Randka z Tindera – co zrobić, żeby do niej doprowadzić i wyjść z niej zadowolonym_ą

Mogłoby się wydawać, że uzyskanie matcha to już połowa drogi, aby umówić się z kimś na randkę. W końcu wyraziliśmy z drugą osobą wzajemne zainteresowanie. Nic bardziej mylnego. Na portalach i aplikacjach randkowych znajdziemy mnóstwo osób, które korzystają z tych miejsc, nie po to, aby kogoś poznać, ale żeby zaspokoić swoją ciekawość, podnieść swoją samoocenę albo zabić nudę.

Inna sprawa, że taki match często niewiele znaczy, szczególnie gdy osoba swipująca w prawo, robi tak w przypadku każdego profilu, który ogląda. Faktyczna selekcja następuje dopiero po uzyskaniu dopasowania i otrzymaniu wiadomości.

Załóżmy jednak, że otrzymaliśmy dopasowanie, za którym idzie faktyczne chęć poznania danego użytkownika. Jak zatem utrzymać to zainteresowanie i doprowadzić do randki, która będzie miłym doświadczeniem dla obu stron? W tym tekście podrzucam kilka wskazówek, żeby doszło do randki z Tindera.

Celowo pomijam aspekt tworzenia własnego profilu jako pierwszego kroku do tego, aby kogoś poznać w aplikacji randkowej. Poświęciłam temu tematowi dwa, osobne teksty.

Na blogu, dostępny jest też tekst, dotyczący tego, co napisać w pierwszej wiadomości. Zobacz  koniecznie.

Ktoś mi odpisał i co dalej?

Gratulacje! Patrząc na to, że odsetek uzyskiwanych odpowiedzi na portalach i aplikacjach randkowych jest dość niski, to dobra wiadomość.

Ale!

Wcale nie tak łatwo poprowadzić dalszą rozmowę i utrzymywać zainteresowanie drugiej strony na tym samym poziomie.

Co możesz zrobić?

Cofnij się o krok do tyłu – spójrz na swój profil randkowy

Zadbaj o to, aby mieć tematy do rozmowy już na etapie tworzenia profilu randkowego.

Warto umieścić w swoim bio jakiś ciekawy szczegół, spostrzeżenie, zabawne wspomnienie. Nasz rozmówca powinien móc się do czegoś odnieść i dalej kontynuować wymianę wiadomości. Wybór zdjęć też nie powinien być przypadkowy.

Albo nawet o dwa – spraw by Twoje życie było równie ciekawe, co jego opis

Jednak bycie interesującą osobą to nie tylko zaprezentowanie się jako ktoś taki. To przede wszystkim posiadanie zainteresowań, doświadczenia życiowego, pasji itp. Jest to Twój zasób, z którego możesz czerpać w trakcie prowadzenia rozmowy, po to, aby móc się do czegoś odnieść, zareagować czy flirtować.

Warto posiadać własne opinie na różne tematy i nie bać się ich wyrażać, nawet jeśli okażą się błędne. Lepiej być autentycznym niż udawać i dopasowywać się do drugiej osoby. Rozmowa może i się urwie, ale za to zaoszczędzimy czas na angażowaniu się w nietrafioną znajomość.

Książki, filmy, podcasty, podróże, bycie na bieżąco, przebywanie w różnych kręgach społecznych, odkrywanie nowych miejsc – to wszystko pomaga wyznaczyć kierunek rozmowy i sprawić, aby była ciekawa.

Bez energii, entuzjazmu i zainteresowania trudno jest prowadzić rozmowę. I to dotyczy obu stron. Nudne, banalne wątki w rozmowie sprawiają, że wymiana wiadomości staje się coraz mniej dynamiczna, aż w końcu umiera.

Zdarza się, że kobiety przekazują całą odpowiedzialność za utrzymanie rozmowy na barki mężczyzn. Panowie czują się nierzadko sfrustrowani koniecznością jej podtrzymywania. Wzajemność i responsywność, to klucz do tego, aby obie osoby poczuły się ze sobą dobrze i chciały kontynuować znajomość.

Dobrze jest jednak pamiętać, że wzajemność zakłada udział dwóch osób w rozmowie. Kiedy masz poczucie, że tylko Ty zadajesz pytania, interesujesz się drugą osobą, to taka relacja nie rokuje. Jest to dla Ciebie ważna informacja zwrotna na temat zaangażowania i ewentualnych zamiarów Twojego rozmówcy.

Słuchasz mnie czy tylko mnie słyszysz?

W poradach, jak podrywać, tzw. pickup artist skupiają się na tym, co mówić, najczęściej do kobiety, aby uzyskać oczekiwany efekt. Tymczasem, zamiast wywierać wpływ czy manipulować, lepiej rozwinąć swoje umiejętności komunikacyjne. Dzięki nim, łatwiej jest nam nawiązać kontakt z drugą osobą i go utrzymać na odpowiednim poziomie, także w Internecie, nie wspominając już o możliwościach ich wykorzystania podczas randki w realu.

W skrócie, umiejętność dobrego słuchania polega na tym, aby skupić swoją uwagę na rozmówcy i treści rozmowy, powstrzymując się przez chwilę od podzielenia się własną opinią, doświadczeniami itp.

W praktyce, jeśli ktoś napisał coś na temat swojej pracy, nie musisz odbijać piłeczki i zaczynać swojej wiadomości od słów: „A u mnie w pracy, to…” albo „Ty to masz fajnie, ja to…”.

Wszelkiego rodzaju odpowiedzi, które zachęcają drugą osobę do dalszych wypowiedzi, okazują zrozumienie dla jego emocji i doświadczeń, są przejawem naszego zainteresowania tematem, będą sprzyjały większej otwartości.

Co to dla Ciebie oznacza?

Zadawaj pytania i pogłębiaj temat!

Nie chodzi o to, żeby przeskakiwać między wątkami i poruszać ich powierzchownie, ale faktycznie coś odkryć o drugiej osobie. Nawet jeśli pytasz o czyjeś zainteresowania możesz zadać pytania dodatkowe. Pamiętaj jednak, żeby były na tyle bezpieczne, aby ktoś nie poczuł, że jego prywatność staje się zagrożona.

Przykładowo:

  • Masz na swoim profilu informację, że lubisz podróże. Opowiesz mi, którą ze swoich wypraw wspominasz najlepiej?
  • Jakie miejsce pod względem kulturowym było dla Ciebie czymś totalnie nowym?
  • Masz jakieś ekstremalne przygody za sobą?
  • Jakie inne miejsca masz na swojej liście „do odwiedzenia”?
  • Co byś powiedział_a na survival/all inclusive?

Co ważne, taki sposób prowadzenia rozmowy przyda Ci się nie tylko wtedy, gdy szukasz długoterminowego partnera i zależy Ci na nawiązaniu więzi i rozwoju intymności w relacji. Umiejętność prowadzenia rozmowy jest równie ważna także w znajomościach krótkotrwałych i nastawionych na aspekt seksualny, typu friends with benefits (FwB) albo one night stand (ONS).

Kiedy w końcu ktoś zaproponuje spotkanie?

Nie trwaj w znajomości online zbyt długo!

Pytanie o randkę to dobry sposób, aby wyeliminować osoby, które korzystają z aplikacji randkowej z nudów, są już w związku albo podawały się za kogoś innego (lub kłamały na własny temat), bo będą bały się konfrontacji. Jeśli druga osoba odrzuci Twoje zaproszenie któryś raz z rzędu i nie zaproponuje alternatywnego terminu, rozważ zakończenie znajomości.

Sprawdzaj na bieżąco, jakie wydarzenia odbywają się w Twoim mieście, aby mieć możliwość zaproponowania ciekawego pomysłu na randkę w odpowiednim czasie. Jeśli jesteś kobietą i odczuwasz opory przed tym, aby zaprosić drugą osobę na spotkanie, spróbuj zrobić to w sposób pośredni. Wykorzystaj aluzję, wspominając gdzie chciałabyś pójść albo na co masz ochotę.

Nie odpowiada, co teraz?

Brak odpowiedzi może oznaczać brak zainteresowania i najczęściej tak jest. Zdarza się jednak, że w ferworze innych zajęć, rozmów, aktywności na portalu albo aplikacji randkowej ktoś zapomni Ci odpisać. Jeśli zależy Ci na tej znajomości możesz ponowić wysłanie wiadomości, ale nie wklejaj jeszcze raz tego samego tekstu. Dobrze jest uzupełnić wysłaną już treść o nowe, ciekawe informację.

Przykładowo, napisałeś_aś:
„W mojej okolicy otwiera się nowa knajpka i chciałbym_abym pójść sprawdzić, jakie dania w niej serwują. Oboje lubimy kuchnie włoską, możemy pójść tam razem w weekend. Co Ty na to, zarezerwować nam stolik?”

Możesz w kolejnej wiadomości dodać, że:

„No dobra, przejrzałem_am menu i zapaliłem_am się do tego pomysłu. Jeśli to jedzenie smakuje tak samo, jak to opisują, to będzie prawdziwa uczta! Dołączysz?”

Zachowanie entuzjazmu jest bardzo ważne. Jeśli brakuje go nam, to trudno, żeby ktoś inny zapalił się do realizacji naszych pomysłów.

Zgodził_a się, i co teraz? Randka z Tindera

Wiesz, że już na etapie organizacji randki, możesz znacząco podnieść swoje szanse na jej powodzenie?

Wiem, że kawa na mieście i spacer to całkiem popularne sposoby na spędzenie wspólnie czasu podczas pierwszego spotkania z osobą poznaną w Internecie. Taka randka z Tindera na szybko nie wymaga wysiłku, jest łatwa do zorganizowania i nie jest zobowiązująca. Nie jest jednak zbyt kreatywna.

Dobrze byłoby rozwinąć listę ciekawych pomysłów na randkę o kilka dodatkowych pozycji. Jeśli jednak masz z tym trudność, spróbuj jedynie wzbogacić te już istniejące o kilka wskazówek.

  • Zwróć uwagę na okoliczności spotkania – ważny jest czas i miejsce. Mocno oświetlona i zatłoczona kawiarnia, w której wypijecie szybko kawę przed pracą nie da Wam zbyt wiele okazji do tego, aby rozwinęły się jakiekolwiek romantyczne emocje. Trudno w takich okolicznościach poczuć tzw. chemię.
  • Włącz do randki tzw. „trzeci element”, do którego oboje będziecie mogli się odnieść. Odpowiednie otoczenie ułatwi Wam nawiązanie rozmowy, zdejmie z Was presje i pozwoli poznać partnera w określonych sytuacjach. Jeśli idziecie na spacer, wybierz trasę, w której można coś obejrzeć albo czegoś wspólnie doświadczyć. Pomysł z kawą może być atrakcyjny, pamiętaj tylko, żeby usiąść koło siebie, zamiast naprzeciwko i zamiast prowadzić rozmowę kwalifikacyjną, włącz swojego partnera_kę do zabawy, np. zgadując powody spotkania innych osób, obecnych w kawiarni albo myśli przechodniów, jeśli siedzicie blisko okna.
  • Idealnym pomysłem na randkę jest zaproponowanie takiej aktywności, w której musicie ze sobą współpracować. Jest to stworzenie okazji do tego, aby dowiedzieć się o sobie czegoś więcej poza tym, co druga osoba deklaruje.
  • Miło zakończ spotkanie – skorzystaj z zasady „początku i końca”, według której najbardziej pamięta się właśnie te momenty, nie tylko w kontekście odbywającej się randki. Jeśli jesteście na kawie, zamówcie na końcu niewielki deser. Jeśli będziesz miał_a ochotę, powiedź partnerowi_ce coś miłego, z pewnością zostanie to zapamiętane.  

Randka z Tindera może być fajna!

