8 typów zdjęć na portalu randkowym

Zadam Ci pytanie: wolisz być odbierany na portalu lub aplikacji randkowej jako ktoś sympatyczny czy wyjątkowy?

Z podobnym problemem zgłosiła się do mnie jedna z klientek. Kobieta zastanawiała się nad tym, jakie wstawić zdjęcia na Tinderze. Miała świadomość tego, że jej profil zobaczą bardzo różne osoby. Z obawy przed ich oceną chciała zaprezentować się w atrakcyjny, ale dość zachowawczy sposób. Czy słusznie?

Z tego wpisu dowiesz się, jakie są najczęstsze typy zdjęć na Tinderze i dlaczego dążymy do tego, aby podobać się większości, chociaż nie przybliża nas to do odniesienia sukcesu.

Redukcja wyjątkowości na rzecz bycia lubianym – wyniki badań

Jak się okazuje, chociaż mamy świadomość tego, że na portalu i aplikacji randkowej jesteśmy jedną z wielu osób, to nasze starania o to, aby się wyróżnić nie są wcale tak skrupulatne. Najczęściej postępujmy zgodnie z normami i praktykami, które obowiązują także w świecie randek online. Co o tym świadczy? To jakie dominują zdjęcia na Tinderze.

Johanna Degen i Andrea Kleeberg-Niepag (2020) przeanalizowały 524 zdjęcia na Tinderze. Badaczki chciały sprawdzić, w jaki sposób prezentują się jego użytkownicy.  Jest to o tyle ciekawe, ponieważ randkując online podlegamy stałej ocenie i nie mamy wpływu na to, kto ogląda dasz profil. Wiemy, że konkurujemy z innymi osobami, ale ich nie widzimy. W dodatku sami siebie oceniamy pod względem tego, ile mamy dopasowani, rozmów, randek itp., dlatego wybieramy takie sposoby autoprezentacji, aby dobrze wypaść też w tych kryteriach. 

Z możliwie wielu sposobów wizualnej autoprezentacji użytkownicy wybierają raptem kilka, z których i tak dominują 3 typy zdjęć profilowych. Podrzucam poniżej ich całościowe zestawienie.

Zdjęcia na Tinderze według typu wraz z liczbą profili, na których zostały umieszczone:

  1. Selfie (211)
  2. Informacyjne (109)
  3. Migawka (105)
  4. Incognito (40)
  5. Towarzyskość i rozrywka (17)
  6. Profesjonalne (13)
  7. Zawieszenie podmiotu (8)
  8. Sprzeciw wobec porządku (7)

Selfie czyli zdjęcie z ręki

Tego pierwszego i najbardziej popularnego typu zdjęć (selfie) chyba nie trzeba zbyt szczegółowo wyjaśniać. Selfie to zdjęcie zrobione przez tę samą osobę, widoczną na fotce, o czym najczęściej świadczy proporcja głowy, ramion i rąk. Różnice pojawiają się w przyjętej pozie, gestach, przedmiotach umieszczonych w kadrze oraz relacji modela z kamerą (patrzy wprost, unika spoglądania w obiektyw, robi selfie w lustrze itp.)

To co wyróżnia ten typ zdjęcia to kontrola momentu jego wykonania i prywatność. Nikt nie widzi naszych starań, żeby wyglądać dobrze.

Informacyjne czyli zdjęcie z wakacji

Typ informacyjny charakteryzuje odwołanie do stylu życia i romantycznych ideałów. Zamieszczone na profilach zdjęcia dają pewien wgląd w hobby, aktywności, styl życia użytkownika poprzez pokazanie ich w tle.

Najczęściej na fotkach uchwycone zostają te momenty życia, które są przeciwieństwem codziennego życia. Mamy więc np. zdjęcia z podróży, urywki tego, jak spędzamy swój czas wolny, ale też w jakim otoczeniu się to odbywa. Osoby, które przeglądają profil mogą wyobrazić sobie, jak wyglądałoby życie z właścicielem profilu i jaki związek mogliby stworzyć. 

Migawka czyli zdjęcie z ukrycia

Migawka to typ zdjęcia, na którym uchwycono moment zaangażowania osoby w jakąś aktywność albo jej stan emocjonalny.

Istotny jest przy tym brak świadomości bycia fotografowanym, a przynajmniej brak wyraźnego pozowania, dzięki czemu wydaje się autentyczne. Może to być zdjęcie, na którym ktoś gotuje, bawi się z psem, idzie ulicą itp. Nasza uwaga zostaje zwrócona na to, co ktoś inny uznał za istotny moment, nie tak jak w przypadku selfie.

Incognito czyli zdjęcie w lustrze

Główną cechą zdjęć typu incognito jest zasłonięta twarz osoby fotografowanej. Ten format występuje w kilku opcjach: selfie w lustrze, zakrywanie twarzy ręką, biżuterią, włosami, kapeluszem albo pokazanie się tylko od tyłu. W efekcie nasza uwaga zostaje przekierowana na jakąś część twarzy lub ciała.

Taka prezentacja chroni prywatność osoby, ale jednocześnie wzbudza ciekawość i prowokuje do tego, aby skłonić innych użytkowników do włożenia wysiłku w odkrycie tego, jak wygląda osoba na zdjęciu. Niemniej nie każdy podejmie to ryzyko zakładając, że właściciel profilu po prostu coś ukrywa.

Towarzyskość i rozrywka czyli zdjęcie na imprezie

Inny sposób na zaprezentowanie się poprzez zdjęcie to pokazanie się w otoczeniu innych osób, w czasie interakcji z nimi albo spędzając towarzysko czas, np.  podczas imprezy, wesela itp. Daje ono wgląd w styl życia, gust, a także otoczenie, w którym ktoś funkcjonuje.

Inna sprawa, że dana osoba może zabiegać o poziom życia przedstawiony na fotce i w sposób przemyślany chcieć zrobić określone wrażenie. Stosunkowo często mężczyźni są zachęcani do zamieszczania tego typu zdjęć, aby podkreślić swój status społeczny i kompetencje społeczne, co, jak wyjaśnia psychologia ewolucyjna, bywa atrakcyjne dla kobiet. Taki typ prezentacji pokazuje właściciela profilu jako członka szerszej sieci społecznej.

Profesjonalne czyli zdjęcie z CV

Dbałość o wrażenie charakteryzuje z pewnością zdjęcie wykonane w czasie profesjonalnej sesji zdjęciowej, do której z kolei zachęcane bywają kobiety.

To co je wyróżnia, to fakt, że zostało wykonane „na zlecenie” i jest w pełni zaaranżowane. Czasami zamieszczone fotki bywają dość formalne jakby zostały przeklejone z CV. Niezależnie od samego charakteru zdjęcia, ważniejsze staje się to, że stanowi ono pewnego rodzaju inwestycje w poznanie kogoś nowego.

Zawieszenie podmiotu czyli fikcyjna fotka lub awatar

Niewielka część użytkowników decyduje się nie ujawniać i skryć się za awatarem albo fotką super bohatera, zwierzęcia itp. Innymi słowy, podobnie jak przy typie incognito, właściciel profilu tworzy atmosferę tajemnicy, ciekawości i obietnicy pokazania się w przyszłości być może przy okazji nawiązania znajomości.

Taka forma prezentacji daje duże pole do interpretacji, spekulacji i projekcji. Czy brak zdjęcia może oznaczać sprzeciw wobec powierzchownym ocenom użytkowników, czy po prostu dana osoba potrzebuje zachować anonimowość, aby realizować niekoniecznie moralne zamiary itp.? Niezależnie od powodu, dla którego ktoś wybiera taką formę autoprezentacji, musi się liczyć, że część użytkowników po prostu ominie profil.

Sprzeciw wobec porządku czyli zdjęcia nietypowe

Typ zdjęć, na których osoba prezentuje się w sposób sprzeczny z ustalonym porządkiem, występuje bardzo rzadko. Dlatego na portalu rzadko znajdziemy zdjęcia z dziećmi, osobami starszymi, mężczyzn w sytuacjach typowych dla kobiet i odwrotnie. Badaczki podały przykład fotki półnagiego mężczyzny, leżącego na łóżku z plikiem fałszywych banknotów. Taki obraz jest raczej sprzeczny z oczekiwaniem, że to mężczyzna pełni rolę żywiciela rodziny.

Taki prowokacyjny sposób prezentacji wprowadza użytkowników w styl życia, światopogląd, być może poczucie humoru właściciela profilu, ale może być uznany po prostu za dziwny.

Popularny (lubiany) to jednak nie to samo co atrakcyjny

Autorki wyjaśniają, że w aplikacji randkowej bardziej opłaca się (pod względem otrzymywanych dopasowań i serduszek) podporządkować się zamiast podkreślać własną wyjątkowość. Nietypowe zdjęcia na Tinderze wymagałoby namysłu, na który użytkownicy apki nie mają zazwyczaj czasu.

Ale!

Strategia wybierania zdjęcia na portal albo aplikację randkową z myślą, że ma się ono spodobać innym osobom bywa nieskuteczna. Owszem zostaniemy uznani za atrakcyjnych, dostaniemy serduszko, ale czy będzie to miało przełożenie na rzeczywiste zainteresowanie innych osób i to takich, na których nam zależy?

Według Hannah Fry (2015) dokonując wyboru zdjęcia na profil randkowy, dobrze jest wyróżnić to, co czyni Cię innym, nawet jeśli niektórzy ludzie tego w Tobie nie polubią. Z pewnością znajdzie się osoba, która się Tobą zainteresuje. Dlaczego tak się dzieje poświęciłam cały wpis, do którego zapraszam >>tutaj<<

Co może zrobić osoba przygotowująca swój profil?

Zachęcam do tego, aby zastanowić się, jak chce się być postrzeganym i na czym tej osobie zależy. Następnie wybrać określony typ zdjęcia, bo każdy z nich mówi coś o nas i naszym życiu.

Jeśli masz trudność z wyborem zdjęcia profilowego albo chcesz popracować nad swoim profilem, to mogę Ci pomóc zoptymalizować Twój profil. Napisz do mnie wiadomość przez formularz kontaktowy, maila albo na fanpage’u Naukowo Uczuciowo. Opracuję dla Ciebie wskazówki, które omówimy podczas konsultacji online.

Wyniki badań przywoływane w artykule i jego treść powstała na podstawie:

  • Fry H. (2015), The mathematics of love. Patterns, Proofs, and the Search for the Ultimate Equation. Publisher: Simon & Schuster/ TED
  • Degen J., Kleeberg-Niepag A. (2020), Profiling the self in mobile online dating apps: A serial picture analysis (on Tinder), Preprint.

Zdjęcie autorstwa Andrea Piacquadio z Pexels

Porady randkowe – co możesz usłyszeć od online dating coacha

Online dating coach to ekspert, który pomaga osiągnąć sukces w randkowaniu. Style i programy pracy, a więc też porady randkowe udzielane klientom, tych osób różnią się w zależności od ich specjalizacji. W swojej działalności zajmuję się głównie udzielaniem wsparcia przy tworzeniu profilu, funkcjonowaniu na portalu, prowadzeniu rozmów z innymi użytkownikami. Nadal swoją pracę wykonują swatki, a także osoby, które w imieniu klienta prowadzącą rozmowy z użytkownikami portalu lub aplikacji randkowej.

