(Po)pandemiczny Tinder czyli lato miłości

Wakacje, urlop, słońce, plaża! Takie okoliczności mocno sprzyjają nawiązywaniu nowych znajomości i wdawaniu się w romanse. Kiedy dodamy do tego zniesienie obostrzeń związanych z zakazem przemieszczania się, zamknięciem restauracji i miejsc kultury mamy sprzyjające warunki do tego, aby odświeżyć nasze życie uczuciowe. Miesiące izolacji, niepokoju, troski o bliskich były trudne, a ludzie szukają rozprężenia.

Jak się okazuje, aplikacje randkowe stają się odpowiedzią na rosnące potrzeby towarzyskie, do tego stopnia, że przewiduje się lato miłości.

Będzie to jednak z pewnością inne lato niż te poprzednie, bo Tinder i pandemia zmieniły charakter aktualnych randek.

Tinder i pandemia

Tinder opublikował raport zawierający pewne prognozy dotyczące przyszłości randek. Na podstawie danych zebranych w ciągu ostatnich 12 miesięcy można zauważyć zmienne trendy w randkowaniu użytkowników.

O ile na początku pandemii ich liczba zmalała, następnie zwiększyła się w okolicach wakacji, tak ponownie spadła i obecnie stale się zwiększa. Na te fluktuacje miały wpływ okoliczności związane z sytuacją pandemiczną. Jednak rok 2021 okazuje się być całkiem korzystny dla rynku serwisów randkowych. Idą za tym konkretne liczby i pieniądze. Tinder spodziewa się o około 22-24% wyższych zysków niż w zeszłym roku. Jego akcje wzrosły o 6%, a liczba subskrybentów o 15%.

Duże nadzieje pokładano i nadal wierzy się w rozwiązanie, jakim jest szczepionka. Tinder zaangażował się również w popularyzacje szczepień w Stanach Zjednoczonych. Użytkownikom proponowano dodatkowe przywileje i oznaczano profile osób, które zostały albo planują się zaszczepić.

Okres wakacyjny ma być latem miłości m.in., dlatego że w tym czasie większość użytkowników ma być już zaszczepiona. Nic wiec nie będzie stało na przeszkodzie, aby bezpiecznie nawiązywać znajomości, szczególnie że wakacyjny klimat sam w sobie temu sprzyja, a ludzie chcą odreagować miesiące izolacji.

Nawet same treści (np. wzrost frazy „pójdźmy na randkę”) w opisach siebie na profilach randkowych pokazują jak użytkownicy są podekscytowani możliwością spotykania się twarzą w twarz.

Co pandemia zmieniła w randkowaniu, co zostanie z nami na dłużej

Pandemia wymusiła na nas zmiany w wielu obszarach życia i funkcjonowania, w randkowaniu również. Izolacja, społeczny dystans na długo ograniczyła możliwość spotykania się w realu. Atmosfera niepokoju, leku o zdrowie własne i bliskich mocno nadszarpnęła nasze poczucie stabilności i pewności jutra. Mimo wszystko w takich okolicznościach ludzi nadal randkowali, tyle że inaczej. Poniżej kilka wybranych przeze mnie punktów z tego, co Tinder przewiduje się, że zostanie trwałą zmianą w zachowaniu użytkowników aplikacji randkowych.

1. Zaangażowanie w rozwój znajomości online

Tinder przedstawił ciekawe dane. Odnotował, że w czasie pandemii ludzi wysyłali do siebie więcej wiadomości (o 19%) i spędzali więcej czasu rozmawiając (ich rozmowy były o 32% dłuższe) w porównaniu ze styczniem 2020 roku. I sumie nic w tym dziwnego. Nawet jeśli ktoś dotychczas był nastawiony na szybkie umówienie się na randkę w realu, to nie miał za dużego wyboru. Spotkanie twarzą w twarz z zupełnie obcą osobą w czasie trwania lock downu było znacząco bardziej ryzykowne niż przed pandemią. Wtedy, w najgorszym razie, miało się po prostu nieudaną randkę.

Taka zmiana w zaangażowaniu użytkowników na rzecz poznania drugiej osoby pozytywnie rzutuje na rozwój znajomości. Ludzie mają szanse spojrzeć na siebie inaczej niż tylko przez pryzmat swojego profilu. Jest to okazja do tego, aby sprawdzić, czy mają ze sobą coś wspólnego. Taki kontakt może później zaowocować fajną randką w realu i ograniczyć liczbę nieudanych spotkań.

2. Randki wideo zostają wpisane w nowa normalność

Tinder i pandemia to też wprowadzenie nowych rozwiązań, w tym wypadku były to połączenia wideo. Miało to umożliwić ludziom poznawanie się i spędzanie ze sobą czasu, tak jak to wcześniej miało miejsce podczas spotkań w realu. Co się okazuje? 40% użytkowników dalej chce angażować się w aktywność cyfrową. Według badanych, dzięki takiemu rozwiązaniu mogą kogoś lepiej poznać i sprawdzić, jak czują się w towarzystwie swojego matcha, nie czując przy tym presji.

Zamawianie jedzenia na wynos, wspólne oglądanie seriali i ich komentowanie do kamerki, granie w gry wideo, uczęszczanie na eventy online, wirtualny spacer, tworzenie wspólnej playlisty to tylko przykłady pomysłów, które ludzie wspólnie realizowali. Co ważne, mogą być z powodzeniem dalej kontynuowane.

3. Kreatywne randki bazujące na aktywności, a nie przełamywaniu lodów i weryfikowaniu użytkowników w realu

Dłuższy czas znajomości online, w tym poprzedzenie spotkania wideo rozmową (w przypadku 20% użytkowników) skutkowało lepszym poznanie się pary zanim doszło do randki w realu. W związku z tym pierwsze spotkanie zmieniło swój charakter. Nie była to tzw. randka zero, kiedy ludzie przychodzą, aby zweryfikować na ile profil poznanej osoby odzwierciedla użytkownika i czy dalsza znajomość ma sens. To w dużej mierze można było zrobić podczas wideo czatu. Co więcej, tradycyjna randka nie wchodziła w grę, bo puby i restauracje były zamknięte przez dłuższy czas.

W efekcie, kiedy dochodziło do rozmów i spotkaniu użytkownicy wybierali bardziej kreatywne, osobiste i nieformalne aktywności.  Co ciekawe, Tinder zauważył trzykrotny wzrost używania w opisach siebie na profilach odwołań do … jazdy na rolkach. Twórcy aplikacji widzą w tym nowy trend w zachowaniu osób randkujących. Small talk zostaje zastąpiony podejmowaniem wspólnych aktywności, podczas których można lepiej kogoś poznać, a nie przełamywać lody.

4. Otwartość na różne rodzaje relacji i tempo ich rozwoju

W niepewnym czasie pandemii użytkownicy mieli mniejsze oczekiwania co do przyszłości swoich związków. Część relacji sprzed pojawienia się COVID19 rozpadła się. Pary nie przetrwały braku fizycznego kontaktu i utrzymywania znajomości na odległość. Z pewnością pandemia była próbą, którą nie każdy związek zdołał przetrwać.

Ludzie z jednej strony mieli potrzebę kontaktów społecznych, bycia dla kogoś ważnym, ale niekoniecznie poszukiwali konkretnego rodzaju znajomości. Zauważono, że liczba takich użytkowników wzrosła o 50%. Stąd Tinder odnotował wzrost częstotliwości wyrażeń typu „otwarty na” czy „zobaczymy, dokąd ta znajomość będzie zmierzać” itp.

Z drugiej strony reakcją na niepewność związana z pandemią motywowała ludzi do podejmowania większego ryzyka i przyspieszyła niektóre decyzje np. o wspólnym zamieszkaniu.

5. Cyberseks

Co prawda w opracowaniu Tindera nie pojawił się punkt dotyczący cyberseksu, ale myślę, że pandemia poszerzyła repertuar zachowań również w tym obszarze. Możliwości nawiązywania kontaktów seksualnych w realu były mocno ograniczone. Nie znaczy to jednak, że ludzie zupełnie nie szukali sposobów zaspokojenia swoich potrzeb.

Portal Sympatia.pl na początku pandemii opublikował ciekawą infografikę przedstawiającą życie intymne singli w Polce. Z przedstawionych danych wynika, że ludzie w czasie kwarantanny rzadziej uprawiali seks, ale za to częściej oglądali pornografie i podejmowali zachowania autoerotyczne.

Do uprawiania cyberseksu przyznało się niewiele ankietowanych osób, ale doniesienia z innych źródeł wskazują, że ten rodzaj aktywności seksualnej wcale nie był tak rzadki jakby mogło się wydawać. Wręcz przeciwnie, próbowano odstygmatyzować i normalizować seks przez telefon, sexting i cyberseks wskazując je jako alternatywę dla spotkań w realu. Inna sprawa, że nadal konieczna jest edukacja w tym zakresie, aby ludzie umieli zadbać o własną prywatność i bezpieczeństwo.

Tinder i pandemia, jakie prognozy się nie sprawdzą

Technologia wkracza coraz mocniej do naszego świata intymnego, a pandemia przyspieszyła i upowszechniła pewne rozwiązania. Istnieje wiec duża szansa, że zostaną one z nami na dłużej.

W opracowaniu Tindera pojawiły się również inne wskazane trendy, których nie dołączyłam. Nie zauważyłam ich wyraźnego odzwierciedlenia w zachowaniu użytkowników. Nie napisałam wiec o: stawianiu jasnych granic, nacisku na szczerość i autentyczność, docenianiu bliskości fizycznej w postaci drobnych, nieseksualnych gestów.

Z ciekawością będę się przyglądać, czy sprawdzą się prognozy Tindera. Czy faktycznie te wakacje będą wyjątkowe pod względem korzystania z aplikacji i portali randkowych? Patrząc na to, że odnotowano wzrost rozstań i rozwodów, które miały miejsce w czasie pandemii, a sam okres letni (od maja do lipca) sprzyja zerwaniom to faktycznie rynek matrymonialny czeka miłosna hossa z technologią w tle.

Na koniec doprecyzuje, że to Bogdan State (2014), analizując statusy związków na Facebooku w latach 2008–2011 zauważył, że do rozstań najczęściej dochodzi w okresie letnim. To bardzo ciekawy temat, więcej o roli technologii w ocenie kondycji naszych związków pisałam w >>tym<< tekście.

Porady randkowe – co możesz usłyszeć od online dating coacha

Online dating coach to ekspert, który pomaga osiągnąć sukces w randkowaniu. Style i programy pracy, a więc też porady randkowe udzielane klientom, tych osób różnią się w zależności od ich specjalizacji. W swojej działalności zajmuję się głównie udzielaniem wsparcia przy tworzeniu profilu, funkcjonowaniu na portalu, prowadzeniu rozmów z innymi użytkownikami. Nadal swoją pracę wykonują swatki, a także osoby, które w imieniu klienta prowadzącą rozmowy z użytkownikami portalu lub aplikacji randkowej.