Znacząca część sformułowanych przeze mnie porad jest bardzo uniwersalna. Możecie je wykorzystać nie tylko korzystając z aplikacji czy portalu randkowego, ale także w tzw. realu. Każdy rodzaj inwestycji w swoją osobę – od terapii, po rozwój umiejętności komunikacyjnych czy ogólnie – kompetencji społecznych, aż do zdobywania wiedzy i nauki nowych rzeczy, może budować naszą pozycję na rynku matrymonialnym. I nie chodzi tutaj o to, żeby ta inwestycja miała wymiar finansowy, można być ciekawym świata zupełnie za darmo.

Dajcie znać, na ile zaproponowane porady okazały się dla Was skuteczne.

Nieformalna grupa wsparcia dla osób randkujących w Internecie

Tadam! Założyłam grupę na Facebooku dla osób, które randkują w sieci. Wiem, że są już takie miejsca w Internecie. Zależało mi jednak, żeby grupa wsparcia dla osób randkujących przez apki randkowe, była źródłem wyłącznie wzajemnego wsparcia i pomocy. Nie chcę tam żartować z profili randkowych czy tworzyć „czarnych listy” użytkowników.

Czy masz z kim pogadać o tym, że randkujesz w sieci?

Korzystanie z serwisów randkowych jest trzecim, najpopularniejszym sposobem poszukiwania partnera. Jak się okazuje, nie zawsze chętnie przyznajemy, że jesteśmy albo byliśmy użytkownikami takiego serwisu. ⁠Z różnych powodów. Czasami jest to wstyd.

Bo jest się singlem_ką, bo się kogoś szuka, bo w Internecie, bo to dla niektórych przejaw desperacji, bo ktoś nas tam zobaczy i rozpozna, a później wytknie palcem itp. Inna sprawa, że ludzie w naszym otoczeniu różnie reagują na wieść o szukaniu miłości w Internecie. Czasami wprawia nas to w jeszcze mocniejsze poczucie wstydu.

Tymczasem, gdy zacznie się temat randkowania i związków nagle okazuje się, że każdy, dosłownie KAŻDY z nas zna kogoś, kto miał założony profil randkowy. Innym razem, ktoś sam ma konto na Tinderze. ⁠Co ciekawe, zdanie ludzi na temat korzystania z aplikacji randkowych w dużym stopniu jest zależne od tego, czy samo znają kogoś, kto znalazł partnera_kę właśnie w Internecie.⁠

Pomyślałam więc, że fajnie byłoby mieć w swoim otoczeniu ludzi, którzy rozumieją sytuację i korzystnie z apki randkowej nie jest dla nich niczym dziwnym.

Wtedy pojawił się pomysł stworzenia grupy na Facebooku.

Po co Ci nieformalna grupa wsparcia dla osób randkujących w sieci?

Chcę, żeby było to miejsce, w którym można będzie porozmawiać o własnych doświadczeniach i emocjach z nimi związanymi. To też grupa o życiu w pojedynkę, chodzeniu na randki, szukaniu partnera_ki, fajnych miejscach na spotkania itp.

Uczestnictwo w takiej grupie to też okazja do tego, żeby w bezpiecznych warunkach zapytać o opinię na temat własnego profilu randkowego.

Założona grupa ma być źródłem wsparcia.

Nie chcę skupiać się na profilach innych osób, ich komentować albo z nich szydzić. Negatywizm też nie będzie mile widziany.

Zależy mi, żeby działalność tego miejsca bazowała na wzajemnej serdeczności i akceptacji, poszanowaniu prywatności oraz dbałości o szeroko rozumiane bezpieczeństwo. Jednocześnie te wymienione zasady to przejaw wartości, które są dla mnie ważne. Czy jest coś jeszcze, co jest dla Ciebie ważne, co powinno zostać dopisane do tej listy?

Co znaczy, że grupa jest nieformalna?

Nie jestem psychologiem, nie mam kompetencji do prowadzenia faktycznej grupy wsparcia. Zależy mi jednak, żeby każdy członek_kini grupy miał_a poczucie, że może bezpiecznie (bez udziału trzecich osób), bez obawy przed oceną czy krytyką podzielić się swoim doświadczeniem.

Do grupy zaprosiłam dr Natalię Pilarską (@mama.psycholożka), żeby była dobrym duchem tego miejsca i nadała kierunek ewentualnym dyskusjom, aby faktycznie miały wymiar wspierający.

Jeśli czujesz, że to grupa dla Ciebie, to dołącz do nas koniecznie!

Jak będziemy randkować w 2022 roku

Pandemia wymusiła na nas zmiany w wielu obszarach życia i funkcjonowania, w randkowaniu również. Izolacja, atmosfera niepokoju, lęk o zdrowie własne i bliskich – to wszystko nie pozostało bez wpływu na zdrowie psychiczne ludzi, ich zachowania, zrewidowanie dotychczasowych planów, oczekiwań, wymagań także dotyczących związków.

Mimo wszystko, nawet w takich okolicznościach, ludzie nadal randkowali, tyle że inaczej.

Okazało się, że niektóre rozwiązania związane z randkowaniem online zostały z nami na dłużej. Więcej o tych trendach pisałam przy okazji omawiania prognoz, jakie Tinder sformułował odnośnie ubiegłego lata. W skrócie – miało to być lato miłości. Część z nich ma swoją kontynuację, są też nowe przewidywania dotyczące zachowań ludzi – ich wyborów, relacji i życia uczuciowego.

Lato jednak już minęło, a przed nami, kolejny rok. Jak będziemy randkować w 2022 roku? Zapraszam do lektury tekstu!

Zdrowie – kryterium wstępne

Temat szczepień nadal budzi nasze emocje nie tylko w przestrzeni publicznej, ale także na poziomie indywidualnych wyborów. Badania, które przeprowadził serwis Match pokazują, że status szczepienia to najważniejsza kwestia, decydująca o tym, czy ktoś ma szansę na lajka czy zostanie z automatu odrzucony.

Dla 58% pytanych Amerykanów (n=5000) kwestia bycia (nie)zaszczepionym przewyższa znaczeniem przynależność polityczną (53%) i religię (43%).

Status szczepienia nie jest tylko kwestią (nie)zachowania bezpieczeństwa i dbałości o własne zdrowie, ale także przejaw czyiś przekonań i wartości. Spotkanie dwóch osób o odmiennych poglądach na temat szczepień to często starcie, bez szansy na porozumienie. Stąd status szczepienia bywa traktowany jako kryterium wstępne do pojęcia jakiejkolwiek interakcji z drugą osobą.

Ciekawe jest jednak to, że kwestia pandemii otworzyła ludzi na większą gotowość do rozmowy o zdrowiu intymnym ich potencjalnych partnerów_ki. Pytanie o stan badań nie wydają się już tak szokujące.

Spotykam się ze swoim … terapeutą!

Rok 2020 i 2021 był trudnym, wręcz traumatycznym, dla niektórych, czasem. Ludzie w obliczu zagrożenia zdrowia i życia, rewidowali własne przekonania, wartości i dotychczas utrzymywane relacje. Dbałość o własne zdrowie psychiczne i fizyczne stało się priorytetem.  

Okazało się, że jeszcze bardziej potrzebujemy pomocy psychologicznej i zaczęto o tym głośno mówić. Można mówić o widocznej zmianie w postrzeganiu osób będących w procesie terapeutycznym poprzez mówienie o swoim powrocie do zdrowia psychicznego. Osoby, które korzystają ze wsparcia stają się być szczególnie pożądane na rynku matrymonialnym.  

Dane z Hinge, aplikacji randkowej, sugerują, że 83% ich użytkowników woli spotykać się z kimś, kto już jest w trakcie terapii.

Zauważono, że jeśli wspomni się o udaniu się na terapię na pierwszej randce, to jest bardziej prawdopodobne, że pójdzie się na kolejną! Aplikacja przewiduje, że otwartość na temat powrotu do zdrowia psychicznego będzie głównym tematem rozmów w przestrzeni randkowej w 2022 roku i później.

Dojrzałość emocjonalna staje się sexy

W ramach wspominanych badań przeprowadzonych przez serwis Match, zauważono, że po dość stresujących miesiącach trwania pandemii, zmieniają się nasze preferencje co do wyboru partnera. Przejawem tej zmiany jest większe skupienie na tym, jaki jest potencjalny partner_ka, a nie tylko jak wygląda. Dojrzałość emocjonalna staje się najbardziej pożądaną cechą.

Match wskazuje, że 83% badanych szuka u partnera_kę takich cech jak otwartość i akceptacja (83%) aniżeli skupia się na ich atrakcyjności fizycznej (78%).

Kultura slow w randkowaniu, gra w otwarte karty i więcej zaangażowanych relacji vs. niezdecydowanie i niepewność

Brzmi całkiem ciekawie, prawda? Spójrzmy więc, jak będziemy randkować w 2022 roku?

Przewiduje się, że ludzie będą bardziej świadomi tego, jakie relacje chcą tworzyć i będą szczerze o tym mówić. Pojawiło się nawet słowo „hardballing”, określające bycie szczerym od samego początku w kwestii oczekiwań dotyczących związku. Gra w otwarte karty pomoże nie tylko zaoszczędzić czas, ale także uniknąć wielu rozczarowań. To dość obiecujący trend!

Zdaniem ekspertów pandemia zmieniła poglądy ludzi na bardziej krytyczne pod względem tego, czego chcą od związków i potencjalnego partnera_ki. W efekcie poświęcają dłuższy czas na poznanie się w sieci i sprawdzenie czy łączą ich wspólne wartości. Samo umawianie się na randki ma się stać bardziej świadome. Stawiając na szali bycie singlem, a po drugiej stronie – przypadkowe randki, to bycie singlem wygrywa.

Skupienie się na budowaniu relacji, wydłużenie czasu poznawania się w sieci, także poprzez wideoczaty, szczerość i jawność intencji mają być odpowiedzią na potrzebę nawiązywania jakościowych relacji. Nie oznacza to jednak, że wszyscy będą wkraczać na rynek matrymonialny pewnym krokiem, wiedząc czego chcą i tego szukać. Po dwóch latach taki krok może być trudny, a ludzie niepewni, co będzie przejawiało się w ich zachowaniu. To wahanie (ang. hesidenting), jakiego doświadczają ludzie, może być niezwykle frustrujące dla tych osób, które będą z nimi randkować.

Otwartość i eksploracja – słowa klucze na 2022 rok

Rok 2022 ma sprzyjać odkrywaniu samych siebie i poszerzaniu własnych horyzontów. Może się to odbywać poprzez eksplorację własnych preferencji co do wyboru partnera czy eksperymentując w sferze seksualnej.  

Ma to swoje przełożenie na zachowanie użytkowników aplikacji randkowych. Jeśli dotychczas umawialiśmy się tylko z określonymi osobami, ale nic z tego nie wychodziło, to jesteśmy zachęcani do tego, aby zrewidować własne preferencje – ustalić, jaki był nasz typ i zacząć poznawać osoby spoza tej bańki.

Co ciekawe, w czasie pandemii wzrosła sprzedaż i używanie zabawek erotycznych – samodzielnie lub z partnerem. Wiele osób stało się bardziej otwartych na różne sposoby, w jakie mogą osiągnąć przyjemność, stąd przewiduje się, że rok 2022 będzie dalej wzmacniał eksploracyjne podejście do seksualności. Połowa singli, biorących udział w badaniu Match, stwierdziła, że od czasu pandemii nauczyła się czegoś nowego o swojej seksualności, a 1 na 5 młodych singli jest teraz bardziej otwarty na eksperymentowanie z zabawkami erotycznymi i dzielenie się fantazjami seksualnymi ze swoimi partnerami.

Z ciekawostek – twórcy gadżetów erotycznych przewidują większy udział różnych form seksu bez penetracji, np. jako wzajemna masturbacja czy wspólne masaże oraz seksu sensorycznego, który będzie polegał na wykorzystaniu jak największej ilości zmysłów, aby zmaksymalizować przyjemność.

Randki – na trzeźwo!

