„Plan na miłość czyli jak stworzyć fajny związek” – recenzja

Po książkę „Plan na miłość czyli jak stworzyć fajny związek” sięgnęłam, bo… zaciekawiła mnie jej okładka. Przedstawia ona grafikę nawiązującą do korzystania z aplikacji randkowej. Zasugerowałam się nią, myśląc, że książka tego właśnie dotyczy. Czytam wszystko w tym temacie, to bez większej refleksji, po prostu ją kupiłam. Okazało się, że tylko jedna część poradnika dotyczy poszukiwania partnera w Internecie. Książkę przeczytałam jednak całą i postanowiłam ją dla Was zrecenzować.

Kim jest autorka poradnika, Logan Ury?

Osoba, która stoi za napisaniem książki „Plan na miłość czyli jak stworzyć fajny związek” jest obecnie szefową działu wiedzy o związkach w jednej z popularnych aplikacji randkowych – Hinge. Wielokrotnie występowała jako ekspert w temacie randkowania w XXI wieku, prowadziła również konsultacje indywidualne i warsztaty.

Co ważne, Logan Ury jest psycholożką behawioralną. Ma to przełożenie na jej sposób pracy z klientami i dobór wskazówek zawartych w poradniku.

Książka w pigułce – fundamenty

Myślą przewodnią książki jest założenie, że w wielu dziedzinach swojego życia postępujemy nieracjonalnie, także w życiu uczuciowym. Autorka deklaruje, że opracowała teorię miłości zamierzonej, prowadzącej do zdrowego związku. U jej podstaw leży przekonanie, że ludziom nie wiedzie się w miłości, bo podejmują złe decyzję.

Randkowanie i bycie w związku to proces. W czasie jego trwania wielokrotnie podejmujemy określone wybory – wybór partnera, kolejna randka, bycie razem, wspólne zamieszkanie, ślub albo rozstanie. Logan Ury kładzie nacisk, aby nie były one przypadkowe.

Książka ma być pomocna Czytelnikom w zebraniu informacji na temat własnych przekonań, preferencji co do potencjalnego partnera, kondycji związku i wytyczeniu celu. Następnie Czytelnik ma doprowadzić do jego realizacji.

Nie oceniaj książki po okładce czyli jej faktyczna zawartość

Książka podzielona jest na trzy części.

Część 1: Przygotowujemy się

Lektura pierwszej części poradnika ma nam pomóc rozpoznać, jakie jest nasze nastawienie do randkowania, wyobrażenie o miłości, styl przywiązania się oraz jaki typ osób zapraszamy do swojego życia. Zawarte tutaj wątki, chociaż w mocno okrojonej wersji, mogą Czytelnika naprowadzić na źródło swoich potencjalnych trudności w życiu uczuciowym.

Część 2: Przechodzimy do rzeczy

I faktycznie, możemy tutaj znaleźć informację na temat tego, jak randkować online, ale też offline. Jakie wnioski płyną z tej części książki? Logan Ury, zgodnie z przyjętym założeniem, wytycza konkretne kroki, które należy powziąć, np. żeby zaliczyć udaną randkę. Proponuje też ćwiczenia, które mają nam pomóc w dokonywaniu świadomej decyzji o dalszych losach znajomości.

Część 3: Angażujemy się na poważnie

Ostatnia część książki odnosi się do kolejnych faz rozwoju relacji – wspólne zamieszkanie, ślub, a może rozstanie. Czytelnik jest zachęcany do tego, aby świadomie podejmował decyzję „co dalej”. Znajdziemy tutaj informacje o tym, jak ocenić własne zaangażowanie i kondycję relacji. Poradnik zawiera też wskazówki praktyczne, np. jak przeprowadzić rozmowę na temat zakończenia związku albo wprost przeciwnie – wspólnego zamieszkania i wejścia w związek małżeński.

O randkach i związkach – dla singla i osoby w relacji

Pozycja „Plan miłość czyli jak stworzyć fajny związek” skierowana jest właściwie dla wszystkich zainteresowanych tematem randkowania, ale także osób, które są już w związku.

W przypadku tej drugiej grupy czytelników, lektura poradnika będzie przydatna wtedy, gdy pojawiły się już u kogoś wątpliwości. Znalezienie odpowiedzi na pytania typu: „Czy to ten/ta?”, „Czy jesteśmy gotowi na wspólny dom?”, „Może lepiej się rozstać?” itp., bywa trudne.

Ponadto wykonanie zaproponowanych ćwiczeń czy nawet skorzystanie z planu rozmowy z partnerem może pomóc parom w świadomym podjęciu decyzji na temat funkcjonowania związku. Jeden z rozdziałów dotyczy też pielęgnowania więzi, aby relacja była trwała i satysfakcjonująca.

Książkowe smaczki czyli co ciekawego znalazłam dla siebie, z czego i Wy możecie skorzystać

Najbardziej interesująca, pewnie z racji mojej fascynacji korzystaniem z portali i aplikacji randkowych, jest część poświęcona cieniom randkowania online. Sformułowane tam problemy pokrywają się z treściami, które publikuję na blogu. Dotyczą one głównie radzenia z wielością kandydatów i formą ich prezentacji.

Przykładowo, czy wiesz, że istnieje wyraźna korelacja miedzy wzrostem i dochodem a sukcesem na portalach randkowych? Dan Ariel oszacował, że mężczyzna musi zarabiać o 40 tysięcy dolarów rocznie więcej, by zrównoważyć przewagę o 2 centymetry wyższego rywala. Dlaczego te 2 centymetry są tak ważne i aż tyle kosztują?

Im bardziej mierzalna jest jakaś cecha, a w przypadku portali randkowych, wzrost jest łatwo porównywany, tym istotniejsza się wydaje. Po prostu świat wirtualny wyostrza pewne cechy, które w realu nie miałyby takiego znaczenia. Tymczasem, kobiety na portalach randkowych często odrzucają panów, którzy nie spełniają ich oczekiwań.

Co więcej, niezwykle wartościową jest część, w której autorka opisuje, jakie aspekty przeceniamy wybierając partnera, a czego w nim nie doceniamy. Logan Ury skorzystała z pracy badaczy i terapeutów. W poradniku przedstawiła czego wymaga stabilna, długotrwała relacja partnerów. Sformułowane wskazówki mają pomóc znaleźć odpowiedniego partnera, który będzie posiadał określone cechy.

Przykładowo, emocjonalna stabilność i troskliwość, według psychologa, Ty Tashiro, na którego powołuje się autorka, to dwie najważniejsze, a zarazem najmniej doceniane cechy, jakich poszukujemy u potencjalnych partnerów. Podobnie myśli małżeństwo, Julie i John Gottman, prawdziwe autorytety w temacie związków.

Przywołuje ten przykład, ponieważ może być wartościowy dla osób, które randkują online. Otóż jak rozpoznać, czy mamy do czynienia z osobą o takich cechach? Przyglądając się, jak nasz znajomy_a traktuje osoby, od których niczego nie potrzebuje, np. kelnerów albo innych gości w trakcie trwania randki.

Sytuacje stresowe również dostarczają nam informacji, jak taka osoba reaguje. Impulsywne i agresywne zachowanie partnera_ki, na wieść o tym, że rezerwacja w restauracji została anulowana i nie macie gdzie usiąść, sugeruje brak posiadania wspominanej cechy.

Kilka słów o poradniku z perspektywy czytelnika

Książkę „Plan na miłość czyli jak stworzyć fajny związek” dobrze się czyta. Sama nieszczególnie lubię poradniki, ale ten nie miał mentorskiego tonu, nie zakłada oczywistego „happy endu”.

Pozycja obfituje za to w sporą liczbę wyników badań, których przytaczanie bardzo sobie cenię, i nawiązań do psychologii. Co jednak ważne, zachowana została proporcja pomiędzy przykładami z życia autorki, jej pracy terapeutycznej, a perspektywą naukową. Wiedza, którą czerpie się z książki, jest podana w przystępny sposób. Forma opowieści i anegdoty służy wyjaśnianiu i prezentacji faktów naukowych.

Czytając książkę ma się poczucie, że autorka stara się być przystępna, ma dystans do siebie i poczucie humoru. Mi osobiście nie zdarzyło się wybuchnąć śmiechem, ale może to kwestia indywidualnych preferencji.

Co dla niektórych ważne, książka ma swoją strukturę – jest podzielona na części, rozdziały, a te jeszcze na mniejsze porcje tekstu wyróżnione nagłówkami. Można przeczytać kilka akapitów i przerwać lekturę, mając poczucie, że czegoś się dowiedzieliśmy. Przynajmniej, w moim przypadku tak było.

Ciekawa propozycją są ćwiczenia, których nie trzeba nagminnie wypełniać. Pojawiają się one faktycznie w odpowiednich miejscach. Nie mają skomplikowanej formuły, ot – pomyśl, zastanów się, zaplanuj albo rozpisz swój własny plan działania. Taka forma ćwiczeń wynika z nurtu, z którego wywodzi się autorka.

Kilka słów o poradniku z perspektywy badacza

Propozycja Logan Ury pozostaje pod wieloma względami spójna. Kolejne punkty wynikają z siebie, przywoływanie wyniki badań czy nawiązania do psychologii służą potwierdzeniu tego, o czym pisze sama autorka. Nie ma tutaj co prawda żadnej dyskusji na temat przywoływanych badań, ale z reguły nie temu ma służyć poradnik.

Sam fakt, że psycholożka pracuje w nurcie behawiorystycznym determinuje w dużym stopniu to, do jakich źródeł sięga i co proponuje Czytelnikowi.

Idąc dalej, pewnym ograniczeniem poradnika jest próba zmobilizowania Czytelnika do zmiany swojego życia uczuciowego poprzez wytyczenie mu schematu postępowania i wykonywanie ćwiczeń. Warto, żeby osoba sięgająca po książkę wiedziała, że praca nad sobą może dotyczyć też myśli i emocji, próby ich zrozumienia, a nie tylko samego zachowania itp. I nie zawsze trzeba się z tym samodzielnie uporać.

Wątpliwość, jaka zrodziła mi się w trakcie lektury książki „Plan na miłość czyli jak stworzyć fajny związek.” dotyczy samej obietnicy jaką składa Logan Ury we wstępie. Poradnik ma pomóc przełamać pewne schematy myślenia, szkodliwe przekonania, przez które Czytelnik nie znalazł partnera_ki. To dość poważna obietnica. Ludzie często potrzebują czasu, aby zidentyfikować pewne wzorce, przeanalizować doświadczenia i najczęściej robią to podczas terapii.

Przykładowo, sama część poświęcona stylom przywiązania w kontekście wyboru partnera zajmuje kilka stron. Dużo obszerniej pisze na ten temat np. polska autorka, dr Olga Kamińska w książce „#Love. Jak kochamy w XXI wieku”.

Inna sprawa, że autorka pisze, że opracowała teorię miłości zamierzonej. To bardzo duża deklaracja jeśli przyjąć znaczenie, jakie nadaje się terminowi „teoria” w nauce – tutaj kryteria są bardzo rygorystyczne. Wymaga się m.in., bardzo rozległych badań, na dużej grupie osób, aby można było uogólniać wyniki na innych ludzi.

Logan Ury bazuje na założeniach behawioryzmu i swoim doświadczeniu. Na ich podstawie stworzyła pewien zbiór pomocnych rad, które okazały się pomoce dla jej bliskich i klientów.

Czyli, że co? Kupić czy nie kupić?

