo osobiste są silnie osadzone w świecie społecznym. Poznajemy naszych przyjaciół i rodzinę z nowym partnerem, symbolicznie celebrujemy kolejne etapy związku w gronie najbliższych. Nie tylko identyfikujemy sami siebie jako parę – mówimy o sobie w kategoriach „my”, publicznie zachowujemy się w określony sposób, ale też jesteśmy tak traktowani przez innych. Co ciekawe, Internet stał się kolejną przestrzenią, w której następuje prezentacja związku. Nikogo już nie dziwi ustawianie statusu „w związku” na Facebooku, oznaczanie partnera na wspólnych zdjęciach, publikacja ważnych wydarzeń z życia albo po prostu wstawianie postów i komentarzy na profilu bliskiej osoby. W niniejszym tekście stawiam następujące pytanie: o czym takie zachowania świadczą? 

Mówisz o swoim związku w mediach społecznościowych – pewnie jesteś z niego zadowolony

Okazuje się, że prezentacja związku w mediach społecznościowych może być dla parterów ważna i łączyć się z większym poczuciem satysfakcji. Ustawienie zdjęcia profilowego, na którym jest się ze swoją drugą połówką lub częste publikowanie wspólnych zdjęć oraz pisanie postów na profilu partnera jest związane z silniejszym zaangażowaniem w relację. W badaniu Cataliny Toma, Miny Choi (2015) oznaczało to większe prawdopodobieństwo bycia razem po 6 miesiącach od jego zakończenia.  Także inne doniesienia z badań (np. L. F. Emery, A. Muise, E. Alpert, B. Le, 2015; L. R. Saslow, A. Muise, E. A. Impett, M. Dubin, 2012) potwierdzają, że Ci, którzy byli bardziej zadowoleni ze swoich związków byli też bardziej skłonni do ich prezentacji w mediach społecznościowych.  

Moc publicznych deklaracji

Trudno jednak jednoznacznie wskazać czy prezentacja związku w Internecie jest przyczyną, czy rezultatem zadowolenia z tworzonej relacji uczuciowej. Publiczne identyfikowanie się jako para może bowiem wzmacniać więź pomiędzy partnerami i ich poczucie bliskości (C. Toma, M. Choi, 2015). Istnieje kilka możliwych wyjaśnień, dlaczego tak się dzieje, mających swoje źródło w psychologii społecznej i socjologii. Po pierwsze publiczne złożenie deklaracji wzmacnia naszą motywację do jej dotrzymania. Tymczasem naszą zmianę statusu obserwuje często kilkadziesiąt albo kilkaset osób. Po drugie chcemy widzieć się takimi, jakimi się przedstawiamy, podobnie jest z związkiem, w który jesteśmy zaangażowani. Ostatecznie realizacja tego, co zostało przedstawione publicznie jako obietnica albo idealna wersja nas samych lub związku staje celem samym w sobie.

Prezentacja związku online to nie tylko domena młodych i świeżo zakochanych 

W przywoływanych wynikach jest coś, co mnie osobiście zaskakuje. Bazując na własnych doświadczeniach w prowadzeniu badań zakładałabym, że potrzeba dzielenia się osobistymi przeżyciami i funkcjonowania związku może być odmienna u kobiet i mężczyzn. Tymczasem okazało się, że w żadnym z przywoływanych badań płeć nie była zmienną różnicującą. Prezentacja związku w mediach społecznościowych w równym stopniu była przejawem poczucia satysfakcji obydwu płci, podobnie było z wiekiem osób badanych. Moje drugie założenie również było błędne. Niezależnie od tego, na jakim etapie rozwoju relacji były osoby badane (tj. jaki miały staż), to nadal istniała korelacja pomiędzy pokazywaniem się publicznie jako para i odczuwaniem zadowolenia z relacji. Oznacza to tyle, że osoby w każdym wieku, na każdym etapie związku, czując się szczęśliwe w relacji są bardziej skłonne do dzielenia się informacjami dotyczącymi swojego związku i partnera.

Nadmierne eksponowanie bliskości, której nie ma

Chociaż związek pomiędzy publicznym byciem parą i zadowoleniem z relacji został już kilkakrotnie potwierdzony, należy zauważyć, że partnerzy różnią się pod względem ilości i sposobu prezentacji związku w mediach społecznościowych. Niektóre osoby częściej okazują uczucia swojemu partnerowi w świecie online niż offline. Takie zachowanie nie jest przejawem poczucia zadowolenia z życia uczuciowego, ale próbą zakamuflowania braku dostatecznej bliskości w relacji.  W jednym z badań (G. Seidman, M. Langlais, A. Havens, 2019) wykazano, że jeśli osoba czuła się niepewna w związku, to istniało większe prawdopodobieństwo publikacji treści dotyczących związku na Facebooku. Co więcej, im bardziej czyjeś życie uczuciowe stawało się sprawą publiczną a nie prywatną, tym mniej lubiana była obserwowana para (L. F. Emery, A. Muise, E. Alpert, B. Le, 2015).