Ta pozycja znalazła się chyba w każdym, anglojęzycznym zestawieniu trendów w randkowaniu na 2022 za sprawą ankiety Bumble. Wyniki ankiety mają sugerować, że zmieniają się nasze nawyki randkowe – rzadziej łączymy randkę z alkoholem. Trzeźwa randka brzmi całkiem sensownie dla 34% randkujących singli. Preferencje dla napojów bezalkoholowych podczas randek wyjaśnia się ogólnym wzrostem świadomości ludzi i ich większą dbałością o zdrowie. Co pewnie ma sens.

Jak będziemy randkować w 2022 roku?

Dobra wiadomość jest taka, że kolejny rok może być całkiem satysfakcjonujący jeśli chodzi o nawiązywanie znajomości przez aplikacje randkowe. Głoszone hasła: akceptacji, otwartości, eksploracji, szczerości i większej świadomości brzmią całkiem obiecujące, szczególnie dla osób, którym zależy na zawieraniu jakościowych relacji. Może być przy tym całkiem ekscytująco. A jak Wy zamierzacie randkować w 2022 roku?

„Plan na miłość czyli jak stworzyć fajny związek” – recenzja

Po książkę „Plan na miłość czyli jak stworzyć fajny związek” sięgnęłam, bo… zaciekawiła mnie jej okładka. Przedstawia ona grafikę nawiązującą do korzystania z aplikacji randkowej. Zasugerowałam się nią, myśląc, że książka tego właśnie dotyczy. Czytam wszystko w tym temacie, to bez większej refleksji, po prostu ją kupiłam. Okazało się, że tylko jedna część poradnika dotyczy poszukiwania partnera w Internecie. Książkę przeczytałam jednak całą i postanowiłam ją dla Was zrecenzować.

Kim jest autorka poradnika, Logan Ury?

Osoba, która stoi za napisaniem książki „Plan na miłość czyli jak stworzyć fajny związek” jest obecnie szefową działu wiedzy o związkach w jednej z popularnych aplikacji randkowych – Hinge. Wielokrotnie występowała jako ekspert w temacie randkowania w XXI wieku, prowadziła również konsultacje indywidualne i warsztaty.

Co ważne, Logan Ury jest psycholożką behawioralną. Ma to przełożenie na jej sposób pracy z klientami i dobór wskazówek zawartych w poradniku.

Książka w pigułce – fundamenty

Myślą przewodnią książki jest założenie, że w wielu dziedzinach swojego życia postępujemy nieracjonalnie, także w życiu uczuciowym. Autorka deklaruje, że opracowała teorię miłości zamierzonej, prowadzącej do zdrowego związku. U jej podstaw leży przekonanie, że ludziom nie wiedzie się w miłości, bo podejmują złe decyzję.

Randkowanie i bycie w związku to proces. W czasie jego trwania wielokrotnie podejmujemy określone wybory – wybór partnera, kolejna randka, bycie razem, wspólne zamieszkanie, ślub albo rozstanie. Logan Ury kładzie nacisk, aby nie były one przypadkowe.

Książka ma być pomocna Czytelnikom w zebraniu informacji na temat własnych przekonań, preferencji co do potencjalnego partnera, kondycji związku i wytyczeniu celu. Następnie Czytelnik ma doprowadzić do jego realizacji.

Nie oceniaj książki po okładce czyli jej faktyczna zawartość

Książka podzielona jest na trzy części.

Część 1: Przygotowujemy się

Lektura pierwszej części poradnika ma nam pomóc rozpoznać, jakie jest nasze nastawienie do randkowania, wyobrażenie o miłości, styl przywiązania się oraz jaki typ osób zapraszamy do swojego życia. Zawarte tutaj wątki, chociaż w mocno okrojonej wersji, mogą Czytelnika naprowadzić na źródło swoich potencjalnych trudności w życiu uczuciowym.

Część 2: Przechodzimy do rzeczy

I faktycznie, możemy tutaj znaleźć informację na temat tego, jak randkować online, ale też offline. Jakie wnioski płyną z tej części książki? Logan Ury, zgodnie z przyjętym założeniem, wytycza konkretne kroki, które należy powziąć, np. żeby zaliczyć udaną randkę. Proponuje też ćwiczenia, które mają nam pomóc w dokonywaniu świadomej decyzji o dalszych losach znajomości.

Część 3: Angażujemy się na poważnie

Ostatnia część książki odnosi się do kolejnych faz rozwoju relacji – wspólne zamieszkanie, ślub, a może rozstanie. Czytelnik jest zachęcany do tego, aby świadomie podejmował decyzję „co dalej”. Znajdziemy tutaj informacje o tym, jak ocenić własne zaangażowanie i kondycję relacji. Poradnik zawiera też wskazówki praktyczne, np. jak przeprowadzić rozmowę na temat zakończenia związku albo wprost przeciwnie – wspólnego zamieszkania i wejścia w związek małżeński.

O randkach i związkach – dla singla i osoby w relacji

Pozycja „Plan miłość czyli jak stworzyć fajny związek” skierowana jest właściwie dla wszystkich zainteresowanych tematem randkowania, ale także osób, które są już w związku.

W przypadku tej drugiej grupy czytelników, lektura poradnika będzie przydatna wtedy, gdy pojawiły się już u kogoś wątpliwości. Znalezienie odpowiedzi na pytania typu: „Czy to ten/ta?”, „Czy jesteśmy gotowi na wspólny dom?”, „Może lepiej się rozstać?” itp., bywa trudne.

Ponadto wykonanie zaproponowanych ćwiczeń czy nawet skorzystanie z planu rozmowy z partnerem może pomóc parom w świadomym podjęciu decyzji na temat funkcjonowania związku. Jeden z rozdziałów dotyczy też pielęgnowania więzi, aby relacja była trwała i satysfakcjonująca.

Książkowe smaczki czyli co ciekawego znalazłam dla siebie, z czego i Wy możecie skorzystać

Najbardziej interesująca, pewnie z racji mojej fascynacji korzystaniem z portali i aplikacji randkowych, jest część poświęcona cieniom randkowania online. Sformułowane tam problemy pokrywają się z treściami, które publikuję na blogu. Dotyczą one głównie radzenia z wielością kandydatów i formą ich prezentacji.

Przykładowo, czy wiesz, że istnieje wyraźna korelacja miedzy wzrostem i dochodem a sukcesem na portalach randkowych? Dan Ariel oszacował, że mężczyzna musi zarabiać o 40 tysięcy dolarów rocznie więcej, by zrównoważyć przewagę o 2 centymetry wyższego rywala. Dlaczego te 2 centymetry są tak ważne i aż tyle kosztują?

Im bardziej mierzalna jest jakaś cecha, a w przypadku portali randkowych, wzrost jest łatwo porównywany, tym istotniejsza się wydaje. Po prostu świat wirtualny wyostrza pewne cechy, które w realu nie miałyby takiego znaczenia. Tymczasem, kobiety na portalach randkowych często odrzucają panów, którzy nie spełniają ich oczekiwań.

Co więcej, niezwykle wartościową jest część, w której autorka opisuje, jakie aspekty przeceniamy wybierając partnera, a czego w nim nie doceniamy. Logan Ury skorzystała z pracy badaczy i terapeutów. W poradniku przedstawiła czego wymaga stabilna, długotrwała relacja partnerów. Sformułowane wskazówki mają pomóc znaleźć odpowiedniego partnera, który będzie posiadał określone cechy.

Przykładowo, emocjonalna stabilność i troskliwość, według psychologa, Ty Tashiro, na którego powołuje się autorka, to dwie najważniejsze, a zarazem najmniej doceniane cechy, jakich poszukujemy u potencjalnych partnerów. Podobnie myśli małżeństwo, Julie i John Gottman, prawdziwe autorytety w temacie związków.

Przywołuje ten przykład, ponieważ może być wartościowy dla osób, które randkują online. Otóż jak rozpoznać, czy mamy do czynienia z osobą o takich cechach? Przyglądając się, jak nasz znajomy_a traktuje osoby, od których niczego nie potrzebuje, np. kelnerów albo innych gości w trakcie trwania randki.

Sytuacje stresowe również dostarczają nam informacji, jak taka osoba reaguje. Impulsywne i agresywne zachowanie partnera_ki, na wieść o tym, że rezerwacja w restauracji została anulowana i nie macie gdzie usiąść, sugeruje brak posiadania wspominanej cechy.

Kilka słów o poradniku z perspektywy czytelnika

Książkę „Plan na miłość czyli jak stworzyć fajny związek” dobrze się czyta. Sama nieszczególnie lubię poradniki, ale ten nie miał mentorskiego tonu, nie zakłada oczywistego „happy endu”.

Pozycja obfituje za to w sporą liczbę wyników badań, których przytaczanie bardzo sobie cenię, i nawiązań do psychologii. Co jednak ważne, zachowana została proporcja pomiędzy przykładami z życia autorki, jej pracy terapeutycznej, a perspektywą naukową. Wiedza, którą czerpie się z książki, jest podana w przystępny sposób. Forma opowieści i anegdoty służy wyjaśnianiu i prezentacji faktów naukowych.

Czytając książkę ma się poczucie, że autorka stara się być przystępna, ma dystans do siebie i poczucie humoru. Mi osobiście nie zdarzyło się wybuchnąć śmiechem, ale może to kwestia indywidualnych preferencji.

Co dla niektórych ważne, książka ma swoją strukturę – jest podzielona na części, rozdziały, a te jeszcze na mniejsze porcje tekstu wyróżnione nagłówkami. Można przeczytać kilka akapitów i przerwać lekturę, mając poczucie, że czegoś się dowiedzieliśmy. Przynajmniej, w moim przypadku tak było.

Ciekawa propozycją są ćwiczenia, których nie trzeba nagminnie wypełniać. Pojawiają się one faktycznie w odpowiednich miejscach. Nie mają skomplikowanej formuły, ot – pomyśl, zastanów się, zaplanuj albo rozpisz swój własny plan działania. Taka forma ćwiczeń wynika z nurtu, z którego wywodzi się autorka.

Kilka słów o poradniku z perspektywy badacza

Propozycja Logan Ury pozostaje pod wieloma względami spójna. Kolejne punkty wynikają z siebie, przywoływanie wyniki badań czy nawiązania do psychologii służą potwierdzeniu tego, o czym pisze sama autorka. Nie ma tutaj co prawda żadnej dyskusji na temat przywoływanych badań, ale z reguły nie temu ma służyć poradnik.

Sam fakt, że psycholożka pracuje w nurcie behawiorystycznym determinuje w dużym stopniu to, do jakich źródeł sięga i co proponuje Czytelnikowi.

Idąc dalej, pewnym ograniczeniem poradnika jest próba zmobilizowania Czytelnika do zmiany swojego życia uczuciowego poprzez wytyczenie mu schematu postępowania i wykonywanie ćwiczeń. Warto, żeby osoba sięgająca po książkę wiedziała, że praca nad sobą może dotyczyć też myśli i emocji, próby ich zrozumienia, a nie tylko samego zachowania itp. I nie zawsze trzeba się z tym samodzielnie uporać.

Wątpliwość, jaka zrodziła mi się w trakcie lektury książki „Plan na miłość czyli jak stworzyć fajny związek.” dotyczy samej obietnicy jaką składa Logan Ury we wstępie. Poradnik ma pomóc przełamać pewne schematy myślenia, szkodliwe przekonania, przez które Czytelnik nie znalazł partnera_ki. To dość poważna obietnica. Ludzie często potrzebują czasu, aby zidentyfikować pewne wzorce, przeanalizować doświadczenia i najczęściej robią to podczas terapii.

Przykładowo, sama część poświęcona stylom przywiązania w kontekście wyboru partnera zajmuje kilka stron. Dużo obszerniej pisze na ten temat np. polska autorka, dr Olga Kamińska w książce „#Love. Jak kochamy w XXI wieku”.

Inna sprawa, że autorka pisze, że opracowała teorię miłości zamierzonej. To bardzo duża deklaracja jeśli przyjąć znaczenie, jakie nadaje się terminowi „teoria” w nauce – tutaj kryteria są bardzo rygorystyczne. Wymaga się m.in., bardzo rozległych badań, na dużej grupie osób, aby można było uogólniać wyniki na innych ludzi.