W jednym z badań (D. Zytko, S. A. Grandhi, Q Jones, 2016) przeprowadzono analizę wywiadów z 34 trenerami randek online. Chciano przekonać się, jakie porady randkowe kierują do klientów, aby ci osiągnęli sukces. Myślę, że uzyskane wyniki mają wartość nie tylko teoretyczną, ale też praktyczną – wiele ciekawych porad zostało zebranych w jednym miejscu. Inna sprawa, że bywają one czasami ze sobą sprzeczne. Niemniej pokazuje to, że nie ma jednej, skutecznej recepty na znalezienie partnera. Istnieją też różne źródła, z których czerpią eksperci – najczęściej własne doświadcznie, psychologia i socjologia, ale też programowanie neurolingwistyczne itp.

Randkowanie online to czysta kalkulacja – jak niewielkim wysiłkiem umówić się na wiele randek?

Porady randkowe udzielne przez uczestników badania zawierają się w dwóch strategiach. Pierwsza z nich sugeruje, aby nie poświęcać zbyt dużo czasu na ocenę użytkowników w Internecie, ale szybko się z nimi umówić i sprawdzić znajomość w tzw. realu. Jednak aby mieć się z kim się umówić trzeba zainteresować sobą inne osoby i tego dotyczy druga strategia.

Samo randkowanie online bywa postrzegane przez wspomnianych coachów w kategoriach inwestycji. Formułowane przez nich porady randkowe dotyczą tego, jak obniżyć koszty i zwiększyć zyski. Innymi słowy, jak zmniejszyć czas i wysiłek wkładany w poznanie kogoś i pójść na jak największą liczbę randek. Pytanie czy można kalkulować, w tak wydawałoby się, intymnej sferze poznawania potencjalnego partnera. Doświadczenie pokazuje, że trudno zachować romantyzm, kiedy doświadcza się frustracji czy rozczarowania. Użytkownicy spędzają bardzo dużo czasu na przeglądaniu i wyborze kto ich interesuje, a później angażują się w pisanie wiadomości. Ostatcznie jednak tylko z kilkoma osobami udaje im się spotkać. Czy jednak faktycznie lepiej „brać, co popadnie” i masowo chodzić na randki, żeby dopiero na niej zobaczyć z kim ma się do czynienia? Jak się okazuje – nie. Co z czasem, który trzeba poświęcić na przygotowanie się do spotkania, podróż, samą randkę itp. I najważniejsze – co jeśli będzie to kolejna nieudana randka?

Strategie randkowania online w praktyce – porady randkowe w pigułce

Zdjęcia profilowe

Wybrane zdjęcie profilowe powinno podkreślać naszą atrakcyjność fizyczną. To ono rzutuje na pierwsze wrażenie, jakie będą mieli o nas inni użytkownicy. Czasami ludzie chcąc lepiej wypaść dołączają nieaktualne zdjęcia, poprawiają je albo kadrują tylko część sylwetki lub twarzy. Zdaniem badanych coachów, tego rodzaju oszustwa nie ma ono większego znaczenia, o ile szybko dojdzie do spotkania. Dużo większe rozczarowanie użytkownicy przeżywają gdy zaangażują się w dłuższą znajomość online, a dopiero później zorientują się, że osoba, którą spotkali wygląda zupełnie inaczej niż na zdjęciach.

Niektórzy coachowie nakłaniają do udziału w profesjonalnej sesji zdjęciowej. Jednak różny powinien być przekaz zawarty w publikowanych fotografiach. Kobiety zachęcane są to tego, aby swoje zdjęcia kierować do mężczyzn prowadzących pożądany styl życia. Dzięki temu panowie mają być bardziej skłonni zainicjować rozmowę. Przykładowo, chcąc mieć aktywnego partnera, warto samemu również udostępnić zdjęcia pokazujące jaki sport uprawiamy itp., w myśl zasady „nie mów tylko pokaż”. Z kolei mężczyznom sugeruje się, aby podkreślali swoją fizyczną atrakcyjność, pokazując jak ekscytujące i towarzyskie życie prowadzą. Podkreślanie zainteresowań i społecznej wartości ma mieć przełożenie na pozytywną ocenę osobowości właściciela konta.

Demografia i styl życia

Użytkownicy przeglądając profile dokonują oceny kandydata nie tylko pod względem jego atrakcyjności fizycznej. Ciekawi nas, jakim człowiekiem jest ta osoba, jakie życie prowadzi, co lubi albo na czym jej zależy. Kwestią budzącą wątpliwość u badanych coachów jest faktyczna możliwość wysuwania wniosków na ten temat tylko na podstawie informacji zawartych na profilu. Trudno powiedzieć, na ile jest to nasza interpretacja na temat konkretnego użytkownika, a na ile jego własna wizja siebie i zdolność (lub jej brak), aby wyrazić swoją osobowość. Między innymi z tego powodu zaleca się użytkownikom, aby nie rezygnowali z kontaktu z osobami, które wydają się nie spełniać ich oczekiwań. Dopiero ewentualna randka ma być okazją do weryfikacji z kim mamy do czynienia. Co więcej, widoczne na profilach deklaracje dotyczące światopoglądu, preferencji, nawyków itp., nie do końca odzwierciedlają nasz styl życia. Mogą za to niepotrzebnie zawęzić grupę osób, z którymi moglibyśmy się umówić.  

Zgadzam się z przywoływana opinią trenerów randek online, że na portalu randkowym możemy się pomylić w ocenie użytkowników. Szczególnie, że potrafimy zauważyć kto jest super kandydatem, ale nie rozpoznamy, kto będzie dla nas dobrym partnerem. Pewne cechy faktycznie możemy sprawdzić tylko poza portalem randkowym. Uważam jednak, że mamy możliwości rozpoznać kto może być dla nas mniej albo bardziej właściwą osobą. Istnieją doniesienia z badań, które wskazują na pewne korelacje pomiędzy tym, co przedstawia profil, a tym, jakiej osoby możemy się spodziewać. Sam opis siebie może nam sugerować, jaką relację chce nawiązać użytkownik – piszę o tym, w tym tekście.

Opis siebie

Właściwie we wszystkich znanych mi portalach i aplikacjach randkowych użytkownicy uzupełniając swój profil mają do dyspozycji część, w której mogą napisać coś o sobie. Strategii co pisać, a czego nie pisać jest kilka. Najczęściej proponuje się, aby opis był krótki, chwytliwy, w lekkim tonie i ukazujący nas w dobrym świetle. Tutaj również warto wprowadzić wspomnianą wcześniej zasadę „nie mów, tylko pokaż”. Przykładowo zamiast deklarować inteligencję można wskazać ulubioną książkę. Lepiej też dać wyraz swojemu poczuciu humoru opisując się w zabawny sposób niż tylko pisać, że się je posiada. Cenną wskazówką jest również, aby pisząc tę krótką notkę o sobie umieścić w niej taką informację, o którą inny użytkownik będzie mógł zapytać w wiadomości prywatnej. Co ciekawe, w przywoływanym artykule, taką radę kierowano do kobiet, mających ułatwić mężczyznom rozpoczęcie rozmowy. I faktycznie, panowie mają z tym trudność, co widać po wiadomościach typu „Hej”, „Witaj” i „Co słychać?”.

Część profilu, w której w dowolny sposób możemy się zaprezentować bywa również traktowana jako źródło oceny potencjalnych kandydatów. Między wierszami poszukuje się motywów korzystania z portalu randkowego, zamiarów, stylu życia, wartości itp. Zdecydowanie należę do tej grupy doradców, którzy sugerują poszukiwanie sygnałów ostrzegawczych, że dana relacja nie byłaby dla użytkownika właściwa. Nadal jednak trzeba mieć świadomość, że można błędnie ocenić czyjeś intencje lub ewentualne dopasowanie.

Wysyłanie wiadomości

Co jeszcze, zdaniem badanych coachów, można zrobić, aby szybko umówić się na randkę, ale zbyt mocno się nienapracować? Wysyłać wiadomości inicjujące na zasadzie „kopiuj-wklej”. Praktyka wysyłania masowych treści nie jest pewnie dla nikogo zaskoczeniem. Jeśli jednak wyjdzie na jaw, to mało który adresat wiadomości będzie miał ochotę kontynuować rozmowę. Częściowa personalizacja wiadomości jest bardziej prawdopodobna, gdy użytkownik nastawia się na nawiązanie długotrwałej relacji uczuciowej. Z jednej strony faktyczny wskaźnik uzyskiwanych odpowiedzi jest niski, co bywa frustrujące. Mężczyzna na 100 wysłanych odpowiedzi otrzyma średnio 16, kobieta – 28. Wiedząc, że większość osób i tak nam nie odpisze, sceptycznie podchodzimy do pisania osobno każdej wiadomości. Takie rozwiązanie nie przynosi jednak oczekiwanych rezultatów. Już lepiej kiedy tylko część wiadomości jest uniwersalna, ale reszta ma coś wspólnego z osobą, do której piszemy (np. odwołujemy się do czegoś, co zostało umieszczone na jej profilu).

Inna sprawa, że sama wymiana wiadomości, może mieć różny cel. Z jednej strony można ją traktować jako narzędzie do tego, aby dograć szczegóły randki. Są jednak osoby, dla których rozmowa w sieci to okazja, aby poznać drugą osobę i na tej podstawie podjąć decyzję o spotkaniu. Oczywiście nie warto opóźniać momentu poznania się w realu. W tym tekście piszę, że lepiej, aby stało się to pomiędzy 2 a 3 tygodniem znajomości. W przeciwnym razie wzrasta niebezpieczeństwo nadmiernej idealizacji. Jednak czy faktycznie warto iść na randkę z zupełnie obcą osobą, w której towarzystwie nie wiemy jak będziemy się czuć? Moim zdaniem – nie.

Jak randkować, aby nie tracić czasu na portalu i nie chodzić na kiepskie randki?

Porady randkowe badanych coachów zawierają się w dwóch strategiach, które nie są wcale tak skuteczne jak mogłoby się wydawać. Są to:

1) Opóźnienie oceny użytkowników do czasu spotkania i obniżenie wymagań oraz zmniejszenie wysiłku przy próbach nawiązania znajomości i poznania danej osoby.

2) Bycie na tyle atrakcyjnym, aby przekonać kandydatów spełniających minimalne wymagania, żeby zechcieli się z nami spotkać.

Każda z nich, realizowana w łagodnej formie, bywa zasadna i może przynieść klientom korzyści. Gorzej, jeśli proces poszukiwania partnera zaczyna się traktować jak inwestycję, w której nie ma miejsca dla emocji i empatii dla ludzi, który stają się tylko profilami.

Idealnym rozwiązaniem byłby etap pośredni pomiędzy poznaniem kogoś w sieci i doprowadzeniem do spotkania w realu. Może to być rozmowa telefoniczna lub/i wideokonferencja. Samo to, że usłyszymy czyjś głos, zobaczymy się, sprawdzimy jak się dogadujemy da nam poczucie czy warto zainwestować swój czas w rozwój znajomości offline. Dokładnie na tym polega zasada 2/2/2, którą opisałam w tekście o tym, jak ograniczyć liczbę nieudanych randek. Umownie przyjęta liczba 2 odpowiada ilości interakcji na różnych platformach komunikacyjnych. Przykładowo, najpierw wymieniamy kilka wiadomości w appce, później przez messengera albo emailem. Jeśli jest miło to dzwonimy do siebie albo łączymy się wideo. Po takiej próbie decyzja o spotkaniu nie powinna stanowić już problemu.