Zachowania w świecie online a uczucia w świecie offline 

Na podstawie przywoływanych wyników badań można wysunąć pewne wnioski. O ile prezentacja związku w cyberprzestrzeni występuje w umiarkowanej ilości, może mieć korzystny wpływ na to, co łączy dwoje ludzi. Deklaracja bycia razem w świecie online nie tylko umacnia tożsamość pary, ale też motywuje partnerów do utrzymania tej relacji w przyszłości. Z kolei nadmierne eksponowanie swoich uczuć względem bliskiej osoby w mediach społecznościowych może być niepokojącym przejawem trudności, z którymi boryka się para. Sprawa komplikuje się kiedy partnerzy różnią się podejściem do dzielenia się informacjami o związku. Jeśli sami publikujemy na profilu partnera to jest to pozytywnie skorelowane z naszym zaangażowaniem. Natomiast gdy czyni to partner, a my nie, to już niekoniecznie (C. Toma, M. Choi, 2015).

Nasze zachowania w świecie online mogą zatem świadczyć o sile naszych uczuć i poziomie satysfakcji ze związku. Warto jednak pamiętać, że opisywane powiązania między prezentacją związku i poczuciem zadowolenia istnieją na poziomie korelacji. Wobec tego nie można mówić o żadnych prawidłowościach i na tej podstawie oceniać kondycji swojego związku.  

 

Wyniki badań przywoływane w artykule i jego treść powstała na podstawie:

  • Emery L. F., Muise A., Alpert E., Le B. (2015) Do we look happy? Perceptions of romantic relationship quality on Facebook, Personal Relationships, 22, s. 1–7.
  • Saslow L. R., Muise A., Impett E. A., Dubin M. (2012) Can You See How Happy We Are? Facebook Images and Relationship Satisfaction, Social Psychological and Personality Science, 4(4), s. 411-418.
  • Seidman G., Langlais M., Havens A. (2019) Romantic Relationship-Oriented Facebook Activities and the Satisfaction of Belonging Needs, Psychology of Popular Media Culture, 8(1), s. 52-62.
  • Toma C., Choi M. (2015) The Couple Who Facebooks Together, Stays Together. Facebook Self-Presentation and Relationship Longevity Among College-Aged Dating Couples, Cyberpsychology, Behavior, and Social Networking, 18, 7, s. 367-372.

13 Lutego – Dzień Zerwania Ze Swoim Byłym Partnerem

Czy jesteś gotowy na Walentynki? Pytając o gotowość do uczestnictwa w święcie zakochanych nie mam na myśli kupionych prezentów, zamówionych kwiatów, zarezerwowanego stolika w restauracji. Ten rodzaj przygotowań służących celebracji łączącej Was więzi najczęściej kojarzy się z Walentynkami. Nie chodzi również o przygotowanie planu na samotnie spędzony wieczór i zbojkotowanie wszelkich romantycznych zwyczajów. Tytułowe pytanie można zadać inaczej. Przyjmując, że Walentynki to symboliczny moment, w którym możemy przyjrzeć się swoim uczuciom, to czy jesteś wystarczająco emocjonalnie zaangażowany w swoją aktualną relację z partnerem albo gotowy do tego, aby taką relację stworzyć? Może obecność byłego partnera w Twoim życiu utrudnia Ci zerwanie dotychczasowych więzi? 

Stała obecność byłego partnera po zerwaniu

Posiadanie wspólnych doświadczeń, stanowiących większą albo mniejszą część naszej biografii jest czymś naturalnym. Jednak śledzenie losów byłej sympatii w mediach społecznościowych niekoniecznie. Zdecydowanie nie sprzyja to naszemu samopoczuciu ani też kondycji naszej aktualnej relacji. Co należy podkreślić, notoryczne zaglądanie na profil byłej sympatii nie jest przypisane tylko do osób, które emocjonalnie cierpią z powodu rozstania. Do bycia „na bieżąco” z życiem byłej sympatii przyznają się także osoby, które pogodziły się z zerwaniem, a nawet zaangażowały się w nowy związek. W badaniu przeprowadzonym wśród ponad tysiąca użytkowników serwisu YourTango, uzyskano bardzo ciekawe wyniki. Do nadmiernego myślenia o swoim byłym partnerze przyznało się 71% respondentów. Z kolei do notorycznego przeglądania profilu eks w mediach społecznościowych przyznało się 48% badanych, a aż 42% stanowiły osoby będące w związku małżeńskim.