Logan Ury bazuje na założeniach behawioryzmu i swoim doświadczeniu. Na ich podstawie stworzyła pewien zbiór pomocnych rad, które okazały się pomoce dla jej bliskich i klientów.

Czyli, że co? Kupić czy nie kupić?

Ogólnie, poradnik oceniam jako wartościową pozycję. Szczególnie dla osób, które dopiero rozpoczynają przygodę z randkowaniem, utknęły na jakimś etapie albo wracają na rynek matrymonialny po jakimś czasie. Także osoby doświadczające wątpliwości co do dalszych losów swojego związku znajdą w poradniku wsparcie w dochodzeniu do świadomej decyzji.

Z mojej perspektywy, Logan Ury prezentuje bliskie mi podejście do poszukiwania partnera. Polega ono na dokonywaniu racjonalnych decyzji i przyglądaniu się nawiązywanym relacjom. Inspiracja dokonaniami nauki i jej upowszechnianie w kontekście życia codziennego jest dla mnie równie cenna.

Na blogu pojawił się już tekst inspirowany treścią poradnika: Randkowanie z kilkoma osobami na raz. Dlaczego to nie działa?

Innymi słowy, książka całkiem ciekawa, bogata treściowo i może być przyczynkiem do pracy nad sobą.

Randkowanie z kilkoma osobami na raz. Dlaczego to nie działa?

Mogłoby się wydawać, że randkowanie z kilkoma osobami w tym samym dniu albo w czasie trwania weekendu, to świetny pomysł. Takie porady sugerują też osoby zawodowo zajmujące się tematem podrywu, uwodzenia itp. Poznajemy w ten sposób kilku kandydatów_ki, więc ograniczamy czas na przygotowanie się do randki, dojazd do miejsca spotkania itp. W obliczu możliwego rozczarowania poznaną osobą staramy się zoptymalizować wysiłek i czas włożony w szukanie partnera_ki w sieci. Z tego powodu organizujemy sobie tych spotkań więcej. Zakładamy, że mamy wówczas większą szansę na spotkanie kogoś sensownego. W końcu niewielkim wysiłkiem można pójść na dwie randki, jedna po drugiej albo jedna przed, a druga po pracy, zamiast jednej.

Jest to kuszący pomysł.

Ale!

Okazuje się być nieskuteczny. Niby poznajemy więcej osób, ale żadna z nich nie staje się nam bliska. W tym tekście powiem Ci, dlaczego tak się dzieje.

Proces poszukiwania partnera zaczyna się traktować jak inwestycję, w której nie ma miejsca dla emocji i empatii dla ludzi, który stają się tylko profilami. Trudno, żeby pojawiły się jakiekolwiek romantyczne uczucia kiedy randka przyjmuje postać rozmowy kwalifikacyjnej, castingu albo spotkania z klientem. Wszak, nowy kandydat już zbliża się do umówionego miejsca i będzie odpowiadał na te same pytania. Nie ma tutaj ani zabawy, ani autentycznego zaciekawienia drugą osobą. Jest za to pobieżny ogląd i szybka ocena – „nadaje się” albo „nie nadaje się”.

Zdecydowanie rozumiem, że ludzie są zapracowani i nie mają zbyt wiele czasu, żeby angażować się w każde spotkanie, wydzielając na nie czas, który mógłby być inaczej spożytkowany. Stąd pomysł na szybką kawę przed pracą (serio! Nawet o 8.00), lunch albo ekspresowy drink zaraz po pracy. Tylko czy takie okoliczności nie sprzyjają temu, aby ludzie mogli się otworzyć i poczuć komfortowo, skupić na nowopoznanej osobie.

No nie.

Randkoprzeglądy czyli randki zero

Randkoprzegląd (określenie ukute przez Logan Ury) czy jak ktoś woli randka zero, to spotkanie rozpoznawcze, służące temu, aby sprawdzić z kim mamy do czynienia, jeszcze bez intencji pójścia na „prawdziwą randkę”. Innymi słowy, szybka kawa, to organizacyjnie najmniejszy wysiłek, żeby zweryfikować jak wygląda i zachowuje się osoba poznana na portalu albo aplikacji randkowej. I tutaj nie mamy zbyt dużej tolerancji dla ewentualnych mankamentów urody czy nietypowego zachowania. Jesteśmy jak gilotyna Hume’a, stwierdzamy jak powinno być, na podstawie tego, jak jest.

W dodatku, za kryterium oceny kandydata_ki przyjmujemy czy pojawi się tzw. „chemia”. Oczekujemy na jakiś impuls ciała, reakcję fizjologiczną organizmu albo chociaż jakiś znak, że ta relacja ma szansę na rozwinięcie. Tymczasem, naprawdę trudno spełnić czyjeś oczekiwania w takich okolicznościach. Skupianie się ma ocenie kandydata_ki sprawia, że odbywamy rozmowę kwalifikacyjną, a nie miło spędzamy czas.

Przyznacie, że nastawienie na wykonanie zadania, w tym wypadku: pójść na randkę-sprawdź-oceń i przejdź do następnej osoby, nie daje zbyt wiele możliwości, aby jakiekolwiek pozytywne emocje i uczucia mogły się pojawić.

I ok, może traficie na kogoś, kogo widok wzburzy Wam krew w żyłach. Jednak umówmy się, taka iskra może zgasnąć równie szybko, jak się pojawiła. Ocenianie przyszłego partnera tylko pod tym względem bywa dość niebezpieczne. No chyba że szukacie tylko znajomości typu one night stand albo friends with benefits.

I co ważne, wiecie, że brak iskry nie przekreśla szansy na fajną relację? Tak samo pojawienie się tzw. chemii nie gwarantuje dozgonnej miłości.

Trzymanie kilku srok na ogon – dlaczego, to nie zadziała?

Wielokrotnie pisałam już o tym, że paradoksalnie to, co jest plusem portali i aplikacji randkowych, jest jednocześnie źródłem naszych problemów. Możesz o tym przeczytać np. w tekście o 4 błędach w randkowaniu online.

Chodzi tutaj o dostępność kandydatów. W efekcie, zamiast znaleźć partnera i stworzyć związek, stoimy w miejscu. Maksymalizacja szans poprzez randkowanie z kilkoma osobami i zwiększenie ilości randek nie prowadzi do poprawy naszej sytuacji. Co ważne, dotyczy to nie tylko osób, które faktycznie otrzymują dużo przejawów zainteresowania i mają poczucie bycia pożądanymi, ale też tych, które nie są zadowolone z własnej sytuacji na portalu lub aplikacji randkowej.

Im więcej opcji, tym trudniej jest się nam na coś zdecydować, a nawet jeśli, to jesteśmy mniej zadowoleni z podjętego wyboru

Ostatnio w rozmowie, która jest dostępna jako podcast na Spotify przywoływałam eksperyment z dżemami (jego autorami są S. Iyengar i M. Lepper). Klienci w sklepie mieli możliwość smakowania dżemu. O ile słoików było niewiele (np. 6), to ludzie chętnie je kupowali. Kiedy ta liczba rosła (maksymalnie było ich 24), mało kto decydował się na zakup.

Z jeszcze większym dylematem, kogo wybrać, mierzą się użytkownicy aplikacji i portali randkowych. Co więcej, nawet jeśli już kogoś wybiorą, to i tak świadomość, że zrezygnowali z pozostałych, być może lepszych kandydatów_ki, sprawia, że wątpią w swoją decyzję. W efekcie są z niej mniej zadowoleni.  W praktyce wygląda to tak, że ludziom trudno zdecydować się na relację opartą na wyłączności i stale poszukują kogoś lepszego.

Im mamy więcej opcji, tym bardziej jesteśmy wymagający, wpadamy w spiralę oczekiwań i rozczarowań.

Korzystanie z aplikacji lub portalu randkowego daje nam złudne poczucie, że możemy być wybredni co do tego, z kim nawiążemy znajomość. Duża dostępność kandydatów_ek, otrzymywane sygnały bycia pożądanymi sprawiają, że stajemy się czasami zbyt pewni siebie. W efekcie, znacząco poszerzamy zakres naszych oczekiwań względem potencjalnego partnera_ki.

Jeśli na spotkanie przyjdzie ktoś, kto nie zdoła sprostać naszym wymaganiom, zostanie odrzucony. Ludzie traktują to jako porażkę i zaczynają szukać dalej. Za każdym razem mają nadzieję, że kolejna osoba okaże się być tym ideałem, który poznali w sieci. Inna sprawa, że kiedy zapytamy znajome pary o to, czy są w swoim typie, to okaże się, że niekoniecznie spełniali wszystkie swoje wymagania. Przykładowo, kobieta zaakceptowała, że mężczyzna miał o 2 cm mniej wzrostu od niej. Z kolei jej partner chociaż liczył na młodszą partnerkę, to ostatecznie ożenił się z 4 lata starszą kobietą itp.

Zdarza się, że ludzie na portalach randkowych podwyższają poprzeczkę do tego stopnia, oczekując przy tym oznak tzw. chemii, że przez całe miesiące (a nawet i lata) nie przekroczą granicy jednej randki.

Im większy wybór, tym skupiamy się na innych kryteriach – tych mierzalnych i porównywalnych

Pamiętacie eksperyment z dżemami? Wyobraźcie sobie, że podejmujecie decyzję, który z nich kupić. Próbujecie porównywać kolejne słoje, patrzycie na ich etykiety, kształt słoika, kolor, cenę itp. Nasz mózg skupia się na cechach, które można zmierzyć i porównać ze sobą.

Dokładnie w ten sam sposób dokonujemy oceny osób na portalach i aplikacjach randkowych. Serwisy randkowe podkreślają cechy powierzchowne, prezentując użytkowników w określony sposób. W efekcie jeszcze mocniej cenimy właśnie te cechy. Stoi za tym jeden z błędów poznawczych, tzw. efekt skupienia.

Tymczasem oceniając ludzi głównie przez pryzmat ich wyglądu (wagi, wzrostu, sylwetki itp.), ignorujemy te cechy, które są oceniane jako najistotniejsze w perspektywie stworzenia długoterminowego związku.

I ok, czasami aplikację zawierają listę zachowań, upodobań czy preferencji danej osoby albo cechy jej osobowości. W części dotyczącej siebie użytkownicy również opisują kim są. Tylko tak jak w przypadku wspomnianych wcześniej dżemów, tak również przy okazji poznawania osób w sieci, konieczne jest doświadczenie.

Dżemu smakujemy, a ludzi poznajemy i odkrywamy ich głębię. Nadal jednak nie można tego zrobić masowo. Słodką, truskawkową marmoladą można szybko się nasycić, a od kilku randek jednego dnia również może zemdlić. Trudno wówczas zachować tę samą ciekawość i uważność kiedy spotyka się z jedną albo trzema osobami. Zwłaszcza gdy ma się przy tym plany na kolejne trzy randki następnego dnia.

Alternatywa dla randkowania z kilkoma osobami

Uczyń z randki randkę. Nie prowadź rozmowy kwalifikacyjnej, castingu ani rankingu kandydatów. O tym, jak to zrobić, napiszę przy okazji kolejnego wpisu.  

Zastanów się, czy chciałbyś_abyś iść na spotkanie, w czasie którego komuś wystarczy 20 min, żeby napić się kawy, a w międzyczasie ocenić, jak wyglądasz, wysławiasz się i czy robisz efekt wow?

Wątpię.

Zachęcam do tego, żeby zachować jakąś higienę korzystania z aplikacji i portali randkowych. Mam na myśli ograniczenie czasu, kiedy jest się zalogowanym, swipowanie tylko tych osób, z którymi ma się ochotę na rozmowę i nawiązanie znajomości jednoczenie z kilkoma a nie kilkudziesięcioma osobami, z którymi później możliwe będzie spotkanie w realu.

Chodźcie na randki z osobami, które w jakiś sposób Was zainteresowały – a do tego potrzebna jest chociaż krótka wymiana wiadomości.