Jest jeszcze inne rozwiązanie, które nie ma swojego realnego odpowiednika, a nad alternatywą którego pracuję. Fajnie byłoby zaangażować użytkowników w taką aktywność, dzięki której mogliby się bardziej poznać jeszcze w Internecie. Zdecydowanie bliżej mi do tego, aby radzić innym, aby mieli swoje wymagania, byli otwarci na nowe znajomości, ale umawiali się z tymi osobami, z którymi wiedzą, że miło spędzą czas.

Podziel się w komentarzu, jakie porady randkowe znasz i co o nich myślisz. Jeśli masz wątpliwość czy warto się do nich zastosować albo okazały się nieskuteczne umów się na konsultację – porozmawiamy o nich!

Tekst powstał na bazie artykułu:

  • Zytko D., Grandhi S. A., Jones Q. (2016) The Coaches Said… What? Analysis of Online Dating Strategies Recommended by Dating Coaches. Proceedings of the 19th international conference on supporting group work, ACM, New York, NY, USA, 385-397.

Serce zdjęcie utworzone przez rawpixel.com – pl.freepik.com

Facebook Dating – opis funkcjonalności i recenzja

Ludzie randkowali przez Facebooka zanim pojawiła się do tego dedykowana platforma. Wydaje się, że stworzenie usługi, która jest powiązana z najbardziej znanym portalem społecznościowym, ale pozostającej wobec niego odrębną, jest genialnym rozwiązaniem. Mijają cztery miesiące od kiedy Facebook Dating zadebiutował w Polsce. Czas na recenzję!

Zasady działania Facebook Dating

Facebook Dating zasadza się na prostej i powszechnie stosowanej na rynku zasadzie. Tworzymy własny profil, a następnie przeglądamy profile innych osób i wyrażamy swoje zainteresowanie – tutaj poprzez kliknięcie serduszka lub jego brak albo komentując zdjęcie danej osoby. Jeśli mamy dopasowanie, tj. matcha możemy porozmawiać z wybraną osobą bądź po prostu kontynuować wymianę wiadomości po otrzymaniu komentarza. Możliwa jest też opcja wideo chatu, co w sytuacji pandemii może być korzystnym rozwiązaniem.

Sam proces założenia swojego konta jest niezwykle prosty i szybki. Wystarczy kilka kliknięć i właściwie nasz profil tworzy się sam na podstawie informacji i zdjęć umieszczonych na koncie FB. Taki profil można jednak rozbudować. Możliwe jest stworzenie krótkiego opisu, załączenie dodatkowych zdjęć, udzielenie odpowiedzi na dodatkowe pytania. Nasze konto może zostać także połączone z tym na Instagramie.  Standardowo mamy możliwość ustawienia filtrów dla osób, które będą pojawiać się wynikach wyszukiwania. Dostępne są następujące kryteria: lokalizacja, wiek, płeć, wzrost, posiadanie dzieci, preferowane wykształcenie i poglądy religijne. Wybrany wariant, np. w zakresie wieku, może stać się warunkiem koniecznym do spełnienia. Wówczas będą nam proponowane wyłącznie profile, które spełniają nasze oczekiwania.

Co ważne, ustawienia profilu i filtry wyszukiwania uwzględniają w swoich zakresach także osoby niebinarne oraz o różnych orientacjach seksualnych.

Funkcjonalności dostępne w usłudze w kontekście nawiązywania relacji

Facebook Dating łączy w sobie funkcjonalność typowej apki randkowej – pozwala poznawać zupełnie nowe osoby, ale także wykorzystuje starą jak świat opcję poznawania się poprzez znajomych. Po pierwsze przeglądając profile możemy zobaczyć, że z niektórymi osobami mamy wspólnych znajomych. Dla jednych to zaleta Randek na FB, bo nowopoznana osoba nie jest już zupełnie anonimowa. Z kolei dla tych użytkowników, którzy nie czują się komfortowo z myślą, że ktoś ze znajomych albo rodziny mógłby zobaczyć, że szukają znajomości w sieci, to istotna wada. Dla tej grupy wprowadzono jednak opcję, aby ich profil nie pokazywał się znajomym oraz osobom, które po prostu zablokują. Co ciekawe, to rozwiązanie budzi jednak wątpliwości ze względu na łatwość ukrycia tego, że się randkuje przez osoby, będące już w związkach.

Po drugie ciekawą opcją jest Secret Crush czyli Lista sympatii. Mamy możliwość wskazania, który znajomy szczególnie nam się podoba. Co ważne, ta osoba się o tym nie dowie, o ile sama nie będzie nami zainteresowana. To bezpieczne rozwiązanie szczególnie kiedy ktoś nie odwzajemnia naszych sympatii.

Po trzecie jesteśmy zachęcani do tego, aby zbliżyć się do interesujących znajomych, którzy udzielają się na tych samych grupach i uczestniczą w tych samych wydarzeniach itp. Zakłada się, że takie osoby mogą mieć podobne zainteresowania do naszych. To nie tylko ułatwia nawiązanie pierwszej rozmowy, ale też stanowi bazę dla rozwoju głębszej relacji. Pewne wątpliwości budzi jednak możliwość bycia wystalkowanym przy okazji jakiego eventu przez kogoś, kogo zaloty odrzucimy.  

Cechy wyróżniające Randki na Facebooku

Ciekawą opcją dostępną w ustawieniach usługi jest „Ogranicz kontakt”. Możemy wstrzymać możliwość dopasowania do nowych osób, ale jednocześnie nadal odpowiadać na wiadomości tych użytkowników, z którzy nas polubili lub z którymi mamy dopasowanie. Biorąc pod uwagę, że wielość opcji wyboru ma znaczenie i bywa przytłaczająca, o czym piszę w tym tekście, to ograniczenie się do utrzymywania kontaktu tylko z kilkoma osobami może być korzystną strategią. Inna sprawa, że ciągle otrzymywanie powiadomień na Facebooku może być po prostu irytujące. Na szczęście można je wyłączyć.

„Druga szansa” to kolejna funkcjonalność dostępna w Facebook Dating. Polega ona na tym, że możemy wrócić do przeglądania tych profili, które już odrzuciliśmy. Myślę, że nie byłam jedyną osobą, której zdarzyło się ocenić czyjś profil na Tinderze za szybko i nie móc już do niego wrócić. Tutaj to niebezpieczeństwo nam nie grozi. Co jednak nie zmienia faktu, że z czasem nasze strategie przeglądania profili stają się coraz bardziej oszczędne.

„Lista Sympatii” – to rozwiązanie opisałam powyżej, podobnie jak „Lista blokowanych osób”.

Facebook Dating – podsumowanie

Planowałam wylistować zalety i wady usługi. Jednak okazało się, że niektórych podpunktów nie da się jednoznacznie przyporządkować tylko do jednej kategorii. Na różne kwestie możemy patrzeć przez pryzmat bezpieczeństwa, wygody, dostępu do użytkowników, a nawet moralności. W efekcie inaczej je oceniać.

Zalety Facebook Dating

  • Usługa pozostaje w całości bezpłatna jest jej ewidentnym plusem.
  • Chcąc skorzystać z Facebook Dating nie trzeba instalować dodatkowej apki, ponieważ funkcja randkowania jest dostępna dla wszystkich użytkowników Facebooka.
  • Pozostawienie użytkownikowi możliwości wyboru czy chce ukryć fakt korzystania z randek przed swoimi znajomymi i innymi osobami, czy jednak otwarcie ogłosi fakt dołączenia do Facebook Dating.
  • Brak jasnych podziałów ze względu na płeć i orientację seksualną.

Wątpliwości co do jednoznacznej oceny następujących cech i opcji usługi

  • Możliwość wysyłania wyłącznie wiadomości tekstowych. Z jednej strony pozwala uniknąć otrzymywania niechcianych zdjęć, ale bywa też oceniane jako ograniczenie Randek na FB.
  • Integracja z kontem na Instagramie jako dodatkowa opcja prezentacji siebie.
  • Szybkość i łatwość stworzenia profilu. Jest to wygodne, a samo pozostawienie pewnych pól pustych bywa kuszące, bo mimo wszystko trudno nam pisać o sobie. Jednak puste pola mogą niewiele mówić o nas samych innym użytkownikom. Dobrze przygotowany profil nie tylko nas prezentuje, ale też stanowi użyteczne narzędzie do selekcji kandydatów. W tekście opis siebie mówi więcej niż myślisz wyjaśniłam, dlaczego uzupełnianie informacji na profilu randkowym ma sens i jak dzięki temu zaoszczędzić czas na nierozpoczynaniu nietrafionych relacji.
  • Możliwość dołączenia do Facebook Dating niezależnie od statusu ustawionego na głównym koncie FB. Z jednej strony, dlaczego Facebook miałby ingerować w tę kwestię i ograniczać dostęp osobom w związku skoro usługa randek pozostaje odrębna wobec głównego konta. Z drugiej strony użytkownicy chcieliby uniknąć nawiązywania relacji, z kimś kto szuka możliwości zdrady. O tym, jak korzystanie z portali i aplikacji randkowych rzutuje na motywację do zdrady napisałam w tym tekście.

Wady usługi

  • Dostępność usługi wyłącznie w wersji mobilnej.
  • Ograniczona dostępność użytkowników pod względem ilości. Testując usługę dość szybko otrzymałam informację braku profili do wyświetlenia. Być może Facebook Dating zyska na popularności, ponieważ z racji połączenia z Facebookiem, potencjalna baza użytkowników jest naprawdę duża.
  • Otrzymywanie wiadomości od osób, którymi nie jesteśmy zainteresowani. Może to potęgować problem braku odpowiedzi na wiadomości wysłane przez mężczyzn i poczucia przytłoczenia u kobiet. Pisałam o tym we wpisie o tym, jak zacząć rozmowę na Tinderze.
  • Możliwość identyfikacji użytkowników, a także niebezpieczeństwo śledzenie aktywności danej osoby na grupach, nagabywania na Facebooku, a także ich wystalkowania w realnym życiu.

Jestem bardzo ciekawa jak rozwinie się sytuacja na rynku randek online i czy Facebook Dating stanie się realną konkurencją dla Tindera. Dajcie znać, jakie są Wasze doświadczenia z korzystania z usługi. Co myślicie na temat samej platformy? Listę plusów i minusów Randek na FB chętnie uzupełnię o Wasze pomysły.

Zdjęcie autorstwa Alex Haney dostępnee na Unsplash

4 błędy w randkowaniu online

Samo poznawanie nowych osób bywa ekscytujące, a już szczególnie gdy inni ludzie odwzajemniają nasze zainteresowanie nimi. Początek korzystania z aplikacji randkowej bywa ekscytujący i pełny entuzjazmu. Otrzymanie nowego dopasowania, wiadomości a nawet powiadomienia o liczbie osób, które weszły na nasz profil to miły sygnał bycia pożądanym. Tymczasem te przyjemne doświadczenia nie przynoszą oczekiwanych rezultatów, a jedynie przeplatają momenty odczuwanej frustracji, niepewności i stresu. W tekście wyjaśniam, z jakiego powodu użytkownicy popełniają błędy w randkowaniu i jak system randek online dawkuje nam pozytywne doświadczenia, abyśmy nadal z niego korzystali.