Bycie znajomymi z byłym partnerem

Obecność byłego partnera wśród swoich przyjaciół w mediach społecznościowych nie wydaje się być czymś zaskakującym. Dla potwierdzenia warto przywołać wyniki badań A. Muise, E. Christofides, S. Desmarais (2009). Znacząca większość respondentów była skłonna dodać do swoich kontaktów osoby, z którymi wiązała ich relacja uczuciowa lub seksualna. Co więcej, sami badani spodziewali się, że ich aktualna sympatia zrobiłby to samo.

Problematyczne zachowania względem byłego partnera – od śledzenia po nękanie i hejt

 „Facestalking” okazuje się być zjawiskiem dość powszechnym. Wśród studentów biorących udział w badaniu Amy E. Lyndon i Jennifer Bonds-Raacke (2011) odnotowano 67% osób, które przejawiły co najmniej jedno zachowanie zakwalifikowane jako: ukryta prowokacja (np. przeglądanie zdjęć swojego/swojej eks, żeby znaleźć zdjęcia z jego nową sympatią; publikowanie statusu na swoim profilu, aby wzbudzić zazdrość byłego chłopaka/dziewczyny), nękanie (np. stworzenie fałszywego konta, żeby przysporzyć byłemu partnerowi problemów; proszenie eks o odblokowanie dostępu do jego/jej profilu) oraz wyżywanie się (np. pisanie nieodpowiednich komentarzy na temat nowego partnera naszej byłej sympatii albo o niej samej). Z kolei co drugi respondent nie poprzestawał tylko na jednym problematycznym zachowaniu. Jego aktywność względem byłego partnera mieściła się w dwóch wyróżnionych kategoriach.

Zielonooki potwór zazdrości 

Otwarty dostęp do informacji i zdjęć na profilach społecznościowych naszych znajomych może być jednak problematyczny. Jak się okazuje, rzadko pozostajemy obojętni na to, co publikuje nasz partner (zarówno ten aktualny, jak i były). Obserwujemy również inne osoby, będące aktywne na jego profilu. Pojawienie się określonej informacji może zostać zinterpretowane jako zagrożenie dla dalszego trwania związku. Odczuwanie zazdrości zwiększa szansę dalszej inwigilacji partnera albo bycia przez niego kontrolowanym. W efekcie problem zaczyna eskalować. Im bardziej wzmożony nadzór, tym więcej potencjalnych bodźców wywołujących zazdrość i jeszcze silniejsza potrzeba śledzenia partnera w sieci.  

Symboliczne zerwanie więzi z byłym partnerem jako coroczne święto

Konkludując, stała obecność byłego partnera sprawi, że dużo trudniej będzie nam przyjąć możliwości jakie niesie teraźniejszość. Może to oznaczać uzyskanie równowagi emocjonalnej, znalezienie nowej miłości albo rozwój aktualne tworzonej relacji. Dzień 13 lutego ma być okazją do tego, aby symbolicznie zerwać więzi łączące nas z bliską w przeszłości osobą. To rodzaj wewnętrznego zobowiązania, aby zacząć uważnie żyć w pojedynkę albo z nowym partnerem. Dzień Zerwania Ze Swoim Byłym Partnerem może być celebrowany w różny sposób. Dla jednych będzie to oznaczało odtagowanie byłej sympatii ze wspólnych zdjęć, dla innych zaprzestanie śledzenia albo hejtowania nowej ukochanej swojego eks. Jeszcze inna osoba powstrzyma się od szukania pretekstu do kontaktu z byłym partnerem albo nie sprowokuje kolejnej kłótni przepełnionej wzajemnymi pretensjami. 

 

Wyniki badań przywoływane w artykule i jego treść powstała na podstawie:

  • Announcing The First Annual Break Up With Your Ex Day [data dostępu: 04.02.2019] 
  • Lyndon A. E., Bonds-Raacke J. (2011), College Students’ Facebook Stalking of Ex-Partners. Cyberpsychology, Behavior, and Social Networking, 14(12), s. 711-716
  • Muisea A., Christofides E., Desmarais S. (2009), More Information than You Ever Wanted: Does Facebook Bring Out the Green-Eyed Monster of Jealousy? Cyberpsychology & Behavior, 12(4), s. 441-444.