No i co do samych randek – dajcie ludziom szansę. Tak po prostu.

Bez oczekiwania, że muszą być idealni i uruchamiać motyle w brzuchu.

Bo wiecie, trawa zawsze będzie bardziej zielona po drugiej stronie. W tym wypadku, na portalu albo aplikacji zawsze znajdzie się jakaś osoba, która będzie bardziej atrakcyjna itp. Nie wiecie jednak, czy będzie dobrym partnerem.

(Po)pandemiczny Tinder czyli lato miłości

Wakacje, urlop, słońce, plaża! Takie okoliczności mocno sprzyjają nawiązywaniu nowych znajomości i wdawaniu się w romanse. Kiedy dodamy do tego zniesienie obostrzeń związanych z zakazem przemieszczania się, zamknięciem restauracji i miejsc kultury mamy sprzyjające warunki do tego, aby odświeżyć nasze życie uczuciowe. Miesiące izolacji, niepokoju, troski o bliskich były trudne, a ludzie szukają rozprężenia.

Jak się okazuje, aplikacje randkowe stają się odpowiedzią na rosnące potrzeby towarzyskie, do tego stopnia, że przewiduje się lato miłości.

Będzie to jednak z pewnością inne lato niż te poprzednie, bo Tinder i pandemia zmieniły charakter aktualnych randek.

Tinder i pandemia

Tinder opublikował raport zawierający pewne prognozy dotyczące przyszłości randek. Na podstawie danych zebranych w ciągu ostatnich 12 miesięcy można zauważyć zmienne trendy w randkowaniu użytkowników.

O ile na początku pandemii ich liczba zmalała, następnie zwiększyła się w okolicach wakacji, tak ponownie spadła i obecnie stale się zwiększa. Na te fluktuacje miały wpływ okoliczności związane z sytuacją pandemiczną. Jednak rok 2021 okazuje się być całkiem korzystny dla rynku serwisów randkowych. Idą za tym konkretne liczby i pieniądze. Tinder spodziewa się o około 22-24% wyższych zysków niż w zeszłym roku. Jego akcje wzrosły o 6%, a liczba subskrybentów o 15%.

Duże nadzieje pokładano i nadal wierzy się w rozwiązanie, jakim jest szczepionka. Tinder zaangażował się również w popularyzacje szczepień w Stanach Zjednoczonych. Użytkownikom proponowano dodatkowe przywileje i oznaczano profile osób, które zostały albo planują się zaszczepić.

Okres wakacyjny ma być latem miłości m.in., dlatego że w tym czasie większość użytkowników ma być już zaszczepiona. Nic wiec nie będzie stało na przeszkodzie, aby bezpiecznie nawiązywać znajomości, szczególnie że wakacyjny klimat sam w sobie temu sprzyja, a ludzie chcą odreagować miesiące izolacji.

Nawet same treści (np. wzrost frazy „pójdźmy na randkę”) w opisach siebie na profilach randkowych pokazują jak użytkownicy są podekscytowani możliwością spotykania się twarzą w twarz.

Co pandemia zmieniła w randkowaniu, co zostanie z nami na dłużej

Pandemia wymusiła na nas zmiany w wielu obszarach życia i funkcjonowania, w randkowaniu również. Izolacja, społeczny dystans na długo ograniczyła możliwość spotykania się w realu. Atmosfera niepokoju, leku o zdrowie własne i bliskich mocno nadszarpnęła nasze poczucie stabilności i pewności jutra. Mimo wszystko w takich okolicznościach ludzi nadal randkowali, tyle że inaczej. Poniżej kilka wybranych przeze mnie punktów z tego, co Tinder przewiduje się, że zostanie trwałą zmianą w zachowaniu użytkowników aplikacji randkowych.

1. Zaangażowanie w rozwój znajomości online

Tinder przedstawił ciekawe dane. Odnotował, że w czasie pandemii ludzi wysyłali do siebie więcej wiadomości (o 19%) i spędzali więcej czasu rozmawiając (ich rozmowy były o 32% dłuższe) w porównaniu ze styczniem 2020 roku. I sumie nic w tym dziwnego. Nawet jeśli ktoś dotychczas był nastawiony na szybkie umówienie się na randkę w realu, to nie miał za dużego wyboru. Spotkanie twarzą w twarz z zupełnie obcą osobą w czasie trwania lock downu było znacząco bardziej ryzykowne niż przed pandemią. Wtedy, w najgorszym razie, miało się po prostu nieudaną randkę.

Taka zmiana w zaangażowaniu użytkowników na rzecz poznania drugiej osoby pozytywnie rzutuje na rozwój znajomości. Ludzie mają szanse spojrzeć na siebie inaczej niż tylko przez pryzmat swojego profilu. Jest to okazja do tego, aby sprawdzić, czy mają ze sobą coś wspólnego. Taki kontakt może później zaowocować fajną randką w realu i ograniczyć liczbę nieudanych spotkań.

2. Randki wideo zostają wpisane w nowa normalność

Tinder i pandemia to też wprowadzenie nowych rozwiązań, w tym wypadku były to połączenia wideo. Miało to umożliwić ludziom poznawanie się i spędzanie ze sobą czasu, tak jak to wcześniej miało miejsce podczas spotkań w realu. Co się okazuje? 40% użytkowników dalej chce angażować się w aktywność cyfrową. Według badanych, dzięki takiemu rozwiązaniu mogą kogoś lepiej poznać i sprawdzić, jak czują się w towarzystwie swojego matcha, nie czując przy tym presji.

Zamawianie jedzenia na wynos, wspólne oglądanie seriali i ich komentowanie do kamerki, granie w gry wideo, uczęszczanie na eventy online, wirtualny spacer, tworzenie wspólnej playlisty to tylko przykłady pomysłów, które ludzie wspólnie realizowali. Co ważne, mogą być z powodzeniem dalej kontynuowane.

3. Kreatywne randki bazujące na aktywności, a nie przełamywaniu lodów i weryfikowaniu użytkowników w realu

Dłuższy czas znajomości online, w tym poprzedzenie spotkania wideo rozmową (w przypadku 20% użytkowników) skutkowało lepszym poznanie się pary zanim doszło do randki w realu. W związku z tym pierwsze spotkanie zmieniło swój charakter. Nie była to tzw. randka zero, kiedy ludzie przychodzą, aby zweryfikować na ile profil poznanej osoby odzwierciedla użytkownika i czy dalsza znajomość ma sens. To w dużej mierze można było zrobić podczas wideo czatu. Co więcej, tradycyjna randka nie wchodziła w grę, bo puby i restauracje były zamknięte przez dłuższy czas.

W efekcie, kiedy dochodziło do rozmów i spotkaniu użytkownicy wybierali bardziej kreatywne, osobiste i nieformalne aktywności.  Co ciekawe, Tinder zauważył trzykrotny wzrost używania w opisach siebie na profilach odwołań do … jazdy na rolkach. Twórcy aplikacji widzą w tym nowy trend w zachowaniu osób randkujących. Small talk zostaje zastąpiony podejmowaniem wspólnych aktywności, podczas których można lepiej kogoś poznać, a nie przełamywać lody.

4. Otwartość na różne rodzaje relacji i tempo ich rozwoju

W niepewnym czasie pandemii użytkownicy mieli mniejsze oczekiwania co do przyszłości swoich związków. Część relacji sprzed pojawienia się COVID19 rozpadła się. Pary nie przetrwały braku fizycznego kontaktu i utrzymywania znajomości na odległość. Z pewnością pandemia była próbą, którą nie każdy związek zdołał przetrwać.

Ludzie z jednej strony mieli potrzebę kontaktów społecznych, bycia dla kogoś ważnym, ale niekoniecznie poszukiwali konkretnego rodzaju znajomości. Zauważono, że liczba takich użytkowników wzrosła o 50%. Stąd Tinder odnotował wzrost częstotliwości wyrażeń typu „otwarty na” czy „zobaczymy, dokąd ta znajomość będzie zmierzać” itp.

Z drugiej strony reakcją na niepewność związana z pandemią motywowała ludzi do podejmowania większego ryzyka i przyspieszyła niektóre decyzje np. o wspólnym zamieszkaniu.

5. Cyberseks

Co prawda w opracowaniu Tindera nie pojawił się punkt dotyczący cyberseksu, ale myślę, że pandemia poszerzyła repertuar zachowań również w tym obszarze. Możliwości nawiązywania kontaktów seksualnych w realu były mocno ograniczone. Nie znaczy to jednak, że ludzie zupełnie nie szukali sposobów zaspokojenia swoich potrzeb.

Portal Sympatia.pl na początku pandemii opublikował ciekawą infografikę przedstawiającą życie intymne singli w Polce. Z przedstawionych danych wynika, że ludzie w czasie kwarantanny rzadziej uprawiali seks, ale za to częściej oglądali pornografie i podejmowali zachowania autoerotyczne.

Do uprawiania cyberseksu przyznało się niewiele ankietowanych osób, ale doniesienia z innych źródeł wskazują, że ten rodzaj aktywności seksualnej wcale nie był tak rzadki jakby mogło się wydawać. Wręcz przeciwnie, próbowano odstygmatyzować i normalizować seks przez telefon, sexting i cyberseks wskazując je jako alternatywę dla spotkań w realu. Inna sprawa, że nadal konieczna jest edukacja w tym zakresie, aby ludzie umieli zadbać o własną prywatność i bezpieczeństwo.

Tinder i pandemia, jakie prognozy się nie sprawdzą

Technologia wkracza coraz mocniej do naszego świata intymnego, a pandemia przyspieszyła i upowszechniła pewne rozwiązania. Istnieje wiec duża szansa, że zostaną one z nami na dłużej.

W opracowaniu Tindera pojawiły się również inne wskazane trendy, których nie dołączyłam. Nie zauważyłam ich wyraźnego odzwierciedlenia w zachowaniu użytkowników. Nie napisałam wiec o: stawianiu jasnych granic, nacisku na szczerość i autentyczność, docenianiu bliskości fizycznej w postaci drobnych, nieseksualnych gestów.

Z ciekawością będę się przyglądać, czy sprawdzą się prognozy Tindera. Czy faktycznie te wakacje będą wyjątkowe pod względem korzystania z aplikacji i portali randkowych? Patrząc na to, że odnotowano wzrost rozstań i rozwodów, które miały miejsce w czasie pandemii, a sam okres letni (od maja do lipca) sprzyja zerwaniom to faktycznie rynek matrymonialny czeka miłosna hossa z technologią w tle.

Na koniec doprecyzuje, że to Bogdan State (2014), analizując statusy związków na Facebooku w latach 2008–2011 zauważył, że do rozstań najczęściej dochodzi w okresie letnim. To bardzo ciekawy temat, więcej o roli technologii w ocenie kondycji naszych związków pisałam w >>tym<< tekście.

Porady randkowe – co możesz usłyszeć od online dating coacha

Online dating coach to ekspert, który pomaga osiągnąć sukces w randkowaniu. Style i programy pracy, a więc też porady randkowe udzielane klientom, tych osób różnią się w zależności od ich specjalizacji. W swojej działalności zajmuję się głównie udzielaniem wsparcia przy tworzeniu profilu, funkcjonowaniu na portalu, prowadzeniu rozmów z innymi użytkownikami. Nadal swoją pracę wykonują swatki, a także osoby, które w imieniu klienta prowadzącą rozmowy z użytkownikami portalu lub aplikacji randkowej.

W jednym z badań (D. Zytko, S. A. Grandhi, Q Jones, 2016) przeprowadzono analizę wywiadów z 34 trenerami randek online. Chciano przekonać się, jakie porady randkowe kierują do klientów, aby ci osiągnęli sukces. Myślę, że uzyskane wyniki mają wartość nie tylko teoretyczną, ale też praktyczną – wiele ciekawych porad zostało zebranych w jednym miejscu. Inna sprawa, że bywają one czasami ze sobą sprzeczne. Niemniej pokazuje to, że nie ma jednej, skutecznej recepty na znalezienie partnera. Istnieją też różne źródła, z których czerpią eksperci – najczęściej własne doświadcznie, psychologia i socjologia, ale też programowanie neurolingwistyczne itp.