Kto zawodzi? Błędy w randkowaniu to wina użytkownika czy systemu?

Warunki, w jakich randkujmy online, nie są bez wpływu na to, jakie doświadczenia nabywamy i jakie budzą one emocje. W świecie rzeczywistym, spędzając czas w klubie czy pubie mamy okazję obserwować rezultaty działań osób, które próbują kogoś poderwać. Tymczasem w sieci nie mamy żadnego punktu odniesienia dla osiąganych przez siebie wyników. Kiedy nabywane doświadczenia w randkowaniu okazują się nieprzyjemne, dochodzą kolejne rozczarowania to raczej uznajemy to za własną winę. Wówczas z różnym skutkiem próbujemy zmienić swoją strategię działań. Niepokój i poczucie porażki potęguje też przeświadczenie o łatwości znalezienia partnera za sprawą dużej dostępności kandydatów i propozycji dopasowań.

System działania randek online generuje błędy w randkowaniu

Za nasze porażki i ciemne strony randkowania online w dużej mierze odpowiada jednak sam system działania randek online. Został on tak zaprojektowany, że użytkownik tworzy własny profil, przegląda profile innych osób, wysyła prywatne wiadomości. Niby nic nadzwyczajnego, ale niesie to za sobą określone konsekwencje dla naszego funkcjonowania w tym systemie. W efekcie popełniamy błędy w randkowaniu online, przez które staje się ono źródłem rozczarowania i niepewności. Musimy poradzić sobie z wielością dostępnych opcji wyboru kandydatów, przez co oceniamy ich jak towary sklepowe. Mamy problem z autoprezentacją na własnym profilu. Ponadto, błędnie zakładamy, że inni ludzie mają takie same intencje korzystania z serwisów randkowych. Także pisanie prywatnych wiadomości do zupełnie obcych ludzi, próbując ich sobą zainteresować i doprowadzić do randki w świecie offline, to nie lada wyzwanie.

1. Błędne strategie oceny kandydatów

Randkowanie online porównywane jest często do wizyty w supermarkecie. Tak jak przyglądamy się towarom sklepowym, porównujmy ich parametry, szukamy najlepszych okazji, tak samo zachowujemy się w stosunku do osób poznanych w sieci. Próbując poradzić sobie z wyborem, stosujemy różne strategie, które niekoniecznie nam służą. Potrafimy porównywać ludzi pod względem określonych kryteriów, np. ich atrakcyjności, co nie znaczy, że wybrana przez nas osoba będzie nam pasowała jako partner. Więcej pisałam o tym w tekście, dotyczącym przeglądania i selekcji profili na portalu i aplikacji randkowej. Co więcej, takie przedmiotowe traktowanie użytkowników osłabia nasze zaangażowanie w potencjalną znajomość (o tym, dlaczego pisałam tutaj). 

2. Wybierz mnie!” czyli autoprezentacja na profilu randkowym

Drobnych przekłamań, ale i całkowitego rozminięcia się z prawdą pomiędzy tym, co zostało przedstawione na profilu, a tym jak prezentowała się osoba w rzeczywistości doświadczył chyba każdy randkujący w sieci. Prezentacja siebie jest o tyle trudna, że chcemy być wiarygodni, ale też dobrze wypaść. Jedną ze stosowanych strategii jest przedstawianie idealnej, a nie realnej wersji siebie. Często jest ona szczuplejsza, bardziej aktywna i bardziej interesująca niż ta obecna. Jest to rodzaj obietnicy, że tacy będziemy („nie jestem jeszcze prawnikiem, ale przecież studiuję prawo) albo byliśmy („to zdjęcie jest sprzed roku, ale przecież mogę wrócić do swojej poprzedniej wagi”).

3. Błędne przypisywanie innym własnych intencji

Mało kto otwarcie pisze o swoich oczekiwaniach na profilu, obawiając się, że wpłynie to negatywnie na ich realizację („wyjdę na desperatkę/nimfomankę/zarozumiałą laskę”). Tymczasem to właśnie z tego powodu nasze randkowanie może okazać się serią rozczarowań dla nas samych albo osób, z którymi nawiążemy znajomość. Ludzie zakładają konto randkowe z różnych powodów (więcej tutaj) Problem pojawia się, gdy przypisujmy im własne intencje, a jak się okazuje, mamy do tego tendencje.

4. Problematyczne rozpoczynanie i prowadzenie rozmowy

Z niskim odsetkiem uzyskiwanych odpowiedzi najczęściej mierzą się mężczyźni. Bywa to frustrujące doświadczenie, zwłaszcza gdy zmiana strategii rozpoczynania rozmowy nie przynosi żadnej poprawy. Niestety często jest to zmiana w kierunku zubożenia treści wiadomości („hej, co tam?) albo przyjęcia postawy ofensywnej, aby poradzić sobie z potencjalnym odrzuceniem (np. żartując z wyglądu kobiety). W efekcie trudno wyjść z takiego błędnego koła. Panie unikają dalszej interakcji z ofensywnym, często po prostu sfrustrowanym pisaniem wiadomości, mężczyzną, dodatkowo zaczynając wątpić w wartość swoją własną i potencjalnych kandydatów. Tymczasem adresat nie ma szansy na to, aby nauczyć się, w jaki sposób poprowadzić rozmowę. Nie tylko inicjowanie rozmowy może być emocjonalnie obciążające, ale również jej prowadzenie. Dostosowanie tempa rozwoju znajomości do oczekiwań partnerów to kolejne wyzwanie powodujące niepewność. Zbyt wcześnie lub zbyt późno podjęte działania służące przeniesieniu znajomości do tzw. reala mogą zostać bardzo różnie zinterpretowane przez drugą osobę i przyczynić się do zakończenia relacji.

Metoda kija i marchewki

Skoro korzystanie z portalu i aplikacji randkowej nie przybliża nas do realizacji naszych zamierzeń. W dodatku bywa źródłem nieprzyjemnych doświadczeń. Jak to się dzieje, że tak wiele osób kontynuuje swoje poszukiwania w sieci? Zamiast zrezygnować, to nadal spędzamy na telefonie każdą wolną chwilę oglądając dziesiątki profili. Bywa, że mamy za sobą kilka nieudanych randek, a i tak trudno jest się nam powstrzymać przed sprawdzeniem, kto dał nam serduszko. Dzieje się tak ponieważ system co jakiś czas wynagradza nam naszą obecność. Powiadomienia o tym, ile mamy nieprzeczytanych wiadomości, ile osób obejrzało nasz profil, że otrzymaliśmy matcha nie pojawiają się bez powodu – to metoda kija i marchewka w czystej postaci. To one podtrzymują naszą wiarę, że może następnym razem uda się poznać odpowiednią osobę pomimo dotychczasowych średnich albo słabych randek. Pomyślcie, czy swipowanie, nie przypomina trochę gry w kasynie?

Dajcie znać, jakie są Wasz doświadczenia. Czy mieliście chwile zwątpienia co do sensu korzystania z Tindera? Co wówczas Was przekonało, żeby jednak jeszcze nie usuwać aplikacji?

Tekst powstał na podstawie:

  • Zytko D., Grandhi S., Jones Q (2018) The (Un)Enjoyable User Experience of Online Dating Systems: From Usability to Enjoyment, W: Blythe M., Monk A. (Red.) Funology 2. From Usability to Enjoyment, Springer.

Nieudane randki? Jak ograniczyć ich liczbę?

Evan Marc Katz, doradca relacji damsko-męskich, sam miał na swoim koncie nieudane randki. Mężczyzna uważa, że ich duża liczba wynikała z jego braku nieumiejętności randkowania online. Tak jak korzystanie z siłowni nie jest równoznaczne z utratą kilogramów, tak samo korzystanie z aplikacji randkowej nie oznacza, że znajdziemy partnera. Nieumiejętność wykorzystania narzędzia nie oznacza, że samo narzędzie jest kiepskie. Sami jesteśmy odpowiedzialni za sposób, w jaki z niego korzystamy i jakie rezultaty otrzymujemy. Wobec tego nie ma co narzekać, że użytkownicy nie odpowiadają na wiadomości albo chcą szybko sprawdzić w tzw. realu czy druga osoba jest warta zainteresowania.  

Nieudane randki? Jest na to sposób!

Podczas swojego wystąpienia na TEDxStJohns Evan Marc Katz zaprezentował zasadę 2/2/2. Odnosi się ona do procesu przechodzenia przez kolejne platformy (kanały) komunikacji, czyniąc relację coraz bardziej intymną. Po wymianie kilku wiadomości na portalu lub aplikacji randkowej warto przenieść ją do innego środowiska, w którym nie będą już obecni inni randkujący użytkownicy. Rozmowę można kontynuować e-mailowo lub przez Messengera. Ostatecznie, zanim pójdziemy z kimś na randkę warto z tą osobą umówić się na krótką rozmowę telefoniczną. W efekcie na spotkaniu w świecie offline nie pojawi się ktoś zupełnie nam obcy, ale znajomy, którego towarzystwo dotychczas sprawiało nam przyjemność. Podana ilość wiadomości, maili i rozmów jest jedynie przykładowa, najważniejsza jest sama istota zasady i dostosowani jej do specyfiki relacji. Co więcej, ten proces poznawania się online nie powinien trwać dłużej niż tydzień. Ta wskazówka jest spójna z tym, o czym pisałam przy okazji tekstu o tym, kiedy umówić się na randkę.

Randkowanie online nie różni się tak bardzo od tego offline

Taki rozwój znajomości, zgodnie z omawianą zasadą, ma swoje odzwierciedlenie w tradycyjnym randkowaniu. Od okazania sobie zainteresowania do umówienia się na randkę miało miejsce kilka etapów. Raczej rzadko zdarza się, żeby ktoś nas zaczepił w miejscu publicznym, czy nawet podczas zabawy w klubie i od razu oferował spotkanie. W realu nie usłyszymy komunikatu: „Masz ładną czerwoną sukienkę, lubię czerwony, umówmy się na jakiś wieczór”, ale w sieci już tak. Zazwyczaj potrzebujemy zdecydowanie więcej czasu na to, aby wyczuć wzajemne intencje, dokonać oceny, ale przede wszystkim poczuć się na tyle komfortowo ze sobą, żeby chcieć kontynuować znajomość. Tak jak w randkowaniu online, także offline przechodzimy przez różne etapy. Najpierw widzimy się i rozmawiamy ze sobą w obecności innych osób. Później, kiedy czujmy się swobodniej, dążymy do rozmowy na osobności. Kiedy znajomość jest obiecująca, wymieniamy się kontaktami, aby ostatecznie spotkać się w innych okolicznościach.