Jakie są szanse na znalezienie miłości?

Dla tych, którzy są singlami przez dłuższy czas, znalezienie kogoś wyjątkowego może wydawać się wyzwaniem nie do pokonania. Nawet jeśli randkowanie nie stanowi naszej głównej aktywności w życiu, to i tak ciągłe trwanie w okresie randkowania, rozpoczynanie kolejnych nieudanych znajomości, może być powodem rosnącej frustracji. Poczucie, że los nie tylko nam nie sprzyja, ale nawet działa przeciwko nam, bywa demotywujące. Jak wówczas nie stracić nadziei na znalezienie miłości?

Równanie Drake’a

Jeśli wątpisz w szansę znalezienia partnera, to wiedź,  że nie jesteś odosobniony/a w tym doświadczeniu. Matematyk, Peter Backus, wyliczył, że jest więcej inteligentnych cywilizacji pozaziemskich niż kobiet, z którymi mógłby umówić się na randkę. Jak do tego doszedł? Peter Backus zaadaptował równanie Drake’a, który próbował określić liczbę cywilizacji technologicznych istniejących w naszej Galaktyce. Metoda Drake’a była prosta, polegała na rozdzieleniu równania na mniejsze składowe, odnoszące się np. do szybkości powstawania gwiazd; odsetka gwiazd, które mają planety; procent planet w ekosferze, na których powstanie życie albo zamieszkałych; odsetka cywilizacji, które będą chciały komunikować się z ludzkością itp. i oszacowaniu wartości, które im odpowiadały. Taki problem wymagał myślenia heurystycznego. Jak się okazuje, uzyskane rozwiązanie może być bliskie prawdy, ponieważ ewentualne błędy w każdym oszacowaniu mają tendencję do równoważenia się.

Ilu potencjalnych partnerów jest nam „przeznaczonych”?

Ten sam sposób, tj. podzielenie problemu na mniejsze kawałki aż możliwe będzie sformułowanie hipotezy, wykorzystał wspomniany matematyk-singiel. Ustanowił on 7 kryteriów i w ich ramach określił odpowiadające im zakresy wartości. Prześledźmy jego tok myślenia:

  1. Jak wiele kobiet mieszka blisko mnie? (w Londynie → 4 miliony kobiet)
  2. Jak wiele kobiet będzie w odpowiednim wieku? (20% → 800 000 kobiet)
  3. Jak wiele kobiet będzie singielkami? (50% → 400 000 kobiet)
  4. Jak wiele kobiet ukończyło studia? (26% –> 104 000 kobiet)
  5. Jak wiele kobiet będzie dla mnie atrakcyjnych? (5% → 5200 kobiet)
  6. Jak wiele kobiet uzna mnie za atrakcyjnego? (5% → 260 kobiet)
  7. Z iloma będę się dobrze dogadywać? (10% → 26 kobiet)


Po dokonanych oszacowaniach uzyskano wynik 26 kobiet, z którymi Peter Backus mógłby się umówić na randkę.  Oznaczałoby to, że istnieje 400 razy więcej cywilizacji istot pozaziemskich na innych planetach niż potencjalnych partnerek dla wspomnianego matematyka. Oczywiście, 
przyjmując określone założenia. 

Im większa otwartość, tym większe szanse na znalezienie miłości 

Autorka książki „The mathematics of love”, Hannah Fry (s. 5-7, 2015) twierdzi jednak, że Peter był dość wybredny i restrykcyjny w swoich oszacowaniach. Rzeczywista liczba kandydatek, z którymi mógłby się umówić na randkę mogłaby wzrosnąć do 832! Wystarczyłoby założyć, że nasz bohater może się spodobać 20% kobiet, a nie tylko 5%. Tak samo on, mógłby uznać co piątą, a nie co dwudziestą kandydatkę za atrakcyjną. Co więcej, na nić porozumienia z partnerką Peter mógłby liczyć dwa razy częściej niż to przewidywał. Gdyby jeszcze poszerzyć obszar poszukiwań, tj. biorąc pod uwagę osoby bez wykształcenia wyższego, to okazałoby się, że możliwości poznania partnera są naprawdę spore. Kluczowe wydaje się więc złagodzenie restrykcyjności własnych oczekiwań. I nie chodzi tutaj o zrezygnowanie z własnych upodobań i preferencji, ani desperackie poszukiwanie kogokolwiek, kto wyrazi swoje zainteresowanie nami.

Bycie wybrednym działa na naszą niekorzyść 

Oczywiście, każdy z nas ma jakieś oczekiwania, takie must-have przyszłego partnera i wyobrażenie tego, co z całą pewnością nie zostanie u kandydata zaakceptowane. Niemniej, im bardziej rozbudowana lista, tym bardziej ograniczamy nasze szanse na znalezienie miłości. Gdy rozejrzymy się wokół albo posłuchamy historii naszych znajomych i członków rodziny, o tym jak się poznali, to okaże się, że nierzadko byli zaangażowani w związek z osobami, których nie brali pod uwagę jako potencjalnych partnerów. Więcej o tym, jak przecenić to, co nieistotne i przeoczyć to, co ważne w trakcie poszukiwania partnera znajduje się w poprzednim wpisie.

Kogo z potencjalnych kandydatów wybrać na swojego życiowego partnera?

Inną kwestią jest to, z którą z tych potencjalnych osób, powinniśmy się związać. Tutaj przychodzi nam z pomocą matematyka. Dokładnie ten jej obszar, który odnosi się do teorii optymalnego stopowania. Przyjmując tę perspektywę w myśleniu o poszukiwaniu i wyborze partnera życiowego, możemy wyznaczyć, ile osób powinniśmy odrzucić albo ile czasu powinno upłynąć zanim spotkamy naszego idealnego partnera. Przywoływana już Hannah Fry (2015, s. 78) wskazuje, że największe szanse na związanie się z „Tym Jedynym/Tą Jedyną” mamy, gdy odrzucimy 37% partnerów lub gdy upłynie 37% czasu, co do którego zakładamy, że będziemy randkować i zwiążemy się z następną osobą, o ile okaże się być lepsza od poprzednich kandydatów. Zaleca się, aby najpierw gromadzić doświadczenia i umawiać się na randki, a dopiero po pewnym czasie zdecydować się na związek. Taka strategia optymalizacji wyboru partnera ma swoje słabe strony. Może się bowiem okazać, że nasz pierwszy partner był tym najlepszym, ale go odrzuciliśmy.

Maksymalizacja szansy na znalezienie partnera

Hannah Fry (s. 84-86, 2015) przekonuje jednak, że jeśli nie będziemy usilnie trwać przy poszukiwaniu idealnego partnera, to nadal mamy duże szanse na spotkanie osoby „dość dobrej”. Jeśli zaakceptujesz partnera, który znajdowałby się w rankingu top 5 potencjalnych kandydatów, to należałoby wybrać tę osobę, która pojawi się po 22% trwania okresu randkowania, o ile będzie lepsza niż te, poznane wcześniej – masz wówczas 57% szansy na sukces. Jeśli będziesz mniej wymagający i będziesz szczęśliwy z osobą z rankingu top 15, to Twoje szanse na znalezienie odpowiedniej osoby wzrosną do 78%.

Konkludując, im większa gotowość do bycia z osobą wystarczającą dobrą, ale nie będącą urzeczywistnieniem naszych marzeń, tym większa szansa na znalezienie miłości 🙂

Optymalizacja selekcji i problem sekretarki

Co ciekawe, opisana strategia odrzucenia 37% potencjalnych partnerów lub niewiązania się w 1/3 okresu randkowania, ma zastosowanie także w innych obszarach życia np. podczas wyboru mieszkania czy podejmowaniu decyzji o zatrudnieniu pracownika. Zagadnienie optymalnej selekcji najlepszej propozycji ze skończonego zbioru takich propozycji odnosi się do tzw. problemu sekretarki,  znanego także jako problem wyboru najlepszego obiektu lub problem łowcy posagu

 

Przywoływane wyniki badań przywoływane artykule oraz jego treść powstała na podstawie:

  • Fry H. (2015), The mathematics of love. Patterns, Proofs, and the Search for the Ultimate Equation. Publisher: Simon & Schuster/ TED

Proces przeglądania i selekcji kandydatów, czyli jak przecenić to, co nieistotne i przeoczyć to, co ważne

Korzystanie z aplikacji i stron randkowych umożliwia nam dostęp do dużej liczby potencjalnych partnerów w jednym czasie. Jest to dość oczywisty fakt, ale nie każdy wie, że ta wielość profili niesie określone konsekwencje dla naszego funkcjonowania w rzeczywistości online. Szczególnie ma to znacznie w kontekście przeglądania i selekcji kandydatów, a w konsekwencji także rozwoju relacji w świecie offline. 

Proces przeglądania i selekcji kandydatów to szybkie „tak” lub „nie” 

Proces przeglądania i selekcji kandydatów bywa żmudny, jest czasochłonny i wiąże się z koniecznością podejmowania każdorazowej decyzji o tym, czy ktoś jest dla nas atrakcyjny, czy nie. Początkowo może faktycznie z zaciekawieniem przyglądamy się oglądanym osobom, czytamy opisy, ustalamy czy jesteśmy wystarczająco zainteresowani, aby to zasygnalizować. To jednak później nasze strategie wyboru stają się coraz bardziej oszczędne (Finkel i in. 2012, s. 32–34).

Maksymalizacja szans na randkę

Inna jest też sytuacja kobiet i mężczyzn, którzy wydają się być jeszcze mniej wybredni. To panowie przeglądają trzy razy więcej profili niż kobiety, a prawdopodobieństwo zainicjowania kontaktu z kobietą po obejrzeniu jej profilu sięga 40%. Panowie wysyłają też 3,2 razy więcej pierwszych wiadomości w czasie trzyipółmiesięcznego okresu korzystania z portalu (Hitsch i in. 2010, za: Finkel i in. 2012, s. 17). Oczywiście taka strategia nie wynika wyłącznie z poznawczego przeciążenia, a jest próbą zmaksymalizowania szans na poznanie partnerki.

Poczucie rozczarowania poznaną osobą

Niemniej, proces przeglądania profili i ich selekcji jest nie tylko czasochłonny, ale bywa również nieefektywny. Zdawałoby się, że potrafimy ocenić kto jest dla nas pociągający. Dlaczego więc w rzeczywistości okazuje się, że wybrana osoba zupełnie do nas nie pasuje? I nie mówimy teraz o takich sytuacjach, kiedy na spotkaniu pojawia się zupełnie inaczej wyglądający człowiek niż ten, którego profil oglądaliśmy. Załóżmy, że nasz partner wygląda adekwatnie, prezentuje się też w porządku, spełnia nasze oczekiwania, co do wykształcenia, zainteresowań itp. Co w takim razie stanowi problem?

Nieadekwatność stosowanych przez użytkowników kryteriów przeglądania i selekcji kandydatów

Na podstawie badania Frosta wraz z innymi badaczami (2008) ustalono, że użytkownicy portali randkowych potrafią rozpoznać, kto jest dla nich pociągający albo bardziej pociągający od innych, ale niekoniecznie, kto spodoba im się jako osoba i z kim stworzą dobry związek. W przywoływanym badaniu zapytano uczestników, jakie są najważniejsze kryteria wyboru osób do umówienia się na randkę i zawarcia związku małżeńskiego. Uzyskane odpowiedzi zostały przydzielone do dwóch grup. Pierwsza grupa została zidentyfikowana jako kryteria możliwe do wyszukania, natomiast druga grupa stanowiła zbiór cech możliwych do doświadczenia i zweryfikowania. Okazało się, że w obu przypadkach, tj. podejmując wybór osoby, z którą pójdzie się na randkę i z którą się zwiąże, ważne są cechy, których doświadcza się w relacji. Jednak będąc użytkownikiem portalu randkowego uruchamiane są także strategie selekcji i wyboru osób na podstawie kryteriów łatwych do wyszukiwania.

Poszukiwanie idealnego profilu a rzeczywisty wybór partnera 

Ludzie często szeregują pod względem ważności inne właściwości, oceniając coś wspólnie, niż wtedy, gdy koncentrują się na jednej rzeczy. W efekcie przeceniają atrybuty, które – jak myślą – są relatywnie nieważne w ocenie dokonywanej w pojedynkę. Wspólna ocena potencjalnych partnerów powoduje, że użytkownik skupia się na pewnych właściwościach, które myśli, że są ważne w wyborze, a nie dostrzega tych, które są faktycznie ważne. Łatwym jest ocenianie dziesiątek osób na podstawie np. ich fizycznej atrakcyjności, ale zazwyczaj ludzie nie kierują się wyłącznie tym kryterium przy doborze partnera (Frost i in. 2008, s. 55, 59). Pozostałe cechy, które faktycznie zapewniają zaangażowanie w relacje może zweryfikować jedynie podczas interakcji. Jest tak np. z poczuciem humoru. Wielu z nas je deklaruje, co wcale nie oznacza, że będzie nas śmieszyło to samo.

Mylna ocena atrakcyjności 

Oznacza to tyle, że przeglądając profile i oceniając innych na podstawie łatwych do oceny atrybutów, a nie na podstawie empirycznych cech, które można zweryfikować jedynie podczas interakcji, możemy przeoczyć te osoby, z którymi w rzeczywistości moglibyśmy stworzyć zgraną parę, a koncentrujemy się na tych, które są w naszej ocenie atrakcyjne na tle pozostałych użytkowników. Jednak to wcale nie oznacza, że będą one dobre dla nas.

Mniej znaczy więcej

Jak wobec tego przebrnąć przez proces przeglądania oraz selekcji kandydatów, a właściwie ich profili? Zwłaszcza że zależy nam na tym, aby zwiększyć swoje szanse na udaną randkę? Po pierwsze, może warto spróbować spojrzeć na każdego użytkownika jako osobę, a nie tylko profil, który przeglądamy. Nikt z nas nie chciałby być powierzchownie oceniany. Jednak przy tak dużej liczbie potencjalnych kandydatów sami podejmujemy dość oszczędne strategie selekcji. Jest to związane z próbą poradzenia sobie z wielością.

Czytaj między wierszami, pytaj, poznawaj

Zamiast skupiać się na szybkiej ocenie atrakcyjności innych użytkowników, można przyjrzeć się ich profilom i zastanowić się, jakie wartości prezentują w swoim opisie, a nawet na załączonych zdjęciach. Innymi słowy, proces poszukiwania i poznawania nowych osób nie powinien stać się mechaniczny. Po drugie, proces selekcji można uczynić bardziej efektywnym, gdy poświęcimy trochę czasu na rozmowę z interesującymi nas użytkownikami. Więcej o korzyściach wynikających z utrzymywania znajomości  online przez krótki okres przed spotkaniem w tzw. realu napisałam w tekście Przeniesienie znajomości online do świata offline, czyli o umawianiu się na randkę z osobą poznaną w sieci. Mamy wówczas szansę sprawdzić czy te osoby spełniają inne, ważne dla nas kryteria przy doborze partnera, a nie tylko zwróciły naszą uwagę pośród innych osób.

 

Przywoływane badanie oraz jego wyniki zostały opisane w artykule:

  • Finkel E.J., Eastwick P.W., Karney B.R., Reis H.T., Sprecher S. (2012), Online dating: A critical analysis from the perspective of psychological science, Psychological Science in the Public Internet, 3 (1).
  • Hitsch G.J., Hortaçsu A., Ariely D. (2010), Matching and sorting in online dating, American Economic Review, 100.
  • Jeana H. Frost, Zoë Chance, Michael I. Norton, Dan Ariely (2008), People are experience goods: Improving online dating with virtual dates, Journal of Interactive Marketing, 22, 51-61.

Kiedy umówić się na randkę z osobą poznaną w sieci

Wyobraź sobie, że poznałeś/aś kogoś w sieci, nawiązaliście znajomość, wymieniliście już kilka, a może nawet kilkadziesiąt wiadomości. Któreś z Was zaczyna się zastanawiać, czy to jest już odpowiedni czas na to, aby doszło do spotkania. Będąc użytkownikami portali randkowych nie tyle jesteśmy przecież zainteresowani utrzymywaniem znajomości, które opierałyby się wyłącznie na kontakcie internetowym, ale raczej dążymy do tego, aby przenieść znajomość online do świata offline, tj. zdewirtualizowaćKiedy najlepiej umówić się na randkę z osobą poznaną w sieci? 

Różne oczekiwania co do tempa rozwoju znajomości

Nasze oczekiwania, co do tempa rozwoju znajomości i ustalenia ewentualnego spotkania, mogą się różnić. Są takie osoby, które po doświadczeniu rozczarowań, będą chciały spotkać się stosunkowo szybko. Wynika to z ich niechęci do angażowania się i budowania relacji, której powodzenie trudno jest oszacować. Ta niechęć do utrzymywania znajomości w sieci może przyjmować bardziej lub mniej radykalną postać.  Odmienne oczekiwania mają te osoby, które potrzebują poznać swojego rozmówcę, żeby umówić się na randkę. Takie odraczanie spotkania może służyć np.: uzyskaniu poczucia bezpieczeństwa. Najczęściej w tym czasie  dochodzi do ujawnienia osobistych informacji, więc rozmówcy stają się sobie bliżsi. Zaczyna wytwarzać się więź emocjonalna. W rezultacie nie umawiamy się już z zupełnie obcą osobą, bo już coś o sobie wiemy. Jednak kiedy wolimy rozmawiać online zamiast umówić się na randkę, to może to być dla nas niekorzystne. Podobnie brak wymiany nawet kilku osobistych wiadomości w sieci nie będzie służył rozwinięciu znajomości.