Randkowanie online to czysta kalkulacja – jak niewielkim wysiłkiem umówić się na wiele randek?

Porady randkowe udzielne przez uczestników badania zawierają się w dwóch strategiach. Pierwsza z nich sugeruje, aby nie poświęcać zbyt dużo czasu na ocenę użytkowników w Internecie, ale szybko się z nimi umówić i sprawdzić znajomość w tzw. realu. Jednak aby mieć się z kim się umówić trzeba zainteresować sobą inne osoby i tego dotyczy druga strategia.

Samo randkowanie online bywa postrzegane przez wspomnianych coachów w kategoriach inwestycji. Formułowane przez nich porady randkowe dotyczą tego, jak obniżyć koszty i zwiększyć zyski. Innymi słowy, jak zmniejszyć czas i wysiłek wkładany w poznanie kogoś i pójść na jak największą liczbę randek. Pytanie czy można kalkulować, w tak wydawałoby się, intymnej sferze poznawania potencjalnego partnera. Doświadczenie pokazuje, że trudno zachować romantyzm, kiedy doświadcza się frustracji czy rozczarowania. Użytkownicy spędzają bardzo dużo czasu na przeglądaniu i wyborze kto ich interesuje, a później angażują się w pisanie wiadomości. Ostatcznie jednak tylko z kilkoma osobami udaje im się spotkać. Czy jednak faktycznie lepiej „brać, co popadnie” i masowo chodzić na randki, żeby dopiero na niej zobaczyć z kim ma się do czynienia? Jak się okazuje – nie. Co z czasem, który trzeba poświęcić na przygotowanie się do spotkania, podróż, samą randkę itp. I najważniejsze – co jeśli będzie to kolejna nieudana randka?

Strategie randkowania online w praktyce – porady randkowe w pigułce

Zdjęcia profilowe

Wybrane zdjęcie profilowe powinno podkreślać naszą atrakcyjność fizyczną. To ono rzutuje na pierwsze wrażenie, jakie będą mieli o nas inni użytkownicy. Czasami ludzie chcąc lepiej wypaść dołączają nieaktualne zdjęcia, poprawiają je albo kadrują tylko część sylwetki lub twarzy. Zdaniem badanych coachów, tego rodzaju oszustwa nie ma ono większego znaczenia, o ile szybko dojdzie do spotkania. Dużo większe rozczarowanie użytkownicy przeżywają gdy zaangażują się w dłuższą znajomość online, a dopiero później zorientują się, że osoba, którą spotkali wygląda zupełnie inaczej niż na zdjęciach.

Niektórzy coachowie nakłaniają do udziału w profesjonalnej sesji zdjęciowej. Jednak różny powinien być przekaz zawarty w publikowanych fotografiach. Kobiety zachęcane są to tego, aby swoje zdjęcia kierować do mężczyzn prowadzących pożądany styl życia. Dzięki temu panowie mają być bardziej skłonni zainicjować rozmowę. Przykładowo, chcąc mieć aktywnego partnera, warto samemu również udostępnić zdjęcia pokazujące jaki sport uprawiamy itp., w myśl zasady „nie mów tylko pokaż”. Z kolei mężczyznom sugeruje się, aby podkreślali swoją fizyczną atrakcyjność, pokazując jak ekscytujące i towarzyskie życie prowadzą. Podkreślanie zainteresowań i społecznej wartości ma mieć przełożenie na pozytywną ocenę osobowości właściciela konta.

Demografia i styl życia

Użytkownicy przeglądając profile dokonują oceny kandydata nie tylko pod względem jego atrakcyjności fizycznej. Ciekawi nas, jakim człowiekiem jest ta osoba, jakie życie prowadzi, co lubi albo na czym jej zależy. Kwestią budzącą wątpliwość u badanych coachów jest faktyczna możliwość wysuwania wniosków na ten temat tylko na podstawie informacji zawartych na profilu. Trudno powiedzieć, na ile jest to nasza interpretacja na temat konkretnego użytkownika, a na ile jego własna wizja siebie i zdolność (lub jej brak), aby wyrazić swoją osobowość. Między innymi z tego powodu zaleca się użytkownikom, aby nie rezygnowali z kontaktu z osobami, które wydają się nie spełniać ich oczekiwań. Dopiero ewentualna randka ma być okazją do weryfikacji z kim mamy do czynienia. Co więcej, widoczne na profilach deklaracje dotyczące światopoglądu, preferencji, nawyków itp., nie do końca odzwierciedlają nasz styl życia. Mogą za to niepotrzebnie zawęzić grupę osób, z którymi moglibyśmy się umówić.  

Zgadzam się z przywoływana opinią trenerów randek online, że na portalu randkowym możemy się pomylić w ocenie użytkowników. Szczególnie, że potrafimy zauważyć kto jest super kandydatem, ale nie rozpoznamy, kto będzie dla nas dobrym partnerem. Pewne cechy faktycznie możemy sprawdzić tylko poza portalem randkowym. Uważam jednak, że mamy możliwości rozpoznać kto może być dla nas mniej albo bardziej właściwą osobą. Istnieją doniesienia z badań, które wskazują na pewne korelacje pomiędzy tym, co przedstawia profil, a tym, jakiej osoby możemy się spodziewać. Sam opis siebie może nam sugerować, jaką relację chce nawiązać użytkownik – piszę o tym, w tym tekście.

Opis siebie

Właściwie we wszystkich znanych mi portalach i aplikacjach randkowych użytkownicy uzupełniając swój profil mają do dyspozycji część, w której mogą napisać coś o sobie. Strategii co pisać, a czego nie pisać jest kilka. Najczęściej proponuje się, aby opis był krótki, chwytliwy, w lekkim tonie i ukazujący nas w dobrym świetle. Tutaj również warto wprowadzić wspomnianą wcześniej zasadę „nie mów, tylko pokaż”. Przykładowo zamiast deklarować inteligencję można wskazać ulubioną książkę. Lepiej też dać wyraz swojemu poczuciu humoru opisując się w zabawny sposób niż tylko pisać, że się je posiada. Cenną wskazówką jest również, aby pisząc tę krótką notkę o sobie umieścić w niej taką informację, o którą inny użytkownik będzie mógł zapytać w wiadomości prywatnej. Co ciekawe, w przywoływanym artykule, taką radę kierowano do kobiet, mających ułatwić mężczyznom rozpoczęcie rozmowy. I faktycznie, panowie mają z tym trudność, co widać po wiadomościach typu „Hej”, „Witaj” i „Co słychać?”.

Część profilu, w której w dowolny sposób możemy się zaprezentować bywa również traktowana jako źródło oceny potencjalnych kandydatów. Między wierszami poszukuje się motywów korzystania z portalu randkowego, zamiarów, stylu życia, wartości itp. Zdecydowanie należę do tej grupy doradców, którzy sugerują poszukiwanie sygnałów ostrzegawczych, że dana relacja nie byłaby dla użytkownika właściwa. Nadal jednak trzeba mieć świadomość, że można błędnie ocenić czyjeś intencje lub ewentualne dopasowanie.

Wysyłanie wiadomości

Co jeszcze, zdaniem badanych coachów, można zrobić, aby szybko umówić się na randkę, ale zbyt mocno się nienapracować? Wysyłać wiadomości inicjujące na zasadzie „kopiuj-wklej”. Praktyka wysyłania masowych treści nie jest pewnie dla nikogo zaskoczeniem. Jeśli jednak wyjdzie na jaw, to mało który adresat wiadomości będzie miał ochotę kontynuować rozmowę. Częściowa personalizacja wiadomości jest bardziej prawdopodobna, gdy użytkownik nastawia się na nawiązanie długotrwałej relacji uczuciowej. Z jednej strony faktyczny wskaźnik uzyskiwanych odpowiedzi jest niski, co bywa frustrujące. Mężczyzna na 100 wysłanych odpowiedzi otrzyma średnio 16, kobieta – 28. Wiedząc, że większość osób i tak nam nie odpisze, sceptycznie podchodzimy do pisania osobno każdej wiadomości. Takie rozwiązanie nie przynosi jednak oczekiwanych rezultatów. Już lepiej kiedy tylko część wiadomości jest uniwersalna, ale reszta ma coś wspólnego z osobą, do której piszemy (np. odwołujemy się do czegoś, co zostało umieszczone na jej profilu).

Inna sprawa, że sama wymiana wiadomości, może mieć różny cel. Z jednej strony można ją traktować jako narzędzie do tego, aby dograć szczegóły randki. Są jednak osoby, dla których rozmowa w sieci to okazja, aby poznać drugą osobę i na tej podstawie podjąć decyzję o spotkaniu. Oczywiście nie warto opóźniać momentu poznania się w realu. W tym tekście piszę, że lepiej, aby stało się to pomiędzy 2 a 3 tygodniem znajomości. W przeciwnym razie wzrasta niebezpieczeństwo nadmiernej idealizacji. Jednak czy faktycznie warto iść na randkę z zupełnie obcą osobą, w której towarzystwie nie wiemy jak będziemy się czuć? Moim zdaniem – nie.

Jak randkować, aby nie tracić czasu na portalu i nie chodzić na kiepskie randki?

Porady randkowe badanych coachów zawierają się w dwóch strategiach, które nie są wcale tak skuteczne jak mogłoby się wydawać. Są to:

1) Opóźnienie oceny użytkowników do czasu spotkania i obniżenie wymagań oraz zmniejszenie wysiłku przy próbach nawiązania znajomości i poznania danej osoby.

2) Bycie na tyle atrakcyjnym, aby przekonać kandydatów spełniających minimalne wymagania, żeby zechcieli się z nami spotkać.

Każda z nich, realizowana w łagodnej formie, bywa zasadna i może przynieść klientom korzyści. Gorzej, jeśli proces poszukiwania partnera zaczyna się traktować jak inwestycję, w której nie ma miejsca dla emocji i empatii dla ludzi, który stają się tylko profilami.

Idealnym rozwiązaniem byłby etap pośredni pomiędzy poznaniem kogoś w sieci i doprowadzeniem do spotkania w realu. Może to być rozmowa telefoniczna lub/i wideokonferencja. Samo to, że usłyszymy czyjś głos, zobaczymy się, sprawdzimy jak się dogadujemy da nam poczucie czy warto zainwestować swój czas w rozwój znajomości offline. Dokładnie na tym polega zasada 2/2/2, którą opisałam w tekście o tym, jak ograniczyć liczbę nieudanych randek. Umownie przyjęta liczba 2 odpowiada ilości interakcji na różnych platformach komunikacyjnych. Przykładowo, najpierw wymieniamy kilka wiadomości w appce, później przez messengera albo emailem. Jeśli jest miło to dzwonimy do siebie albo łączymy się wideo. Po takiej próbie decyzja o spotkaniu nie powinna stanowić już problemu.

Jest jeszcze inne rozwiązanie, które nie ma swojego realnego odpowiednika, a nad alternatywą którego pracuję. Fajnie byłoby zaangażować użytkowników w taką aktywność, dzięki której mogliby się bardziej poznać jeszcze w Internecie. Zdecydowanie bliżej mi do tego, aby radzić innym, aby mieli swoje wymagania, byli otwarci na nowe znajomości, ale umawiali się z tymi osobami, z którymi wiedzą, że miło spędzą czas.

Podziel się w komentarzu, jakie porady randkowe znasz i co o nich myślisz. Jeśli masz wątpliwość czy warto się do nich zastosować albo okazały się nieskuteczne umów się na konsultację – porozmawiamy o nich!

Tekst powstał na bazie artykułu:

  • Zytko D., Grandhi S. A., Jones Q. (2016) The Coaches Said… What? Analysis of Online Dating Strategies Recommended by Dating Coaches. Proceedings of the 19th international conference on supporting group work, ACM, New York, NY, USA, 385-397.