Odmienne oczekiwania kobiet i mężczyzn, co do rozwoju znajomości

Evan Marc Katz zwraca uwagę, że dla kobiet poczucie komfortu i bezpieczeństwa w relacji jest szczególnie istotne. Z kolei mężczyźni działają szybko. Po pierwsze panowie czują zagrożenie ze strony innych kandydatów i muszą rywalizować o względy kobiety, która i tak czuje się przytłoczona. Po drugie dążenie do natychmiastowego spotkania to wynik poprzednich doświadczeń związanych z inwestycją czasu w rozczarowującą znajomość. W efekcie trudno jest obu stronom zaspokoić własne potrzeby.

Pierwsza wiadomość to taki small talk na przyjęciu

Kobiety unikają panów wysyłających wiadomości typu „fajna jesteś, umówmy się”. Natomiast mężczyźni przeżywają frustrację, bo żadne z dotychczasowych działań nie przynoszą rezultatów. Zaczepki z reguły nie działają, długie wiadomości odstraszają, formalne przywitania nie robią dobrego wrażenia, a krótkie „hej, co tam?” nie zachęcają do rozmowy. Jak wobec tego rozpocząć dobrą konwersację?

  • Bądź ciekawy/a dla innych, ale też zainteresowany/a drugiej osoby.
  • Napisz krótki akapit, a nie linijkę tekstu.
  • Odnieś się do profilu osoby, do której piszesz.
  • Zachowuj luźny i swobodny ton wypowiedzi.

Więcej o tym, co i w jaki sposób pisać w pierwszej wiadomości pisałam we wcześniejszym tekście. Myślę, że warto przeczytać, bo powołuje się tam na ciekawe wyniki badań naukowych.

Spotykaj się z ludźmi, z którymi wiesz, że miło spędzisz czas

Zastosowanie się do opisanej zasady może być korzystnym rozwiązaniem. Zgadzam się z założeniem autora, że przenoszenie komunikacji na kolejne platformy czyni tę znajomość nie bardziej intymną. Co jednak ważne, pozwala też pozwala zebrać wiele informacji o człowieku. Nawet umówienie się na krótką rozmowę telefoniczną albo na wideorozmowę daje nam możliwość usłyszenia czyjegoś głosu i sprawdzenia czy dogadujmy się tak samo dobrze jak podczas wymiany wiadomości. W ten sposób możemy znacząco ograniczyć liczbę nieudanych randek. Ktoś mógłby jednak powiedzieć, że dużo mniej czasu i wysiłków zainwestowałby umawiając się na randkę już poprzez portal randkowy. Szybkie spotkanie, weryfikacja i brak konieczności dawania komuś swojego kontaktu na Facebooku albo numeru telefonu, zapewniłoby oszczędność czasu i gwarancję skutecznego zniknięcia w razie niepowodzenia. Jednak czy rzeczywiście warto doświadczać wielu kiepskich randek? Czy nie lepiej być bardziej selektywnym i po prostu spotykać się już z ludźmi, z którymi wiemy, że miło spędzimy czas.

Zapraszam do obejrzenia omawianego we wpisie wystąpienia albo przeczytania transkrypcji wywiadu, dostępnej pod tym linkiem i skomentowania wpisu 😉

Bumble – aplikacja randkowa wzmacniająca siłę kobiet i promująca szacunek

Jakie są najczęstsze zarzuty wobec randkowania online? Można wymienić ich co najmniej kilka. Uprzedmiotowienie ludzi i traktowanie ich jako „opcji”, flirtowanie bez intencji pójścia na randkę, a tym bardziej angażowania się w relacje, promowanie przygodnego seksu, powierzchowność i próżność użytkowników, koncentracja wyłącznie na wyglądzie fizycznym, niski odsetek uzyskiwanych odpowiedzi na wiadomość inicjującą. Część osób zniechęca się poszukiwania partnera w sieci wiedząc, że często będą potraktowani bez szacunku, wyłącznie jako obiekty seksualne. Czy istnieje jakaś alternatywa dla tego typu miejsc?

Czym jest Bumble?

Obiecująca, przynajmniej pod względem założeń, leżących u podłoża funkcjonowania, jest aplikacja Bumble. Przywołuje na myśl skojarzenie z ulem, miodem, królową pszczół, przypominając o istotnej roli, jaką kobiety mogą odgrywać w łączeniu się w pary. Filozofia aplikacji nawiązuje do egalitaryzmu i szacunku, wzmacnia siłę kobiet i co ciekawe, nie nawiązuje wyłącznie do randkowania. Aplikacja nastawiona jest na budowanie różnorodnych kontaktów, także przyjacielskich i biznesowych. Jeśli chodzi o sam mechanizm dobierania par jest taki sam jak w Tinderze. W zależności od naszego zainteresowania przesuwa się palcem w lewo albo prawo. Następnie ma się 24 godziny na wysłanie wiadomości i tyle samo czasu na udzielenie odpowiedzi.

Równość kobiet i mężczyzn

Wiele kobiet narzeka, że ledwo co rozpoczęta znajomość jest przez mężczyzn seksualizowana i wręcz wymaga się od nich tego, aby zgadzały się na niezobowiązującą randkę. Pojawia się bowiem oczekiwanie, że skoro jesteś użytkownikiem aplikacji, która promuje seksualne przygody, to znaczy, że nie masz nic przeciwko jednorazowym spotkaniom. Tymczasem Bumble zeruje te oczekiwania. Co więcej, kobiety mogą przejąć większą kontrolę nad randkowaniem. Zdaniem Whitney Wolfe Herd, założycielki Bumble, jakikolwiek postęp poczyniony przez kobiety w dziedzinie zawodowej zdawał się cofać w relacjach damsko-męskich. Z tego powodu panie są zachęcane do wykonania pierwszego ruchu, zamiast czekać aż zostaną wybrane przez mężczyznę. Przy okazji otrzymują też mniej wiadomości typu „Cześć, co słychać?”. Przy okazji przypominam, że kilka wskazówek, co pisać i czego unikać w pierwszej wiadomości umieściłam w tym tekście.

Zmiana przestarzałych zasad na nowe

Na nic zda się kolekcjonowanie „matchy”, ponieważ jeśli nie zostanie nawiązany kontakt, to znikają one po 24 godzinach. Tylko raz na dobę można przedłużyć czas na nawiązanie wiadomości do 48 godzin. Ograniczenie czasu na wysłanie wiadomości wydaje się ciekawym rozwiązaniem, ponieważ minimalizuje niepewność użytkowników co do tego, kiedy powinno się odpowiedzieć – w domyśle okazać zainteresowanie. Jeśli kobieta napisze tego samego dnia, w którym sparowała się z innym użytkownikiem, to jej zachowanie będzie ocenione jako typowe. Co ciekawe, w pierwszej wersji aplikacji, mężczyzna miał nieograniczony czas na udzielenie odpowiedzi. Ta nierównowaga została jednak szybko wyeliminowana.

Życzliwość jest seksi

Założycielka Bumble nazywana jest przez niektórych feministką, ponieważ wzmacnia pozycję kobiet. Jednak tak naprawdę żadna z płci nie ma dominować, ale wzajemni okazywać sobie szacunek.  Aplikacja ma bazować na założeniu, że ludzie muszą zostać pociągnięci do odpowiedzialności za swoje słowa i uczynki. Jeśli jakaś osoba zachowuje się nieodpowiednio należy ją zgłosić. W związku z tym, aktywni i świadomi zasad użytkownicy, dbający o bezpieczeństwo i dobre samopoczucie innych są nagradzani statusem VIP. Co więcej, nie akceptuje się np. zdjęć nagich torsów czy selfie tylko w bikini. Weryfikacja zdjęć ma też zapobiegać oszustwom i podszywaniu się pod inne osoby.

Czy aplikacja sprawdzi się polskim rynku matrymonialnym?

Aplikacja jest dostępna w 150 krajach, także w Polsce. Na chwilę obecną, w Google Play Bumble pobrano prawie 120 tysięcy razy, z kolei Tinder ponad 3 miliony. Polski Internet raczej milczy na temat aplikacji, w sieci można znaleźć tylko kilka zapowiedzi wprowadzenia Bumble na rynek. Miało to też odzwierciedlenie w małej ilości osób dostępnych w aplikacji. Zupełnie inaczej sytuacja prezentuje się w innych państwach, dużą popularność aplikacja zyskała np. w Indiach. Firma ma swoją siedzibę w Los Angeles, Nowym Yorku, Niemczech i Australii. Co ciekawe, 85% pracowników stanowią kobiety, co w świecie technologii może być ewenementem. 

Macie jakieś doświadczenia z tą aplikacją? Jeśli tak, to koniecznie podzielcie się, co o niej myślicie? Czy jest szansa, żeby Bumble przyjęło się w Polsce?

Tekst powstał na podstawie artykułu:

Jak zacząć rozmowę na Tinderze?

Porad o tym, jak zacząć rozmowę na Tinderze czy portalu randkowym jest całe mnóstwo. Dlaczego użytkownicy szukają pomocy w tym zakresie? Pewnie dlatego, że wiele inicjujących kontakt wiadomości pozostaje bez odpowiedzi, a nawet jeśli uda się podjąć rozmowę, to nie prowadzi ona do oczekiwanych rezultatów. O stosunku czasu wyszukiwania do czasu interakcji (tj. 7:1) już kiedyś pisałam w innym poście.

Czy zdarzyło Ci się kiedyś, że ktoś zignorował Twoją wiadomość a dobrze zapowiadająca się znajomość nie miała nawet szansy się rozwinąć?

Pewnie tak, dlatego niniejszy tekst dostarcza kilku praktycznych wskazówek, jak zacząć rozmowę na Tinderze.

Brak odpowiedzi bywa powszechny

O ile ignorowanie ludzi w świecie offline jest uznawane za niegrzeczne, lepiej uprzejmie odmówić np. pójścia na kawę nowo poznanemu mężczyźnie, o tyle na portalu randkowym jest to powszechna strategia. W istocie całkowity odsetek odpowiedzi wydaje się dość niski. W jednym z badań wykazano, że mężczyźni odpowiedzieli na 26% otrzymanych wiadomości, a kobiety tylko na 16%.

Pierwsza wiadomość – kiedy na nią odpowiedzieć?

Obliczono również medianę czasu odpowiedzi na pierwszą odpowiedź. W przypadku kobiet wynosiła ona około 19 godzin, a w przypadku mężczyzn 16 (A. T. Fiore i in. 2010). Dużo większą dynamikę można zauważyć przy w wymianie wiadomości na Tinderze.

Od momentu zdobycia „matcha” 63% mężczyznom wystarczy 5 minut, aby napisać do sparowanej partnerki. Kobiety zdecydowanie czekają na wiadomości i tylko 18% z nich napisze w tak krótkim czasie, najczęściej czekając do 38 minut (G. Tyson, V. Perta, H. Haddadi, M. Seto, 2016). Niemniej, im szybsza odpowiedź, tym bardziej prawdopodobne, że komunikacja będzie kontynuowana (E. J. Finkel i in. 2012).

Rady w stylu: „odczekaj kilka godzin zanim odpiszesz, żeby myślał, że jesteś niedostępna lub bardzo zajęta” wydają się więc nietrafione.

Podjęcie decyzji o odpisaniu na wiadomość – wyniki badań

Wyniki uzyskane w ramach badania autorstwa V. Schoendienst i L. Dang-Xuan (2011) potwierdzają, że decyzja o podjęciu rozmowy zależy od wrażenia, jakie wywarły na nas zdjęcia nadawcy oraz otrzymana wiadomość.