W jednym z badań (D. Zytko, S. A. Grandhi, Q Jones, 2016) przeprowadzono analizę wywiadów z 34 trenerami randek online. Chciano przekonać się, jakie porady randkowe kierują do klientów, aby ci osiągnęli sukces. Myślę, że uzyskane wyniki mają wartość nie tylko teoretyczną, ale też praktyczną – wiele ciekawych porad zostało zebranych w jednym miejscu. Inna sprawa, że bywają one czasami ze sobą sprzeczne. Niemniej pokazuje to, że nie ma jednej, skutecznej recepty na znalezienie partnera. Istnieją też różne źródła, z których czerpią eksperci – najczęściej własne doświadcznie, psychologia i socjologia, ale też programowanie neurolingwistyczne itp.

Randkowanie online to czysta kalkulacja – jak niewielkim wysiłkiem umówić się na wiele randek?

Porady randkowe udzielne przez uczestników badania zawierają się w dwóch strategiach. Pierwsza z nich sugeruje, aby nie poświęcać zbyt dużo czasu na ocenę użytkowników w Internecie, ale szybko się z nimi umówić i sprawdzić znajomość w tzw. realu. Jednak aby mieć się z kim się umówić trzeba zainteresować sobą inne osoby i tego dotyczy druga strategia.

Samo randkowanie online bywa postrzegane przez wspomnianych coachów w kategoriach inwestycji. Formułowane przez nich porady randkowe dotyczą tego, jak obniżyć koszty i zwiększyć zyski. Innymi słowy, jak zmniejszyć czas i wysiłek wkładany w poznanie kogoś i pójść na jak największą liczbę randek. Pytanie czy można kalkulować, w tak wydawałoby się, intymnej sferze poznawania potencjalnego partnera. Doświadczenie pokazuje, że trudno zachować romantyzm, kiedy doświadcza się frustracji czy rozczarowania. Użytkownicy spędzają bardzo dużo czasu na przeglądaniu i wyborze kto ich interesuje, a później angażują się w pisanie wiadomości. Ostatcznie jednak tylko z kilkoma osobami udaje im się spotkać. Czy jednak faktycznie lepiej „brać, co popadnie” i masowo chodzić na randki, żeby dopiero na niej zobaczyć z kim ma się do czynienia? Jak się okazuje – nie. Co z czasem, który trzeba poświęcić na przygotowanie się do spotkania, podróż, samą randkę itp. I najważniejsze – co jeśli będzie to kolejna nieudana randka?

Strategie randkowania online w praktyce – porady randkowe w pigułce

Zdjęcia profilowe

Wybrane zdjęcie profilowe powinno podkreślać naszą atrakcyjność fizyczną. To ono rzutuje na pierwsze wrażenie, jakie będą mieli o nas inni użytkownicy. Czasami ludzie chcąc lepiej wypaść dołączają nieaktualne zdjęcia, poprawiają je albo kadrują tylko część sylwetki lub twarzy. Zdaniem badanych coachów, tego rodzaju oszustwa nie ma ono większego znaczenia, o ile szybko dojdzie do spotkania. Dużo większe rozczarowanie użytkownicy przeżywają gdy zaangażują się w dłuższą znajomość online, a dopiero później zorientują się, że osoba, którą spotkali wygląda zupełnie inaczej niż na zdjęciach.

Niektórzy coachowie nakłaniają do udziału w profesjonalnej sesji zdjęciowej. Jednak różny powinien być przekaz zawarty w publikowanych fotografiach. Kobiety zachęcane są to tego, aby swoje zdjęcia kierować do mężczyzn prowadzących pożądany styl życia. Dzięki temu panowie mają być bardziej skłonni zainicjować rozmowę. Przykładowo, chcąc mieć aktywnego partnera, warto samemu również udostępnić zdjęcia pokazujące jaki sport uprawiamy itp., w myśl zasady „nie mów tylko pokaż”. Z kolei mężczyznom sugeruje się, aby podkreślali swoją fizyczną atrakcyjność, pokazując jak ekscytujące i towarzyskie życie prowadzą. Podkreślanie zainteresowań i społecznej wartości ma mieć przełożenie na pozytywną ocenę osobowości właściciela konta.

Demografia i styl życia

Użytkownicy przeglądając profile dokonują oceny kandydata nie tylko pod względem jego atrakcyjności fizycznej. Ciekawi nas, jakim człowiekiem jest ta osoba, jakie życie prowadzi, co lubi albo na czym jej zależy. Kwestią budzącą wątpliwość u badanych coachów jest faktyczna możliwość wysuwania wniosków na ten temat tylko na podstawie informacji zawartych na profilu. Trudno powiedzieć, na ile jest to nasza interpretacja na temat konkretnego użytkownika, a na ile jego własna wizja siebie i zdolność (lub jej brak), aby wyrazić swoją osobowość. Między innymi z tego powodu zaleca się użytkownikom, aby nie rezygnowali z kontaktu z osobami, które wydają się nie spełniać ich oczekiwań. Dopiero ewentualna randka ma być okazją do weryfikacji z kim mamy do czynienia. Co więcej, widoczne na profilach deklaracje dotyczące światopoglądu, preferencji, nawyków itp., nie do końca odzwierciedlają nasz styl życia. Mogą za to niepotrzebnie zawęzić grupę osób, z którymi moglibyśmy się umówić.  

Zgadzam się z przywoływana opinią trenerów randek online, że na portalu randkowym możemy się pomylić w ocenie użytkowników. Szczególnie, że potrafimy zauważyć kto jest super kandydatem, ale nie rozpoznamy, kto będzie dla nas dobrym partnerem. Pewne cechy faktycznie możemy sprawdzić tylko poza portalem randkowym. Uważam jednak, że mamy możliwości rozpoznać kto może być dla nas mniej albo bardziej właściwą osobą. Istnieją doniesienia z badań, które wskazują na pewne korelacje pomiędzy tym, co przedstawia profil, a tym, jakiej osoby możemy się spodziewać. Sam opis siebie może nam sugerować, jaką relację chce nawiązać użytkownik – piszę o tym, w tym tekście.

Opis siebie

Właściwie we wszystkich znanych mi portalach i aplikacjach randkowych użytkownicy uzupełniając swój profil mają do dyspozycji część, w której mogą napisać coś o sobie. Strategii co pisać, a czego nie pisać jest kilka. Najczęściej proponuje się, aby opis był krótki, chwytliwy, w lekkim tonie i ukazujący nas w dobrym świetle. Tutaj również warto wprowadzić wspomnianą wcześniej zasadę „nie mów, tylko pokaż”. Przykładowo zamiast deklarować inteligencję można wskazać ulubioną książkę. Lepiej też dać wyraz swojemu poczuciu humoru opisując się w zabawny sposób niż tylko pisać, że się je posiada. Cenną wskazówką jest również, aby pisząc tę krótką notkę o sobie umieścić w niej taką informację, o którą inny użytkownik będzie mógł zapytać w wiadomości prywatnej. Co ciekawe, w przywoływanym artykule, taką radę kierowano do kobiet, mających ułatwić mężczyznom rozpoczęcie rozmowy. I faktycznie, panowie mają z tym trudność, co widać po wiadomościach typu „Hej”, „Witaj” i „Co słychać?”.

Część profilu, w której w dowolny sposób możemy się zaprezentować bywa również traktowana jako źródło oceny potencjalnych kandydatów. Między wierszami poszukuje się motywów korzystania z portalu randkowego, zamiarów, stylu życia, wartości itp. Zdecydowanie należę do tej grupy doradców, którzy sugerują poszukiwanie sygnałów ostrzegawczych, że dana relacja nie byłaby dla użytkownika właściwa. Nadal jednak trzeba mieć świadomość, że można błędnie ocenić czyjeś intencje lub ewentualne dopasowanie.

Wysyłanie wiadomości

Co jeszcze, zdaniem badanych coachów, można zrobić, aby szybko umówić się na randkę, ale zbyt mocno się nienapracować? Wysyłać wiadomości inicjujące na zasadzie „kopiuj-wklej”. Praktyka wysyłania masowych treści nie jest pewnie dla nikogo zaskoczeniem. Jeśli jednak wyjdzie na jaw, to mało który adresat wiadomości będzie miał ochotę kontynuować rozmowę. Częściowa personalizacja wiadomości jest bardziej prawdopodobna, gdy użytkownik nastawia się na nawiązanie długotrwałej relacji uczuciowej. Z jednej strony faktyczny wskaźnik uzyskiwanych odpowiedzi jest niski, co bywa frustrujące. Mężczyzna na 100 wysłanych odpowiedzi otrzyma średnio 16, kobieta – 28. Wiedząc, że większość osób i tak nam nie odpisze, sceptycznie podchodzimy do pisania osobno każdej wiadomości. Takie rozwiązanie nie przynosi jednak oczekiwanych rezultatów. Już lepiej kiedy tylko część wiadomości jest uniwersalna, ale reszta ma coś wspólnego z osobą, do której piszemy (np. odwołujemy się do czegoś, co zostało umieszczone na jej profilu).

Inna sprawa, że sama wymiana wiadomości, może mieć różny cel. Z jednej strony można ją traktować jako narzędzie do tego, aby dograć szczegóły randki. Są jednak osoby, dla których rozmowa w sieci to okazja, aby poznać drugą osobę i na tej podstawie podjąć decyzję o spotkaniu. Oczywiście nie warto opóźniać momentu poznania się w realu. W tym tekście piszę, że lepiej, aby stało się to pomiędzy 2 a 3 tygodniem znajomości. W przeciwnym razie wzrasta niebezpieczeństwo nadmiernej idealizacji. Jednak czy faktycznie warto iść na randkę z zupełnie obcą osobą, w której towarzystwie nie wiemy jak będziemy się czuć? Moim zdaniem – nie.

Jak randkować, aby nie tracić czasu na portalu i nie chodzić na kiepskie randki?

Porady randkowe badanych coachów zawierają się w dwóch strategiach, które nie są wcale tak skuteczne jak mogłoby się wydawać. Są to:

1) Opóźnienie oceny użytkowników do czasu spotkania i obniżenie wymagań oraz zmniejszenie wysiłku przy próbach nawiązania znajomości i poznania danej osoby.

2) Bycie na tyle atrakcyjnym, aby przekonać kandydatów spełniających minimalne wymagania, żeby zechcieli się z nami spotkać.

Każda z nich, realizowana w łagodnej formie, bywa zasadna i może przynieść klientom korzyści. Gorzej, jeśli proces poszukiwania partnera zaczyna się traktować jak inwestycję, w której nie ma miejsca dla emocji i empatii dla ludzi, który stają się tylko profilami.

Idealnym rozwiązaniem byłby etap pośredni pomiędzy poznaniem kogoś w sieci i doprowadzeniem do spotkania w realu. Może to być rozmowa telefoniczna lub/i wideokonferencja. Samo to, że usłyszymy czyjś głos, zobaczymy się, sprawdzimy jak się dogadujemy da nam poczucie czy warto zainwestować swój czas w rozwój znajomości offline. Dokładnie na tym polega zasada 2/2/2, którą opisałam w tekście o tym, jak ograniczyć liczbę nieudanych randek. Umownie przyjęta liczba 2 odpowiada ilości interakcji na różnych platformach komunikacyjnych. Przykładowo, najpierw wymieniamy kilka wiadomości w appce, później przez messengera albo emailem. Jeśli jest miło to dzwonimy do siebie albo łączymy się wideo. Po takiej próbie decyzja o spotkaniu nie powinna stanowić już problemu.

Jest jeszcze inne rozwiązanie, które nie ma swojego realnego odpowiednika, a nad alternatywą którego pracuję. Fajnie byłoby zaangażować użytkowników w taką aktywność, dzięki której mogliby się bardziej poznać jeszcze w Internecie. Zdecydowanie bliżej mi do tego, aby radzić innym, aby mieli swoje wymagania, byli otwarci na nowe znajomości, ale umawiali się z tymi osobami, z którymi wiedzą, że miło spędzą czas.

Podziel się w komentarzu, jakie porady randkowe znasz i co o nich myślisz. Jeśli masz wątpliwość czy warto się do nich zastosować albo okazały się nieskuteczne umów się na konsultację – porozmawiamy o nich!

Tekst powstał na bazie artykułu:

  • Zytko D., Grandhi S. A., Jones Q. (2016) The Coaches Said… What? Analysis of Online Dating Strategies Recommended by Dating Coaches. Proceedings of the 19th international conference on supporting group work, ACM, New York, NY, USA, 385-397.

Serce zdjęcie utworzone przez rawpixel.com – pl.freepik.com

Facebook Dating – opis funkcjonalności i recenzja

Ludzie randkowali przez Facebooka zanim pojawiła się do tego dedykowana platforma. Wydaje się, że stworzenie usługi, która jest powiązana z najbardziej znanym portalem społecznościowym, ale pozostającej wobec niego odrębną, jest genialnym rozwiązaniem. Mijają cztery miesiące od kiedy Facebook Dating zadebiutował w Polsce. Czas na recenzję!

Zasady działania Facebook Dating

Facebook Dating zasadza się na prostej i powszechnie stosowanej na rynku zasadzie. Tworzymy własny profil, a następnie przeglądamy profile innych osób i wyrażamy swoje zainteresowanie – tutaj poprzez kliknięcie serduszka lub jego brak albo komentując zdjęcie danej osoby. Jeśli mamy dopasowanie, tj. matcha możemy porozmawiać z wybraną osobą bądź po prostu kontynuować wymianę wiadomości po otrzymaniu komentarza. Możliwa jest też opcja wideo chatu, co w sytuacji pandemii może być korzystnym rozwiązaniem.

Sam proces założenia swojego konta jest niezwykle prosty i szybki. Wystarczy kilka kliknięć i właściwie nasz profil tworzy się sam na podstawie informacji i zdjęć umieszczonych na koncie FB. Taki profil można jednak rozbudować. Możliwe jest stworzenie krótkiego opisu, załączenie dodatkowych zdjęć, udzielenie odpowiedzi na dodatkowe pytania. Nasze konto może zostać także połączone z tym na Instagramie.  Standardowo mamy możliwość ustawienia filtrów dla osób, które będą pojawiać się wynikach wyszukiwania. Dostępne są następujące kryteria: lokalizacja, wiek, płeć, wzrost, posiadanie dzieci, preferowane wykształcenie i poglądy religijne. Wybrany wariant, np. w zakresie wieku, może stać się warunkiem koniecznym do spełnienia. Wówczas będą nam proponowane wyłącznie profile, które spełniają nasze oczekiwania.

Co ważne, ustawienia profilu i filtry wyszukiwania uwzględniają w swoich zakresach także osoby niebinarne oraz o różnych orientacjach seksualnych.

Funkcjonalności dostępne w usłudze w kontekście nawiązywania relacji

Facebook Dating łączy w sobie funkcjonalność typowej apki randkowej – pozwala poznawać zupełnie nowe osoby, ale także wykorzystuje starą jak świat opcję poznawania się poprzez znajomych. Po pierwsze przeglądając profile możemy zobaczyć, że z niektórymi osobami mamy wspólnych znajomych. Dla jednych to zaleta Randek na FB, bo nowopoznana osoba nie jest już zupełnie anonimowa. Z kolei dla tych użytkowników, którzy nie czują się komfortowo z myślą, że ktoś ze znajomych albo rodziny mógłby zobaczyć, że szukają znajomości w sieci, to istotna wada. Dla tej grupy wprowadzono jednak opcję, aby ich profil nie pokazywał się znajomym oraz osobom, które po prostu zablokują. Co ciekawe, to rozwiązanie budzi jednak wątpliwości ze względu na łatwość ukrycia tego, że się randkuje przez osoby, będące już w związkach.

Po drugie ciekawą opcją jest Secret Crush czyli Lista sympatii. Mamy możliwość wskazania, który znajomy szczególnie nam się podoba. Co ważne, ta osoba się o tym nie dowie, o ile sama nie będzie nami zainteresowana. To bezpieczne rozwiązanie szczególnie kiedy ktoś nie odwzajemnia naszych sympatii.

Po trzecie jesteśmy zachęcani do tego, aby zbliżyć się do interesujących znajomych, którzy udzielają się na tych samych grupach i uczestniczą w tych samych wydarzeniach itp. Zakłada się, że takie osoby mogą mieć podobne zainteresowania do naszych. To nie tylko ułatwia nawiązanie pierwszej rozmowy, ale też stanowi bazę dla rozwoju głębszej relacji. Pewne wątpliwości budzi jednak możliwość bycia wystalkowanym przy okazji jakiego eventu przez kogoś, kogo zaloty odrzucimy.  

Cechy wyróżniające Randki na Facebooku

Ciekawą opcją dostępną w ustawieniach usługi jest „Ogranicz kontakt”. Możemy wstrzymać możliwość dopasowania do nowych osób, ale jednocześnie nadal odpowiadać na wiadomości tych użytkowników, z którzy nas polubili lub z którymi mamy dopasowanie. Biorąc pod uwagę, że wielość opcji wyboru ma znaczenie i bywa przytłaczająca, o czym piszę w tym tekście, to ograniczenie się do utrzymywania kontaktu tylko z kilkoma osobami może być korzystną strategią. Inna sprawa, że ciągle otrzymywanie powiadomień na Facebooku może być po prostu irytujące. Na szczęście można je wyłączyć.

„Druga szansa” to kolejna funkcjonalność dostępna w Facebook Dating. Polega ona na tym, że możemy wrócić do przeglądania tych profili, które już odrzuciliśmy. Myślę, że nie byłam jedyną osobą, której zdarzyło się ocenić czyjś profil na Tinderze za szybko i nie móc już do niego wrócić. Tutaj to niebezpieczeństwo nam nie grozi. Co jednak nie zmienia faktu, że z czasem nasze strategie przeglądania profili stają się coraz bardziej oszczędne.

„Lista Sympatii” – to rozwiązanie opisałam powyżej, podobnie jak „Lista blokowanych osób”.

Facebook Dating – podsumowanie

Planowałam wylistować zalety i wady usługi. Jednak okazało się, że niektórych podpunktów nie da się jednoznacznie przyporządkować tylko do jednej kategorii. Na różne kwestie możemy patrzeć przez pryzmat bezpieczeństwa, wygody, dostępu do użytkowników, a nawet moralności. W efekcie inaczej je oceniać.

Zalety Facebook Dating

  • Usługa pozostaje w całości bezpłatna jest jej ewidentnym plusem.
  • Chcąc skorzystać z Facebook Dating nie trzeba instalować dodatkowej apki, ponieważ funkcja randkowania jest dostępna dla wszystkich użytkowników Facebooka.
  • Pozostawienie użytkownikowi możliwości wyboru czy chce ukryć fakt korzystania z randek przed swoimi znajomymi i innymi osobami, czy jednak otwarcie ogłosi fakt dołączenia do Facebook Dating.
  • Brak jasnych podziałów ze względu na płeć i orientację seksualną.

Wątpliwości co do jednoznacznej oceny następujących cech i opcji usługi

  • Możliwość wysyłania wyłącznie wiadomości tekstowych. Z jednej strony pozwala uniknąć otrzymywania niechcianych zdjęć, ale bywa też oceniane jako ograniczenie Randek na FB.
  • Integracja z kontem na Instagramie jako dodatkowa opcja prezentacji siebie.
  • Szybkość i łatwość stworzenia profilu. Jest to wygodne, a samo pozostawienie pewnych pól pustych bywa kuszące, bo mimo wszystko trudno nam pisać o sobie. Jednak puste pola mogą niewiele mówić o nas samych innym użytkownikom. Dobrze przygotowany profil nie tylko nas prezentuje, ale też stanowi użyteczne narzędzie do selekcji kandydatów. W tekście opis siebie mówi więcej niż myślisz wyjaśniłam, dlaczego uzupełnianie informacji na profilu randkowym ma sens i jak dzięki temu zaoszczędzić czas na nierozpoczynaniu nietrafionych relacji.
  • Możliwość dołączenia do Facebook Dating niezależnie od statusu ustawionego na głównym koncie FB. Z jednej strony, dlaczego Facebook miałby ingerować w tę kwestię i ograniczać dostęp osobom w związku skoro usługa randek pozostaje odrębna wobec głównego konta. Z drugiej strony użytkownicy chcieliby uniknąć nawiązywania relacji, z kimś kto szuka możliwości zdrady. O tym, jak korzystanie z portali i aplikacji randkowych rzutuje na motywację do zdrady napisałam w tym tekście.

Wady usługi

  • Dostępność usługi wyłącznie w wersji mobilnej.
  • Ograniczona dostępność użytkowników pod względem ilości. Testując usługę dość szybko otrzymałam informację braku profili do wyświetlenia. Być może Facebook Dating zyska na popularności, ponieważ z racji połączenia z Facebookiem, potencjalna baza użytkowników jest naprawdę duża.
  • Otrzymywanie wiadomości od osób, którymi nie jesteśmy zainteresowani. Może to potęgować problem braku odpowiedzi na wiadomości wysłane przez mężczyzn i poczucia przytłoczenia u kobiet. Pisałam o tym we wpisie o tym, jak zacząć rozmowę na Tinderze.
  • Możliwość identyfikacji użytkowników, a także niebezpieczeństwo śledzenie aktywności danej osoby na grupach, nagabywania na Facebooku, a także ich wystalkowania w realnym życiu.

Jestem bardzo ciekawa jak rozwinie się sytuacja na rynku randek online i czy Facebook Dating stanie się realną konkurencją dla Tindera. Dajcie znać, jakie są Wasze doświadczenia z korzystania z usługi. Co myślicie na temat samej platformy? Listę plusów i minusów Randek na FB chętnie uzupełnię o Wasze pomysły.

Zdjęcie autorstwa Alex Haney dostępnee na Unsplash

4 błędy w randkowaniu online

Samo poznawanie nowych osób bywa ekscytujące, a już szczególnie gdy inni ludzie odwzajemniają nasze zainteresowanie nimi. Początek korzystania z aplikacji randkowej bywa ekscytujący i pełny entuzjazmu. Otrzymanie nowego dopasowania, wiadomości a nawet powiadomienia o liczbie osób, które weszły na nasz profil to miły sygnał bycia pożądanym. Tymczasem te przyjemne doświadczenia nie przynoszą oczekiwanych rezultatów, a jedynie przeplatają momenty odczuwanej frustracji, niepewności i stresu. W tekście wyjaśniam, z jakiego powodu użytkownicy popełniają błędy w randkowaniu i jak system randek online dawkuje nam pozytywne doświadczenia, abyśmy nadal z niego korzystali.

Kto zawodzi? Błędy w randkowaniu to wina użytkownika czy systemu?

Warunki, w jakich randkujmy online, nie są bez wpływu na to, jakie doświadczenia nabywamy i jakie budzą one emocje. W świecie rzeczywistym, spędzając czas w klubie czy pubie mamy okazję obserwować rezultaty działań osób, które próbują kogoś poderwać. Tymczasem w sieci nie mamy żadnego punktu odniesienia dla osiąganych przez siebie wyników. Kiedy nabywane doświadczenia w randkowaniu okazują się nieprzyjemne, dochodzą kolejne rozczarowania to raczej uznajemy to za własną winę. Wówczas z różnym skutkiem próbujemy zmienić swoją strategię działań. Niepokój i poczucie porażki potęguje też przeświadczenie o łatwości znalezienia partnera za sprawą dużej dostępności kandydatów i propozycji dopasowań.

System działania randek online generuje błędy w randkowaniu

Za nasze porażki i ciemne strony randkowania online w dużej mierze odpowiada jednak sam system działania randek online. Został on tak zaprojektowany, że użytkownik tworzy własny profil, przegląda profile innych osób, wysyła prywatne wiadomości. Niby nic nadzwyczajnego, ale niesie to za sobą określone konsekwencje dla naszego funkcjonowania w tym systemie. W efekcie popełniamy błędy w randkowaniu online, przez które staje się ono źródłem rozczarowania i niepewności. Musimy poradzić sobie z wielością dostępnych opcji wyboru kandydatów, przez co oceniamy ich jak towary sklepowe. Mamy problem z autoprezentacją na własnym profilu. Ponadto, błędnie zakładamy, że inni ludzie mają takie same intencje korzystania z serwisów randkowych. Także pisanie prywatnych wiadomości do zupełnie obcych ludzi, próbując ich sobą zainteresować i doprowadzić do randki w świecie offline, to nie lada wyzwanie.

1. Błędne strategie oceny kandydatów

Randkowanie online porównywane jest często do wizyty w supermarkecie. Tak jak przyglądamy się towarom sklepowym, porównujmy ich parametry, szukamy najlepszych okazji, tak samo zachowujemy się w stosunku do osób poznanych w sieci. Próbując poradzić sobie z wyborem, stosujemy różne strategie, które niekoniecznie nam służą. Potrafimy porównywać ludzi pod względem określonych kryteriów, np. ich atrakcyjności, co nie znaczy, że wybrana przez nas osoba będzie nam pasowała jako partner. Więcej pisałam o tym w tekście, dotyczącym przeglądania i selekcji profili na portalu i aplikacji randkowej. Co więcej, takie przedmiotowe traktowanie użytkowników osłabia nasze zaangażowanie w potencjalną znajomość (o tym, dlaczego pisałam tutaj). 

2. Wybierz mnie!” czyli autoprezentacja na profilu randkowym

Drobnych przekłamań, ale i całkowitego rozminięcia się z prawdą pomiędzy tym, co zostało przedstawione na profilu, a tym jak prezentowała się osoba w rzeczywistości doświadczył chyba każdy randkujący w sieci. Prezentacja siebie jest o tyle trudna, że chcemy być wiarygodni, ale też dobrze wypaść. Jedną ze stosowanych strategii jest przedstawianie idealnej, a nie realnej wersji siebie. Często jest ona szczuplejsza, bardziej aktywna i bardziej interesująca niż ta obecna. Jest to rodzaj obietnicy, że tacy będziemy („nie jestem jeszcze prawnikiem, ale przecież studiuję prawo) albo byliśmy („to zdjęcie jest sprzed roku, ale przecież mogę wrócić do swojej poprzedniej wagi”).

3. Błędne przypisywanie innym własnych intencji

Mało kto otwarcie pisze o swoich oczekiwaniach na profilu, obawiając się, że wpłynie to negatywnie na ich realizację („wyjdę na desperatkę/nimfomankę/zarozumiałą laskę”). Tymczasem to właśnie z tego powodu nasze randkowanie może okazać się serią rozczarowań dla nas samych albo osób, z którymi nawiążemy znajomość. Ludzie zakładają konto randkowe z różnych powodów (więcej tutaj) Problem pojawia się, gdy przypisujmy im własne intencje, a jak się okazuje, mamy do tego tendencje.

4. Problematyczne rozpoczynanie i prowadzenie rozmowy

Z niskim odsetkiem uzyskiwanych odpowiedzi najczęściej mierzą się mężczyźni. Bywa to frustrujące doświadczenie, zwłaszcza gdy zmiana strategii rozpoczynania rozmowy nie przynosi żadnej poprawy. Niestety często jest to zmiana w kierunku zubożenia treści wiadomości („hej, co tam?) albo przyjęcia postawy ofensywnej, aby poradzić sobie z potencjalnym odrzuceniem (np. żartując z wyglądu kobiety). W efekcie trudno wyjść z takiego błędnego koła. Panie unikają dalszej interakcji z ofensywnym, często po prostu sfrustrowanym pisaniem wiadomości, mężczyzną, dodatkowo zaczynając wątpić w wartość swoją własną i potencjalnych kandydatów. Tymczasem adresat nie ma szansy na to, aby nauczyć się, w jaki sposób poprowadzić rozmowę. Nie tylko inicjowanie rozmowy może być emocjonalnie obciążające, ale również jej prowadzenie. Dostosowanie tempa rozwoju znajomości do oczekiwań partnerów to kolejne wyzwanie powodujące niepewność. Zbyt wcześnie lub zbyt późno podjęte działania służące przeniesieniu znajomości do tzw. reala mogą zostać bardzo różnie zinterpretowane przez drugą osobę i przyczynić się do zakończenia relacji.

Metoda kija i marchewki

Skoro korzystanie z portalu i aplikacji randkowej nie przybliża nas do realizacji naszych zamierzeń. W dodatku bywa źródłem nieprzyjemnych doświadczeń. Jak to się dzieje, że tak wiele osób kontynuuje swoje poszukiwania w sieci? Zamiast zrezygnować, to nadal spędzamy na telefonie każdą wolną chwilę oglądając dziesiątki profili. Bywa, że mamy za sobą kilka nieudanych randek, a i tak trudno jest się nam powstrzymać przed sprawdzeniem, kto dał nam serduszko. Dzieje się tak ponieważ system co jakiś czas wynagradza nam naszą obecność. Powiadomienia o tym, ile mamy nieprzeczytanych wiadomości, ile osób obejrzało nasz profil, że otrzymaliśmy matcha nie pojawiają się bez powodu – to metoda kija i marchewka w czystej postaci. To one podtrzymują naszą wiarę, że może następnym razem uda się poznać odpowiednią osobę pomimo dotychczasowych średnich albo słabych randek. Pomyślcie, czy swipowanie, nie przypomina trochę gry w kasynie?

Dajcie znać, jakie są Wasz doświadczenia. Czy mieliście chwile zwątpienia co do sensu korzystania z Tindera? Co wówczas Was przekonało, żeby jednak jeszcze nie usuwać aplikacji?

Tekst powstał na podstawie:

  • Zytko D., Grandhi S., Jones Q (2018) The (Un)Enjoyable User Experience of Online Dating Systems: From Usability to Enjoyment, W: Blythe M., Monk A. (Red.) Funology 2. From Usability to Enjoyment, Springer.

Nieudane randki? Jak ograniczyć ich liczbę?

Evan Marc Katz, doradca relacji damsko-męskich, sam miał na swoim koncie nieudane randki. Mężczyzna uważa, że ich duża liczba wynikała z jego braku nieumiejętności randkowania online. Tak jak korzystanie z siłowni nie jest równoznaczne z utratą kilogramów, tak samo korzystanie z aplikacji randkowej nie oznacza, że znajdziemy partnera. Nieumiejętność wykorzystania narzędzia nie oznacza, że samo narzędzie jest kiepskie. Sami jesteśmy odpowiedzialni za sposób, w jaki z niego korzystamy i jakie rezultaty otrzymujemy. Wobec tego nie ma co narzekać, że użytkownicy nie odpowiadają na wiadomości albo chcą szybko sprawdzić w tzw. realu czy druga osoba jest warta zainteresowania.  

Nieudane randki? Jest na to sposób!

Podczas swojego wystąpienia na TEDxStJohns Evan Marc Katz zaprezentował zasadę 2/2/2. Odnosi się ona do procesu przechodzenia przez kolejne platformy (kanały) komunikacji, czyniąc relację coraz bardziej intymną. Po wymianie kilku wiadomości na portalu lub aplikacji randkowej warto przenieść ją do innego środowiska, w którym nie będą już obecni inni randkujący użytkownicy. Rozmowę można kontynuować e-mailowo lub przez Messengera. Ostatecznie, zanim pójdziemy z kimś na randkę warto z tą osobą umówić się na krótką rozmowę telefoniczną. W efekcie na spotkaniu w świecie offline nie pojawi się ktoś zupełnie nam obcy, ale znajomy, którego towarzystwo dotychczas sprawiało nam przyjemność. Podana ilość wiadomości, maili i rozmów jest jedynie przykładowa, najważniejsza jest sama istota zasady i dostosowani jej do specyfiki relacji. Co więcej, ten proces poznawania się online nie powinien trwać dłużej niż tydzień. Ta wskazówka jest spójna z tym, o czym pisałam przy okazji tekstu o tym, kiedy umówić się na randkę.

Randkowanie online nie różni się tak bardzo od tego offline

Taki rozwój znajomości, zgodnie z omawianą zasadą, ma swoje odzwierciedlenie w tradycyjnym randkowaniu. Od okazania sobie zainteresowania do umówienia się na randkę miało miejsce kilka etapów. Raczej rzadko zdarza się, żeby ktoś nas zaczepił w miejscu publicznym, czy nawet podczas zabawy w klubie i od razu oferował spotkanie. W realu nie usłyszymy komunikatu: „Masz ładną czerwoną sukienkę, lubię czerwony, umówmy się na jakiś wieczór”, ale w sieci już tak. Zazwyczaj potrzebujemy zdecydowanie więcej czasu na to, aby wyczuć wzajemne intencje, dokonać oceny, ale przede wszystkim poczuć się na tyle komfortowo ze sobą, żeby chcieć kontynuować znajomość. Tak jak w randkowaniu online, także offline przechodzimy przez różne etapy. Najpierw widzimy się i rozmawiamy ze sobą w obecności innych osób. Później, kiedy czujmy się swobodniej, dążymy do rozmowy na osobności. Kiedy znajomość jest obiecująca, wymieniamy się kontaktami, aby ostatecznie spotkać się w innych okolicznościach.

Odmienne oczekiwania kobiet i mężczyzn, co do rozwoju znajomości

Evan Marc Katz zwraca uwagę, że dla kobiet poczucie komfortu i bezpieczeństwa w relacji jest szczególnie istotne. Z kolei mężczyźni działają szybko. Po pierwsze panowie czują zagrożenie ze strony innych kandydatów i muszą rywalizować o względy kobiety, która i tak czuje się przytłoczona. Po drugie dążenie do natychmiastowego spotkania to wynik poprzednich doświadczeń związanych z inwestycją czasu w rozczarowującą znajomość. W efekcie trudno jest obu stronom zaspokoić własne potrzeby.

Pierwsza wiadomość to taki small talk na przyjęciu

Kobiety unikają panów wysyłających wiadomości typu „fajna jesteś, umówmy się”. Natomiast mężczyźni przeżywają frustrację, bo żadne z dotychczasowych działań nie przynoszą rezultatów. Zaczepki z reguły nie działają, długie wiadomości odstraszają, formalne przywitania nie robią dobrego wrażenia, a krótkie „hej, co tam?” nie zachęcają do rozmowy. Jak wobec tego rozpocząć dobrą konwersację?

  • Bądź ciekawy/a dla innych, ale też zainteresowany/a drugiej osoby.
  • Napisz krótki akapit, a nie linijkę tekstu.
  • Odnieś się do profilu osoby, do której piszesz.
  • Zachowuj luźny i swobodny ton wypowiedzi.

Więcej o tym, co i w jaki sposób pisać w pierwszej wiadomości pisałam we wcześniejszym tekście. Myślę, że warto przeczytać, bo powołuje się tam na ciekawe wyniki badań naukowych.

Spotykaj się z ludźmi, z którymi wiesz, że miło spędzisz czas

Zastosowanie się do opisanej zasady może być korzystnym rozwiązaniem. Zgadzam się z założeniem autora, że przenoszenie komunikacji na kolejne platformy czyni tę znajomość nie bardziej intymną. Co jednak ważne, pozwala też pozwala zebrać wiele informacji o człowieku. Nawet umówienie się na krótką rozmowę telefoniczną albo na wideorozmowę daje nam możliwość usłyszenia czyjegoś głosu i sprawdzenia czy dogadujmy się tak samo dobrze jak podczas wymiany wiadomości. W ten sposób możemy znacząco ograniczyć liczbę nieudanych randek. Ktoś mógłby jednak powiedzieć, że dużo mniej czasu i wysiłków zainwestowałby umawiając się na randkę już poprzez portal randkowy. Szybkie spotkanie, weryfikacja i brak konieczności dawania komuś swojego kontaktu na Facebooku albo numeru telefonu, zapewniłoby oszczędność czasu i gwarancję skutecznego zniknięcia w razie niepowodzenia. Jednak czy rzeczywiście warto doświadczać wielu kiepskich randek? Czy nie lepiej być bardziej selektywnym i po prostu spotykać się już z ludźmi, z którymi wiemy, że miło spędzimy czas.

Zapraszam do obejrzenia omawianego we wpisie wystąpienia albo przeczytania transkrypcji wywiadu, dostępnej pod tym linkiem i skomentowania wpisu 😉

Bumble – aplikacja randkowa wzmacniająca siłę kobiet i promująca szacunek

Jakie są najczęstsze zarzuty wobec randkowania online? Można wymienić ich co najmniej kilka. Uprzedmiotowienie ludzi i traktowanie ich jako „opcji”, flirtowanie bez intencji pójścia na randkę, a tym bardziej angażowania się w relacje, promowanie przygodnego seksu, powierzchowność i próżność użytkowników, koncentracja wyłącznie na wyglądzie fizycznym, niski odsetek uzyskiwanych odpowiedzi na wiadomość inicjującą. Część osób zniechęca się poszukiwania partnera w sieci wiedząc, że często będą potraktowani bez szacunku, wyłącznie jako obiekty seksualne. Czy istnieje jakaś alternatywa dla tego typu miejsc?

Czym jest Bumble?

Obiecująca, przynajmniej pod względem założeń, leżących u podłoża funkcjonowania, jest aplikacja Bumble. Przywołuje na myśl skojarzenie z ulem, miodem, królową pszczół, przypominając o istotnej roli, jaką kobiety mogą odgrywać w łączeniu się w pary. Filozofia aplikacji nawiązuje do egalitaryzmu i szacunku, wzmacnia siłę kobiet i co ciekawe, nie nawiązuje wyłącznie do randkowania. Aplikacja nastawiona jest na budowanie różnorodnych kontaktów, także przyjacielskich i biznesowych. Jeśli chodzi o sam mechanizm dobierania par jest taki sam jak w Tinderze. W zależności od naszego zainteresowania przesuwa się palcem w lewo albo prawo. Następnie ma się 24 godziny na wysłanie wiadomości i tyle samo czasu na udzielenie odpowiedzi.

Równość kobiet i mężczyzn

Wiele kobiet narzeka, że ledwo co rozpoczęta znajomość jest przez mężczyzn seksualizowana i wręcz wymaga się od nich tego, aby zgadzały się na niezobowiązującą randkę. Pojawia się bowiem oczekiwanie, że skoro jesteś użytkownikiem aplikacji, która promuje seksualne przygody, to znaczy, że nie masz nic przeciwko jednorazowym spotkaniom. Tymczasem Bumble zeruje te oczekiwania. Co więcej, kobiety mogą przejąć większą kontrolę nad randkowaniem. Zdaniem Whitney Wolfe Herd, założycielki Bumble, jakikolwiek postęp poczyniony przez kobiety w dziedzinie zawodowej zdawał się cofać w relacjach damsko-męskich. Z tego powodu panie są zachęcane do wykonania pierwszego ruchu, zamiast czekać aż zostaną wybrane przez mężczyznę. Przy okazji otrzymują też mniej wiadomości typu „Cześć, co słychać?”. Przy okazji przypominam, że kilka wskazówek, co pisać i czego unikać w pierwszej wiadomości umieściłam w tym tekście.

Zmiana przestarzałych zasad na nowe

Na nic zda się kolekcjonowanie „matchy”, ponieważ jeśli nie zostanie nawiązany kontakt, to znikają one po 24 godzinach. Tylko raz na dobę można przedłużyć czas na nawiązanie wiadomości do 48 godzin. Ograniczenie czasu na wysłanie wiadomości wydaje się ciekawym rozwiązaniem, ponieważ minimalizuje niepewność użytkowników co do tego, kiedy powinno się odpowiedzieć – w domyśle okazać zainteresowanie. Jeśli kobieta napisze tego samego dnia, w którym sparowała się z innym użytkownikiem, to jej zachowanie będzie ocenione jako typowe. Co ciekawe, w pierwszej wersji aplikacji, mężczyzna miał nieograniczony czas na udzielenie odpowiedzi. Ta nierównowaga została jednak szybko wyeliminowana.

Życzliwość jest seksi

Założycielka Bumble nazywana jest przez niektórych feministką, ponieważ wzmacnia pozycję kobiet. Jednak tak naprawdę żadna z płci nie ma dominować, ale wzajemni okazywać sobie szacunek.  Aplikacja ma bazować na założeniu, że ludzie muszą zostać pociągnięci do odpowiedzialności za swoje słowa i uczynki. Jeśli jakaś osoba zachowuje się nieodpowiednio należy ją zgłosić. W związku z tym, aktywni i świadomi zasad użytkownicy, dbający o bezpieczeństwo i dobre samopoczucie innych są nagradzani statusem VIP. Co więcej, nie akceptuje się np. zdjęć nagich torsów czy selfie tylko w bikini. Weryfikacja zdjęć ma też zapobiegać oszustwom i podszywaniu się pod inne osoby.

Czy aplikacja sprawdzi się polskim rynku matrymonialnym?

Aplikacja jest dostępna w 150 krajach, także w Polsce. Na chwilę obecną, w Google Play Bumble pobrano prawie 120 tysięcy razy, z kolei Tinder ponad 3 miliony. Polski Internet raczej milczy na temat aplikacji, w sieci można znaleźć tylko kilka zapowiedzi wprowadzenia Bumble na rynek. Miało to też odzwierciedlenie w małej ilości osób dostępnych w aplikacji. Zupełnie inaczej sytuacja prezentuje się w innych państwach, dużą popularność aplikacja zyskała np. w Indiach. Firma ma swoją siedzibę w Los Angeles, Nowym Yorku, Niemczech i Australii. Co ciekawe, 85% pracowników stanowią kobiety, co w świecie technologii może być ewenementem. 

Macie jakieś doświadczenia z tą aplikacją? Jeśli tak, to koniecznie podzielcie się, co o niej myślicie? Czy jest szansa, żeby Bumble przyjęło się w Polsce?

Tekst powstał na podstawie artykułu:

Dlaczego spotykamy dziwne osoby na Tinderze?

Nieudaną randkę zaliczył chyba każdy użytkownik portalu i aplikacji randkowej. Ja również nie byłam pod tym względem wyjątkiem. Zdarzało mi się umówić z kimś, kto, jak się okazywało podczas randki, nie był dla mnie odpowiedni. Nie trafiłam jednak na żadnego „małżonka, porzuconego alkoholika i fana żołnierzy wyklętych”. Odwołuję się tutaj do zajawki wywiadu z autorką książki „50 twarzy Tindera”, opublikowanego w „Newsweeku”.

Ocena dotychczasowych randek

Nasze doświadczenia, bardziej lub mniej, różnią się od siebie. Kiedy rozejrzymy się wśród swoich znajomych znajdziemy zarówno takie osoby, które poznały swojego partnera w sieci i będą twierdziły, że na Tinderze można znaleźć „normalnych” ludzi, jak i te, które kiepsko trafiają i swoje przekonania o poznanych kandydatach będę uogólniać na całą grupę użytkowników.

Często bazujemy na własnych doświadczeniach i dlatego trudno jest nam zachować obiektywizm. Co więcej, jesteśmy bardziej skłonni brać pod uwagę negatywne informacje niż pozytywne przy konstruowaniu ogólnej oceny (tzw. efekt negatywności). Nawet jeśli, jak pisze Joanna Jędrusik (2019):

„wśród oceanu beznadziejnych randek zdarzają się fajne, a nawet wspaniałe”,

to i tak najbardziej będziemy pamiętać tę skrajnie nieudaną randkę.

Randkujący online w świetle badań naukowych

Według niektórych badaczy stereotypowy obraz użytkownika portalu randkowego, tj. osoby zdesperowanej, która nie radzi sobie w relacjach damsko-męskich, możemy traktować jako przestarzały.

Pomiędzy grupą użytkowników portali i osobami, które nimi nie są, społeczne, demograficzne i osobowościowe różnice są raczej niewielkie (W. Aretzi in. 2010, s. 13). Literatura oferuje sprzeczne dowody na temat tego, czy użytkownicy portali randkowych są bardziej lub mniej wyposażeni w umiejętności społeczne w porównaniu z innymi.

Osoby z deficytami będą szukały partnera w sieci?

W kwestii nawiązywania relacji w sieci badacze weryfikowali najczęściej dwie hipotezy. Z jednej strony zakładano, że ludzie doświadczający niepokoju w interakcjach społecznych, mający trudności w inicjowaniu oraz budowaniu relacji twarzą w twarz będą korzystać z Internetu, jako miejsca, w którym braki kompetencyjne ulegną kompensacji i będą mieli lepszą możliwość wyrażenia samych siebie (ang. The social compensation hypothesis).

Osoby z dużym niepokojem związanym z tradycyjnym randkowaniem i niskimi kompetencjami społecznymi dostrzegają korzyści z uczestnictwa na portalach randkowych, ale chcą poznawać innych ludzi w bezpośredniej interakcji. Natomiast osoby posiadające wysokie kompetencje społecznie wykazują mniejszy lęk, dostrzegają mniej korzyści i są mniej zainteresowane poszukiwaniem partnera w sieci (M. E. M. Poley, S. Luo 2012, s. 416–418).

Bycie online to sposób na rozwinięcie swojej, już i tak często, rozbudowanej sieci kontaktów

Z drugiej strony, zakładano, że osoby o niskim lęku społecznym i posiadające wysokie kompetencje społeczne będą wykorzystywały swoje umiejętności w sieci, jako alternatywne miejsce, w którym będą mogli poszerzyć grono swoich znajomych (ang. The rich-get-richer hypothesis).

P. M. Valkenburg i J. Peter (2007, s. 852) wskazują, że osoby nawiązujące relacje w Internecie charakteryzuje niski poziom niepokoju związanego z randkowaniem. Nie została też potwierdzona hipoteza o wykorzystywaniu sieci do rekompensaty deficytów społecznych jej użytkowników. Wręcz przeciwnie, osoby towarzyskie są bardziej skłonne do korzystania z internetowych serwisów randkowych, zwłaszcza jeśli mają wysoką samoocenę i zbudowanie związku jest dla nich ważne (W. Aretz i in. 2010, s. 13; M. Kim, K-N. Kwon, M. Lee 2009, s. 447–448).

Poznane osoby na Tinderze vs. offline

Osoby randkujące online i te, które preferują inicjowanie relacji twarzą w twarz, są bardziej podobne niż różne pod względem osobowości czy samooceny. Dlaczego więc spotykamy dziwne osoby na Tinderze?

Pewnie gdybyśmy umawiali się z zupełnie przypadkowymi osobami w tzw. realu, to też zaliczylibyśmy nieudaną randkę.

Na co dzień przebywamy co prawda z różnymi ludźmi, ale na swoich znajomych i potencjalnych partnerów wybieramy raczej osoby z tych samych kręgów społecznych. Mamy więc względnie podobny gust, styl życia, wykształcenie, wartości itp. Z kolei w sieci możemy spotkać osoby, które w innych warunkach szybko byśmy odrzucili.

Społeczność portali i aplikacji randkowych odzwierciedla przekrój naszego polskiego społeczeństwa, dlatego znajdziemy tam właściwie każdego. Autorka książki „50 twarzy Tindera” opisała swoje spotkania m.in. z rasistą, homofobem, antysemitą, fanem Breivika itp., chociaż próbowała jasno komunikować, jakie wartości są jej bliskie, licząc, że ich przeciwnicy ominą ją w swoich matrymonialnych wyborach. 

Bycie selektywnym minimalizuje liczbę rozczarowań

Podsumowując, czy rzeczywiście jest tak, że spotykamy dziwne osoby na Tinderze? Raczej skłaniałabym się ku stwierdzeniu, że użytkownicy niczym nie różnią od tych, które potencjalnie możemy spotkać na ulicy. Oczywistym jest, że nie z każdą z tych osób chcielibyśmy się zaprzyjaźnić, a co dopiero związać.

Co można zrobić, aby spotkać jak najmniej dziwnych osób?

W skrócie: być selektywnym i nie umawiać się na randkę w ekspresowym tempie. Na temat tego, kiedy najlepiej spotkać się z osobą poznaną w sieci pisałam przy okazji tego tekstu. Przy takim dwuetapowym procesie podejmowania decyzji o pójściu na spotkanie, tj. przegląd profilu oraz rozmowa, w której mamy możliwość wybadać, z jaką osobą mamy do czynienia i czy w ogóle czujemy się w tej relacji komfortowo. W efekcie nie będziemy mieli wrażenia, że poznajemy tylko dziwne osoby na Tinderze.

Praktyczne wskazówki, jak zminimalizować szansę na nieudaną randkę

Jeśli chcesz zminimalizować szansę na to, że kolejna nawiązana znajomość okaże się niewypałem, to zajrzyj do moich dwóch innych tekstów na blogu, dotyczących przygotowania opisu na profil i wyboru zdjęcia. Zawarte tam wskazówki pozwolą na wstępną selekcję kandydatów poprzez zasygnalizowanie własnych oczekiwań. Z kolei więcej na temat tego, w jaki sposób zmniejszyć ilość nieudanych spotkań znajduje się w tym wpisie.

Zapraszam do polubienia fanpage’a Naukowo Uczuciowo na Facebooku, żeby być na bieżąco z najnowszymi tekstami!

Wyniki badań przywoływane w artykule i jego treść powstała na podstawie:
  • Aretz W., Demuth I., Schmidt K., Vierlein J. (2010). Partner search in the digital age. Psychological characteristics of Online-Dating-Service-Users and its contribution to the explanation of different patterns of utilization. Journal of Business and Media Psychology, 1.
  • Januszewska P. (2019) Twarze polskiego Tindera. Tam gdzie depresja miesza się z seksem. Wywiad z Joanną Jędrusik, autorką książki „50 twarzy Tindera. Newsweek, wydanie z dnia 21.04.2019
  • Jędrusik J. (2019) 50 Twarzy Tindera. Warszawa: Wydawnictwo Krytyki Politycznej, ss. 213.
  • Kim M., Kwon K-N., Lee M. (2009). Psychological Characteristics of Internet Dating Service Users: The Effect of Self-Esteem, Involvement, and Sociability on the Use of Internet Dating Services. CyberPsychology & Behavior, 12(4), 445-449.
  • Poley M.E.M, Luo S. (2012) Social compensation or rich-get-richer? The role of social competence in college studentrs’ use of the Internet to find a partner. Computers in Human Behavior, 28, 414-419.
  • Valkenburg P.M., Peter J. (2007). Who Visits Online Dating Sites? Exploring Some Characteristics of Online Daters. CyberPsychology & Behavior, 10(6), 849-852.

Randki osób w dojrzałym wieku

Trudności w znalezieniu partnera doświadcza wiele osób w różnym wieku. Jednak sytuacja na rynku matrymonialnym jest zupełnie inna dla poszczególnych grup wiekowych. Istotną kwestią jest zmniejszająca się wraz z wiekiem sieć kontaktów społecznych i osób, z którymi można nawiązać romantyczną relację.

Dlaczego z wiekiem coraz trudniej jest znaleźć partnera?

Trudno jest wychodzić i odwiedzać nowe miejsca tak często, jak to się robiło będąc 25-latkiem. Z czasem zawęża się również krąg znajomych, który są singlami na rzecz tych osób, które posiadają już swoje rodziny. Jeszcze inne osoby nie mają czasu na randki i jedyne kontakty, które nawiązują mają charakter biznesowy. Co więcej, zmniejsza się liczba potencjalnych partnerów. Chociaż część z ich wraca na rynek matrymonialny po zakończonych związkach, to i tak dostęp do nich może być ograniczony. Co ciekawe, w dojrzałym wieku na jednego mężczyznę na portalu randkowym przypadają trzy kobiety. W dodatku panowie i tak preferują młodsze partnerki, są bardziej tolerancyjni co do ewentualnych różnic w kwestii rasy, religii, dochodu i poglądów politycznych niż kobiety (T. Field, 2018, za: W.D. McIntosh, Jr L. Locker, K. Briley, R. Ryan, A. J. Scott, 2011).

Życie uczuciowe i seksualne osób w dojrzałym wieku

Motywy, jakimi kierują się osoby w dojrzałym wieku logując się na portal randkowy nie różnią się od tych, które deklarują młodsi użytkownicy. Motywy są te same, ale częstotliwość ich występowania może być inna. W jednym z badań (AARP, 2012) przeprowadzonych na osobach w wieku 50 i starszych powody randkowania online były następujące (w kolejności malejącej): a) nawiązanie poważnej relacji uczuciowej (48%), b) przyjaźń/towarzystwo (26%), c) dorywcze randki (14%), d) intymne/seksualne relacje (5%), e) inne (1%). I faktycznie, respondenci w wieku powyżej 55 roku życia rzadziej przyznawali się do kontaktów fizycznych na pierwszej randce w porównaniu do tzw. milenialsów (Senior Dating Survay). Niemniej, nie należy stereotypowo utrzymywać, że dojrzałość wiąże się z zaprzestaniem odczuwania potrzeb seksualnych.

Potwierdza to najnowszy artykuł w tygodniku Polityka (2019) Życie seksualne Polaków. Martyna Bunda pisze:

„Życie seksualne Polaków po sześćdziesiątce, i później, to bodaj najważniejsza zmiana, jaka dokonała się w ostatnich dziesięcioleciach. (…) Osławione romanse w sanatoriach może się i zdarzają, ale dziś nawet na Badoo można wyłowić kogoś, komu daleko do estetyki „staruszka”. Na Tinderze, kojarzonym z młodszym odbiorcą, bardzo dojrzałych Polaków jest kilkanaście tysięcy. Załapują się na przygodny seks, ale nie lubią takiego na chybcika, z często zmienianym partnerem. Jeśli już coś zaskoczy, ludzie w tej grupie wiekowej łatwiej angażują się w trwalsze związki.”

Zdrowie fizyczne, atrakcyjność i bliskie relacje jako promowane wartości 

I faktycznie, biorąc pod uwagę analizowane w jednym z badań profile na portalach randkowych, to zainteresowane fizyczną atrakcyjnością i seksualnością uwidacznia się u użytkowników w średnim i dojrzałym wieku. Osoby starsze koncentrują się także na relacjach z innymi, doceniając ich bliskość i dążąc do niej oraz zdrowiu fizycznym. Z kolei użytkownicy w średnim wieku podkreślają swoje osiągnięcia, nawiązują do swojej pracy zawodowej (E. M. Davis, K. L. Fingerman, 2015). Kwestia zachowania zdrowia pojawiała się nie bez powodu, ponieważ jego utrata wiąże się z realizowaniem funkcji opiekuńczej, której oczekiwali mężczyźni od swoich przyszłym partnerem, a kobiety wolałyby tego uniknąć (R. K. Wion, S. J. Loeb, 2015, za: S. McWilliams, A. E. Barrett, 2014).

Zmiany w sposobie randkowania 

Randkowanie online jest postrzegane jako łatwiejszy sposób na poznanie nowej osoby w porównaniu z próbą znalezienia partnera osobiście, szczególnie przez mężczyzn. Z kolei kobiety mogą powoli wejść w nową relację i lepiej poznać osobę, z którą spotkają się w twarzą w twarz. Dzięki temu, kobiety doświadczają większej kontroli nad procesem rozwijania się znajomości niż wtedy, gdy były młode i to mężczyźni ustalali warunki randkowania (R. K. Wion, S. J. Loeb, 2015, za: S. McWilliams, A. E. Barrett, 2014). Z reguły jednak osoby w dojrzałym wieku nie przejawiają chęci do utrzymywania relacji wyłącznie za pośrednictwem Internetu i dążą do kontaktu telefonicznego, a następie umawiają się na randkę. Innymi słowy, preferowany jest raczej kontakt bezpośredni (Senior Dating Survay).

Niebezpieczeństwo randek online – oszustwa matrymonialne

Zanim jednak do niej dojdzie, to weryfikowana jest autentyczność nowopoznanej osoby na różne sposoby (R. K. Wion, S. J. Loeb, 2015). Jak się okazuje, sceptycyzm i ostrożność bywa uzasadniona. Jednym z głównych czynników ryzyka randek online jest oszustwo matrymonialne. Zdarza się, że użytkownicy stają się ofiarami oszustów, którzy pozorują emocjonalne zaangażowanie, aby później wyłudzić pieniądze od zakochanego partnera. W jednym z badań, do bycia oszukanym przyznało się ok. 16% respondentów (Buchanan, Whitty, 2014). Ci sami autorzy (2012) podają, że łącznie około 230 000 brytyjskich obywateli padło ofiarą cyberoszustwa. Dla tych osób jest to podwójna strata – nie tylko materialna, ale także emocjonalna.  

Sytuacja polskiego singla w dojrzałym wieku

Jednym z najsilniejszych czynników prognostycznych zaangażowania się w randki online jest bycie użytkownikiem Internetu i znajomość obsługi komputera (J. M. Sautter, R. Tippett, S. P. Morgan 2010, s. 16–20). Bycie online nadal bardziej charakteryzuje osoby młode (CBOS, 2017), ale oferta portali skierowana jest nie tylko do osób w średnim wieku, ale także tych dojrzałych. Część z dostępnych serwisów jest ogólnodostępna, ale z wydzielonymi sekcjami dla poszczególnych grup. Dojrzały singiel ma też do wyboru kilka portali randkowych, które kierują swoją ofertę bezpośrednio do użytkowników w określonym wieku, np. po 50-tce. Nie dziwi więc, że starsi single, obeznani z technologią, korzystają z nowoczesnych sposób poszukiwania partnera. Co jednak ważne,  chociaż przyjmują oni nowe sposoby nawiązywania relacji i komunikowania się, to nie tracą z oczu tego, co wiedzą o życiu i związkach z własnego doświadczenia.

Dziękuję za wytrwałość i dotarcie do końca! 😉 Napracowałam się nad tym tekstem, ale bez Twojego udziału, to nic nie znaczy. Zostaw po sobie ślad, żebym wiedziała, że mam dla kogo dalej pisać 🙂 

Wyniki badań i dane z raportów: 

  • AARP. (2012). AARP online dating survey. [Dostępny online: http://www.aarp.org/content/dam/aarp/research/surveys_statistics/
    general/2012/AARP-Online-Dating-Survey-AARP.pdf
  • Buchanan T., Whitty M. T. (2014) The online dating romance scam: causes and consequences of victimhood. Psychology, Crime & Law, 20 (3). 261-283.
  • CBOS (2017) Korzystanie z Internetu, Komunikat z nr 49 [Dostępny online: https://www.cbos.pl/SPISKOM.POL/2017/K_049_17.PDF]
  • Senior Dating Survay (2018) [Dostępny online: https://www.medicareadvantage.com/senior-dating-survey]
  • Whitty M.T, Buchanan T. (2012) The online romance scam: a serious cybercrime. Cyberpsychology, Behavior, and Social Networking, 15(3), 181-183.

Artykuły przywoływane w tekście:

  • Bunda M. (2019) Życie seksualne Polaków, Polityka, wydanie z dnia: 09.04.2019. [Dostępny online: https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/…/1788642,1,zycie-seksualne-polakow.read]
  • Eden D. M., Fingerman K. L (2016) Digital Dating: Online Profile Content of Older and Younger Adults, The Journals of Gerontology, 71(6), 959-967.
  • Field Y. (2018) Online Dating Profiles and Problems in Older Adults: A Review, OBM Geriatrics, 2(3), cyt za: McIntosh W.D., Locker Jr. L, Briley K., Ryan R., Scott A.J. (2011) What do older adults seek in their potential romantic partners? Evidence from online personal ads. The International Journal of Aging and Human Development 72, 67-82.
  • Sautter J. M., Tippett R., Morgan S. P. (2010) The Social Demography of Internet Dating in the United States, Social Science Quarterly 91(2), 554-575.
  • Wion R. K., Loeb S. J. (2015) Older Adults Engaging in Online Dating What Gerontological Nurses Should Know, Journal of Gerontological nursing, 41(10), 25-35, cyt za: McWilliams, S., & Barrett, A.E. (2014). Online dating in middle and later life: Gendered expectations and experiences. Journal of Family Issues, 35, 411-436.

Czy Tinder służy tylko nawiązywaniu przelotnych znajomości?

Czy motywem, dla którego ludzie korzystają z Tindera jest głównie poszukiwanie partnerów seksualnych? Śledząc historię rozwoju samej aplikacji dowiadujemy się, że została ona stworzona, aby ułatwić studentom randkowanie. Przy okazji flirt został zamieniony w zabawę. Z czasem aplikacja zyskała na popularności, a sam Tinder zaczął być utożsamiany jako narzędzie do nawiązywania przelotnych znajomości seksualnych. Stało się tak za sprawą raportu opublikowanego w Vanity Fair, który głosił nastanie końca randkowania. Autorka Nancy Jo Sales (2015) opisała praktyki randkowania młodych dorosłych. Zauważyła, że przygodny seks jest dla nich czymś zupełnie powszechnym i dostępnym za sprawą Tindera. Czy faktycznie jest tak, że Tinder zabija zaangażowanie i promuje wyłącznie przygodny seks?

Badanie „The Modern Dating Myths”

Zdecydowanie od takich konotacji odcina się sam Tinder, próbując rozprawić się z panującymi mitami na temat użytkowników aplikacji. Zespół Tindera w 2017 roku przeprowadził badanie „The Modern Dating Myths”. Uzyskane rezultaty zostały opublikowane na specjalnie dedykowanej do tego stronie internetowej. Zgromadzono dane od ponad 9 tysięcy osób w wieku od 18 do 35/36 lat. To badanie pozwoliło na porównanie praktyk randkowania offline i online. 

Użytkownicy Tindera nie mają problemu z zaangażowaniem w relację

Jeden z mitów, który próbowano obalić, dotyczył przekonania, że ludzie randkujący online nie chcą angażować się w trwałe związki uczuciowe. Okazało się jednak, że do doświadczania trudności w utrzymaniu relacji częściej przyznawały się osoby, które nie były użytkownikami Tindera (30% respondentów), a nie jak oczekiwano, osoby nawiązujące znajomości przez aplikację (9%). Zapewnienie dostępu do dużej liczby potencjalnych kandydatów jest główną zaletą aplikacji i portali randkowych. Użytkownicy Tindera rzadko jednak raportowali, aby z tego powodu utrzymanie długotrwałej relacji było trudne (9%), w przeciwieństwie do użytkowników serwisów randkowych (44%). Wielość i różnorodność możliwych opcji randkowania była również pociągająca dla osób nieposzukujących partnera w sieci (42%). W efekcie to osoby randkujące offline rzadziej angażowały się w więcej niż jedną angażującą relację w okresie dorosłości (49%) w porównaniu z osobami, które nawiązywały znajomości online (74%).  

Romantyczny aspekt nawiązywanych relacji 

Co ciekawe, średni czas rozpoczęcia randkowania „na wyłączność” i ujawnienia swoich uczuć partnerowi nie różnicuje sposób nawiązania relacji, offline czy online. Z uzyskanych danych nie wynika więc, aby użytkownicy Tindera dążyli do przelotnych znajomości bazujących tylko na kontaktach seksualnej z wyłączeniem romantycznego aspektu nawiązywanych relacji. Moją wątpliwość wzbudziła jednak prezentacja wyników badań, a dokładnie jej selektywność. W raporcie pojawiły się jedynie wybrane wyniki szczegółowe, które posłużyły do odmitologizowania przekonań na temat praktyk randkowania użytkowników aplikacji. Na tej podstawie trudno jest krytycznie odnieść się do sformułowanych wniosków.

Niezobowiązująca relacja a później związek  

Randkowanie przy użyciu Tindera było analizowane w różnych kontekstach także przez inne, niezależne zespoły badawcze. Elisabeth Timmermans i Cédric Courtois (2018) zauważają, że Tinder nie jest tylko narzędziem do nawiązywania przelotnych znajomości, jak to często zakłada się w dyskursie publicznym. Według autorów prawdopodobnym jest, że nawiązywane w sieci znajomości bazujących na kontaktach seksualnych nie jest celem samym w sobie, ale może prowadzić do powstania zaangażowanych relacji w przyszłości. Podstawą do stawiania takich hipotetycznych wyjaśnień były dane uzyskane w badaniu. Wynikało z nich, że 1/3 spotkań w świecie offline prowadziła do przygodnego seksu. Z kolei ponad 1/4 randek z osobami poznanymi w sieci zaowocowało powstaniem zaangażowanych relacji uczuciowych. Należy jednak zauważyć, że nie wykazano istotności pomiędzy liczbą jednych i drugich.

Doświadczenia użytkowników a motywy korzystania z aplikacji

Ważny jest natomiast motyw, dla którego osoba korzysta z Tindera, ponieważ rzutuje on na charakter jej przyszłych doświadczeń. Jeśli użytkownik kieruje się motywem seksualnym, to będzie się to wiązało z wysoką liczbą niezobowiązujących kontaktów seksualnych. Z kolei osoba, która jest ukierunkowana na nawiązanie relacji uczuciowej nie będzie miała takich doświadczeń. Innymi słowy, z aplikacji korzystają różni ludzie, również tacy, których nie interesują przelotne znajomości.

Na jakie grupy użytkowników możemy natrafić na Tinderze

Powracając do tytułowego pytania, czy Tinder służy wyłącznie nawiązywaniu tylko przelotnych znajomości, opowiedziałabym, że z pewnością nie oficjalnie, a same doświadczenia użytkowników są różne. Zakładam, że osoby korzystające z Tindera i zainteresowane nawiązywaniem relacji, możemy przyporządkować do trzech grup. Osoby z pierwszej grupy są ukierunkowane na znalezienie partnera. Nie angażują się też w przygodne znajomości, tym bardziej takie, które bazują jedynie na fizyczności. Drugą grupę stanowią osoby, które poszukują wyłącznie niezobowiązujących kontaktów seksualnych i takie też są ich doświadczenia. Członków trzeciej grupy charakteryzuje ten sam motyw, ale inne rezultat – ostatecznie angażują się w związek uczuciowy.

Zmiany w randkowaniu – odmienny sposób formowania się relacji

Zdaniem E. Timmermans i C. Courtois (2018) formowanie się relacji niekoniecznie ma polegać na pójściu na tradycyjną randkę, może być zastąpione jakąś formą fizycznego kontaktu, od pocałunku, po pieszczoty, aż po przygodny seks. Szczególnie, że zanim do niego dojdzie, to partnerzy stosunkowo dużo o sobie wiedzą. Antropolożka, Helen Fishes, w wywiadzie dla Wysokich Obcasów (2017), powiedziała, że

„Przygoda na jedną noc to jeden z wielu sposobów na lepsze poznanie kogoś. W łóżku można się sporo dowiedzieć o drugim człowieku. Nie tylko, jakim jest kochankiem, ale czy jest uprzejmy, czy potrafi słuchać, czy ma poczucie humoru etc. Ponadto każda stymulacja genitaliów powoduje, że neuroprzekaźniki, które są odpowiedzialne w naszym organizmie za stan zakochania, zostają zagonione do roboty i nigdy nie wiadomo, czy podczas takiej „przygody” nie przekroczy się progu pomiędzy pożądaniem a zakochaniem. Przypadkowy seks nigdy więc nie jest przypadkowy. To ryzykowna gra. I niektórzy korzystają z niej, żeby znaleźć miłość swojego życia.

 
Podsumowując, nie ma co głosić końca randkowania, ale też nie ma co ukrywać, że same praktyki randkowania się zmieniają. Tinder umożliwia ludziom nawiązywanie różnych typów relacji i tylko od samych użytkowników zależy, jakimi motywami się kierują, korzystając z aplikacji.

 

Wyniki badań przywoływane w artykule i jego treść powstała na podstawie:

Jakie są szanse na znalezienie miłości?

Dla tych, którzy są singlami przez dłuższy czas, znalezienie kogoś wyjątkowego może wydawać się wyzwaniem nie do pokonania. Nawet jeśli randkowanie nie stanowi naszej głównej aktywności w życiu, to i tak ciągłe trwanie w okresie randkowania, rozpoczynanie kolejnych nieudanych znajomości, może być powodem rosnącej frustracji. Poczucie, że los nie tylko nam nie sprzyja, ale nawet działa przeciwko nam, bywa demotywujące. Jak wówczas nie stracić nadziei na znalezienie miłości?

Równanie Drake’a

Jeśli wątpisz w szansę znalezienia partnera, to wiedź,  że nie jesteś odosobniony/a w tym doświadczeniu. Matematyk, Peter Backus, wyliczył, że jest więcej inteligentnych cywilizacji pozaziemskich niż kobiet, z którymi mógłby umówić się na randkę. Jak do tego doszedł? Peter Backus zaadaptował równanie Drake’a, który próbował określić liczbę cywilizacji technologicznych istniejących w naszej Galaktyce. Metoda Drake’a była prosta, polegała na rozdzieleniu równania na mniejsze składowe, odnoszące się np. do szybkości powstawania gwiazd; odsetka gwiazd, które mają planety; procent planet w ekosferze, na których powstanie życie albo zamieszkałych; odsetka cywilizacji, które będą chciały komunikować się z ludzkością itp. i oszacowaniu wartości, które im odpowiadały. Taki problem wymagał myślenia heurystycznego. Jak się okazuje, uzyskane rozwiązanie może być bliskie prawdy, ponieważ ewentualne błędy w każdym oszacowaniu mają tendencję do równoważenia się.

Ilu potencjalnych partnerów jest nam „przeznaczonych”?

Ten sam sposób, tj. podzielenie problemu na mniejsze kawałki aż możliwe będzie sformułowanie hipotezy, wykorzystał wspomniany matematyk-singiel. Ustanowił on 7 kryteriów i w ich ramach określił odpowiadające im zakresy wartości. Prześledźmy jego tok myślenia:

  1. Jak wiele kobiet mieszka blisko mnie? (w Londynie → 4 miliony kobiet)
  2. Jak wiele kobiet będzie w odpowiednim wieku? (20% → 800 000 kobiet)
  3. Jak wiele kobiet będzie singielkami? (50% → 400 000 kobiet)
  4. Jak wiele kobiet ukończyło studia? (26% –> 104 000 kobiet)
  5. Jak wiele kobiet będzie dla mnie atrakcyjnych? (5% → 5200 kobiet)
  6. Jak wiele kobiet uzna mnie za atrakcyjnego? (5% → 260 kobiet)
  7. Z iloma będę się dobrze dogadywać? (10% → 26 kobiet)


Po dokonanych oszacowaniach uzyskano wynik 26 kobiet, z którymi Peter Backus mógłby się umówić na randkę.  Oznaczałoby to, że istnieje 400 razy więcej cywilizacji istot pozaziemskich na innych planetach niż potencjalnych partnerek dla wspomnianego matematyka. Oczywiście, 
przyjmując określone założenia. 

Im większa otwartość, tym większe szanse na znalezienie miłości 

Autorka książki „The mathematics of love”, Hannah Fry (s. 5-7, 2015) twierdzi jednak, że Peter był dość wybredny i restrykcyjny w swoich oszacowaniach. Rzeczywista liczba kandydatek, z którymi mógłby się umówić na randkę mogłaby wzrosnąć do 832! Wystarczyłoby założyć, że nasz bohater może się spodobać 20% kobiet, a nie tylko 5%. Tak samo on, mógłby uznać co piątą, a nie co dwudziestą kandydatkę za atrakcyjną. Co więcej, na nić porozumienia z partnerką Peter mógłby liczyć dwa razy częściej niż to przewidywał. Gdyby jeszcze poszerzyć obszar poszukiwań, tj. biorąc pod uwagę osoby bez wykształcenia wyższego, to okazałoby się, że możliwości poznania partnera są naprawdę spore. Kluczowe wydaje się więc złagodzenie restrykcyjności własnych oczekiwań. I nie chodzi tutaj o zrezygnowanie z własnych upodobań i preferencji, ani desperackie poszukiwanie kogokolwiek, kto wyrazi swoje zainteresowanie nami.

Bycie wybrednym działa na naszą niekorzyść 

Oczywiście, każdy z nas ma jakieś oczekiwania, takie must-have przyszłego partnera i wyobrażenie tego, co z całą pewnością nie zostanie u kandydata zaakceptowane. Niemniej, im bardziej rozbudowana lista, tym bardziej ograniczamy nasze szanse na znalezienie miłości. Gdy rozejrzymy się wokół albo posłuchamy historii naszych znajomych i członków rodziny, o tym jak się poznali, to okaże się, że nierzadko byli zaangażowani w związek z osobami, których nie brali pod uwagę jako potencjalnych partnerów. Więcej o tym, jak przecenić to, co nieistotne i przeoczyć to, co ważne w trakcie poszukiwania partnera znajduje się w poprzednim wpisie.

Kogo z potencjalnych kandydatów wybrać na swojego życiowego partnera?

Inną kwestią jest to, z którą z tych potencjalnych osób, powinniśmy się związać. Tutaj przychodzi nam z pomocą matematyka. Dokładnie ten jej obszar, który odnosi się do teorii optymalnego stopowania. Przyjmując tę perspektywę w myśleniu o poszukiwaniu i wyborze partnera życiowego, możemy wyznaczyć, ile osób powinniśmy odrzucić albo ile czasu powinno upłynąć zanim spotkamy naszego idealnego partnera. Przywoływana już Hannah Fry (2015, s. 78) wskazuje, że największe szanse na związanie się z „Tym Jedynym/Tą Jedyną” mamy, gdy odrzucimy 37% partnerów lub gdy upłynie 37% czasu, co do którego zakładamy, że będziemy randkować i zwiążemy się z następną osobą, o ile okaże się być lepsza od poprzednich kandydatów. Zaleca się, aby najpierw gromadzić doświadczenia i umawiać się na randki, a dopiero po pewnym czasie zdecydować się na związek. Taka strategia optymalizacji wyboru partnera ma swoje słabe strony. Może się bowiem okazać, że nasz pierwszy partner był tym najlepszym, ale go odrzuciliśmy.

Maksymalizacja szansy na znalezienie partnera

Hannah Fry (s. 84-86, 2015) przekonuje jednak, że jeśli nie będziemy usilnie trwać przy poszukiwaniu idealnego partnera, to nadal mamy duże szanse na spotkanie osoby „dość dobrej”. Jeśli zaakceptujesz partnera, który znajdowałby się w rankingu top 5 potencjalnych kandydatów, to należałoby wybrać tę osobę, która pojawi się po 22% trwania okresu randkowania, o ile będzie lepsza niż te, poznane wcześniej – masz wówczas 57% szansy na sukces. Jeśli będziesz mniej wymagający i będziesz szczęśliwy z osobą z rankingu top 15, to Twoje szanse na znalezienie odpowiedniej osoby wzrosną do 78%.

Konkludując, im większa gotowość do bycia z osobą wystarczającą dobrą, ale nie będącą urzeczywistnieniem naszych marzeń, tym większa szansa na znalezienie miłości 🙂

Optymalizacja selekcji i problem sekretarki

Co ciekawe, opisana strategia odrzucenia 37% potencjalnych partnerów lub niewiązania się w 1/3 okresu randkowania, ma zastosowanie także w innych obszarach życia np. podczas wyboru mieszkania czy podejmowaniu decyzji o zatrudnieniu pracownika. Zagadnienie optymalnej selekcji najlepszej propozycji ze skończonego zbioru takich propozycji odnosi się do tzw. problemu sekretarki,  znanego także jako problem wyboru najlepszego obiektu lub problem łowcy posagu

 

Przywoływane wyniki badań przywoływane artykule oraz jego treść powstała na podstawie:

  • Fry H. (2015), The mathematics of love. Patterns, Proofs, and the Search for the Ultimate Equation. Publisher: Simon & Schuster/ TED