Serce zdjęcie utworzone przez rawpixel.com – pl.freepik.com

Facebook Dating – opis funkcjonalności i recenzja

Ludzie randkowali przez Facebooka zanim pojawiła się do tego dedykowana platforma. Wydaje się, że stworzenie usługi, która jest powiązana z najbardziej znanym portalem społecznościowym, ale pozostającej wobec niego odrębną, jest genialnym rozwiązaniem. Mijają cztery miesiące od kiedy Facebook Dating zadebiutował w Polsce. Czas na recenzję!

Zasady działania Facebook Dating

Facebook Dating zasadza się na prostej i powszechnie stosowanej na rynku zasadzie. Tworzymy własny profil, a następnie przeglądamy profile innych osób i wyrażamy swoje zainteresowanie – tutaj poprzez kliknięcie serduszka lub jego brak albo komentując zdjęcie danej osoby. Jeśli mamy dopasowanie, tj. matcha możemy porozmawiać z wybraną osobą bądź po prostu kontynuować wymianę wiadomości po otrzymaniu komentarza. Możliwa jest też opcja wideo chatu, co w sytuacji pandemii może być korzystnym rozwiązaniem.

Sam proces założenia swojego konta jest niezwykle prosty i szybki. Wystarczy kilka kliknięć i właściwie nasz profil tworzy się sam na podstawie informacji i zdjęć umieszczonych na koncie FB. Taki profil można jednak rozbudować. Możliwe jest stworzenie krótkiego opisu, załączenie dodatkowych zdjęć, udzielenie odpowiedzi na dodatkowe pytania. Nasze konto może zostać także połączone z tym na Instagramie.  Standardowo mamy możliwość ustawienia filtrów dla osób, które będą pojawiać się wynikach wyszukiwania. Dostępne są następujące kryteria: lokalizacja, wiek, płeć, wzrost, posiadanie dzieci, preferowane wykształcenie i poglądy religijne. Wybrany wariant, np. w zakresie wieku, może stać się warunkiem koniecznym do spełnienia. Wówczas będą nam proponowane wyłącznie profile, które spełniają nasze oczekiwania.

Co ważne, ustawienia profilu i filtry wyszukiwania uwzględniają w swoich zakresach także osoby niebinarne oraz o różnych orientacjach seksualnych.

Funkcjonalności dostępne w usłudze w kontekście nawiązywania relacji

Facebook Dating łączy w sobie funkcjonalność typowej apki randkowej – pozwala poznawać zupełnie nowe osoby, ale także wykorzystuje starą jak świat opcję poznawania się poprzez znajomych. Po pierwsze przeglądając profile możemy zobaczyć, że z niektórymi osobami mamy wspólnych znajomych. Dla jednych to zaleta Randek na FB, bo nowopoznana osoba nie jest już zupełnie anonimowa. Z kolei dla tych użytkowników, którzy nie czują się komfortowo z myślą, że ktoś ze znajomych albo rodziny mógłby zobaczyć, że szukają znajomości w sieci, to istotna wada. Dla tej grupy wprowadzono jednak opcję, aby ich profil nie pokazywał się znajomym oraz osobom, które po prostu zablokują. Co ciekawe, to rozwiązanie budzi jednak wątpliwości ze względu na łatwość ukrycia tego, że się randkuje przez osoby, będące już w związkach.

Po drugie ciekawą opcją jest Secret Crush czyli Lista sympatii. Mamy możliwość wskazania, który znajomy szczególnie nam się podoba. Co ważne, ta osoba się o tym nie dowie, o ile sama nie będzie nami zainteresowana. To bezpieczne rozwiązanie szczególnie kiedy ktoś nie odwzajemnia naszych sympatii.

Po trzecie jesteśmy zachęcani do tego, aby zbliżyć się do interesujących znajomych, którzy udzielają się na tych samych grupach i uczestniczą w tych samych wydarzeniach itp. Zakłada się, że takie osoby mogą mieć podobne zainteresowania do naszych. To nie tylko ułatwia nawiązanie pierwszej rozmowy, ale też stanowi bazę dla rozwoju głębszej relacji. Pewne wątpliwości budzi jednak możliwość bycia wystalkowanym przy okazji jakiego eventu przez kogoś, kogo zaloty odrzucimy.  

Cechy wyróżniające Randki na Facebooku

Ciekawą opcją dostępną w ustawieniach usługi jest „Ogranicz kontakt”. Możemy wstrzymać możliwość dopasowania do nowych osób, ale jednocześnie nadal odpowiadać na wiadomości tych użytkowników, z którzy nas polubili lub z którymi mamy dopasowanie. Biorąc pod uwagę, że wielość opcji wyboru ma znaczenie i bywa przytłaczająca, o czym piszę w tym tekście, to ograniczenie się do utrzymywania kontaktu tylko z kilkoma osobami może być korzystną strategią. Inna sprawa, że ciągle otrzymywanie powiadomień na Facebooku może być po prostu irytujące. Na szczęście można je wyłączyć.

„Druga szansa” to kolejna funkcjonalność dostępna w Facebook Dating. Polega ona na tym, że możemy wrócić do przeglądania tych profili, które już odrzuciliśmy. Myślę, że nie byłam jedyną osobą, której zdarzyło się ocenić czyjś profil na Tinderze za szybko i nie móc już do niego wrócić. Tutaj to niebezpieczeństwo nam nie grozi. Co jednak nie zmienia faktu, że z czasem nasze strategie przeglądania profili stają się coraz bardziej oszczędne.

„Lista Sympatii” – to rozwiązanie opisałam powyżej, podobnie jak „Lista blokowanych osób”.

Facebook Dating – podsumowanie

Planowałam wylistować zalety i wady usługi. Jednak okazało się, że niektórych podpunktów nie da się jednoznacznie przyporządkować tylko do jednej kategorii. Na różne kwestie możemy patrzeć przez pryzmat bezpieczeństwa, wygody, dostępu do użytkowników, a nawet moralności. W efekcie inaczej je oceniać.

Zalety Facebook Dating

  • Usługa pozostaje w całości bezpłatna jest jej ewidentnym plusem.
  • Chcąc skorzystać z Facebook Dating nie trzeba instalować dodatkowej apki, ponieważ funkcja randkowania jest dostępna dla wszystkich użytkowników Facebooka.
  • Pozostawienie użytkownikowi możliwości wyboru czy chce ukryć fakt korzystania z randek przed swoimi znajomymi i innymi osobami, czy jednak otwarcie ogłosi fakt dołączenia do Facebook Dating.
  • Brak jasnych podziałów ze względu na płeć i orientację seksualną.

Wątpliwości co do jednoznacznej oceny następujących cech i opcji usługi

  • Możliwość wysyłania wyłącznie wiadomości tekstowych. Z jednej strony pozwala uniknąć otrzymywania niechcianych zdjęć, ale bywa też oceniane jako ograniczenie Randek na FB.
  • Integracja z kontem na Instagramie jako dodatkowa opcja prezentacji siebie.
  • Szybkość i łatwość stworzenia profilu. Jest to wygodne, a samo pozostawienie pewnych pól pustych bywa kuszące, bo mimo wszystko trudno nam pisać o sobie. Jednak puste pola mogą niewiele mówić o nas samych innym użytkownikom. Dobrze przygotowany profil nie tylko nas prezentuje, ale też stanowi użyteczne narzędzie do selekcji kandydatów. W tekście opis siebie mówi więcej niż myślisz wyjaśniłam, dlaczego uzupełnianie informacji na profilu randkowym ma sens i jak dzięki temu zaoszczędzić czas na nierozpoczynaniu nietrafionych relacji.
  • Możliwość dołączenia do Facebook Dating niezależnie od statusu ustawionego na głównym koncie FB. Z jednej strony, dlaczego Facebook miałby ingerować w tę kwestię i ograniczać dostęp osobom w związku skoro usługa randek pozostaje odrębna wobec głównego konta. Z drugiej strony użytkownicy chcieliby uniknąć nawiązywania relacji, z kimś kto szuka możliwości zdrady. O tym, jak korzystanie z portali i aplikacji randkowych rzutuje na motywację do zdrady napisałam w tym tekście.

Wady usługi

  • Dostępność usługi wyłącznie w wersji mobilnej.
  • Ograniczona dostępność użytkowników pod względem ilości. Testując usługę dość szybko otrzymałam informację braku profili do wyświetlenia. Być może Facebook Dating zyska na popularności, ponieważ z racji połączenia z Facebookiem, potencjalna baza użytkowników jest naprawdę duża.
  • Otrzymywanie wiadomości od osób, którymi nie jesteśmy zainteresowani. Może to potęgować problem braku odpowiedzi na wiadomości wysłane przez mężczyzn i poczucia przytłoczenia u kobiet. Pisałam o tym we wpisie o tym, jak zacząć rozmowę na Tinderze.
  • Możliwość identyfikacji użytkowników, a także niebezpieczeństwo śledzenie aktywności danej osoby na grupach, nagabywania na Facebooku, a także ich wystalkowania w realnym życiu.

Jestem bardzo ciekawa jak rozwinie się sytuacja na rynku randek online i czy Facebook Dating stanie się realną konkurencją dla Tindera. Dajcie znać, jakie są Wasze doświadczenia z korzystania z usługi. Co myślicie na temat samej platformy? Listę plusów i minusów Randek na FB chętnie uzupełnię o Wasze pomysły.

Zdjęcie autorstwa Alex Haney dostępnee na Unsplash

4 błędy w randkowaniu online

Samo poznawanie nowych osób bywa ekscytujące, a już szczególnie gdy inni ludzie odwzajemniają nasze zainteresowanie nimi. Początek korzystania z aplikacji randkowej bywa ekscytujący i pełny entuzjazmu. Otrzymanie nowego dopasowania, wiadomości a nawet powiadomienia o liczbie osób, które weszły na nasz profil to miły sygnał bycia pożądanym. Tymczasem te przyjemne doświadczenia nie przynoszą oczekiwanych rezultatów, a jedynie przeplatają momenty odczuwanej frustracji, niepewności i stresu. W tekście wyjaśniam, z jakiego powodu użytkownicy popełniają błędy w randkowaniu i jak system randek online dawkuje nam pozytywne doświadczenia, abyśmy nadal z niego korzystali.

Kto zawodzi? Błędy w randkowaniu to wina użytkownika czy systemu?

Warunki, w jakich randkujmy online, nie są bez wpływu na to, jakie doświadczenia nabywamy i jakie budzą one emocje. W świecie rzeczywistym, spędzając czas w klubie czy pubie mamy okazję obserwować rezultaty działań osób, które próbują kogoś poderwać. Tymczasem w sieci nie mamy żadnego punktu odniesienia dla osiąganych przez siebie wyników. Kiedy nabywane doświadczenia w randkowaniu okazują się nieprzyjemne, dochodzą kolejne rozczarowania to raczej uznajemy to za własną winę. Wówczas z różnym skutkiem próbujemy zmienić swoją strategię działań. Niepokój i poczucie porażki potęguje też przeświadczenie o łatwości znalezienia partnera za sprawą dużej dostępności kandydatów i propozycji dopasowań.

System działania randek online generuje błędy w randkowaniu

Za nasze porażki i ciemne strony randkowania online w dużej mierze odpowiada jednak sam system działania randek online. Został on tak zaprojektowany, że użytkownik tworzy własny profil, przegląda profile innych osób, wysyła prywatne wiadomości. Niby nic nadzwyczajnego, ale niesie to za sobą określone konsekwencje dla naszego funkcjonowania w tym systemie. W efekcie popełniamy błędy w randkowaniu online, przez które staje się ono źródłem rozczarowania i niepewności. Musimy poradzić sobie z wielością dostępnych opcji wyboru kandydatów, przez co oceniamy ich jak towary sklepowe. Mamy problem z autoprezentacją na własnym profilu. Ponadto, błędnie zakładamy, że inni ludzie mają takie same intencje korzystania z serwisów randkowych. Także pisanie prywatnych wiadomości do zupełnie obcych ludzi, próbując ich sobą zainteresować i doprowadzić do randki w świecie offline, to nie lada wyzwanie.

1. Błędne strategie oceny kandydatów

Randkowanie online porównywane jest często do wizyty w supermarkecie. Tak jak przyglądamy się towarom sklepowym, porównujmy ich parametry, szukamy najlepszych okazji, tak samo zachowujemy się w stosunku do osób poznanych w sieci. Próbując poradzić sobie z wyborem, stosujemy różne strategie, które niekoniecznie nam służą. Potrafimy porównywać ludzi pod względem określonych kryteriów, np. ich atrakcyjności, co nie znaczy, że wybrana przez nas osoba będzie nam pasowała jako partner. Więcej pisałam o tym w tekście, dotyczącym przeglądania i selekcji profili na portalu i aplikacji randkowej. Co więcej, takie przedmiotowe traktowanie użytkowników osłabia nasze zaangażowanie w potencjalną znajomość (o tym, dlaczego pisałam tutaj). 

2. Wybierz mnie!” czyli autoprezentacja na profilu randkowym

Drobnych przekłamań, ale i całkowitego rozminięcia się z prawdą pomiędzy tym, co zostało przedstawione na profilu, a tym jak prezentowała się osoba w rzeczywistości doświadczył chyba każdy randkujący w sieci. Prezentacja siebie jest o tyle trudna, że chcemy być wiarygodni, ale też dobrze wypaść. Jedną ze stosowanych strategii jest przedstawianie idealnej, a nie realnej wersji siebie. Często jest ona szczuplejsza, bardziej aktywna i bardziej interesująca niż ta obecna. Jest to rodzaj obietnicy, że tacy będziemy („nie jestem jeszcze prawnikiem, ale przecież studiuję prawo) albo byliśmy („to zdjęcie jest sprzed roku, ale przecież mogę wrócić do swojej poprzedniej wagi”).

3. Błędne przypisywanie innym własnych intencji

Mało kto otwarcie pisze o swoich oczekiwaniach na profilu, obawiając się, że wpłynie to negatywnie na ich realizację („wyjdę na desperatkę/nimfomankę/zarozumiałą laskę”). Tymczasem to właśnie z tego powodu nasze randkowanie może okazać się serią rozczarowań dla nas samych albo osób, z którymi nawiążemy znajomość. Ludzie zakładają konto randkowe z różnych powodów (więcej tutaj) Problem pojawia się, gdy przypisujmy im własne intencje, a jak się okazuje, mamy do tego tendencje.

4. Problematyczne rozpoczynanie i prowadzenie rozmowy

Z niskim odsetkiem uzyskiwanych odpowiedzi najczęściej mierzą się mężczyźni. Bywa to frustrujące doświadczenie, zwłaszcza gdy zmiana strategii rozpoczynania rozmowy nie przynosi żadnej poprawy. Niestety często jest to zmiana w kierunku zubożenia treści wiadomości („hej, co tam?) albo przyjęcia postawy ofensywnej, aby poradzić sobie z potencjalnym odrzuceniem (np. żartując z wyglądu kobiety). W efekcie trudno wyjść z takiego błędnego koła. Panie unikają dalszej interakcji z ofensywnym, często po prostu sfrustrowanym pisaniem wiadomości, mężczyzną, dodatkowo zaczynając wątpić w wartość swoją własną i potencjalnych kandydatów. Tymczasem adresat nie ma szansy na to, aby nauczyć się, w jaki sposób poprowadzić rozmowę. Nie tylko inicjowanie rozmowy może być emocjonalnie obciążające, ale również jej prowadzenie. Dostosowanie tempa rozwoju znajomości do oczekiwań partnerów to kolejne wyzwanie powodujące niepewność. Zbyt wcześnie lub zbyt późno podjęte działania służące przeniesieniu znajomości do tzw. reala mogą zostać bardzo różnie zinterpretowane przez drugą osobę i przyczynić się do zakończenia relacji.

Metoda kija i marchewki

Skoro korzystanie z portalu i aplikacji randkowej nie przybliża nas do realizacji naszych zamierzeń. W dodatku bywa źródłem nieprzyjemnych doświadczeń. Jak to się dzieje, że tak wiele osób kontynuuje swoje poszukiwania w sieci? Zamiast zrezygnować, to nadal spędzamy na telefonie każdą wolną chwilę oglądając dziesiątki profili. Bywa, że mamy za sobą kilka nieudanych randek, a i tak trudno jest się nam powstrzymać przed sprawdzeniem, kto dał nam serduszko. Dzieje się tak ponieważ system co jakiś czas wynagradza nam naszą obecność. Powiadomienia o tym, ile mamy nieprzeczytanych wiadomości, ile osób obejrzało nasz profil, że otrzymaliśmy matcha nie pojawiają się bez powodu – to metoda kija i marchewka w czystej postaci. To one podtrzymują naszą wiarę, że może następnym razem uda się poznać odpowiednią osobę pomimo dotychczasowych średnich albo słabych randek. Pomyślcie, czy swipowanie, nie przypomina trochę gry w kasynie?

Dajcie znać, jakie są Wasz doświadczenia. Czy mieliście chwile zwątpienia co do sensu korzystania z Tindera? Co wówczas Was przekonało, żeby jednak jeszcze nie usuwać aplikacji?

Tekst powstał na podstawie:

  • Zytko D., Grandhi S., Jones Q (2018) The (Un)Enjoyable User Experience of Online Dating Systems: From Usability to Enjoyment, W: Blythe M., Monk A. (Red.) Funology 2. From Usability to Enjoyment, Springer.

Nieudane randki? Jak ograniczyć ich liczbę?

Evan Marc Katz, doradca relacji damsko-męskich, sam miał na swoim koncie nieudane randki. Mężczyzna uważa, że ich duża liczba wynikała z jego braku nieumiejętności randkowania online. Tak jak korzystanie z siłowni nie jest równoznaczne z utratą kilogramów, tak samo korzystanie z aplikacji randkowej nie oznacza, że znajdziemy partnera. Nieumiejętność wykorzystania narzędzia nie oznacza, że samo narzędzie jest kiepskie. Sami jesteśmy odpowiedzialni za sposób, w jaki z niego korzystamy i jakie rezultaty otrzymujemy. Wobec tego nie ma co narzekać, że użytkownicy nie odpowiadają na wiadomości albo chcą szybko sprawdzić w tzw. realu czy druga osoba jest warta zainteresowania.  

Nieudane randki? Jest na to sposób!

Podczas swojego wystąpienia na TEDxStJohns Evan Marc Katz zaprezentował zasadę 2/2/2. Odnosi się ona do procesu przechodzenia przez kolejne platformy (kanały) komunikacji, czyniąc relację coraz bardziej intymną. Po wymianie kilku wiadomości na portalu lub aplikacji randkowej warto przenieść ją do innego środowiska, w którym nie będą już obecni inni randkujący użytkownicy. Rozmowę można kontynuować e-mailowo lub przez Messengera. Ostatecznie, zanim pójdziemy z kimś na randkę warto z tą osobą umówić się na krótką rozmowę telefoniczną. W efekcie na spotkaniu w świecie offline nie pojawi się ktoś zupełnie nam obcy, ale znajomy, którego towarzystwo dotychczas sprawiało nam przyjemność. Podana ilość wiadomości, maili i rozmów jest jedynie przykładowa, najważniejsza jest sama istota zasady i dostosowani jej do specyfiki relacji. Co więcej, ten proces poznawania się online nie powinien trwać dłużej niż tydzień. Ta wskazówka jest spójna z tym, o czym pisałam przy okazji tekstu o tym, kiedy umówić się na randkę.

Randkowanie online nie różni się tak bardzo od tego offline

Taki rozwój znajomości, zgodnie z omawianą zasadą, ma swoje odzwierciedlenie w tradycyjnym randkowaniu. Od okazania sobie zainteresowania do umówienia się na randkę miało miejsce kilka etapów. Raczej rzadko zdarza się, żeby ktoś nas zaczepił w miejscu publicznym, czy nawet podczas zabawy w klubie i od razu oferował spotkanie. W realu nie usłyszymy komunikatu: „Masz ładną czerwoną sukienkę, lubię czerwony, umówmy się na jakiś wieczór”, ale w sieci już tak. Zazwyczaj potrzebujemy zdecydowanie więcej czasu na to, aby wyczuć wzajemne intencje, dokonać oceny, ale przede wszystkim poczuć się na tyle komfortowo ze sobą, żeby chcieć kontynuować znajomość. Tak jak w randkowaniu online, także offline przechodzimy przez różne etapy. Najpierw widzimy się i rozmawiamy ze sobą w obecności innych osób. Później, kiedy czujmy się swobodniej, dążymy do rozmowy na osobności. Kiedy znajomość jest obiecująca, wymieniamy się kontaktami, aby ostatecznie spotkać się w innych okolicznościach.

Odmienne oczekiwania kobiet i mężczyzn, co do rozwoju znajomości

Evan Marc Katz zwraca uwagę, że dla kobiet poczucie komfortu i bezpieczeństwa w relacji jest szczególnie istotne. Z kolei mężczyźni działają szybko. Po pierwsze panowie czują zagrożenie ze strony innych kandydatów i muszą rywalizować o względy kobiety, która i tak czuje się przytłoczona. Po drugie dążenie do natychmiastowego spotkania to wynik poprzednich doświadczeń związanych z inwestycją czasu w rozczarowującą znajomość. W efekcie trudno jest obu stronom zaspokoić własne potrzeby.

Pierwsza wiadomość to taki small talk na przyjęciu

Kobiety unikają panów wysyłających wiadomości typu „fajna jesteś, umówmy się”. Natomiast mężczyźni przeżywają frustrację, bo żadne z dotychczasowych działań nie przynoszą rezultatów. Zaczepki z reguły nie działają, długie wiadomości odstraszają, formalne przywitania nie robią dobrego wrażenia, a krótkie „hej, co tam?” nie zachęcają do rozmowy. Jak wobec tego rozpocząć dobrą konwersację?

  • Bądź ciekawy/a dla innych, ale też zainteresowany/a drugiej osoby.
  • Napisz krótki akapit, a nie linijkę tekstu.
  • Odnieś się do profilu osoby, do której piszesz.
  • Zachowuj luźny i swobodny ton wypowiedzi.

Więcej o tym, co i w jaki sposób pisać w pierwszej wiadomości pisałam we wcześniejszym tekście. Myślę, że warto przeczytać, bo powołuje się tam na ciekawe wyniki badań naukowych.

Spotykaj się z ludźmi, z którymi wiesz, że miło spędzisz czas

Zastosowanie się do opisanej zasady może być korzystnym rozwiązaniem. Zgadzam się z założeniem autora, że przenoszenie komunikacji na kolejne platformy czyni tę znajomość nie bardziej intymną. Co jednak ważne, pozwala też pozwala zebrać wiele informacji o człowieku. Nawet umówienie się na krótką rozmowę telefoniczną albo na wideorozmowę daje nam możliwość usłyszenia czyjegoś głosu i sprawdzenia czy dogadujmy się tak samo dobrze jak podczas wymiany wiadomości. W ten sposób możemy znacząco ograniczyć liczbę nieudanych randek. Ktoś mógłby jednak powiedzieć, że dużo mniej czasu i wysiłków zainwestowałby umawiając się na randkę już poprzez portal randkowy. Szybkie spotkanie, weryfikacja i brak konieczności dawania komuś swojego kontaktu na Facebooku albo numeru telefonu, zapewniłoby oszczędność czasu i gwarancję skutecznego zniknięcia w razie niepowodzenia. Jednak czy rzeczywiście warto doświadczać wielu kiepskich randek? Czy nie lepiej być bardziej selektywnym i po prostu spotykać się już z ludźmi, z którymi wiemy, że miło spędzimy czas.

Zapraszam do obejrzenia omawianego we wpisie wystąpienia albo przeczytania transkrypcji wywiadu, dostępnej pod tym linkiem i skomentowania wpisu 😉