Wspomniani badacze przeanalizowali zbiór aż 167 276 tekstów, chcąc pokazać, jak poszczególne kategorie słów, używanych podczas konwersacji mogą podnieść lub zmniejszyć szansę na uzyskanie odpowiedzi. Zauważono przy tym, że występują różnice między płciami.

Najlepiej być atrakcyjną kobietą, która pierwsza napisze do mężczyzny

Jeśli chodzi o atrakcyjność fizyczną nadawcy, jest oczywiste, że rzutuje ona na naszą decyzję o podjęciu lub zignorowaniu próby konwersacji. Im bardziej atrakcyjny jest wysyłający wiadomości, tym bardziej prawdopodobne, że on lub ona otrzyma odpowiedź. Jednak w odniesieniu do fizycznej atrakcyjności strony inicjującej znajomość znaleziono zaskakującą różnicę.

Zgodnie z przewidywaniami, mężczyźni stawiają większy nacisk na atrakcyjność fizyczną, ale to kobiety, mają szanse na zdobycie najbardziej atrakcyjnych partnerów.

Paniom opłaca się pisać jako pierwszym! Dzieje się tak być może dlatego, że mężczyźni otrzymują mniej wiadomości, ponieważ kobiety mogą nawet nie odważyć się z nimi skontaktować.

Warto skupić się na adresacie zamiast na samym sobie

Zauważono, że zarówno kobiety, jak i mężczyźni nie otrzymają raczej odpowiedzi na swoją wiadomość, jeśli używali odniesień do swojej osoby. Takie zachowanie może odstraszać z dwóch powodów:

  1. Kojarzy się z cechami osobowości, które zniechęcają do dalszego angażowania się w znajomość.
  2. Użytkownicy portali randkowych są wyczuleni na potencjalnie fałszywe opisy i nadmierną autoprezentację. 

Jak zacząć rozmowę na Tinderze, aby była kontynuowana?

Obdarzając uwagą adresata wiadomości i zwracać się bezpośrednio do niego, szczególnie jeśli jest to kobieta.

Co więcej, niezależnie od płci korzystnym jest wykorzystanie emoji jako narzędzia do ekspresji emocjonalnej i dopasowanie stylu wymiany emoji do rozmówcy. Dlaczego jest to ważne, wyjaśniłam w tekście o użyciu emoji na Tinderze.

Oczekiwana długość wiadomości jest inna dla kobiet i mężczyzn

Okazuje się, że panie reagują pozytywnie na dłuższe wiadomości, podczas gdy mężczyźni oczekują raczej krótszych komunikatów.

Typowa wiadomość wysłała przez mężczyznę zawierała 12 znaków, a 25% badanych panów potrafiła zainicjować kontakt przy użyciu mniej niż 6 znaków. To pewnie często pojawiające się „cześć”, „hej” i „witaj”. Z kolei typowy komunikat wysłany przez kobietę to już 122 znaki (G. Tyson, V. Perta, H. Haddadi, M. Seto, 2016).

Jak zacząć rozmowę na Tinderze? Ważna jest treść wiadomości

Co ciekawe, przedstawiciele obu płci okazali się wrażliwi na słowa, które nawiązują do różnych procesów społecznych, tj. pozytywnie reagowali na takie słowa jak np. „pomocny” czy „relacja”. Stwierdzono, że są one kojarzone ze wsparciem społecznym, którego potencjalnie można byłoby oczekiwać od partnera w przyszłości. Z kolei im więcej słów odnoszących się do czasu wolnego, tym mniejsze szanse na uzyskanie odpowiedzi. Rozrywkowość miała być powiązana z domniemanym brakiem umiejętności opiekuńczych.

Trochę flirtu nie zaszkodzi, a inicjującej znajomość kobiecie, może nawet pomóc

Zgodnie z wcześniejszymi odkryciami z literatury, na które powoływali się autorzy artykułu, (np. M. Abrahams 1994; B. Frisby i in. 2010), mężczyźni częściej reagują na wiadomości zawierające słowa odnoszące się do seksualności. To sugeruje, że kobiecy flirt jest przez panów mile widziany. Tymczasem mężczyźni nie zwiększają, ale też nie zmniejszają swojej szansy na uzyskanie odpowiedzi, gdy nawiązują do aktywności seksualnej. Jednak dużo bardziej skuteczne byłoby wyrażanie stanu emocjonalnego w pierwszych wiadomościach, szczególnie odnosząc się do pozytywnych emocji.

Wiadomości typu „kopiuj-wklej”

Praktyka wysyłania masowych treści nie jest pewnie dla nikogo zaskoczeniem. Jeśli jednak wyjdzie na jaw, to mało który adresat wiadomości będzie miał ochotę kontynuować rozmowę.

Częściowa personalizacja wiadomości jest bardziej prawdopodobna, gdy użytkownik nastawia się na nawiązanie długotrwałej relacji uczuciowej.

Z jednej strony faktyczny wskaźnik uzyskiwanych odpowiedzi jest niski, co bywa frustrujące. Wiedząc, że większość osób i tak nam nie odpisze, sceptycznie podchodzimy do pisania osobno każdej wiadomości. Takie rozwiązanie nie przynosi jednak oczekiwanych rezultatów.

Już lepiej kiedy tylko część wiadomości jest uniwersalna, ale reszta ma coś wspólnego z osobą, do której piszemy (np. odwołujemy się do czegoś, co zostało umieszczone na jej profilu).

Uniwersalna rada – zadaj pytanie w wiadomości inicjującej

Zadawanie pytań – a w szczególności zadawanie kolejnych pytań – zwiększa pozytywne wrażenia ludzi i nasze szanse na to, że zostaniemy polubieni. Przegląd wyników badań na ten temat można znaleźć w tym artykule.

Jeśli więc w naszej wiadomości bezpośrednio zwrócimy się do odbiorcy i zastosujemy się do kilku wskazówek, to jest szansa, że częściej uda nam się nawiązać rozmowę z atrakcyjną osobą.

Co ciekawe, gdyby ktoś nie miał pomysłu od czego zacząć rozmowę i o co zapytać, to znowu w sieci istnieje całe mnóstwo porad na ten temat, np. tutaj mamy propozycję 290 pytań, które można zadać na Tinderze 😉

O tym, w jaki sposób prowadzić rozmowę, ale też na podstawie jakich aspektów rozmowy ocenić szansę rozwoju nawiązanej znajomości na Tinderze napisałam osobny wpis, zapraszam do jego lektury i życzę powodzenia w inicjowaniu rozmów 😉

Wyniki badań przywoływane w artykule i jego treść powstała na podstawie:

  • Fiore, A. T., Taylor, L. S., Zhong, X., Mendelsohn, G. A., and Cheshire, C. (2010) Who’s right and who writes: People, profiles, contacts, and replies in online dating.
  • Tyson G., Perta V., Haddadi H., Seto M. (2016) A First Look at User Activity on Tinder. In 8th IEEE/ACM International Conference on Advances in Social Networks Analysis and Mining.
  • Finkel E. J., Eastwick P. W., Karney B. R., Reis H. T., Sprecher S. (2012) Online dating: A critical analysis from the perspective of psychological science, Psychological Science in the Public Internet, 3 (1).
  • Schöndienst, V., and Dang-Xuan, L. (2011) The role of linguistic properties in online dating communication—A large-scale study of contact initiation messages. Proceedings of the 15th Pacific Asia Conference on Information Systems, Paper 166, Brisbane, Australia.

Źródło zdjęcia: Photo by Miguel Á. Padriñán from Pexels

Dlaczego spotykamy dziwne osoby na Tinderze?

Nieudaną randkę zaliczył chyba każdy użytkownik portalu i aplikacji randkowej. Ja również nie byłam pod tym względem wyjątkiem. Zdarzało mi się umówić z kimś, kto, jak się okazywało podczas randki, nie był dla mnie odpowiedni. Nie trafiłam jednak na żadnego „małżonka, porzuconego alkoholika i fana żołnierzy wyklętych”. Odwołuję się tutaj do zajawki wywiadu z autorką książki „50 twarzy Tindera”, opublikowanego w „Newsweeku”.

Ocena dotychczasowych randek

Nasze doświadczenia, bardziej lub mniej, różnią się od siebie. Kiedy rozejrzymy się wśród swoich znajomych znajdziemy zarówno takie osoby, które poznały swojego partnera w sieci i będą twierdziły, że na Tinderze można znaleźć „normalnych” ludzi, jak i te, które kiepsko trafiają i swoje przekonania o poznanych kandydatach będę uogólniać na całą grupę użytkowników.

Często bazujemy na własnych doświadczeniach i dlatego trudno jest nam zachować obiektywizm. Co więcej, jesteśmy bardziej skłonni brać pod uwagę negatywne informacje niż pozytywne przy konstruowaniu ogólnej oceny (tzw. efekt negatywności). Nawet jeśli, jak pisze Joanna Jędrusik (2019):

„wśród oceanu beznadziejnych randek zdarzają się fajne, a nawet wspaniałe”,

to i tak najbardziej będziemy pamiętać tę skrajnie nieudaną randkę.

Randkujący online w świetle badań naukowych

Według niektórych badaczy stereotypowy obraz użytkownika portalu randkowego, tj. osoby zdesperowanej, która nie radzi sobie w relacjach damsko-męskich, możemy traktować jako przestarzały.

Pomiędzy grupą użytkowników portali i osobami, które nimi nie są, społeczne, demograficzne i osobowościowe różnice są raczej niewielkie (W. Aretzi in. 2010, s. 13). Literatura oferuje sprzeczne dowody na temat tego, czy użytkownicy portali randkowych są bardziej lub mniej wyposażeni w umiejętności społeczne w porównaniu z innymi.

Osoby z deficytami będą szukały partnera w sieci?

W kwestii nawiązywania relacji w sieci badacze weryfikowali najczęściej dwie hipotezy. Z jednej strony zakładano, że ludzie doświadczający niepokoju w interakcjach społecznych, mający trudności w inicjowaniu oraz budowaniu relacji twarzą w twarz będą korzystać z Internetu, jako miejsca, w którym braki kompetencyjne ulegną kompensacji i będą mieli lepszą możliwość wyrażenia samych siebie (ang. The social compensation hypothesis).

Osoby z dużym niepokojem związanym z tradycyjnym randkowaniem i niskimi kompetencjami społecznymi dostrzegają korzyści z uczestnictwa na portalach randkowych, ale chcą poznawać innych ludzi w bezpośredniej interakcji. Natomiast osoby posiadające wysokie kompetencje społecznie wykazują mniejszy lęk, dostrzegają mniej korzyści i są mniej zainteresowane poszukiwaniem partnera w sieci (M. E. M. Poley, S. Luo 2012, s. 416–418).

Bycie online to sposób na rozwinięcie swojej, już i tak często, rozbudowanej sieci kontaktów

Z drugiej strony, zakładano, że osoby o niskim lęku społecznym i posiadające wysokie kompetencje społeczne będą wykorzystywały swoje umiejętności w sieci, jako alternatywne miejsce, w którym będą mogli poszerzyć grono swoich znajomych (ang. The rich-get-richer hypothesis).