Ogólnie, poradnik oceniam jako wartościową pozycję. Szczególnie dla osób, które dopiero rozpoczynają przygodę z randkowaniem, utknęły na jakimś etapie albo wracają na rynek matrymonialny po jakimś czasie. Także osoby doświadczające wątpliwości co do dalszych losów swojego związku znajdą w poradniku wsparcie w dochodzeniu do świadomej decyzji.

Z mojej perspektywy, Logan Ury prezentuje bliskie mi podejście do poszukiwania partnera. Polega ono na dokonywaniu racjonalnych decyzji i przyglądaniu się nawiązywanym relacjom. Inspiracja dokonaniami nauki i jej upowszechnianie w kontekście życia codziennego jest dla mnie równie cenna.

Na blogu pojawił się już tekst inspirowany treścią poradnika: Randkowanie z kilkoma osobami na raz. Dlaczego to nie działa?

Innymi słowy, książka całkiem ciekawa, bogata treściowo i może być przyczynkiem do pracy nad sobą.

Randkowanie z kilkoma osobami na raz. Dlaczego to nie działa?

Mogłoby się wydawać, że randkowanie z kilkoma osobami w tym samym dniu albo w czasie trwania weekendu, to świetny pomysł. Takie porady sugerują też osoby zawodowo zajmujące się tematem podrywu, uwodzenia itp. Poznajemy w ten sposób kilku kandydatów_ki, więc ograniczamy czas na przygotowanie się do randki, dojazd do miejsca spotkania itp. W obliczu możliwego rozczarowania poznaną osobą staramy się zoptymalizować wysiłek i czas włożony w szukanie partnera_ki w sieci. Z tego powodu organizujemy sobie tych spotkań więcej. Zakładamy, że mamy wówczas większą szansę na spotkanie kogoś sensownego. W końcu niewielkim wysiłkiem można pójść na dwie randki, jedna po drugiej albo jedna przed, a druga po pracy, zamiast jednej.

Jest to kuszący pomysł.

Ale!

Okazuje się być nieskuteczny. Niby poznajemy więcej osób, ale żadna z nich nie staje się nam bliska. W tym tekście powiem Ci, dlaczego tak się dzieje.

Proces poszukiwania partnera zaczyna się traktować jak inwestycję, w której nie ma miejsca dla emocji i empatii dla ludzi, który stają się tylko profilami. Trudno, żeby pojawiły się jakiekolwiek romantyczne uczucia kiedy randka przyjmuje postać rozmowy kwalifikacyjnej, castingu albo spotkania z klientem. Wszak, nowy kandydat już zbliża się do umówionego miejsca i będzie odpowiadał na te same pytania. Nie ma tutaj ani zabawy, ani autentycznego zaciekawienia drugą osobą. Jest za to pobieżny ogląd i szybka ocena – „nadaje się” albo „nie nadaje się”.

Zdecydowanie rozumiem, że ludzie są zapracowani i nie mają zbyt wiele czasu, żeby angażować się w każde spotkanie, wydzielając na nie czas, który mógłby być inaczej spożytkowany. Stąd pomysł na szybką kawę przed pracą (serio! Nawet o 8.00), lunch albo ekspresowy drink zaraz po pracy. Tylko czy takie okoliczności nie sprzyjają temu, aby ludzie mogli się otworzyć i poczuć komfortowo, skupić na nowopoznanej osobie.

No nie.

Randkoprzeglądy czyli randki zero

Randkoprzegląd (określenie ukute przez Logan Ury) czy jak ktoś woli randka zero, to spotkanie rozpoznawcze, służące temu, aby sprawdzić z kim mamy do czynienia, jeszcze bez intencji pójścia na „prawdziwą randkę”. Innymi słowy, szybka kawa, to organizacyjnie najmniejszy wysiłek, żeby zweryfikować jak wygląda i zachowuje się osoba poznana na portalu albo aplikacji randkowej. I tutaj nie mamy zbyt dużej tolerancji dla ewentualnych mankamentów urody czy nietypowego zachowania. Jesteśmy jak gilotyna Hume’a, stwierdzamy jak powinno być, na podstawie tego, jak jest.

W dodatku, za kryterium oceny kandydata_ki przyjmujemy czy pojawi się tzw. „chemia”. Oczekujemy na jakiś impuls ciała, reakcję fizjologiczną organizmu albo chociaż jakiś znak, że ta relacja ma szansę na rozwinięcie. Tymczasem, naprawdę trudno spełnić czyjeś oczekiwania w takich okolicznościach. Skupianie się ma ocenie kandydata_ki sprawia, że odbywamy rozmowę kwalifikacyjną, a nie miło spędzamy czas.

Przyznacie, że nastawienie na wykonanie zadania, w tym wypadku: pójść na randkę-sprawdź-oceń i przejdź do następnej osoby, nie daje zbyt wiele możliwości, aby jakiekolwiek pozytywne emocje i uczucia mogły się pojawić.

I ok, może traficie na kogoś, kogo widok wzburzy Wam krew w żyłach. Jednak umówmy się, taka iskra może zgasnąć równie szybko, jak się pojawiła. Ocenianie przyszłego partnera tylko pod tym względem bywa dość niebezpieczne. No chyba że szukacie tylko znajomości typu one night stand albo friends with benefits.

I co ważne, wiecie, że brak iskry nie przekreśla szansy na fajną relację? Tak samo pojawienie się tzw. chemii nie gwarantuje dozgonnej miłości.

Trzymanie kilku srok na ogon – dlaczego, to nie zadziała?

Wielokrotnie pisałam już o tym, że paradoksalnie to, co jest plusem portali i aplikacji randkowych, jest jednocześnie źródłem naszych problemów. Możesz o tym przeczytać np. w tekście o 4 błędach w randkowaniu online.

Chodzi tutaj o dostępność kandydatów. W efekcie, zamiast znaleźć partnera i stworzyć związek, stoimy w miejscu. Maksymalizacja szans poprzez randkowanie z kilkoma osobami i zwiększenie ilości randek nie prowadzi do poprawy naszej sytuacji. Co ważne, dotyczy to nie tylko osób, które faktycznie otrzymują dużo przejawów zainteresowania i mają poczucie bycia pożądanymi, ale też tych, które nie są zadowolone z własnej sytuacji na portalu lub aplikacji randkowej.

Im więcej opcji, tym trudniej jest się nam na coś zdecydować, a nawet jeśli, to jesteśmy mniej zadowoleni z podjętego wyboru

Ostatnio w rozmowie, która jest dostępna jako podcast na Spotify przywoływałam eksperyment z dżemami (jego autorami są S. Iyengar i M. Lepper). Klienci w sklepie mieli możliwość smakowania dżemu. O ile słoików było niewiele (np. 6), to ludzie chętnie je kupowali. Kiedy ta liczba rosła (maksymalnie było ich 24), mało kto decydował się na zakup.

Z jeszcze większym dylematem, kogo wybrać, mierzą się użytkownicy aplikacji i portali randkowych. Co więcej, nawet jeśli już kogoś wybiorą, to i tak świadomość, że zrezygnowali z pozostałych, być może lepszych kandydatów_ki, sprawia, że wątpią w swoją decyzję. W efekcie są z niej mniej zadowoleni.  W praktyce wygląda to tak, że ludziom trudno zdecydować się na relację opartą na wyłączności i stale poszukują kogoś lepszego.

Im mamy więcej opcji, tym bardziej jesteśmy wymagający, wpadamy w spiralę oczekiwań i rozczarowań.

Korzystanie z aplikacji lub portalu randkowego daje nam złudne poczucie, że możemy być wybredni co do tego, z kim nawiążemy znajomość. Duża dostępność kandydatów_ek, otrzymywane sygnały bycia pożądanymi sprawiają, że stajemy się czasami zbyt pewni siebie. W efekcie, znacząco poszerzamy zakres naszych oczekiwań względem potencjalnego partnera_ki.

Jeśli na spotkanie przyjdzie ktoś, kto nie zdoła sprostać naszym wymaganiom, zostanie odrzucony. Ludzie traktują to jako porażkę i zaczynają szukać dalej. Za każdym razem mają nadzieję, że kolejna osoba okaże się być tym ideałem, który poznali w sieci. Inna sprawa, że kiedy zapytamy znajome pary o to, czy są w swoim typie, to okaże się, że niekoniecznie spełniali wszystkie swoje wymagania. Przykładowo, kobieta zaakceptowała, że mężczyzna miał o 2 cm mniej wzrostu od niej. Z kolei jej partner chociaż liczył na młodszą partnerkę, to ostatecznie ożenił się z 4 lata starszą kobietą itp.

Zdarza się, że ludzie na portalach randkowych podwyższają poprzeczkę do tego stopnia, oczekując przy tym oznak tzw. chemii, że przez całe miesiące (a nawet i lata) nie przekroczą granicy jednej randki.

Im większy wybór, tym skupiamy się na innych kryteriach – tych mierzalnych i porównywalnych

Pamiętacie eksperyment z dżemami? Wyobraźcie sobie, że podejmujecie decyzję, który z nich kupić. Próbujecie porównywać kolejne słoje, patrzycie na ich etykiety, kształt słoika, kolor, cenę itp. Nasz mózg skupia się na cechach, które można zmierzyć i porównać ze sobą.

Dokładnie w ten sam sposób dokonujemy oceny osób na portalach i aplikacjach randkowych. Serwisy randkowe podkreślają cechy powierzchowne, prezentując użytkowników w określony sposób. W efekcie jeszcze mocniej cenimy właśnie te cechy. Stoi za tym jeden z błędów poznawczych, tzw. efekt skupienia.

Tymczasem oceniając ludzi głównie przez pryzmat ich wyglądu (wagi, wzrostu, sylwetki itp.), ignorujemy te cechy, które są oceniane jako najistotniejsze w perspektywie stworzenia długoterminowego związku.

I ok, czasami aplikację zawierają listę zachowań, upodobań czy preferencji danej osoby albo cechy jej osobowości. W części dotyczącej siebie użytkownicy również opisują kim są. Tylko tak jak w przypadku wspomnianych wcześniej dżemów, tak również przy okazji poznawania osób w sieci, konieczne jest doświadczenie.

Dżemu smakujemy, a ludzi poznajemy i odkrywamy ich głębię. Nadal jednak nie można tego zrobić masowo. Słodką, truskawkową marmoladą można szybko się nasycić, a od kilku randek jednego dnia również może zemdlić. Trudno wówczas zachować tę samą ciekawość i uważność kiedy spotyka się z jedną albo trzema osobami. Zwłaszcza gdy ma się przy tym plany na kolejne trzy randki następnego dnia.

Alternatywa dla randkowania z kilkoma osobami

Uczyń z randki randkę. Nie prowadź rozmowy kwalifikacyjnej, castingu ani rankingu kandydatów. O tym, jak to zrobić, napiszę przy okazji kolejnego wpisu.  

Zastanów się, czy chciałbyś_abyś iść na spotkanie, w czasie którego komuś wystarczy 20 min, żeby napić się kawy, a w międzyczasie ocenić, jak wyglądasz, wysławiasz się i czy robisz efekt wow?

Wątpię.

Zachęcam do tego, żeby zachować jakąś higienę korzystania z aplikacji i portali randkowych. Mam na myśli ograniczenie czasu, kiedy jest się zalogowanym, swipowanie tylko tych osób, z którymi ma się ochotę na rozmowę i nawiązanie znajomości jednoczenie z kilkoma a nie kilkudziesięcioma osobami, z którymi później możliwe będzie spotkanie w realu.

Chodźcie na randki z osobami, które w jakiś sposób Was zainteresowały – a do tego potrzebna jest chociaż krótka wymiana wiadomości.

No i co do samych randek – dajcie ludziom szansę. Tak po prostu.

Bez oczekiwania, że muszą być idealni i uruchamiać motyle w brzuchu.

Bo wiecie, trawa zawsze będzie bardziej zielona po drugiej stronie. W tym wypadku, na portalu albo aplikacji zawsze znajdzie się jakaś osoba, która będzie bardziej atrakcyjna itp. Nie wiecie jednak, czy będzie dobrym partnerem.

(Po)pandemiczny Tinder czyli lato miłości

Wakacje, urlop, słońce, plaża! Takie okoliczności mocno sprzyjają nawiązywaniu nowych znajomości i wdawaniu się w romanse. Kiedy dodamy do tego zniesienie obostrzeń związanych z zakazem przemieszczania się, zamknięciem restauracji i miejsc kultury mamy sprzyjające warunki do tego, aby odświeżyć nasze życie uczuciowe. Miesiące izolacji, niepokoju, troski o bliskich były trudne, a ludzie szukają rozprężenia.

Jak się okazuje, aplikacje randkowe stają się odpowiedzią na rosnące potrzeby towarzyskie, do tego stopnia, że przewiduje się lato miłości.

Będzie to jednak z pewnością inne lato niż te poprzednie, bo Tinder i pandemia zmieniły charakter aktualnych randek.

Tinder i pandemia

Tinder opublikował raport zawierający pewne prognozy dotyczące przyszłości randek. Na podstawie danych zebranych w ciągu ostatnich 12 miesięcy można zauważyć zmienne trendy w randkowaniu użytkowników.

O ile na początku pandemii ich liczba zmalała, następnie zwiększyła się w okolicach wakacji, tak ponownie spadła i obecnie stale się zwiększa. Na te fluktuacje miały wpływ okoliczności związane z sytuacją pandemiczną. Jednak rok 2021 okazuje się być całkiem korzystny dla rynku serwisów randkowych. Idą za tym konkretne liczby i pieniądze. Tinder spodziewa się o około 22-24% wyższych zysków niż w zeszłym roku. Jego akcje wzrosły o 6%, a liczba subskrybentów o 15%.

Duże nadzieje pokładano i nadal wierzy się w rozwiązanie, jakim jest szczepionka. Tinder zaangażował się również w popularyzacje szczepień w Stanach Zjednoczonych. Użytkownikom proponowano dodatkowe przywileje i oznaczano profile osób, które zostały albo planują się zaszczepić.

Okres wakacyjny ma być latem miłości m.in., dlatego że w tym czasie większość użytkowników ma być już zaszczepiona. Nic wiec nie będzie stało na przeszkodzie, aby bezpiecznie nawiązywać znajomości, szczególnie że wakacyjny klimat sam w sobie temu sprzyja, a ludzie chcą odreagować miesiące izolacji.

Nawet same treści (np. wzrost frazy „pójdźmy na randkę”) w opisach siebie na profilach randkowych pokazują jak użytkownicy są podekscytowani możliwością spotykania się twarzą w twarz.

Co pandemia zmieniła w randkowaniu, co zostanie z nami na dłużej

Pandemia wymusiła na nas zmiany w wielu obszarach życia i funkcjonowania, w randkowaniu również. Izolacja, społeczny dystans na długo ograniczyła możliwość spotykania się w realu. Atmosfera niepokoju, leku o zdrowie własne i bliskich mocno nadszarpnęła nasze poczucie stabilności i pewności jutra. Mimo wszystko w takich okolicznościach ludzi nadal randkowali, tyle że inaczej. Poniżej kilka wybranych przeze mnie punktów z tego, co Tinder przewiduje się, że zostanie trwałą zmianą w zachowaniu użytkowników aplikacji randkowych.

1. Zaangażowanie w rozwój znajomości online

Tinder przedstawił ciekawe dane. Odnotował, że w czasie pandemii ludzi wysyłali do siebie więcej wiadomości (o 19%) i spędzali więcej czasu rozmawiając (ich rozmowy były o 32% dłuższe) w porównaniu ze styczniem 2020 roku. I sumie nic w tym dziwnego. Nawet jeśli ktoś dotychczas był nastawiony na szybkie umówienie się na randkę w realu, to nie miał za dużego wyboru. Spotkanie twarzą w twarz z zupełnie obcą osobą w czasie trwania lock downu było znacząco bardziej ryzykowne niż przed pandemią. Wtedy, w najgorszym razie, miało się po prostu nieudaną randkę.

Taka zmiana w zaangażowaniu użytkowników na rzecz poznania drugiej osoby pozytywnie rzutuje na rozwój znajomości. Ludzie mają szanse spojrzeć na siebie inaczej niż tylko przez pryzmat swojego profilu. Jest to okazja do tego, aby sprawdzić, czy mają ze sobą coś wspólnego. Taki kontakt może później zaowocować fajną randką w realu i ograniczyć liczbę nieudanych spotkań.

2. Randki wideo zostają wpisane w nowa normalność

Tinder i pandemia to też wprowadzenie nowych rozwiązań, w tym wypadku były to połączenia wideo. Miało to umożliwić ludziom poznawanie się i spędzanie ze sobą czasu, tak jak to wcześniej miało miejsce podczas spotkań w realu. Co się okazuje? 40% użytkowników dalej chce angażować się w aktywność cyfrową. Według badanych, dzięki takiemu rozwiązaniu mogą kogoś lepiej poznać i sprawdzić, jak czują się w towarzystwie swojego matcha, nie czując przy tym presji.

Zamawianie jedzenia na wynos, wspólne oglądanie seriali i ich komentowanie do kamerki, granie w gry wideo, uczęszczanie na eventy online, wirtualny spacer, tworzenie wspólnej playlisty to tylko przykłady pomysłów, które ludzie wspólnie realizowali. Co ważne, mogą być z powodzeniem dalej kontynuowane.

3. Kreatywne randki bazujące na aktywności, a nie przełamywaniu lodów i weryfikowaniu użytkowników w realu

Dłuższy czas znajomości online, w tym poprzedzenie spotkania wideo rozmową (w przypadku 20% użytkowników) skutkowało lepszym poznanie się pary zanim doszło do randki w realu. W związku z tym pierwsze spotkanie zmieniło swój charakter. Nie była to tzw. randka zero, kiedy ludzie przychodzą, aby zweryfikować na ile profil poznanej osoby odzwierciedla użytkownika i czy dalsza znajomość ma sens. To w dużej mierze można było zrobić podczas wideo czatu. Co więcej, tradycyjna randka nie wchodziła w grę, bo puby i restauracje były zamknięte przez dłuższy czas.

W efekcie, kiedy dochodziło do rozmów i spotkaniu użytkownicy wybierali bardziej kreatywne, osobiste i nieformalne aktywności.  Co ciekawe, Tinder zauważył trzykrotny wzrost używania w opisach siebie na profilach odwołań do … jazdy na rolkach. Twórcy aplikacji widzą w tym nowy trend w zachowaniu osób randkujących. Small talk zostaje zastąpiony podejmowaniem wspólnych aktywności, podczas których można lepiej kogoś poznać, a nie przełamywać lody.

4. Otwartość na różne rodzaje relacji i tempo ich rozwoju

W niepewnym czasie pandemii użytkownicy mieli mniejsze oczekiwania co do przyszłości swoich związków. Część relacji sprzed pojawienia się COVID19 rozpadła się. Pary nie przetrwały braku fizycznego kontaktu i utrzymywania znajomości na odległość. Z pewnością pandemia była próbą, którą nie każdy związek zdołał przetrwać.

Ludzie z jednej strony mieli potrzebę kontaktów społecznych, bycia dla kogoś ważnym, ale niekoniecznie poszukiwali konkretnego rodzaju znajomości. Zauważono, że liczba takich użytkowników wzrosła o 50%. Stąd Tinder odnotował wzrost częstotliwości wyrażeń typu „otwarty na” czy „zobaczymy, dokąd ta znajomość będzie zmierzać” itp.

Z drugiej strony reakcją na niepewność związana z pandemią motywowała ludzi do podejmowania większego ryzyka i przyspieszyła niektóre decyzje np. o wspólnym zamieszkaniu.

5. Cyberseks

Co prawda w opracowaniu Tindera nie pojawił się punkt dotyczący cyberseksu, ale myślę, że pandemia poszerzyła repertuar zachowań również w tym obszarze. Możliwości nawiązywania kontaktów seksualnych w realu były mocno ograniczone. Nie znaczy to jednak, że ludzie zupełnie nie szukali sposobów zaspokojenia swoich potrzeb.

Portal Sympatia.pl na początku pandemii opublikował ciekawą infografikę przedstawiającą życie intymne singli w Polce. Z przedstawionych danych wynika, że ludzie w czasie kwarantanny rzadziej uprawiali seks, ale za to częściej oglądali pornografie i podejmowali zachowania autoerotyczne.

Do uprawiania cyberseksu przyznało się niewiele ankietowanych osób, ale doniesienia z innych źródeł wskazują, że ten rodzaj aktywności seksualnej wcale nie był tak rzadki jakby mogło się wydawać. Wręcz przeciwnie, próbowano odstygmatyzować i normalizować seks przez telefon, sexting i cyberseks wskazując je jako alternatywę dla spotkań w realu. Inna sprawa, że nadal konieczna jest edukacja w tym zakresie, aby ludzie umieli zadbać o własną prywatność i bezpieczeństwo.

Tinder i pandemia, jakie prognozy się nie sprawdzą

Technologia wkracza coraz mocniej do naszego świata intymnego, a pandemia przyspieszyła i upowszechniła pewne rozwiązania. Istnieje wiec duża szansa, że zostaną one z nami na dłużej.

W opracowaniu Tindera pojawiły się również inne wskazane trendy, których nie dołączyłam. Nie zauważyłam ich wyraźnego odzwierciedlenia w zachowaniu użytkowników. Nie napisałam wiec o: stawianiu jasnych granic, nacisku na szczerość i autentyczność, docenianiu bliskości fizycznej w postaci drobnych, nieseksualnych gestów.

Z ciekawością będę się przyglądać, czy sprawdzą się prognozy Tindera. Czy faktycznie te wakacje będą wyjątkowe pod względem korzystania z aplikacji i portali randkowych? Patrząc na to, że odnotowano wzrost rozstań i rozwodów, które miały miejsce w czasie pandemii, a sam okres letni (od maja do lipca) sprzyja zerwaniom to faktycznie rynek matrymonialny czeka miłosna hossa z technologią w tle.

Na koniec doprecyzuje, że to Bogdan State (2014), analizując statusy związków na Facebooku w latach 2008–2011 zauważył, że do rozstań najczęściej dochodzi w okresie letnim. To bardzo ciekawy temat, więcej o roli technologii w ocenie kondycji naszych związków pisałam w >>tym<< tekście.

Porady randkowe – co możesz usłyszeć od online dating coacha

Online dating coach to ekspert, który pomaga osiągnąć sukces w randkowaniu. Style i programy pracy, a więc też porady randkowe udzielane klientom, tych osób różnią się w zależności od ich specjalizacji. W swojej działalności zajmuję się głównie udzielaniem wsparcia przy tworzeniu profilu, funkcjonowaniu na portalu, prowadzeniu rozmów z innymi użytkownikami. Nadal swoją pracę wykonują swatki, a także osoby, które w imieniu klienta prowadzącą rozmowy z użytkownikami portalu lub aplikacji randkowej.

W jednym z badań (D. Zytko, S. A. Grandhi, Q Jones, 2016) przeprowadzono analizę wywiadów z 34 trenerami randek online. Chciano przekonać się, jakie porady randkowe kierują do klientów, aby ci osiągnęli sukces. Myślę, że uzyskane wyniki mają wartość nie tylko teoretyczną, ale też praktyczną – wiele ciekawych porad zostało zebranych w jednym miejscu. Inna sprawa, że bywają one czasami ze sobą sprzeczne. Niemniej pokazuje to, że nie ma jednej, skutecznej recepty na znalezienie partnera. Istnieją też różne źródła, z których czerpią eksperci – najczęściej własne doświadcznie, psychologia i socjologia, ale też programowanie neurolingwistyczne itp.

Randkowanie online to czysta kalkulacja – jak niewielkim wysiłkiem umówić się na wiele randek?

Porady randkowe udzielne przez uczestników badania zawierają się w dwóch strategiach. Pierwsza z nich sugeruje, aby nie poświęcać zbyt dużo czasu na ocenę użytkowników w Internecie, ale szybko się z nimi umówić i sprawdzić znajomość w tzw. realu. Jednak aby mieć się z kim się umówić trzeba zainteresować sobą inne osoby i tego dotyczy druga strategia.

Samo randkowanie online bywa postrzegane przez wspomnianych coachów w kategoriach inwestycji. Formułowane przez nich porady randkowe dotyczą tego, jak obniżyć koszty i zwiększyć zyski. Innymi słowy, jak zmniejszyć czas i wysiłek wkładany w poznanie kogoś i pójść na jak największą liczbę randek. Pytanie czy można kalkulować, w tak wydawałoby się, intymnej sferze poznawania potencjalnego partnera. Doświadczenie pokazuje, że trudno zachować romantyzm, kiedy doświadcza się frustracji czy rozczarowania. Użytkownicy spędzają bardzo dużo czasu na przeglądaniu i wyborze kto ich interesuje, a później angażują się w pisanie wiadomości. Ostatcznie jednak tylko z kilkoma osobami udaje im się spotkać. Czy jednak faktycznie lepiej „brać, co popadnie” i masowo chodzić na randki, żeby dopiero na niej zobaczyć z kim ma się do czynienia? Jak się okazuje – nie. Co z czasem, który trzeba poświęcić na przygotowanie się do spotkania, podróż, samą randkę itp. I najważniejsze – co jeśli będzie to kolejna nieudana randka?

Strategie randkowania online w praktyce – porady randkowe w pigułce

Zdjęcia profilowe

Wybrane zdjęcie profilowe powinno podkreślać naszą atrakcyjność fizyczną. To ono rzutuje na pierwsze wrażenie, jakie będą mieli o nas inni użytkownicy. Czasami ludzie chcąc lepiej wypaść dołączają nieaktualne zdjęcia, poprawiają je albo kadrują tylko część sylwetki lub twarzy. Zdaniem badanych coachów, tego rodzaju oszustwa nie ma ono większego znaczenia, o ile szybko dojdzie do spotkania. Dużo większe rozczarowanie użytkownicy przeżywają gdy zaangażują się w dłuższą znajomość online, a dopiero później zorientują się, że osoba, którą spotkali wygląda zupełnie inaczej niż na zdjęciach.

Niektórzy coachowie nakłaniają do udziału w profesjonalnej sesji zdjęciowej. Jednak różny powinien być przekaz zawarty w publikowanych fotografiach. Kobiety zachęcane są to tego, aby swoje zdjęcia kierować do mężczyzn prowadzących pożądany styl życia. Dzięki temu panowie mają być bardziej skłonni zainicjować rozmowę. Przykładowo, chcąc mieć aktywnego partnera, warto samemu również udostępnić zdjęcia pokazujące jaki sport uprawiamy itp., w myśl zasady „nie mów tylko pokaż”. Z kolei mężczyznom sugeruje się, aby podkreślali swoją fizyczną atrakcyjność, pokazując jak ekscytujące i towarzyskie życie prowadzą. Podkreślanie zainteresowań i społecznej wartości ma mieć przełożenie na pozytywną ocenę osobowości właściciela konta.

Demografia i styl życia

Użytkownicy przeglądając profile dokonują oceny kandydata nie tylko pod względem jego atrakcyjności fizycznej. Ciekawi nas, jakim człowiekiem jest ta osoba, jakie życie prowadzi, co lubi albo na czym jej zależy. Kwestią budzącą wątpliwość u badanych coachów jest faktyczna możliwość wysuwania wniosków na ten temat tylko na podstawie informacji zawartych na profilu. Trudno powiedzieć, na ile jest to nasza interpretacja na temat konkretnego użytkownika, a na ile jego własna wizja siebie i zdolność (lub jej brak), aby wyrazić swoją osobowość. Między innymi z tego powodu zaleca się użytkownikom, aby nie rezygnowali z kontaktu z osobami, które wydają się nie spełniać ich oczekiwań. Dopiero ewentualna randka ma być okazją do weryfikacji z kim mamy do czynienia. Co więcej, widoczne na profilach deklaracje dotyczące światopoglądu, preferencji, nawyków itp., nie do końca odzwierciedlają nasz styl życia. Mogą za to niepotrzebnie zawęzić grupę osób, z którymi moglibyśmy się umówić.  

Zgadzam się z przywoływana opinią trenerów randek online, że na portalu randkowym możemy się pomylić w ocenie użytkowników. Szczególnie, że potrafimy zauważyć kto jest super kandydatem, ale nie rozpoznamy, kto będzie dla nas dobrym partnerem. Pewne cechy faktycznie możemy sprawdzić tylko poza portalem randkowym. Uważam jednak, że mamy możliwości rozpoznać kto może być dla nas mniej albo bardziej właściwą osobą. Istnieją doniesienia z badań, które wskazują na pewne korelacje pomiędzy tym, co przedstawia profil, a tym, jakiej osoby możemy się spodziewać. Sam opis siebie może nam sugerować, jaką relację chce nawiązać użytkownik – piszę o tym, w tym tekście.

Opis siebie

Właściwie we wszystkich znanych mi portalach i aplikacjach randkowych użytkownicy uzupełniając swój profil mają do dyspozycji część, w której mogą napisać coś o sobie. Strategii co pisać, a czego nie pisać jest kilka. Najczęściej proponuje się, aby opis był krótki, chwytliwy, w lekkim tonie i ukazujący nas w dobrym świetle. Tutaj również warto wprowadzić wspomnianą wcześniej zasadę „nie mów, tylko pokaż”. Przykładowo zamiast deklarować inteligencję można wskazać ulubioną książkę. Lepiej też dać wyraz swojemu poczuciu humoru opisując się w zabawny sposób niż tylko pisać, że się je posiada. Cenną wskazówką jest również, aby pisząc tę krótką notkę o sobie umieścić w niej taką informację, o którą inny użytkownik będzie mógł zapytać w wiadomości prywatnej. Co ciekawe, w przywoływanym artykule, taką radę kierowano do kobiet, mających ułatwić mężczyznom rozpoczęcie rozmowy. I faktycznie, panowie mają z tym trudność, co widać po wiadomościach typu „Hej”, „Witaj” i „Co słychać?”.

Część profilu, w której w dowolny sposób możemy się zaprezentować bywa również traktowana jako źródło oceny potencjalnych kandydatów. Między wierszami poszukuje się motywów korzystania z portalu randkowego, zamiarów, stylu życia, wartości itp. Zdecydowanie należę do tej grupy doradców, którzy sugerują poszukiwanie sygnałów ostrzegawczych, że dana relacja nie byłaby dla użytkownika właściwa. Nadal jednak trzeba mieć świadomość, że można błędnie ocenić czyjeś intencje lub ewentualne dopasowanie.

Wysyłanie wiadomości

Co jeszcze, zdaniem badanych coachów, można zrobić, aby szybko umówić się na randkę, ale zbyt mocno się nienapracować? Wysyłać wiadomości inicjujące na zasadzie „kopiuj-wklej”. Praktyka wysyłania masowych treści nie jest pewnie dla nikogo zaskoczeniem. Jeśli jednak wyjdzie na jaw, to mało który adresat wiadomości będzie miał ochotę kontynuować rozmowę. Częściowa personalizacja wiadomości jest bardziej prawdopodobna, gdy użytkownik nastawia się na nawiązanie długotrwałej relacji uczuciowej. Z jednej strony faktyczny wskaźnik uzyskiwanych odpowiedzi jest niski, co bywa frustrujące. Mężczyzna na 100 wysłanych odpowiedzi otrzyma średnio 16, kobieta – 28. Wiedząc, że większość osób i tak nam nie odpisze, sceptycznie podchodzimy do pisania osobno każdej wiadomości. Takie rozwiązanie nie przynosi jednak oczekiwanych rezultatów. Już lepiej kiedy tylko część wiadomości jest uniwersalna, ale reszta ma coś wspólnego z osobą, do której piszemy (np. odwołujemy się do czegoś, co zostało umieszczone na jej profilu).

Inna sprawa, że sama wymiana wiadomości, może mieć różny cel. Z jednej strony można ją traktować jako narzędzie do tego, aby dograć szczegóły randki. Są jednak osoby, dla których rozmowa w sieci to okazja, aby poznać drugą osobę i na tej podstawie podjąć decyzję o spotkaniu. Oczywiście nie warto opóźniać momentu poznania się w realu. W tym tekście piszę, że lepiej, aby stało się to pomiędzy 2 a 3 tygodniem znajomości. W przeciwnym razie wzrasta niebezpieczeństwo nadmiernej idealizacji. Jednak czy faktycznie warto iść na randkę z zupełnie obcą osobą, w której towarzystwie nie wiemy jak będziemy się czuć? Moim zdaniem – nie.

Jak randkować, aby nie tracić czasu na portalu i nie chodzić na kiepskie randki?

Porady randkowe badanych coachów zawierają się w dwóch strategiach, które nie są wcale tak skuteczne jak mogłoby się wydawać. Są to:

1) Opóźnienie oceny użytkowników do czasu spotkania i obniżenie wymagań oraz zmniejszenie wysiłku przy próbach nawiązania znajomości i poznania danej osoby.

2) Bycie na tyle atrakcyjnym, aby przekonać kandydatów spełniających minimalne wymagania, żeby zechcieli się z nami spotkać.

Każda z nich, realizowana w łagodnej formie, bywa zasadna i może przynieść klientom korzyści. Gorzej, jeśli proces poszukiwania partnera zaczyna się traktować jak inwestycję, w której nie ma miejsca dla emocji i empatii dla ludzi, który stają się tylko profilami.

Idealnym rozwiązaniem byłby etap pośredni pomiędzy poznaniem kogoś w sieci i doprowadzeniem do spotkania w realu. Może to być rozmowa telefoniczna lub/i wideokonferencja. Samo to, że usłyszymy czyjś głos, zobaczymy się, sprawdzimy jak się dogadujemy da nam poczucie czy warto zainwestować swój czas w rozwój znajomości offline. Dokładnie na tym polega zasada 2/2/2, którą opisałam w tekście o tym, jak ograniczyć liczbę nieudanych randek. Umownie przyjęta liczba 2 odpowiada ilości interakcji na różnych platformach komunikacyjnych. Przykładowo, najpierw wymieniamy kilka wiadomości w appce, później przez messengera albo emailem. Jeśli jest miło to dzwonimy do siebie albo łączymy się wideo. Po takiej próbie decyzja o spotkaniu nie powinna stanowić już problemu.

Jest jeszcze inne rozwiązanie, które nie ma swojego realnego odpowiednika, a nad alternatywą którego pracuję. Fajnie byłoby zaangażować użytkowników w taką aktywność, dzięki której mogliby się bardziej poznać jeszcze w Internecie. Zdecydowanie bliżej mi do tego, aby radzić innym, aby mieli swoje wymagania, byli otwarci na nowe znajomości, ale umawiali się z tymi osobami, z którymi wiedzą, że miło spędzą czas.

Podziel się w komentarzu, jakie porady randkowe znasz i co o nich myślisz. Jeśli masz wątpliwość czy warto się do nich zastosować albo okazały się nieskuteczne umów się na konsultację – porozmawiamy o nich!

Tekst powstał na bazie artykułu:

  • Zytko D., Grandhi S. A., Jones Q. (2016) The Coaches Said… What? Analysis of Online Dating Strategies Recommended by Dating Coaches. Proceedings of the 19th international conference on supporting group work, ACM, New York, NY, USA, 385-397.

Serce zdjęcie utworzone przez rawpixel.com – pl.freepik.com

Facebook Dating – opis funkcjonalności i recenzja

Ludzie randkowali przez Facebooka zanim pojawiła się do tego dedykowana platforma. Wydaje się, że stworzenie usługi, która jest powiązana z najbardziej znanym portalem społecznościowym, ale pozostającej wobec niego odrębną, jest genialnym rozwiązaniem. Mijają cztery miesiące od kiedy Facebook Dating zadebiutował w Polsce. Czas na recenzję!

Zasady działania Facebook Dating

Facebook Dating zasadza się na prostej i powszechnie stosowanej na rynku zasadzie. Tworzymy własny profil, a następnie przeglądamy profile innych osób i wyrażamy swoje zainteresowanie – tutaj poprzez kliknięcie serduszka lub jego brak albo komentując zdjęcie danej osoby. Jeśli mamy dopasowanie, tj. matcha możemy porozmawiać z wybraną osobą bądź po prostu kontynuować wymianę wiadomości po otrzymaniu komentarza. Możliwa jest też opcja wideo chatu, co w sytuacji pandemii może być korzystnym rozwiązaniem.

Sam proces założenia swojego konta jest niezwykle prosty i szybki. Wystarczy kilka kliknięć i właściwie nasz profil tworzy się sam na podstawie informacji i zdjęć umieszczonych na koncie FB. Taki profil można jednak rozbudować. Możliwe jest stworzenie krótkiego opisu, załączenie dodatkowych zdjęć, udzielenie odpowiedzi na dodatkowe pytania. Nasze konto może zostać także połączone z tym na Instagramie.  Standardowo mamy możliwość ustawienia filtrów dla osób, które będą pojawiać się wynikach wyszukiwania. Dostępne są następujące kryteria: lokalizacja, wiek, płeć, wzrost, posiadanie dzieci, preferowane wykształcenie i poglądy religijne. Wybrany wariant, np. w zakresie wieku, może stać się warunkiem koniecznym do spełnienia. Wówczas będą nam proponowane wyłącznie profile, które spełniają nasze oczekiwania.

Co ważne, ustawienia profilu i filtry wyszukiwania uwzględniają w swoich zakresach także osoby niebinarne oraz o różnych orientacjach seksualnych.

Funkcjonalności dostępne w usłudze w kontekście nawiązywania relacji

Facebook Dating łączy w sobie funkcjonalność typowej apki randkowej – pozwala poznawać zupełnie nowe osoby, ale także wykorzystuje starą jak świat opcję poznawania się poprzez znajomych. Po pierwsze przeglądając profile możemy zobaczyć, że z niektórymi osobami mamy wspólnych znajomych. Dla jednych to zaleta Randek na FB, bo nowopoznana osoba nie jest już zupełnie anonimowa. Z kolei dla tych użytkowników, którzy nie czują się komfortowo z myślą, że ktoś ze znajomych albo rodziny mógłby zobaczyć, że szukają znajomości w sieci, to istotna wada. Dla tej grupy wprowadzono jednak opcję, aby ich profil nie pokazywał się znajomym oraz osobom, które po prostu zablokują. Co ciekawe, to rozwiązanie budzi jednak wątpliwości ze względu na łatwość ukrycia tego, że się randkuje przez osoby, będące już w związkach.

Po drugie ciekawą opcją jest Secret Crush czyli Lista sympatii. Mamy możliwość wskazania, który znajomy szczególnie nam się podoba. Co ważne, ta osoba się o tym nie dowie, o ile sama nie będzie nami zainteresowana. To bezpieczne rozwiązanie szczególnie kiedy ktoś nie odwzajemnia naszych sympatii.

Po trzecie jesteśmy zachęcani do tego, aby zbliżyć się do interesujących znajomych, którzy udzielają się na tych samych grupach i uczestniczą w tych samych wydarzeniach itp. Zakłada się, że takie osoby mogą mieć podobne zainteresowania do naszych. To nie tylko ułatwia nawiązanie pierwszej rozmowy, ale też stanowi bazę dla rozwoju głębszej relacji. Pewne wątpliwości budzi jednak możliwość bycia wystalkowanym przy okazji jakiego eventu przez kogoś, kogo zaloty odrzucimy.  

Cechy wyróżniające Randki na Facebooku

Ciekawą opcją dostępną w ustawieniach usługi jest „Ogranicz kontakt”. Możemy wstrzymać możliwość dopasowania do nowych osób, ale jednocześnie nadal odpowiadać na wiadomości tych użytkowników, z którzy nas polubili lub z którymi mamy dopasowanie. Biorąc pod uwagę, że wielość opcji wyboru ma znaczenie i bywa przytłaczająca, o czym piszę w tym tekście, to ograniczenie się do utrzymywania kontaktu tylko z kilkoma osobami może być korzystną strategią. Inna sprawa, że ciągle otrzymywanie powiadomień na Facebooku może być po prostu irytujące. Na szczęście można je wyłączyć.

„Druga szansa” to kolejna funkcjonalność dostępna w Facebook Dating. Polega ona na tym, że możemy wrócić do przeglądania tych profili, które już odrzuciliśmy. Myślę, że nie byłam jedyną osobą, której zdarzyło się ocenić czyjś profil na Tinderze za szybko i nie móc już do niego wrócić. Tutaj to niebezpieczeństwo nam nie grozi. Co jednak nie zmienia faktu, że z czasem nasze strategie przeglądania profili stają się coraz bardziej oszczędne.

„Lista Sympatii” – to rozwiązanie opisałam powyżej, podobnie jak „Lista blokowanych osób”.

Facebook Dating – podsumowanie

Planowałam wylistować zalety i wady usługi. Jednak okazało się, że niektórych podpunktów nie da się jednoznacznie przyporządkować tylko do jednej kategorii. Na różne kwestie możemy patrzeć przez pryzmat bezpieczeństwa, wygody, dostępu do użytkowników, a nawet moralności. W efekcie inaczej je oceniać.

Zalety Facebook Dating

  • Usługa pozostaje w całości bezpłatna jest jej ewidentnym plusem.
  • Chcąc skorzystać z Facebook Dating nie trzeba instalować dodatkowej apki, ponieważ funkcja randkowania jest dostępna dla wszystkich użytkowników Facebooka.
  • Pozostawienie użytkownikowi możliwości wyboru czy chce ukryć fakt korzystania z randek przed swoimi znajomymi i innymi osobami, czy jednak otwarcie ogłosi fakt dołączenia do Facebook Dating.
  • Brak jasnych podziałów ze względu na płeć i orientację seksualną.

Wątpliwości co do jednoznacznej oceny następujących cech i opcji usługi

  • Możliwość wysyłania wyłącznie wiadomości tekstowych. Z jednej strony pozwala uniknąć otrzymywania niechcianych zdjęć, ale bywa też oceniane jako ograniczenie Randek na FB.
  • Integracja z kontem na Instagramie jako dodatkowa opcja prezentacji siebie.
  • Szybkość i łatwość stworzenia profilu. Jest to wygodne, a samo pozostawienie pewnych pól pustych bywa kuszące, bo mimo wszystko trudno nam pisać o sobie. Jednak puste pola mogą niewiele mówić o nas samych innym użytkownikom. Dobrze przygotowany profil nie tylko nas prezentuje, ale też stanowi użyteczne narzędzie do selekcji kandydatów. W tekście opis siebie mówi więcej niż myślisz wyjaśniłam, dlaczego uzupełnianie informacji na profilu randkowym ma sens i jak dzięki temu zaoszczędzić czas na nierozpoczynaniu nietrafionych relacji.
  • Możliwość dołączenia do Facebook Dating niezależnie od statusu ustawionego na głównym koncie FB. Z jednej strony, dlaczego Facebook miałby ingerować w tę kwestię i ograniczać dostęp osobom w związku skoro usługa randek pozostaje odrębna wobec głównego konta. Z drugiej strony użytkownicy chcieliby uniknąć nawiązywania relacji, z kimś kto szuka możliwości zdrady. O tym, jak korzystanie z portali i aplikacji randkowych rzutuje na motywację do zdrady napisałam w tym tekście.

Wady usługi

  • Dostępność usługi wyłącznie w wersji mobilnej.
  • Ograniczona dostępność użytkowników pod względem ilości. Testując usługę dość szybko otrzymałam informację braku profili do wyświetlenia. Być może Facebook Dating zyska na popularności, ponieważ z racji połączenia z Facebookiem, potencjalna baza użytkowników jest naprawdę duża.
  • Otrzymywanie wiadomości od osób, którymi nie jesteśmy zainteresowani. Może to potęgować problem braku odpowiedzi na wiadomości wysłane przez mężczyzn i poczucia przytłoczenia u kobiet. Pisałam o tym we wpisie o tym, jak zacząć rozmowę na Tinderze.
  • Możliwość identyfikacji użytkowników, a także niebezpieczeństwo śledzenie aktywności danej osoby na grupach, nagabywania na Facebooku, a także ich wystalkowania w realnym życiu.

Jestem bardzo ciekawa jak rozwinie się sytuacja na rynku randek online i czy Facebook Dating stanie się realną konkurencją dla Tindera. Dajcie znać, jakie są Wasze doświadczenia z korzystania z usługi. Co myślicie na temat samej platformy? Listę plusów i minusów Randek na FB chętnie uzupełnię o Wasze pomysły.

Zdjęcie autorstwa Alex Haney dostępnee na Unsplash

4 błędy w randkowaniu online

Samo poznawanie nowych osób bywa ekscytujące, a już szczególnie gdy inni ludzie odwzajemniają nasze zainteresowanie nimi. Początek korzystania z aplikacji randkowej bywa ekscytujący i pełny entuzjazmu. Otrzymanie nowego dopasowania, wiadomości a nawet powiadomienia o liczbie osób, które weszły na nasz profil to miły sygnał bycia pożądanym. Tymczasem te przyjemne doświadczenia nie przynoszą oczekiwanych rezultatów, a jedynie przeplatają momenty odczuwanej frustracji, niepewności i stresu. W tekście wyjaśniam, z jakiego powodu użytkownicy popełniają błędy w randkowaniu i jak system randek online dawkuje nam pozytywne doświadczenia, abyśmy nadal z niego korzystali.

Kto zawodzi? Błędy w randkowaniu to wina użytkownika czy systemu?

Warunki, w jakich randkujmy online, nie są bez wpływu na to, jakie doświadczenia nabywamy i jakie budzą one emocje. W świecie rzeczywistym, spędzając czas w klubie czy pubie mamy okazję obserwować rezultaty działań osób, które próbują kogoś poderwać. Tymczasem w sieci nie mamy żadnego punktu odniesienia dla osiąganych przez siebie wyników. Kiedy nabywane doświadczenia w randkowaniu okazują się nieprzyjemne, dochodzą kolejne rozczarowania to raczej uznajemy to za własną winę. Wówczas z różnym skutkiem próbujemy zmienić swoją strategię działań. Niepokój i poczucie porażki potęguje też przeświadczenie o łatwości znalezienia partnera za sprawą dużej dostępności kandydatów i propozycji dopasowań.

System działania randek online generuje błędy w randkowaniu

Za nasze porażki i ciemne strony randkowania online w dużej mierze odpowiada jednak sam system działania randek online. Został on tak zaprojektowany, że użytkownik tworzy własny profil, przegląda profile innych osób, wysyła prywatne wiadomości. Niby nic nadzwyczajnego, ale niesie to za sobą określone konsekwencje dla naszego funkcjonowania w tym systemie. W efekcie popełniamy błędy w randkowaniu online, przez które staje się ono źródłem rozczarowania i niepewności. Musimy poradzić sobie z wielością dostępnych opcji wyboru kandydatów, przez co oceniamy ich jak towary sklepowe. Mamy problem z autoprezentacją na własnym profilu. Ponadto, błędnie zakładamy, że inni ludzie mają takie same intencje korzystania z serwisów randkowych. Także pisanie prywatnych wiadomości do zupełnie obcych ludzi, próbując ich sobą zainteresować i doprowadzić do randki w świecie offline, to nie lada wyzwanie.

1. Błędne strategie oceny kandydatów

Randkowanie online porównywane jest często do wizyty w supermarkecie. Tak jak przyglądamy się towarom sklepowym, porównujmy ich parametry, szukamy najlepszych okazji, tak samo zachowujemy się w stosunku do osób poznanych w sieci. Próbując poradzić sobie z wyborem, stosujemy różne strategie, które niekoniecznie nam służą. Potrafimy porównywać ludzi pod względem określonych kryteriów, np. ich atrakcyjności, co nie znaczy, że wybrana przez nas osoba będzie nam pasowała jako partner. Więcej pisałam o tym w tekście, dotyczącym przeglądania i selekcji profili na portalu i aplikacji randkowej. Co więcej, takie przedmiotowe traktowanie użytkowników osłabia nasze zaangażowanie w potencjalną znajomość (o tym, dlaczego pisałam tutaj). 

2. Wybierz mnie!” czyli autoprezentacja na profilu randkowym

Drobnych przekłamań, ale i całkowitego rozminięcia się z prawdą pomiędzy tym, co zostało przedstawione na profilu, a tym jak prezentowała się osoba w rzeczywistości doświadczył chyba każdy randkujący w sieci. Prezentacja siebie jest o tyle trudna, że chcemy być wiarygodni, ale też dobrze wypaść. Jedną ze stosowanych strategii jest przedstawianie idealnej, a nie realnej wersji siebie. Często jest ona szczuplejsza, bardziej aktywna i bardziej interesująca niż ta obecna. Jest to rodzaj obietnicy, że tacy będziemy („nie jestem jeszcze prawnikiem, ale przecież studiuję prawo) albo byliśmy („to zdjęcie jest sprzed roku, ale przecież mogę wrócić do swojej poprzedniej wagi”).

3. Błędne przypisywanie innym własnych intencji

Mało kto otwarcie pisze o swoich oczekiwaniach na profilu, obawiając się, że wpłynie to negatywnie na ich realizację („wyjdę na desperatkę/nimfomankę/zarozumiałą laskę”). Tymczasem to właśnie z tego powodu nasze randkowanie może okazać się serią rozczarowań dla nas samych albo osób, z którymi nawiążemy znajomość. Ludzie zakładają konto randkowe z różnych powodów (więcej tutaj) Problem pojawia się, gdy przypisujmy im własne intencje, a jak się okazuje, mamy do tego tendencje.

4. Problematyczne rozpoczynanie i prowadzenie rozmowy

Z niskim odsetkiem uzyskiwanych odpowiedzi najczęściej mierzą się mężczyźni. Bywa to frustrujące doświadczenie, zwłaszcza gdy zmiana strategii rozpoczynania rozmowy nie przynosi żadnej poprawy. Niestety często jest to zmiana w kierunku zubożenia treści wiadomości („hej, co tam?) albo przyjęcia postawy ofensywnej, aby poradzić sobie z potencjalnym odrzuceniem (np. żartując z wyglądu kobiety). W efekcie trudno wyjść z takiego błędnego koła. Panie unikają dalszej interakcji z ofensywnym, często po prostu sfrustrowanym pisaniem wiadomości, mężczyzną, dodatkowo zaczynając wątpić w wartość swoją własną i potencjalnych kandydatów. Tymczasem adresat nie ma szansy na to, aby nauczyć się, w jaki sposób poprowadzić rozmowę. Nie tylko inicjowanie rozmowy może być emocjonalnie obciążające, ale również jej prowadzenie. Dostosowanie tempa rozwoju znajomości do oczekiwań partnerów to kolejne wyzwanie powodujące niepewność. Zbyt wcześnie lub zbyt późno podjęte działania służące przeniesieniu znajomości do tzw. reala mogą zostać bardzo różnie zinterpretowane przez drugą osobę i przyczynić się do zakończenia relacji.

Metoda kija i marchewki

Skoro korzystanie z portalu i aplikacji randkowej nie przybliża nas do realizacji naszych zamierzeń. W dodatku bywa źródłem nieprzyjemnych doświadczeń. Jak to się dzieje, że tak wiele osób kontynuuje swoje poszukiwania w sieci? Zamiast zrezygnować, to nadal spędzamy na telefonie każdą wolną chwilę oglądając dziesiątki profili. Bywa, że mamy za sobą kilka nieudanych randek, a i tak trudno jest się nam powstrzymać przed sprawdzeniem, kto dał nam serduszko. Dzieje się tak ponieważ system co jakiś czas wynagradza nam naszą obecność. Powiadomienia o tym, ile mamy nieprzeczytanych wiadomości, ile osób obejrzało nasz profil, że otrzymaliśmy matcha nie pojawiają się bez powodu – to metoda kija i marchewka w czystej postaci. To one podtrzymują naszą wiarę, że może następnym razem uda się poznać odpowiednią osobę pomimo dotychczasowych średnich albo słabych randek. Pomyślcie, czy swipowanie, nie przypomina trochę gry w kasynie?

Dajcie znać, jakie są Wasz doświadczenia. Czy mieliście chwile zwątpienia co do sensu korzystania z Tindera? Co wówczas Was przekonało, żeby jednak jeszcze nie usuwać aplikacji?

Tekst powstał na podstawie:

  • Zytko D., Grandhi S., Jones Q (2018) The (Un)Enjoyable User Experience of Online Dating Systems: From Usability to Enjoyment, W: Blythe M., Monk A. (Red.) Funology 2. From Usability to Enjoyment, Springer.

Nieudane randki? Jak ograniczyć ich liczbę?

Evan Marc Katz, doradca relacji damsko-męskich, sam miał na swoim koncie nieudane randki. Mężczyzna uważa, że ich duża liczba wynikała z jego braku nieumiejętności randkowania online. Tak jak korzystanie z siłowni nie jest równoznaczne z utratą kilogramów, tak samo korzystanie z aplikacji randkowej nie oznacza, że znajdziemy partnera. Nieumiejętność wykorzystania narzędzia nie oznacza, że samo narzędzie jest kiepskie. Sami jesteśmy odpowiedzialni za sposób, w jaki z niego korzystamy i jakie rezultaty otrzymujemy. Wobec tego nie ma co narzekać, że użytkownicy nie odpowiadają na wiadomości albo chcą szybko sprawdzić w tzw. realu czy druga osoba jest warta zainteresowania.  

Nieudane randki? Jest na to sposób!

Podczas swojego wystąpienia na TEDxStJohns Evan Marc Katz zaprezentował zasadę 2/2/2. Odnosi się ona do procesu przechodzenia przez kolejne platformy (kanały) komunikacji, czyniąc relację coraz bardziej intymną. Po wymianie kilku wiadomości na portalu lub aplikacji randkowej warto przenieść ją do innego środowiska, w którym nie będą już obecni inni randkujący użytkownicy. Rozmowę można kontynuować e-mailowo lub przez Messengera. Ostatecznie, zanim pójdziemy z kimś na randkę warto z tą osobą umówić się na krótką rozmowę telefoniczną. W efekcie na spotkaniu w świecie offline nie pojawi się ktoś zupełnie nam obcy, ale znajomy, którego towarzystwo dotychczas sprawiało nam przyjemność. Podana ilość wiadomości, maili i rozmów jest jedynie przykładowa, najważniejsza jest sama istota zasady i dostosowani jej do specyfiki relacji. Co więcej, ten proces poznawania się online nie powinien trwać dłużej niż tydzień. Ta wskazówka jest spójna z tym, o czym pisałam przy okazji tekstu o tym, kiedy umówić się na randkę.

Randkowanie online nie różni się tak bardzo od tego offline

Taki rozwój znajomości, zgodnie z omawianą zasadą, ma swoje odzwierciedlenie w tradycyjnym randkowaniu. Od okazania sobie zainteresowania do umówienia się na randkę miało miejsce kilka etapów. Raczej rzadko zdarza się, żeby ktoś nas zaczepił w miejscu publicznym, czy nawet podczas zabawy w klubie i od razu oferował spotkanie. W realu nie usłyszymy komunikatu: „Masz ładną czerwoną sukienkę, lubię czerwony, umówmy się na jakiś wieczór”, ale w sieci już tak. Zazwyczaj potrzebujemy zdecydowanie więcej czasu na to, aby wyczuć wzajemne intencje, dokonać oceny, ale przede wszystkim poczuć się na tyle komfortowo ze sobą, żeby chcieć kontynuować znajomość. Tak jak w randkowaniu online, także offline przechodzimy przez różne etapy. Najpierw widzimy się i rozmawiamy ze sobą w obecności innych osób. Później, kiedy czujmy się swobodniej, dążymy do rozmowy na osobności. Kiedy znajomość jest obiecująca, wymieniamy się kontaktami, aby ostatecznie spotkać się w innych okolicznościach.

Odmienne oczekiwania kobiet i mężczyzn, co do rozwoju znajomości

Evan Marc Katz zwraca uwagę, że dla kobiet poczucie komfortu i bezpieczeństwa w relacji jest szczególnie istotne. Z kolei mężczyźni działają szybko. Po pierwsze panowie czują zagrożenie ze strony innych kandydatów i muszą rywalizować o względy kobiety, która i tak czuje się przytłoczona. Po drugie dążenie do natychmiastowego spotkania to wynik poprzednich doświadczeń związanych z inwestycją czasu w rozczarowującą znajomość. W efekcie trudno jest obu stronom zaspokoić własne potrzeby.

Pierwsza wiadomość to taki small talk na przyjęciu

Kobiety unikają panów wysyłających wiadomości typu „fajna jesteś, umówmy się”. Natomiast mężczyźni przeżywają frustrację, bo żadne z dotychczasowych działań nie przynoszą rezultatów. Zaczepki z reguły nie działają, długie wiadomości odstraszają, formalne przywitania nie robią dobrego wrażenia, a krótkie „hej, co tam?” nie zachęcają do rozmowy. Jak wobec tego rozpocząć dobrą konwersację?

  • Bądź ciekawy/a dla innych, ale też zainteresowany/a drugiej osoby.
  • Napisz krótki akapit, a nie linijkę tekstu.
  • Odnieś się do profilu osoby, do której piszesz.
  • Zachowuj luźny i swobodny ton wypowiedzi.

Więcej o tym, co i w jaki sposób pisać w pierwszej wiadomości pisałam we wcześniejszym tekście. Myślę, że warto przeczytać, bo powołuje się tam na ciekawe wyniki badań naukowych.

Spotykaj się z ludźmi, z którymi wiesz, że miło spędzisz czas

Zastosowanie się do opisanej zasady może być korzystnym rozwiązaniem. Zgadzam się z założeniem autora, że przenoszenie komunikacji na kolejne platformy czyni tę znajomość nie bardziej intymną. Co jednak ważne, pozwala też pozwala zebrać wiele informacji o człowieku. Nawet umówienie się na krótką rozmowę telefoniczną albo na wideorozmowę daje nam możliwość usłyszenia czyjegoś głosu i sprawdzenia czy dogadujmy się tak samo dobrze jak podczas wymiany wiadomości. W ten sposób możemy znacząco ograniczyć liczbę nieudanych randek. Ktoś mógłby jednak powiedzieć, że dużo mniej czasu i wysiłków zainwestowałby umawiając się na randkę już poprzez portal randkowy. Szybkie spotkanie, weryfikacja i brak konieczności dawania komuś swojego kontaktu na Facebooku albo numeru telefonu, zapewniłoby oszczędność czasu i gwarancję skutecznego zniknięcia w razie niepowodzenia. Jednak czy rzeczywiście warto doświadczać wielu kiepskich randek? Czy nie lepiej być bardziej selektywnym i po prostu spotykać się już z ludźmi, z którymi wiemy, że miło spędzimy czas.

Zapraszam do obejrzenia omawianego we wpisie wystąpienia albo przeczytania transkrypcji wywiadu, dostępnej pod tym linkiem i skomentowania wpisu 😉

Bumble – aplikacja randkowa wzmacniająca siłę kobiet i promująca szacunek

Jakie są najczęstsze zarzuty wobec randkowania online? Można wymienić ich co najmniej kilka. Uprzedmiotowienie ludzi i traktowanie ich jako „opcji”, flirtowanie bez intencji pójścia na randkę, a tym bardziej angażowania się w relacje, promowanie przygodnego seksu, powierzchowność i próżność użytkowników, koncentracja wyłącznie na wyglądzie fizycznym, niski odsetek uzyskiwanych odpowiedzi na wiadomość inicjującą. Część osób zniechęca się poszukiwania partnera w sieci wiedząc, że często będą potraktowani bez szacunku, wyłącznie jako obiekty seksualne. Czy istnieje jakaś alternatywa dla tego typu miejsc?

Czym jest Bumble?

Obiecująca, przynajmniej pod względem założeń, leżących u podłoża funkcjonowania, jest aplikacja Bumble. Przywołuje na myśl skojarzenie z ulem, miodem, królową pszczół, przypominając o istotnej roli, jaką kobiety mogą odgrywać w łączeniu się w pary. Filozofia aplikacji nawiązuje do egalitaryzmu i szacunku, wzmacnia siłę kobiet i co ciekawe, nie nawiązuje wyłącznie do randkowania. Aplikacja nastawiona jest na budowanie różnorodnych kontaktów, także przyjacielskich i biznesowych. Jeśli chodzi o sam mechanizm dobierania par jest taki sam jak w Tinderze. W zależności od naszego zainteresowania przesuwa się palcem w lewo albo prawo. Następnie ma się 24 godziny na wysłanie wiadomości i tyle samo czasu na udzielenie odpowiedzi.

Równość kobiet i mężczyzn

Wiele kobiet narzeka, że ledwo co rozpoczęta znajomość jest przez mężczyzn seksualizowana i wręcz wymaga się od nich tego, aby zgadzały się na niezobowiązującą randkę. Pojawia się bowiem oczekiwanie, że skoro jesteś użytkownikiem aplikacji, która promuje seksualne przygody, to znaczy, że nie masz nic przeciwko jednorazowym spotkaniom. Tymczasem Bumble zeruje te oczekiwania. Co więcej, kobiety mogą przejąć większą kontrolę nad randkowaniem. Zdaniem Whitney Wolfe Herd, założycielki Bumble, jakikolwiek postęp poczyniony przez kobiety w dziedzinie zawodowej zdawał się cofać w relacjach damsko-męskich. Z tego powodu panie są zachęcane do wykonania pierwszego ruchu, zamiast czekać aż zostaną wybrane przez mężczyznę. Przy okazji otrzymują też mniej wiadomości typu „Cześć, co słychać?”. Przy okazji przypominam, że kilka wskazówek, co pisać i czego unikać w pierwszej wiadomości umieściłam w tym tekście.

Zmiana przestarzałych zasad na nowe

Na nic zda się kolekcjonowanie „matchy”, ponieważ jeśli nie zostanie nawiązany kontakt, to znikają one po 24 godzinach. Tylko raz na dobę można przedłużyć czas na nawiązanie wiadomości do 48 godzin. Ograniczenie czasu na wysłanie wiadomości wydaje się ciekawym rozwiązaniem, ponieważ minimalizuje niepewność użytkowników co do tego, kiedy powinno się odpowiedzieć – w domyśle okazać zainteresowanie. Jeśli kobieta napisze tego samego dnia, w którym sparowała się z innym użytkownikiem, to jej zachowanie będzie ocenione jako typowe. Co ciekawe, w pierwszej wersji aplikacji, mężczyzna miał nieograniczony czas na udzielenie odpowiedzi. Ta nierównowaga została jednak szybko wyeliminowana.

Życzliwość jest seksi

Założycielka Bumble nazywana jest przez niektórych feministką, ponieważ wzmacnia pozycję kobiet. Jednak tak naprawdę żadna z płci nie ma dominować, ale wzajemni okazywać sobie szacunek.  Aplikacja ma bazować na założeniu, że ludzie muszą zostać pociągnięci do odpowiedzialności za swoje słowa i uczynki. Jeśli jakaś osoba zachowuje się nieodpowiednio należy ją zgłosić. W związku z tym, aktywni i świadomi zasad użytkownicy, dbający o bezpieczeństwo i dobre samopoczucie innych są nagradzani statusem VIP. Co więcej, nie akceptuje się np. zdjęć nagich torsów czy selfie tylko w bikini. Weryfikacja zdjęć ma też zapobiegać oszustwom i podszywaniu się pod inne osoby.

Czy aplikacja sprawdzi się polskim rynku matrymonialnym?

Aplikacja jest dostępna w 150 krajach, także w Polsce. Na chwilę obecną, w Google Play Bumble pobrano prawie 120 tysięcy razy, z kolei Tinder ponad 3 miliony. Polski Internet raczej milczy na temat aplikacji, w sieci można znaleźć tylko kilka zapowiedzi wprowadzenia Bumble na rynek. Miało to też odzwierciedlenie w małej ilości osób dostępnych w aplikacji. Zupełnie inaczej sytuacja prezentuje się w innych państwach, dużą popularność aplikacja zyskała np. w Indiach. Firma ma swoją siedzibę w Los Angeles, Nowym Yorku, Niemczech i Australii. Co ciekawe, 85% pracowników stanowią kobiety, co w świecie technologii może być ewenementem. 

Macie jakieś doświadczenia z tą aplikacją? Jeśli tak, to koniecznie podzielcie się, co o niej myślicie? Czy jest szansa, żeby Bumble przyjęło się w Polsce?

Tekst powstał na podstawie artykułu:

Randki osób w dojrzałym wieku

Trudności w znalezieniu partnera doświadcza wiele osób w różnym wieku. Jednak sytuacja na rynku matrymonialnym jest zupełnie inna dla poszczególnych grup wiekowych. Istotną kwestią jest zmniejszająca się wraz z wiekiem sieć kontaktów społecznych i osób, z którymi można nawiązać romantyczną relację.

Dlaczego z wiekiem coraz trudniej jest znaleźć partnera?

Trudno jest wychodzić i odwiedzać nowe miejsca tak często, jak to się robiło będąc 25-latkiem. Z czasem zawęża się również krąg znajomych, który są singlami na rzecz tych osób, które posiadają już swoje rodziny. Jeszcze inne osoby nie mają czasu na randki i jedyne kontakty, które nawiązują mają charakter biznesowy. Co więcej, zmniejsza się liczba potencjalnych partnerów. Chociaż część z ich wraca na rynek matrymonialny po zakończonych związkach, to i tak dostęp do nich może być ograniczony. Co ciekawe, w dojrzałym wieku na jednego mężczyznę na portalu randkowym przypadają trzy kobiety. W dodatku panowie i tak preferują młodsze partnerki, są bardziej tolerancyjni co do ewentualnych różnic w kwestii rasy, religii, dochodu i poglądów politycznych niż kobiety (T. Field, 2018, za: W.D. McIntosh, Jr L. Locker, K. Briley, R. Ryan, A. J. Scott, 2011).

Życie uczuciowe i seksualne osób w dojrzałym wieku

Motywy, jakimi kierują się osoby w dojrzałym wieku logując się na portal randkowy nie różnią się od tych, które deklarują młodsi użytkownicy. Motywy są te same, ale częstotliwość ich występowania może być inna. W jednym z badań (AARP, 2012) przeprowadzonych na osobach w wieku 50 i starszych powody randkowania online były następujące (w kolejności malejącej): a) nawiązanie poważnej relacji uczuciowej (48%), b) przyjaźń/towarzystwo (26%), c) dorywcze randki (14%), d) intymne/seksualne relacje (5%), e) inne (1%). I faktycznie, respondenci w wieku powyżej 55 roku życia rzadziej przyznawali się do kontaktów fizycznych na pierwszej randce w porównaniu do tzw. milenialsów (Senior Dating Survay). Niemniej, nie należy stereotypowo utrzymywać, że dojrzałość wiąże się z zaprzestaniem odczuwania potrzeb seksualnych.

Potwierdza to najnowszy artykuł w tygodniku Polityka (2019) Życie seksualne Polaków. Martyna Bunda pisze:

„Życie seksualne Polaków po sześćdziesiątce, i później, to bodaj najważniejsza zmiana, jaka dokonała się w ostatnich dziesięcioleciach. (…) Osławione romanse w sanatoriach może się i zdarzają, ale dziś nawet na Badoo można wyłowić kogoś, komu daleko do estetyki „staruszka”. Na Tinderze, kojarzonym z młodszym odbiorcą, bardzo dojrzałych Polaków jest kilkanaście tysięcy. Załapują się na przygodny seks, ale nie lubią takiego na chybcika, z często zmienianym partnerem. Jeśli już coś zaskoczy, ludzie w tej grupie wiekowej łatwiej angażują się w trwalsze związki.”

Zdrowie fizyczne, atrakcyjność i bliskie relacje jako promowane wartości 

I faktycznie, biorąc pod uwagę analizowane w jednym z badań profile na portalach randkowych, to zainteresowane fizyczną atrakcyjnością i seksualnością uwidacznia się u użytkowników w średnim i dojrzałym wieku. Osoby starsze koncentrują się także na relacjach z innymi, doceniając ich bliskość i dążąc do niej oraz zdrowiu fizycznym. Z kolei użytkownicy w średnim wieku podkreślają swoje osiągnięcia, nawiązują do swojej pracy zawodowej (E. M. Davis, K. L. Fingerman, 2015). Kwestia zachowania zdrowia pojawiała się nie bez powodu, ponieważ jego utrata wiąże się z realizowaniem funkcji opiekuńczej, której oczekiwali mężczyźni od swoich przyszłym partnerem, a kobiety wolałyby tego uniknąć (R. K. Wion, S. J. Loeb, 2015, za: S. McWilliams, A. E. Barrett, 2014).

Zmiany w sposobie randkowania 

Randkowanie online jest postrzegane jako łatwiejszy sposób na poznanie nowej osoby w porównaniu z próbą znalezienia partnera osobiście, szczególnie przez mężczyzn. Z kolei kobiety mogą powoli wejść w nową relację i lepiej poznać osobę, z którą spotkają się w twarzą w twarz. Dzięki temu, kobiety doświadczają większej kontroli nad procesem rozwijania się znajomości niż wtedy, gdy były młode i to mężczyźni ustalali warunki randkowania (R. K. Wion, S. J. Loeb, 2015, za: S. McWilliams, A. E. Barrett, 2014). Z reguły jednak osoby w dojrzałym wieku nie przejawiają chęci do utrzymywania relacji wyłącznie za pośrednictwem Internetu i dążą do kontaktu telefonicznego, a następie umawiają się na randkę. Innymi słowy, preferowany jest raczej kontakt bezpośredni (Senior Dating Survay).

Niebezpieczeństwo randek online – oszustwa matrymonialne

Zanim jednak do niej dojdzie, to weryfikowana jest autentyczność nowopoznanej osoby na różne sposoby (R. K. Wion, S. J. Loeb, 2015). Jak się okazuje, sceptycyzm i ostrożność bywa uzasadniona. Jednym z głównych czynników ryzyka randek online jest oszustwo matrymonialne. Zdarza się, że użytkownicy stają się ofiarami oszustów, którzy pozorują emocjonalne zaangażowanie, aby później wyłudzić pieniądze od zakochanego partnera. W jednym z badań, do bycia oszukanym przyznało się ok. 16% respondentów (Buchanan, Whitty, 2014). Ci sami autorzy (2012) podają, że łącznie około 230 000 brytyjskich obywateli padło ofiarą cyberoszustwa. Dla tych osób jest to podwójna strata – nie tylko materialna, ale także emocjonalna.  

Sytuacja polskiego singla w dojrzałym wieku

Jednym z najsilniejszych czynników prognostycznych zaangażowania się w randki online jest bycie użytkownikiem Internetu i znajomość obsługi komputera (J. M. Sautter, R. Tippett, S. P. Morgan 2010, s. 16–20). Bycie online nadal bardziej charakteryzuje osoby młode (CBOS, 2017), ale oferta portali skierowana jest nie tylko do osób w średnim wieku, ale także tych dojrzałych. Część z dostępnych serwisów jest ogólnodostępna, ale z wydzielonymi sekcjami dla poszczególnych grup. Dojrzały singiel ma też do wyboru kilka portali randkowych, które kierują swoją ofertę bezpośrednio do użytkowników w określonym wieku, np. po 50-tce. Nie dziwi więc, że starsi single, obeznani z technologią, korzystają z nowoczesnych sposób poszukiwania partnera. Co jednak ważne,  chociaż przyjmują oni nowe sposoby nawiązywania relacji i komunikowania się, to nie tracą z oczu tego, co wiedzą o życiu i związkach z własnego doświadczenia.

Dziękuję za wytrwałość i dotarcie do końca! 😉 Napracowałam się nad tym tekstem, ale bez Twojego udziału, to nic nie znaczy. Zostaw po sobie ślad, żebym wiedziała, że mam dla kogo dalej pisać 🙂 

Wyniki badań i dane z raportów: 

  • AARP. (2012). AARP online dating survey. [Dostępny online: http://www.aarp.org/content/dam/aarp/research/surveys_statistics/
    general/2012/AARP-Online-Dating-Survey-AARP.pdf
  • Buchanan T., Whitty M. T. (2014) The online dating romance scam: causes and consequences of victimhood. Psychology, Crime & Law, 20 (3). 261-283.
  • CBOS (2017) Korzystanie z Internetu, Komunikat z nr 49 [Dostępny online: https://www.cbos.pl/SPISKOM.POL/2017/K_049_17.PDF]
  • Senior Dating Survay (2018) [Dostępny online: https://www.medicareadvantage.com/senior-dating-survey]
  • Whitty M.T, Buchanan T. (2012) The online romance scam: a serious cybercrime. Cyberpsychology, Behavior, and Social Networking, 15(3), 181-183.

Artykuły przywoływane w tekście:

  • Bunda M. (2019) Życie seksualne Polaków, Polityka, wydanie z dnia: 09.04.2019. [Dostępny online: https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/…/1788642,1,zycie-seksualne-polakow.read]
  • Eden D. M., Fingerman K. L (2016) Digital Dating: Online Profile Content of Older and Younger Adults, The Journals of Gerontology, 71(6), 959-967.
  • Field Y. (2018) Online Dating Profiles and Problems in Older Adults: A Review, OBM Geriatrics, 2(3), cyt za: McIntosh W.D., Locker Jr. L, Briley K., Ryan R., Scott A.J. (2011) What do older adults seek in their potential romantic partners? Evidence from online personal ads. The International Journal of Aging and Human Development 72, 67-82.
  • Sautter J. M., Tippett R., Morgan S. P. (2010) The Social Demography of Internet Dating in the United States, Social Science Quarterly 91(2), 554-575.
  • Wion R. K., Loeb S. J. (2015) Older Adults Engaging in Online Dating What Gerontological Nurses Should Know, Journal of Gerontological nursing, 41(10), 25-35, cyt za: McWilliams, S., & Barrett, A.E. (2014). Online dating in middle and later life: Gendered expectations and experiences. Journal of Family Issues, 35, 411-436.

Kiedy umówić się na randkę z osobą poznaną w sieci

Wyobraź sobie, że poznałeś/aś kogoś w sieci, nawiązaliście znajomość, wymieniliście już kilka, a może nawet kilkadziesiąt wiadomości. Któreś z Was zaczyna się zastanawiać, czy to jest już odpowiedni czas na to, aby doszło do spotkania. Będąc użytkownikami portali randkowych nie tyle jesteśmy przecież zainteresowani utrzymywaniem znajomości, które opierałyby się wyłącznie na kontakcie internetowym, ale raczej dążymy do tego, aby przenieść znajomość online do świata offline, tj. zdewirtualizowaćKiedy najlepiej umówić się na randkę z osobą poznaną w sieci? 

Różne oczekiwania co do tempa rozwoju znajomości

Nasze oczekiwania, co do tempa rozwoju znajomości i ustalenia ewentualnego spotkania, mogą się różnić. Są takie osoby, które po doświadczeniu rozczarowań, będą chciały spotkać się stosunkowo szybko. Wynika to z ich niechęci do angażowania się i budowania relacji, której powodzenie trudno jest oszacować. Ta niechęć do utrzymywania znajomości w sieci może przyjmować bardziej lub mniej radykalną postać.  Odmienne oczekiwania mają te osoby, które potrzebują poznać swojego rozmówcę, żeby umówić się na randkę. Takie odraczanie spotkania może służyć np.: uzyskaniu poczucia bezpieczeństwa. Najczęściej w tym czasie  dochodzi do ujawnienia osobistych informacji, więc rozmówcy stają się sobie bliżsi. Zaczyna wytwarzać się więź emocjonalna. W rezultacie nie umawiamy się już z zupełnie obcą osobą, bo już coś o sobie wiemy. Jednak kiedy wolimy rozmawiać online zamiast umówić się na randkę, to może to być dla nas niekorzystne. Podobnie brak wymiany nawet kilku osobistych wiadomości w sieci nie będzie służył rozwinięciu znajomości.

Nieadekwatne wyobrażenie o rozmówcy 

Jak dowodzą badacze, np. Artemio Ramirez, Erin M. Sumner, Christina Fleuriet, Megan Cole (2015) ważnym czynnikiem jest czas pomiędzy zainicjowanym kontaktem online a przeniesieniem relacji do świata offline. Nawet krótki kontakt online bardziej sprzyja zdolności do wyrażania siebie niż podobny krótki kontakt podczas interakcji bezpośredniej. Jednak im bardziej ten czas się wydłuża, tym większe niebezpieczeństwo, że dojdzie do idealizacji partnera. Łatwo wpaść w pułapkę nadinterpretowania sygnałów wysyłanych przez rozmówcę. Co prowadzi do poszukiwania potwierdzenia naszych wyobrażenie o nim, co które stanowi odzwierciedlenie naszych potrzeb. W konsekwencji może pojawić się zniechęcające rozczarowanie tą osobą w realu, kiedy okaże się, jak jest ona daleka od tego, czego się spodziewaliśmy.

Krytyczny moment kiedy umówić się na randkę w tzw. realu

Interesującą wskazówkę sformułowali autorzy badań nad tym, jak zmieniają się wrażenia ludzi, kiedy kontakt został zainicjowany w sieci i poprzedzał interakcje twarzą w twarz (tzw. modality switching – przełączana modalność). Okazuje się, że jeśli dewirtualizacja nie przekracza trzech tygodni, to pozytywne wrażenie o partnerze wzrasta, podobnie jak ocena potencjału relacji. Natomiast kiedy komunikacja zapośredniczona trwa zbyt długo, jako substytut interakcji twarzą w twarz, to oczekiwane korzyści zanikają. Innymi słowy, podczas nawiązywania znajomości w sieci występuje taki moment, pomiędzy 17 a 23 dniem znajomości, w którym te same czynniki, które działały na korzyść relacji, zaczynają mieć negatywny wpływ na jej rozwój.

Odroczenie spotkania może być niekorzystne dla rozwoju dalszej relacji

Wyniki przywoływanych badań sugerują, że poznając kogoś w sieci, tworzymy mentalne wyobrażenie o swoich potencjalnych partnerach. Zawarte na profilu informacje wykorzystujemy do wypełnienie luki o tym, kim ta osoba naprawdę może być w realu. Tym użytkownikom, którzy zbyt długo czekają na spotkanie, a więc przekraczają punkt krytyczny, może być trudno zaakceptować jakiekolwiek rozbieżności w ich wyidealizowanym konstrukcie mentalnym partnera. Będzie to tym bardziej dotkliwe, im bardziej nieadekwatny obraz próbował on wykreować. Korzystniej dla nas samych byłoby przeniesienie znajomości online do świata offline stosunkowo wcześnie. Dlaczego? Ponieważ wtedy mamy jeszcze możliwość zaakceptować drobne różnice między naszymi oczekiwaniami a rzeczywistością.

Idealny termin na randkę

Czy przywoływane wyniki można wykorzystać z praktycznego punktu widzenia? Zdecydowanie tak, ponieważ to badanie dostarcza nam wskazówki, co do wyznaczenia idealnego terminu, kiedy umówić się na randkę w tzw. realu. Może nie tyle należy sztywno trzymać się zasady, że na randkę należy umówić się najpóźniej miedzy 2 a 3 tygodnie. Warto jednak pamiętać, że jeśli jesteśmy zainteresowani nową znajomością na tyle, aby móc się spotkać, to nie odkładajmy tego zbyt długo. Warto tez zaangażować się w poznawanie naszego rozmówcy w sieci i skorzystać z możliwości wymiany wiadomości na portalu randkowym lub społecznościowym. Jest to dobra okazja do zaprezentowania się i zaciekawienia drugiej osoby. W ten sposób możliwe jest też zredukowanie niepewności lub sprawdzenie, jak czujemy się w kontakcie z potencjalnym kandydatem na partnera.

 

Przywoływane badanie oraz jego wyniki zostały opisane w artykule:

  • Artemio Ramirez, Erin M. (Bryant) Sumner, Christina Fleuriet, Megan Cole (2015), When Online Dating Partners Meet Offline: The Effect of Modality Switching on Relational Communication Between Online Daters, Journal of Computer-Mediated Communication, 20, 1, s. 99–114.