Nieadekwatne wyobrażenie o rozmówcy 

Jak dowodzą badacze, np. Artemio Ramirez, Erin M. Sumner, Christina Fleuriet, Megan Cole (2015) ważnym czynnikiem jest czas pomiędzy zainicjowanym kontaktem online a przeniesieniem relacji do świata offline. Nawet krótki kontakt online bardziej sprzyja zdolności do wyrażania siebie niż podobny krótki kontakt podczas interakcji bezpośredniej. Jednak im bardziej ten czas się wydłuża, tym większe niebezpieczeństwo, że dojdzie do idealizacji partnera. Łatwo wpaść w pułapkę nadinterpretowania sygnałów wysyłanych przez rozmówcę. Co prowadzi do poszukiwania potwierdzenia naszych wyobrażenie o nim, co które stanowi odzwierciedlenie naszych potrzeb. W konsekwencji może pojawić się zniechęcające rozczarowanie tą osobą w realu, kiedy okaże się, jak jest ona daleka od tego, czego się spodziewaliśmy.

Krytyczny moment kiedy umówić się na randkę w tzw. realu

Interesującą wskazówkę sformułowali autorzy badań nad tym, jak zmieniają się wrażenia ludzi, kiedy kontakt został zainicjowany w sieci i poprzedzał interakcje twarzą w twarz (tzw. modality switching – przełączana modalność). Okazuje się, że jeśli dewirtualizacja nie przekracza trzech tygodni, to pozytywne wrażenie o partnerze wzrasta, podobnie jak ocena potencjału relacji. Natomiast kiedy komunikacja zapośredniczona trwa zbyt długo, jako substytut interakcji twarzą w twarz, to oczekiwane korzyści zanikają. Innymi słowy, podczas nawiązywania znajomości w sieci występuje taki moment, pomiędzy 17 a 23 dniem znajomości, w którym te same czynniki, które działały na korzyść relacji, zaczynają mieć negatywny wpływ na jej rozwój.

Odroczenie spotkania może być niekorzystne dla rozwoju dalszej relacji

Wyniki przywoływanych badań sugerują, że poznając kogoś w sieci, tworzymy mentalne wyobrażenie o swoich potencjalnych partnerach. Zawarte na profilu informacje wykorzystujemy do wypełnienie luki o tym, kim ta osoba naprawdę może być w realu. Tym użytkownikom, którzy zbyt długo czekają na spotkanie, a więc przekraczają punkt krytyczny, może być trudno zaakceptować jakiekolwiek rozbieżności w ich wyidealizowanym konstrukcie mentalnym partnera. Będzie to tym bardziej dotkliwe, im bardziej nieadekwatny obraz próbował on wykreować. Korzystniej dla nas samych byłoby przeniesienie znajomości online do świata offline stosunkowo wcześnie. Dlaczego? Ponieważ wtedy mamy jeszcze możliwość zaakceptować drobne różnice między naszymi oczekiwaniami a rzeczywistością.

Idealny termin na randkę

Czy przywoływane wyniki można wykorzystać z praktycznego punktu widzenia? Zdecydowanie tak, ponieważ to badanie dostarcza nam wskazówki, co do wyznaczenia idealnego terminu, kiedy umówić się na randkę w tzw. realu. Może nie tyle należy sztywno trzymać się zasady, że na randkę należy umówić się najpóźniej miedzy 2 a 3 tygodnie. Warto jednak pamiętać, że jeśli jesteśmy zainteresowani nową znajomością na tyle, aby móc się spotkać, to nie odkładajmy tego zbyt długo. Warto tez zaangażować się w poznawanie naszego rozmówcy w sieci i skorzystać z możliwości wymiany wiadomości na portalu randkowym lub społecznościowym. Jest to dobra okazja do zaprezentowania się i zaciekawienia drugiej osoby. W ten sposób możliwe jest też zredukowanie niepewności lub sprawdzenie, jak czujemy się w kontakcie z potencjalnym kandydatem na partnera.

 

Przywoływane badanie oraz jego wyniki zostały opisane w artykule:

  • Artemio Ramirez, Erin M. (Bryant) Sumner, Christina Fleuriet, Megan Cole (2015), When Online Dating Partners Meet Offline: The Effect of Modality Switching on Relational Communication Between Online Daters, Journal of Computer-Mediated Communication, 20, 1, s. 99–114.