P. M. Valkenburg i J. Peter (2007, s. 852) wskazują, że osoby nawiązujące relacje w Internecie charakteryzuje niski poziom niepokoju związanego z randkowaniem. Nie została też potwierdzona hipoteza o wykorzystywaniu sieci do rekompensaty deficytów społecznych jej użytkowników. Wręcz przeciwnie, osoby towarzyskie są bardziej skłonne do korzystania z internetowych serwisów randkowych, zwłaszcza jeśli mają wysoką samoocenę i zbudowanie związku jest dla nich ważne (W. Aretz i in. 2010, s. 13; M. Kim, K-N. Kwon, M. Lee 2009, s. 447–448).

Poznane osoby na Tinderze vs. offline

Osoby randkujące online i te, które preferują inicjowanie relacji twarzą w twarz, są bardziej podobne niż różne pod względem osobowości czy samooceny. Dlaczego więc spotykamy dziwne osoby na Tinderze?

Pewnie gdybyśmy umawiali się z zupełnie przypadkowymi osobami w tzw. realu, to też zaliczylibyśmy nieudaną randkę.

Na co dzień przebywamy co prawda z różnymi ludźmi, ale na swoich znajomych i potencjalnych partnerów wybieramy raczej osoby z tych samych kręgów społecznych. Mamy więc względnie podobny gust, styl życia, wykształcenie, wartości itp. Z kolei w sieci możemy spotkać osoby, które w innych warunkach szybko byśmy odrzucili.

Społeczność portali i aplikacji randkowych odzwierciedla przekrój naszego polskiego społeczeństwa, dlatego znajdziemy tam właściwie każdego. Autorka książki „50 twarzy Tindera” opisała swoje spotkania m.in. z rasistą, homofobem, antysemitą, fanem Breivika itp., chociaż próbowała jasno komunikować, jakie wartości są jej bliskie, licząc, że ich przeciwnicy ominą ją w swoich matrymonialnych wyborach. 

Bycie selektywnym minimalizuje liczbę rozczarowań

Podsumowując, czy rzeczywiście jest tak, że spotykamy dziwne osoby na Tinderze? Raczej skłaniałabym się ku stwierdzeniu, że użytkownicy niczym nie różnią od tych, które potencjalnie możemy spotkać na ulicy. Oczywistym jest, że nie z każdą z tych osób chcielibyśmy się zaprzyjaźnić, a co dopiero związać.

Co można zrobić, aby spotkać jak najmniej dziwnych osób?

W skrócie: być selektywnym i nie umawiać się na randkę w ekspresowym tempie. Na temat tego, kiedy najlepiej spotkać się z osobą poznaną w sieci pisałam przy okazji tego tekstu. Przy takim dwuetapowym procesie podejmowania decyzji o pójściu na spotkanie, tj. przegląd profilu oraz rozmowa, w której mamy możliwość wybadać, z jaką osobą mamy do czynienia i czy w ogóle czujemy się w tej relacji komfortowo. W efekcie nie będziemy mieli wrażenia, że poznajemy tylko dziwne osoby na Tinderze.

Praktyczne wskazówki, jak zminimalizować szansę na nieudaną randkę

Jeśli chcesz zminimalizować szansę na to, że kolejna nawiązana znajomość okaże się niewypałem, to zajrzyj do moich dwóch innych tekstów na blogu, dotyczących przygotowania opisu na profil i wyboru zdjęcia. Zawarte tam wskazówki pozwolą na wstępną selekcję kandydatów poprzez zasygnalizowanie własnych oczekiwań. Z kolei więcej na temat tego, w jaki sposób zmniejszyć ilość nieudanych spotkań znajduje się w tym wpisie.

Zapraszam do polubienia fanpage’a Naukowo Uczuciowo na Facebooku, żeby być na bieżąco z najnowszymi tekstami!

Wyniki badań przywoływane w artykule i jego treść powstała na podstawie:
  • Aretz W., Demuth I., Schmidt K., Vierlein J. (2010). Partner search in the digital age. Psychological characteristics of Online-Dating-Service-Users and its contribution to the explanation of different patterns of utilization. Journal of Business and Media Psychology, 1.
  • Januszewska P. (2019) Twarze polskiego Tindera. Tam gdzie depresja miesza się z seksem. Wywiad z Joanną Jędrusik, autorką książki „50 twarzy Tindera. Newsweek, wydanie z dnia 21.04.2019
  • Jędrusik J. (2019) 50 Twarzy Tindera. Warszawa: Wydawnictwo Krytyki Politycznej, ss. 213.
  • Kim M., Kwon K-N., Lee M. (2009). Psychological Characteristics of Internet Dating Service Users: The Effect of Self-Esteem, Involvement, and Sociability on the Use of Internet Dating Services. CyberPsychology & Behavior, 12(4), 445-449.
  • Poley M.E.M, Luo S. (2012) Social compensation or rich-get-richer? The role of social competence in college studentrs’ use of the Internet to find a partner. Computers in Human Behavior, 28, 414-419.
  • Valkenburg P.M., Peter J. (2007). Who Visits Online Dating Sites? Exploring Some Characteristics of Online Daters. CyberPsychology & Behavior, 10(6), 849-852.

Randki osób w dojrzałym wieku

Trudności w znalezieniu partnera doświadcza wiele osób w różnym wieku. Jednak sytuacja na rynku matrymonialnym jest zupełnie inna dla poszczególnych grup wiekowych. Istotną kwestią jest zmniejszająca się wraz z wiekiem sieć kontaktów społecznych i osób, z którymi można nawiązać romantyczną relację.

Dlaczego z wiekiem coraz trudniej jest znaleźć partnera?

Trudno jest wychodzić i odwiedzać nowe miejsca tak często, jak to się robiło będąc 25-latkiem. Z czasem zawęża się również krąg znajomych, który są singlami na rzecz tych osób, które posiadają już swoje rodziny. Jeszcze inne osoby nie mają czasu na randki i jedyne kontakty, które nawiązują mają charakter biznesowy. Co więcej, zmniejsza się liczba potencjalnych partnerów. Chociaż część z ich wraca na rynek matrymonialny po zakończonych związkach, to i tak dostęp do nich może być ograniczony. Co ciekawe, w dojrzałym wieku na jednego mężczyznę na portalu randkowym przypadają trzy kobiety. W dodatku panowie i tak preferują młodsze partnerki, są bardziej tolerancyjni co do ewentualnych różnic w kwestii rasy, religii, dochodu i poglądów politycznych niż kobiety (T. Field, 2018, za: W.D. McIntosh, Jr L. Locker, K. Briley, R. Ryan, A. J. Scott, 2011).

Życie uczuciowe i seksualne osób w dojrzałym wieku

Motywy, jakimi kierują się osoby w dojrzałym wieku logując się na portal randkowy nie różnią się od tych, które deklarują młodsi użytkownicy. Motywy są te same, ale częstotliwość ich występowania może być inna. W jednym z badań (AARP, 2012) przeprowadzonych na osobach w wieku 50 i starszych powody randkowania online były następujące (w kolejności malejącej): a) nawiązanie poważnej relacji uczuciowej (48%), b) przyjaźń/towarzystwo (26%), c) dorywcze randki (14%), d) intymne/seksualne relacje (5%), e) inne (1%). I faktycznie, respondenci w wieku powyżej 55 roku życia rzadziej przyznawali się do kontaktów fizycznych na pierwszej randce w porównaniu do tzw. milenialsów (Senior Dating Survay). Niemniej, nie należy stereotypowo utrzymywać, że dojrzałość wiąże się z zaprzestaniem odczuwania potrzeb seksualnych.

Potwierdza to najnowszy artykuł w tygodniku Polityka (2019) Życie seksualne Polaków. Martyna Bunda pisze:

„Życie seksualne Polaków po sześćdziesiątce, i później, to bodaj najważniejsza zmiana, jaka dokonała się w ostatnich dziesięcioleciach. (…) Osławione romanse w sanatoriach może się i zdarzają, ale dziś nawet na Badoo można wyłowić kogoś, komu daleko do estetyki „staruszka”. Na Tinderze, kojarzonym z młodszym odbiorcą, bardzo dojrzałych Polaków jest kilkanaście tysięcy. Załapują się na przygodny seks, ale nie lubią takiego na chybcika, z często zmienianym partnerem. Jeśli już coś zaskoczy, ludzie w tej grupie wiekowej łatwiej angażują się w trwalsze związki.”

Zdrowie fizyczne, atrakcyjność i bliskie relacje jako promowane wartości 

I faktycznie, biorąc pod uwagę analizowane w jednym z badań profile na portalach randkowych, to zainteresowane fizyczną atrakcyjnością i seksualnością uwidacznia się u użytkowników w średnim i dojrzałym wieku. Osoby starsze koncentrują się także na relacjach z innymi, doceniając ich bliskość i dążąc do niej oraz zdrowiu fizycznym. Z kolei użytkownicy w średnim wieku podkreślają swoje osiągnięcia, nawiązują do swojej pracy zawodowej (E. M. Davis, K. L. Fingerman, 2015). Kwestia zachowania zdrowia pojawiała się nie bez powodu, ponieważ jego utrata wiąże się z realizowaniem funkcji opiekuńczej, której oczekiwali mężczyźni od swoich przyszłym partnerem, a kobiety wolałyby tego uniknąć (R. K. Wion, S. J. Loeb, 2015, za: S. McWilliams, A. E. Barrett, 2014).

Zmiany w sposobie randkowania 

Randkowanie online jest postrzegane jako łatwiejszy sposób na poznanie nowej osoby w porównaniu z próbą znalezienia partnera osobiście, szczególnie przez mężczyzn. Z kolei kobiety mogą powoli wejść w nową relację i lepiej poznać osobę, z którą spotkają się w twarzą w twarz. Dzięki temu, kobiety doświadczają większej kontroli nad procesem rozwijania się znajomości niż wtedy, gdy były młode i to mężczyźni ustalali warunki randkowania (R. K. Wion, S. J. Loeb, 2015, za: S. McWilliams, A. E. Barrett, 2014). Z reguły jednak osoby w dojrzałym wieku nie przejawiają chęci do utrzymywania relacji wyłącznie za pośrednictwem Internetu i dążą do kontaktu telefonicznego, a następie umawiają się na randkę. Innymi słowy, preferowany jest raczej kontakt bezpośredni (Senior Dating Survay).

Niebezpieczeństwo randek online – oszustwa matrymonialne

Zanim jednak do niej dojdzie, to weryfikowana jest autentyczność nowopoznanej osoby na różne sposoby (R. K. Wion, S. J. Loeb, 2015). Jak się okazuje, sceptycyzm i ostrożność bywa uzasadniona. Jednym z głównych czynników ryzyka randek online jest oszustwo matrymonialne. Zdarza się, że użytkownicy stają się ofiarami oszustów, którzy pozorują emocjonalne zaangażowanie, aby później wyłudzić pieniądze od zakochanego partnera. W jednym z badań, do bycia oszukanym przyznało się ok. 16% respondentów (Buchanan, Whitty, 2014). Ci sami autorzy (2012) podają, że łącznie około 230 000 brytyjskich obywateli padło ofiarą cyberoszustwa. Dla tych osób jest to podwójna strata – nie tylko materialna, ale także emocjonalna.  

Sytuacja polskiego singla w dojrzałym wieku

Jednym z najsilniejszych czynników prognostycznych zaangażowania się w randki online jest bycie użytkownikiem Internetu i znajomość obsługi komputera (J. M. Sautter, R. Tippett, S. P. Morgan 2010, s. 16–20). Bycie online nadal bardziej charakteryzuje osoby młode (CBOS, 2017), ale oferta portali skierowana jest nie tylko do osób w średnim wieku, ale także tych dojrzałych. Część z dostępnych serwisów jest ogólnodostępna, ale z wydzielonymi sekcjami dla poszczególnych grup. Dojrzały singiel ma też do wyboru kilka portali randkowych, które kierują swoją ofertę bezpośrednio do użytkowników w określonym wieku, np. po 50-tce. Nie dziwi więc, że starsi single, obeznani z technologią, korzystają z nowoczesnych sposób poszukiwania partnera. Co jednak ważne,  chociaż przyjmują oni nowe sposoby nawiązywania relacji i komunikowania się, to nie tracą z oczu tego, co wiedzą o życiu i związkach z własnego doświadczenia.

Dziękuję za wytrwałość i dotarcie do końca! 😉 Napracowałam się nad tym tekstem, ale bez Twojego udziału, to nic nie znaczy. Zostaw po sobie ślad, żebym wiedziała, że mam dla kogo dalej pisać 🙂 

Wyniki badań i dane z raportów: 

  • AARP. (2012). AARP online dating survey. [Dostępny online: http://www.aarp.org/content/dam/aarp/research/surveys_statistics/
    general/2012/AARP-Online-Dating-Survey-AARP.pdf
  • Buchanan T., Whitty M. T. (2014) The online dating romance scam: causes and consequences of victimhood. Psychology, Crime & Law, 20 (3). 261-283.
  • CBOS (2017) Korzystanie z Internetu, Komunikat z nr 49 [Dostępny online: https://www.cbos.pl/SPISKOM.POL/2017/K_049_17.PDF]
  • Senior Dating Survay (2018) [Dostępny online: https://www.medicareadvantage.com/senior-dating-survey]
  • Whitty M.T, Buchanan T. (2012) The online romance scam: a serious cybercrime. Cyberpsychology, Behavior, and Social Networking, 15(3), 181-183.

Artykuły przywoływane w tekście:

  • Bunda M. (2019) Życie seksualne Polaków, Polityka, wydanie z dnia: 09.04.2019. [Dostępny online: https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/…/1788642,1,zycie-seksualne-polakow.read]
  • Eden D. M., Fingerman K. L (2016) Digital Dating: Online Profile Content of Older and Younger Adults, The Journals of Gerontology, 71(6), 959-967.
  • Field Y. (2018) Online Dating Profiles and Problems in Older Adults: A Review, OBM Geriatrics, 2(3), cyt za: McIntosh W.D., Locker Jr. L, Briley K., Ryan R., Scott A.J. (2011) What do older adults seek in their potential romantic partners? Evidence from online personal ads. The International Journal of Aging and Human Development 72, 67-82.
  • Sautter J. M., Tippett R., Morgan S. P. (2010) The Social Demography of Internet Dating in the United States, Social Science Quarterly 91(2), 554-575.
  • Wion R. K., Loeb S. J. (2015) Older Adults Engaging in Online Dating What Gerontological Nurses Should Know, Journal of Gerontological nursing, 41(10), 25-35, cyt za: McWilliams, S., & Barrett, A.E. (2014). Online dating in middle and later life: Gendered expectations and experiences. Journal of Family Issues, 35, 411-436.

Czy Tinder służy tylko nawiązywaniu przelotnych znajomości?

Czy motywem, dla którego ludzie korzystają z Tindera jest głównie poszukiwanie partnerów seksualnych? Śledząc historię rozwoju samej aplikacji dowiadujemy się, że została ona stworzona, aby ułatwić studentom randkowanie. Przy okazji flirt został zamieniony w zabawę. Z czasem aplikacja zyskała na popularności, a sam Tinder zaczął być utożsamiany jako narzędzie do nawiązywania przelotnych znajomości seksualnych. Stało się tak za sprawą raportu opublikowanego w Vanity Fair, który głosił nastanie końca randkowania. Autorka Nancy Jo Sales (2015) opisała praktyki randkowania młodych dorosłych. Zauważyła, że przygodny seks jest dla nich czymś zupełnie powszechnym i dostępnym za sprawą Tindera. Czy faktycznie jest tak, że Tinder zabija zaangażowanie i promuje wyłącznie przygodny seks?

Badanie „The Modern Dating Myths”

Zdecydowanie od takich konotacji odcina się sam Tinder, próbując rozprawić się z panującymi mitami na temat użytkowników aplikacji. Zespół Tindera w 2017 roku przeprowadził badanie „The Modern Dating Myths”. Uzyskane rezultaty zostały opublikowane na specjalnie dedykowanej do tego stronie internetowej. Zgromadzono dane od ponad 9 tysięcy osób w wieku od 18 do 35/36 lat. To badanie pozwoliło na porównanie praktyk randkowania offline i online. 

Użytkownicy Tindera nie mają problemu z zaangażowaniem w relację

Jeden z mitów, który próbowano obalić, dotyczył przekonania, że ludzie randkujący online nie chcą angażować się w trwałe związki uczuciowe. Okazało się jednak, że do doświadczania trudności w utrzymaniu relacji częściej przyznawały się osoby, które nie były użytkownikami Tindera (30% respondentów), a nie jak oczekiwano, osoby nawiązujące znajomości przez aplikację (9%). Zapewnienie dostępu do dużej liczby potencjalnych kandydatów jest główną zaletą aplikacji i portali randkowych. Użytkownicy Tindera rzadko jednak raportowali, aby z tego powodu utrzymanie długotrwałej relacji było trudne (9%), w przeciwieństwie do użytkowników serwisów randkowych (44%). Wielość i różnorodność możliwych opcji randkowania była również pociągająca dla osób nieposzukujących partnera w sieci (42%). W efekcie to osoby randkujące offline rzadziej angażowały się w więcej niż jedną angażującą relację w okresie dorosłości (49%) w porównaniu z osobami, które nawiązywały znajomości online (74%).  

Romantyczny aspekt nawiązywanych relacji 

Co ciekawe, średni czas rozpoczęcia randkowania „na wyłączność” i ujawnienia swoich uczuć partnerowi nie różnicuje sposób nawiązania relacji, offline czy online. Z uzyskanych danych nie wynika więc, aby użytkownicy Tindera dążyli do przelotnych znajomości bazujących tylko na kontaktach seksualnej z wyłączeniem romantycznego aspektu nawiązywanych relacji. Moją wątpliwość wzbudziła jednak prezentacja wyników badań, a dokładnie jej selektywność. W raporcie pojawiły się jedynie wybrane wyniki szczegółowe, które posłużyły do odmitologizowania przekonań na temat praktyk randkowania użytkowników aplikacji. Na tej podstawie trudno jest krytycznie odnieść się do sformułowanych wniosków.

Niezobowiązująca relacja a później związek  

Randkowanie przy użyciu Tindera było analizowane w różnych kontekstach także przez inne, niezależne zespoły badawcze. Elisabeth Timmermans i Cédric Courtois (2018) zauważają, że Tinder nie jest tylko narzędziem do nawiązywania przelotnych znajomości, jak to często zakłada się w dyskursie publicznym. Według autorów prawdopodobnym jest, że nawiązywane w sieci znajomości bazujących na kontaktach seksualnych nie jest celem samym w sobie, ale może prowadzić do powstania zaangażowanych relacji w przyszłości. Podstawą do stawiania takich hipotetycznych wyjaśnień były dane uzyskane w badaniu. Wynikało z nich, że 1/3 spotkań w świecie offline prowadziła do przygodnego seksu. Z kolei ponad 1/4 randek z osobami poznanymi w sieci zaowocowało powstaniem zaangażowanych relacji uczuciowych. Należy jednak zauważyć, że nie wykazano istotności pomiędzy liczbą jednych i drugich.

Doświadczenia użytkowników a motywy korzystania z aplikacji

Ważny jest natomiast motyw, dla którego osoba korzysta z Tindera, ponieważ rzutuje on na charakter jej przyszłych doświadczeń. Jeśli użytkownik kieruje się motywem seksualnym, to będzie się to wiązało z wysoką liczbą niezobowiązujących kontaktów seksualnych. Z kolei osoba, która jest ukierunkowana na nawiązanie relacji uczuciowej nie będzie miała takich doświadczeń. Innymi słowy, z aplikacji korzystają różni ludzie, również tacy, których nie interesują przelotne znajomości.

Na jakie grupy użytkowników możemy natrafić na Tinderze

Powracając do tytułowego pytania, czy Tinder służy wyłącznie nawiązywaniu tylko przelotnych znajomości, opowiedziałabym, że z pewnością nie oficjalnie, a same doświadczenia użytkowników są różne. Zakładam, że osoby korzystające z Tindera i zainteresowane nawiązywaniem relacji, możemy przyporządkować do trzech grup. Osoby z pierwszej grupy są ukierunkowane na znalezienie partnera. Nie angażują się też w przygodne znajomości, tym bardziej takie, które bazują jedynie na fizyczności. Drugą grupę stanowią osoby, które poszukują wyłącznie niezobowiązujących kontaktów seksualnych i takie też są ich doświadczenia. Członków trzeciej grupy charakteryzuje ten sam motyw, ale inne rezultat – ostatecznie angażują się w związek uczuciowy.

Zmiany w randkowaniu – odmienny sposób formowania się relacji

Zdaniem E. Timmermans i C. Courtois (2018) formowanie się relacji niekoniecznie ma polegać na pójściu na tradycyjną randkę, może być zastąpione jakąś formą fizycznego kontaktu, od pocałunku, po pieszczoty, aż po przygodny seks. Szczególnie, że zanim do niego dojdzie, to partnerzy stosunkowo dużo o sobie wiedzą. Antropolożka, Helen Fishes, w wywiadzie dla Wysokich Obcasów (2017), powiedziała, że

„Przygoda na jedną noc to jeden z wielu sposobów na lepsze poznanie kogoś. W łóżku można się sporo dowiedzieć o drugim człowieku. Nie tylko, jakim jest kochankiem, ale czy jest uprzejmy, czy potrafi słuchać, czy ma poczucie humoru etc. Ponadto każda stymulacja genitaliów powoduje, że neuroprzekaźniki, które są odpowiedzialne w naszym organizmie za stan zakochania, zostają zagonione do roboty i nigdy nie wiadomo, czy podczas takiej „przygody” nie przekroczy się progu pomiędzy pożądaniem a zakochaniem. Przypadkowy seks nigdy więc nie jest przypadkowy. To ryzykowna gra. I niektórzy korzystają z niej, żeby znaleźć miłość swojego życia.

 
Podsumowując, nie ma co głosić końca randkowania, ale też nie ma co ukrywać, że same praktyki randkowania się zmieniają. Tinder umożliwia ludziom nawiązywanie różnych typów relacji i tylko od samych użytkowników zależy, jakimi motywami się kierują, korzystając z aplikacji.

 

Wyniki badań przywoływane w artykule i jego treść powstała na podstawie: