Facebook Dating – opis funkcjonalności i recenzja

Ludzie randkowali przez Facebooka zanim pojawiła się do tego dedykowana platforma. Wydaje się, że stworzenie usługi, która jest powiązana z najbardziej znanym portalem społecznościowym, ale pozostającej wobec niego odrębną, jest genialnym rozwiązaniem. Mijają cztery miesiące od kiedy Facebook Dating zadebiutował w Polsce. Czas na recenzję!

Zasady działania Facebook Dating

Facebook Dating zasadza się na prostej i powszechnie stosowanej na rynku zasadzie. Tworzymy własny profil, a następnie przeglądamy profile innych osób i wyrażamy swoje zainteresowanie – tutaj poprzez kliknięcie serduszka lub jego brak albo komentując zdjęcie danej osoby. Jeśli mamy dopasowanie, tj. matcha możemy porozmawiać z wybraną osobą bądź po prostu kontynuować wymianę wiadomości po otrzymaniu komentarza. Możliwa jest też opcja wideo chatu, co w sytuacji pandemii może być korzystnym rozwiązaniem.

Sam proces założenia swojego konta jest niezwykle prosty i szybki. Wystarczy kilka kliknięć i właściwie nasz profil tworzy się sam na podstawie informacji i zdjęć umieszczonych na koncie FB. Taki profil można jednak rozbudować. Możliwe jest stworzenie krótkiego opisu, załączenie dodatkowych zdjęć, udzielenie odpowiedzi na dodatkowe pytania. Nasze konto może zostać także połączone z tym na Instagramie.  Standardowo mamy możliwość ustawienia filtrów dla osób, które będą pojawiać się wynikach wyszukiwania. Dostępne są następujące kryteria: lokalizacja, wiek, płeć, wzrost, posiadanie dzieci, preferowane wykształcenie i poglądy religijne. Wybrany wariant, np. w zakresie wieku, może stać się warunkiem koniecznym do spełnienia. Wówczas będą nam proponowane wyłącznie profile, które spełniają nasze oczekiwania.

Co ważne, ustawienia profilu i filtry wyszukiwania uwzględniają w swoich zakresach także osoby niebinarne oraz o różnych orientacjach seksualnych.

Funkcjonalności dostępne w usłudze w kontekście nawiązywania relacji

Facebook Dating łączy w sobie funkcjonalność typowej apki randkowej – pozwala poznawać zupełnie nowe osoby, ale także wykorzystuje starą jak świat opcję poznawania się poprzez znajomych. Po pierwsze przeglądając profile możemy zobaczyć, że z niektórymi osobami mamy wspólnych znajomych. Dla jednych to zaleta Randek na FB, bo nowopoznana osoba nie jest już zupełnie anonimowa. Z kolei dla tych użytkowników, którzy nie czują się komfortowo z myślą, że ktoś ze znajomych albo rodziny mógłby zobaczyć, że szukają znajomości w sieci, to istotna wada. Dla tej grupy wprowadzono jednak opcję, aby ich profil nie pokazywał się znajomym oraz osobom, które po prostu zablokują. Co ciekawe, to rozwiązanie budzi jednak wątpliwości ze względu na łatwość ukrycia tego, że się randkuje przez osoby, będące już w związkach.

Po drugie ciekawą opcją jest Secret Crush czyli Lista sympatii. Mamy możliwość wskazania, który znajomy szczególnie nam się podoba. Co ważne, ta osoba się o tym nie dowie, o ile sama nie będzie nami zainteresowana. To bezpieczne rozwiązanie szczególnie kiedy ktoś nie odwzajemnia naszych sympatii.

Po trzecie jesteśmy zachęcani do tego, aby zbliżyć się do interesujących znajomych, którzy udzielają się na tych samych grupach i uczestniczą w tych samych wydarzeniach itp. Zakłada się, że takie osoby mogą mieć podobne zainteresowania do naszych. To nie tylko ułatwia nawiązanie pierwszej rozmowy, ale też stanowi bazę dla rozwoju głębszej relacji. Pewne wątpliwości budzi jednak możliwość bycia wystalkowanym przy okazji jakiego eventu przez kogoś, kogo zaloty odrzucimy.  

Cechy wyróżniające Randki na Facebooku

Ciekawą opcją dostępną w ustawieniach usługi jest „Ogranicz kontakt”. Możemy wstrzymać możliwość dopasowania do nowych osób, ale jednocześnie nadal odpowiadać na wiadomości tych użytkowników, z którzy nas polubili lub z którymi mamy dopasowanie. Biorąc pod uwagę, że wielość opcji wyboru ma znaczenie i bywa przytłaczająca, o czym piszę w tym tekście, to ograniczenie się do utrzymywania kontaktu tylko z kilkoma osobami może być korzystną strategią. Inna sprawa, że ciągle otrzymywanie powiadomień na Facebooku może być po prostu irytujące. Na szczęście można je wyłączyć.

„Druga szansa” to kolejna funkcjonalność dostępna w Facebook Dating. Polega ona na tym, że możemy wrócić do przeglądania tych profili, które już odrzuciliśmy. Myślę, że nie byłam jedyną osobą, której zdarzyło się ocenić czyjś profil na Tinderze za szybko i nie móc już do niego wrócić. Tutaj to niebezpieczeństwo nam nie grozi. Co jednak nie zmienia faktu, że z czasem nasze strategie przeglądania profili stają się coraz bardziej oszczędne.

„Lista Sympatii” – to rozwiązanie opisałam powyżej, podobnie jak „Lista blokowanych osób”.

Facebook Dating – podsumowanie

Planowałam wylistować zalety i wady usługi. Jednak okazało się, że niektórych podpunktów nie da się jednoznacznie przyporządkować tylko do jednej kategorii. Na różne kwestie możemy patrzeć przez pryzmat bezpieczeństwa, wygody, dostępu do użytkowników, a nawet moralności. W efekcie inaczej je oceniać.

Zalety Facebook Dating

  • Usługa pozostaje w całości bezpłatna jest jej ewidentnym plusem.
  • Chcąc skorzystać z Facebook Dating nie trzeba instalować dodatkowej apki, ponieważ funkcja randkowania jest dostępna dla wszystkich użytkowników Facebooka.
  • Pozostawienie użytkownikowi możliwości wyboru czy chce ukryć fakt korzystania z randek przed swoimi znajomymi i innymi osobami, czy jednak otwarcie ogłosi fakt dołączenia do Facebook Dating.
  • Brak jasnych podziałów ze względu na płeć i orientację seksualną.

Wątpliwości co do jednoznacznej oceny następujących cech i opcji usługi

  • Możliwość wysyłania wyłącznie wiadomości tekstowych. Z jednej strony pozwala uniknąć otrzymywania niechcianych zdjęć, ale bywa też oceniane jako ograniczenie Randek na FB.
  • Integracja z kontem na Instagramie jako dodatkowa opcja prezentacji siebie.
  • Szybkość i łatwość stworzenia profilu. Jest to wygodne, a samo pozostawienie pewnych pól pustych bywa kuszące, bo mimo wszystko trudno nam pisać o sobie. Jednak puste pola mogą niewiele mówić o nas samych innym użytkownikom. Dobrze przygotowany profil nie tylko nas prezentuje, ale też stanowi użyteczne narzędzie do selekcji kandydatów. W tekście opis siebie mówi więcej niż myślisz wyjaśniłam, dlaczego uzupełnianie informacji na profilu randkowym ma sens i jak dzięki temu zaoszczędzić czas na nierozpoczynaniu nietrafionych relacji.
  • Możliwość dołączenia do Facebook Dating niezależnie od statusu ustawionego na głównym koncie FB. Z jednej strony, dlaczego Facebook miałby ingerować w tę kwestię i ograniczać dostęp osobom w związku skoro usługa randek pozostaje odrębna wobec głównego konta. Z drugiej strony użytkownicy chcieliby uniknąć nawiązywania relacji, z kimś kto szuka możliwości zdrady. O tym, jak korzystanie z portali i aplikacji randkowych rzutuje na motywację do zdrady napisałam w tym tekście.

Wady usługi

  • Dostępność usługi wyłącznie w wersji mobilnej.
  • Ograniczona dostępność użytkowników pod względem ilości. Testując usługę dość szybko otrzymałam informację braku profili do wyświetlenia. Być może Facebook Dating zyska na popularności, ponieważ z racji połączenia z Facebookiem, potencjalna baza użytkowników jest naprawdę duża.
  • Otrzymywanie wiadomości od osób, którymi nie jesteśmy zainteresowani. Może to potęgować problem braku odpowiedzi na wiadomości wysłane przez mężczyzn i poczucia przytłoczenia u kobiet. Pisałam o tym we wpisie o tym, jak zacząć rozmowę na Tinderze.
  • Możliwość identyfikacji użytkowników, a także niebezpieczeństwo śledzenie aktywności danej osoby na grupach, nagabywania na Facebooku, a także ich wystalkowania w realnym życiu.

Jestem bardzo ciekawa jak rozwinie się sytuacja na rynku randek online i czy Facebook Dating stanie się realną konkurencją dla Tindera. Dajcie znać, jakie są Wasze doświadczenia z korzystania z usługi. Co myślicie na temat samej platformy? Listę plusów i minusów Randek na FB chętnie uzupełnię o Wasze pomysły.

Zdjęcie autorstwa Alex Haney dostępnee na Unsplash

Czy miłość z Internetu może być trwała?

Czy sposób, w jaki poznało się partnera determinuje to, jaki stworzy się z nim związek? To pytanie interesuje mnie osobiście, bo sama poznałam swojego męża na jednej z popularnych aplikacji randkowych. Wcześniej miałam różne doświadczenia związane z randkami online. Rozumiem, dlaczego ludziom wydaje się, że w sieci można poznać tylko dziwne osoby – piszę o tym więcej w tym tekście. Miłość z Internetu też bywa kojarzona tylko z przygodnym seksem – ja jednak z tym polemizuję w tym tekście. Inna sprawa, że trudno nam myśleć inaczej, kiedy ulegamy efektowi negatywności. Przejawia się on w pamiętaniu tych najbardziej nieudanych randek. I takie rzeczywiście mają miejsce. Społeczność portali i aplikacji randkowych odzwierciedla przekrój naszego polskiego społeczeństwa, więc trafiamy na różne osoby. Inna sprawa, że użytkownicy portali i aplikacji mają różne oczekiwania wobec nawiązywanej znajomości, nie zawsze zgodne z naszymi.

Użytkownicy portali i aplikacji randkowych chcą się ustatkować

Ale… jak już przebrniemy przez trudne początki miłości z Internetu, to jak się okazuje, możemy spotkać partnera, za sprawą którego zakończymy dalszych poszukiwań. Gina Potarca (2020) twierdzi, że motywacja do podjęcia kolejnych kroków ku zwiększeniu zaangażowaniu w związek osób poznanych przez aplikacje randkowe może być dużo większa niż tych, które poznały się w inny sposób. Badaczka założyła, że chęć wspólnego zamieszkania, zawarcia małżeństwa i posiadania dzieci może posłużyć do oceny trwałości relacji. Okazuje się, że pary, które poznały się przy użyciu aplikacji randkowych są bardziej zainteresowane wspólnym zamieszkaniem (niezależnie od tego, w jakim są wieku) i posiadaniem dzieci w niedługiej perspektywie czasowej (szczególnie kobiety), niż pary, które nawiązały znajomość offline.

Sposób poznania się pary nie ma znaczenia dla ich satysfakcji z relacji

Kluczową zmienną, którą Gina Potarca (2020) analizowała w swoich badaniach była satysfakcja ze związku. Ten aspekt jest bardzo ciekawy. W czasie trwania związku poczucie zadowolenia z jakości relacji może się zmieniać. Doświadczamy trudności, towarzysza nam różne kryzysy, ale też rozwijamy się itp. Wydaje się, że biorąc pod uwagę tak wiele czynników trudno jest wskazać, że różnica w poczuciu satysfakcji z relacji może wynikać ze sposobu poznania się pary. I tutaj wkracza statystyka.

Gina Potarca (2020) na podstawie przeprowadzonych analiz ustaliła, że pary, które poznały się online są tak samo usatysfakcjonowane z jakości związku, jak Ci partnerzy, którzy poznali się  innych okolicznościach. Uff, kamień spadł mi z serca! Z jednej strony takie wnioski nie są zaskoczeniem, bo na jakiej podstawie można zakładać, że związek ludzi, którzy poznali się w sieci ma być mniej satysfakcjonujący. Z drugiej strony istnieją doniesienia z badań (np. M. Lyons, A. Messenger, R. Perry i G. Brewer, 2020), w których wskazuje się, że na portalach i aplikacjach randkowych możemy znaleźć osoby, z którymi trwanie w związku mogłoby być jednak trudne. Co więc o tym myśleć? Najlepiej dać sobie szansę na miłość z Internetu, ale też być ostrożnym co do wyboru kandydata na randkę.

Miłość z Internetu – temat ważny społecznie

Przywoływane wyniki badań pokazują, że miłość z Internetu może być trwała, angażująca i satysfakcjonująca. Są jednak interesujące z jeszcze jednego powodu. Pytania o to, gdzie pary się spotkały i jakie są ich romantyczne intencje dołączono do ogólnokrajowego badania przeprowadzonego przez szwajcarski federalny urząd statystyczny w 2018 roku. W Polsce, o ile mi wiadomo, takie dane nie są dostępne. Na przykładzie Szwajcarii można zauważyć ciekawy trend. Chociaż znacząca większość respondentów poznała swojego partnera offline, to zauważono, że z każdym rokiem wzrastała liczna par, które poznały się online.

Gina Potarca (2020) do swoich analiz wyłoniła 3 250 badanych. Spełniały one następujące kryteria: były w wieku powyżej 18 lat i pozostawały w związku, jednak nie dłuższym niż 10 lat. Ten ostatni warunek wynikał z faktu, że portale i aplikacje randkowe stały się popularne w ostatnich latach. Badaczka chciała uwzględnić równy udział osób, które miały możliwość poznania partnera w każdym kontekście.

Wątek metodologiczny w tle i dlaczego warto nie dać się ponieść tytułom prasowym

Przywoływane wyniki badań są dość optymistyczne i jak się okazuje dość nośne. W mediach (pisał o tym np. The Guardian, CNN, Insider) pojawiło się już kilka wzmianek o większym zaangażowaniu użytkowników portali i aplikacji randkowej. Bardzo mnie cieszą takie wyniki. Po pierwsze demistyfikują wizję końca randkowania i korzystania z portali i aplikacji randkowych tylko do wyszukiwaniu partnerów seksualnych. Po drugie zyskałam potwierdzenie, że kondycja mojego związku nie zmieni się w kolejnych latach. To dobrze rokuje 😉 Mimo osobistego zaangażowania w temat miłości z Internetu mam kilka wątpliwości metodologicznych.

Posłużenie się pytaniami o intencje co do rozwoju związku oraz posiadania dzieci i zestawienie odpowiedzi ze sposobem, w jaki para się poznała wydaje się w porządku. Jednak czy do oceny satysfakcji z jakości związku, będącej kluczową w badaniu, wystarczy odpowiedź na tylko jedno pytanie w tym zakresie? Zadano następujące pytanie: W jakim stopniu [w skali od 0-10] jesteś zadowolony z relacji z partnerem? Oprócz tego, badani oceniali swoją ogólną satysfakcje z życia. Tymczasem na zadowolenie ze związku składa się wiele aspektów. Przykładowo Kwestionariusz Dobranego Małżeństwa, narzędzi do oceny satysfakcji ze związku, zawiera 32 pozycje. Są one uporządkowane w ramach 4 wymiarów: intymność, samorealizacja, podobieństwo, rozczarowanie (A. Żak-Łykus, M. Nawrat, 2013). Inna sprawa, że nie sposób przeprowadzić tak rozbudowanego badania ze względów praktycznych – mało kto uzupełniłby wielostronicowe ankiety. Niemniej czytając wyniki badań umykają nam niuanse metodologiczne, dlatego dobrze jest mieć świadomość ograniczeń, jakie ciążą na sformułowanych wnioskach.

Jestem ciekawa Twoich doświadczeń, czy zauważasz różnicę co do szansy powodzenia związku od tego, czy to miłość z Internetu czy tzw. reala? Daj znać w komentarzu 😉

W tekście odwołuję się do:

  • Potarca G. (2020) The demography of swiping right. An overview of couples who met through dating apps in Switzerland, PLOS ONE.
  • Lyons M., Messenger A., Perry R, Brewer G. (2020) The Dark Tetrad in Tinder: hook-up app for high psychopathy individuals, and a diverse utilitarian tool for Machiavellians?, Current Psychology.
  • Żak-Łykus A., Nawrat M. (2013) Satysfakcja seksualna, życiowa i partnerska, Family Forum, 172-186.

Zdjęcie autorstwa Justin Groep dostępne na Unsplash

Aplikacje randkowe – problem zdrady i braku zaangażowania

Czy będąc użytkownikami jakiejkolwiek aplikacji randkowej zauważyliście, że atrakcyjne osoby, wcale nie spieszą się ze znalezieniem miłości? Takie osoby mają przecież dużo dopasowań i nie mogą narzekać na brak zainteresowania. Badania pokazują, że osoby, które dużo korzystają z randek online i odnoszą sukcesy na rynku matrymonialnym, postrzegają się jako pożądane, bywają bardziej selektywne w wyborze partnera i wykazują większą skłonność do jego zdrady. Dlaczego? Do wyjaśnienia tej tendencji mogą posłużyć dwie teorie (teoria wymiany i model inwestycji), do których odwołałam się poniżej. Zapraszam do lektury!

Masz większy wybór, szukasz najlepszej opcji

Bycie użytkownikiem aplikacji lub portalu randkowego dostarcza nam informacji o ilości dostępnych kandydatów. W efekcie, osoby, które częściej randkują online, w porównaniu do tych, które rzadko poznają kogoś w sieci, mogą mieć wrażenie, że opcji wyboru jest naprawdę dużo. Jednak wybór jednego partnera wiąże się z rezygnacją z pozostałych osób, co zawsze stanowi jakieś ryzyko. Tymczasem ktoś inny może okazać się jeszcze bardziej interesujący od początkowo wybranego kandydata, nawet jeśli pozostajemy z tą osobą w związku. Pojawia się pytanie: po co inwestować w jedną znajomość, skoro inna może się okazać bardziej korzystna? Przyjmując taką perspektywę zmienia się nasze zachowanie w kontekście poszukiwania partnera na portalu i aplikacji randkowej. Na jakie? Częściej wchodzimy w przelotne znajomości. Z kolei będąc już w związku rozglądamy się za bardziej atrakcyjnym partnerem albo łatwiej jest nam go zdradzić.

Szacowanie własnej i cudzej wartości na rynku matrymonialnym

Korzystanie z randek online sprzyja ocenie własnej wartości na rynku matrymonialnym za sprawą otrzymywanych informacji zwrotnych od innych użytkowników. Ich wiadomości i uzyskiwane dopasowania pozytywnie łechcą nasze ego i dla niektórych jest to wystarczający powód, aby utrzymywać swój profil randkowy. Co jednak ważne, poczucie, że jesteśmy pożądani przez inne osoby nie pozostaje bez wpływu na nasze postawy i zachowania. O ile, samo randkowanie online daje nam wyobrażenie o ilości dostępnych kandydatów, tak ich zainteresowanie, świadczące o naszej wartości, jeszcze mocniej utwierdza nas w przekonaniu, że możemy wybrać tego najlepszego. Co jak pokazują badania, nie wyklucza przygodnych kontaktów seksualnych, bo te z reguły nie wymagają większych inwestycji w zaangażowanie. Doświadczenie sukcesu w randkowaniu online może się też wiązać z intencją zdradzenia swojego aktualnego partnera.

Korzystanie z aplikacji randkowej a motywacja do zdrady

Istnieje ciekawy związek między korzystaniem z aplikacji randkowej, z doświadczeniami użytkowników w randkowaniu, a ich intencją do dopuszczenia się niewierności. Jest to o tyle niepokojące, że od 15% do 20%, a według przywoływanych poniżej autorów, nawet 40% osób będących w związkach pozostaje aktywnymi użytkownikami aplikacji służących do randkowania. Otwarcie się na poszukiwanie nowego partnera bywa jednak sumą różnych składowych. Poczucie satysfakcji z aktualnego związku, postrzeganie obecnego partnera jako trudnego do zastąpienia lub brak alternatyw dla dokonanego wyboru raczej oddalą nas od podjęcia decyzji o utworzeniu konta na portalu randkowym. Problem pojawia się jeśli jednak nie czujemy się najlepiej z aktualnym partnerem. Ponadto wiemy, że możemy znaleźć kogoś lepszego i w dodatku inni potwierdzają naszą wysoką wartość, to może dojść do zdrady.

Zbyt dużo opcji bywa paraliżujące

Jak pokazują wyniki badań przeprowadzonych przez C. Alexopoulos, E. Timmermans i J. McNallie (2019), wielość dostępnych opcji paradoksalnie może obniżyć nasze dążenie do zdrady. Dzieje się tak nawet wtedy, gdy doświadczyliśmy zainteresowania ze strony potencjalnych kandydatów. Zbyt duży wybór może być poznawczo obciążający. Pisałam o tym w tekście na temat przeglądania i selekcji profili na portalu randkowym. Podjęcie wiążącej decyzji może być szczególnie trudne, gdy dana osoba chce zmaksymalizować swoje szanse na wybór najlepszego partnera. Przy doświadczeniu wielu sukcesów w randkowaniu online oczekiwania użytkownika mogą być trudne do sprostania. W efekcie może się okazać, że żaden z potencjalnych kandydatów nie będzie wcale lepszy od aktualnego partnera. Wyniki badań skłaniają do następującej interpretacji: to nie świadomość dostępności opcji na romans albo nowy związek, ale poczucie bycia pożądanym rzutuje na motywację dokonania zdrady.

Mój kolega powiedział mi kiedyś, że z jego doświadczeń wynika, że bardzo ładna kobieta na Tinderze rzadko jest skłonna, aby umówić się na randkę. Uważacie, że taki argument, że wielość kandydatów, którzy zabiegają o jej uwagę, poczucie bycia pożądaną, a w konsekwencji poszukiwanie osoby, o podobnej wartości na rynku matrymonialnym może być uzasadnieniem dla tego typu zachowań?

I jeszcze jedno, jakie są Wasze doświadczenia, jeśli chodzi o poznawanie osób w Internecie, które okazują się być zajęte?

Tekst powstał na podstawie artykułu:

  • Alexopoulos C., Timmermans E., McNallie J. (2019) Swiping more, committing less: Unraveling the link among dating apps use, dating app success, and intention to commit infidelity. Computer in Human Behavior, 102, 172–180.

Nieudane randki? Jak ograniczyć ich liczbę?

Evan Marc Katz, doradca relacji damsko-męskich, sam miał na swoim koncie nieudane randki. Mężczyzna uważa, że ich duża liczba wynikała z jego braku nieumiejętności randkowania online. Tak jak korzystanie z siłowni nie jest równoznaczne z utratą kilogramów, tak samo korzystanie z aplikacji randkowej nie oznacza, że znajdziemy partnera. Nieumiejętność wykorzystania narzędzia nie oznacza, że samo narzędzie jest kiepskie. Sami jesteśmy odpowiedzialni za sposób, w jaki z niego korzystamy i jakie rezultaty otrzymujemy. Wobec tego nie ma co narzekać, że użytkownicy nie odpowiadają na wiadomości albo chcą szybko sprawdzić w tzw. realu czy druga osoba jest warta zainteresowania.  

Nieudane randki? Jest na to sposób!

Podczas swojego wystąpienia na TEDxStJohns Evan Marc Katz zaprezentował zasadę 2/2/2. Odnosi się ona do procesu przechodzenia przez kolejne platformy (kanały) komunikacji, czyniąc relację coraz bardziej intymną. Po wymianie kilku wiadomości na portalu lub aplikacji randkowej warto przenieść ją do innego środowiska, w którym nie będą już obecni inni randkujący użytkownicy. Rozmowę można kontynuować e-mailowo lub przez Messengera. Ostatecznie, zanim pójdziemy z kimś na randkę warto z tą osobą umówić się na krótką rozmowę telefoniczną. W efekcie na spotkaniu w świecie offline nie pojawi się ktoś zupełnie nam obcy, ale znajomy, którego towarzystwo dotychczas sprawiało nam przyjemność. Podana ilość wiadomości, maili i rozmów jest jedynie przykładowa, najważniejsza jest sama istota zasady i dostosowani jej do specyfiki relacji. Co więcej, ten proces poznawania się online nie powinien trwać dłużej niż tydzień. Ta wskazówka jest spójna z tym, o czym pisałam przy okazji tekstu o tym, kiedy umówić się na randkę.

Randkowanie online nie różni się tak bardzo od tego offline

Taki rozwój znajomości, zgodnie z omawianą zasadą, ma swoje odzwierciedlenie w tradycyjnym randkowaniu. Od okazania sobie zainteresowania do umówienia się na randkę miało miejsce kilka etapów. Raczej rzadko zdarza się, żeby ktoś nas zaczepił w miejscu publicznym, czy nawet podczas zabawy w klubie i od razu oferował spotkanie. W realu nie usłyszymy komunikatu: „Masz ładną czerwoną sukienkę, lubię czerwony, umówmy się na jakiś wieczór”, ale w sieci już tak. Zazwyczaj potrzebujemy zdecydowanie więcej czasu na to, aby wyczuć wzajemne intencje, dokonać oceny, ale przede wszystkim poczuć się na tyle komfortowo ze sobą, żeby chcieć kontynuować znajomość. Tak jak w randkowaniu online, także offline przechodzimy przez różne etapy. Najpierw widzimy się i rozmawiamy ze sobą w obecności innych osób. Później, kiedy czujmy się swobodniej, dążymy do rozmowy na osobności. Kiedy znajomość jest obiecująca, wymieniamy się kontaktami, aby ostatecznie spotkać się w innych okolicznościach.

Odmienne oczekiwania kobiet i mężczyzn, co do rozwoju znajomości

Evan Marc Katz zwraca uwagę, że dla kobiet poczucie komfortu i bezpieczeństwa w relacji jest szczególnie istotne. Z kolei mężczyźni działają szybko. Po pierwsze panowie czują zagrożenie ze strony innych kandydatów i muszą rywalizować o względy kobiety, która i tak czuje się przytłoczona. Po drugie dążenie do natychmiastowego spotkania to wynik poprzednich doświadczeń związanych z inwestycją czasu w rozczarowującą znajomość. W efekcie trudno jest obu stronom zaspokoić własne potrzeby.

Pierwsza wiadomość to taki small talk na przyjęciu

Kobiety unikają panów wysyłających wiadomości typu „fajna jesteś, umówmy się”. Natomiast mężczyźni przeżywają frustrację, bo żadne z dotychczasowych działań nie przynoszą rezultatów. Zaczepki z reguły nie działają, długie wiadomości odstraszają, formalne przywitania nie robią dobrego wrażenia, a krótkie „hej, co tam?” nie zachęcają do rozmowy. Jak wobec tego rozpocząć dobrą konwersację?

  • Bądź ciekawy/a dla innych, ale też zainteresowany/a drugiej osoby.
  • Napisz krótki akapit, a nie linijkę tekstu.
  • Odnieś się do profilu osoby, do której piszesz.
  • Zachowuj luźny i swobodny ton wypowiedzi.

Więcej o tym, co i w jaki sposób pisać w pierwszej wiadomości pisałam we wcześniejszym tekście. Myślę, że warto przeczytać, bo powołuje się tam na ciekawe wyniki badań naukowych.

Spotykaj się z ludźmi, z którymi wiesz, że miło spędzisz czas

Zastosowanie się do opisanej zasady może być korzystnym rozwiązaniem. Zgadzam się z założeniem autora, że przenoszenie komunikacji na kolejne platformy czyni tę znajomość nie bardziej intymną. Co jednak ważne, pozwala też pozwala zebrać wiele informacji o człowieku. Nawet umówienie się na krótką rozmowę telefoniczną albo na wideorozmowę daje nam możliwość usłyszenia czyjegoś głosu i sprawdzenia czy dogadujmy się tak samo dobrze jak podczas wymiany wiadomości. W ten sposób możemy znacząco ograniczyć liczbę nieudanych randek. Ktoś mógłby jednak powiedzieć, że dużo mniej czasu i wysiłków zainwestowałby umawiając się na randkę już poprzez portal randkowy. Szybkie spotkanie, weryfikacja i brak konieczności dawania komuś swojego kontaktu na Facebooku albo numeru telefonu, zapewniłoby oszczędność czasu i gwarancję skutecznego zniknięcia w razie niepowodzenia. Jednak czy rzeczywiście warto doświadczać wielu kiepskich randek? Czy nie lepiej być bardziej selektywnym i po prostu spotykać się już z ludźmi, z którymi wiemy, że miło spędzimy czas.

Zapraszam do obejrzenia omawianego we wpisie wystąpienia albo przeczytania transkrypcji wywiadu, dostępnej pod tym linkiem i skomentowania wpisu 😉

Bumble – aplikacja randkowa wzmacniająca siłę kobiet i promująca szacunek

Jakie są najczęstsze zarzuty wobec randkowania online? Można wymienić ich co najmniej kilka. Uprzedmiotowienie ludzi i traktowanie ich jako „opcji”, flirtowanie bez intencji pójścia na randkę, a tym bardziej angażowania się w relacje, promowanie przygodnego seksu, powierzchowność i próżność użytkowników, koncentracja wyłącznie na wyglądzie fizycznym, niski odsetek uzyskiwanych odpowiedzi na wiadomość inicjującą. Część osób zniechęca się poszukiwania partnera w sieci wiedząc, że często będą potraktowani bez szacunku, wyłącznie jako obiekty seksualne. Czy istnieje jakaś alternatywa dla tego typu miejsc?

Czym jest Bumble?

Obiecująca, przynajmniej pod względem założeń, leżących u podłoża funkcjonowania, jest aplikacja Bumble. Przywołuje na myśl skojarzenie z ulem, miodem, królową pszczół, przypominając o istotnej roli, jaką kobiety mogą odgrywać w łączeniu się w pary. Filozofia aplikacji nawiązuje do egalitaryzmu i szacunku, wzmacnia siłę kobiet i co ciekawe, nie nawiązuje wyłącznie do randkowania. Aplikacja nastawiona jest na budowanie różnorodnych kontaktów, także przyjacielskich i biznesowych. Jeśli chodzi o sam mechanizm dobierania par jest taki sam jak w Tinderze. W zależności od naszego zainteresowania przesuwa się palcem w lewo albo prawo. Następnie ma się 24 godziny na wysłanie wiadomości i tyle samo czasu na udzielenie odpowiedzi.

Równość kobiet i mężczyzn

Wiele kobiet narzeka, że ledwo co rozpoczęta znajomość jest przez mężczyzn seksualizowana i wręcz wymaga się od nich tego, aby zgadzały się na niezobowiązującą randkę. Pojawia się bowiem oczekiwanie, że skoro jesteś użytkownikiem aplikacji, która promuje seksualne przygody, to znaczy, że nie masz nic przeciwko jednorazowym spotkaniom. Tymczasem Bumble zeruje te oczekiwania. Co więcej, kobiety mogą przejąć większą kontrolę nad randkowaniem. Zdaniem Whitney Wolfe Herd, założycielki Bumble, jakikolwiek postęp poczyniony przez kobiety w dziedzinie zawodowej zdawał się cofać w relacjach damsko-męskich. Z tego powodu panie są zachęcane do wykonania pierwszego ruchu, zamiast czekać aż zostaną wybrane przez mężczyznę. Przy okazji otrzymują też mniej wiadomości typu „Cześć, co słychać?”. Przy okazji przypominam, że kilka wskazówek, co pisać i czego unikać w pierwszej wiadomości umieściłam w tym tekście.

Zmiana przestarzałych zasad na nowe

Na nic zda się kolekcjonowanie „matchy”, ponieważ jeśli nie zostanie nawiązany kontakt, to znikają one po 24 godzinach. Tylko raz na dobę można przedłużyć czas na nawiązanie wiadomości do 48 godzin. Ograniczenie czasu na wysłanie wiadomości wydaje się ciekawym rozwiązaniem, ponieważ minimalizuje niepewność użytkowników co do tego, kiedy powinno się odpowiedzieć – w domyśle okazać zainteresowanie. Jeśli kobieta napisze tego samego dnia, w którym sparowała się z innym użytkownikiem, to jej zachowanie będzie ocenione jako typowe. Co ciekawe, w pierwszej wersji aplikacji, mężczyzna miał nieograniczony czas na udzielenie odpowiedzi. Ta nierównowaga została jednak szybko wyeliminowana.

Życzliwość jest seksi

Założycielka Bumble nazywana jest przez niektórych feministką, ponieważ wzmacnia pozycję kobiet. Jednak tak naprawdę żadna z płci nie ma dominować, ale wzajemni okazywać sobie szacunek.  Aplikacja ma bazować na założeniu, że ludzie muszą zostać pociągnięci do odpowiedzialności za swoje słowa i uczynki. Jeśli jakaś osoba zachowuje się nieodpowiednio należy ją zgłosić. W związku z tym, aktywni i świadomi zasad użytkownicy, dbający o bezpieczeństwo i dobre samopoczucie innych są nagradzani statusem VIP. Co więcej, nie akceptuje się np. zdjęć nagich torsów czy selfie tylko w bikini. Weryfikacja zdjęć ma też zapobiegać oszustwom i podszywaniu się pod inne osoby.

Czy aplikacja sprawdzi się polskim rynku matrymonialnym?

Aplikacja jest dostępna w 150 krajach, także w Polsce. Na chwilę obecną, w Google Play Bumble pobrano prawie 120 tysięcy razy, z kolei Tinder ponad 3 miliony. Polski Internet raczej milczy na temat aplikacji, w sieci można znaleźć tylko kilka zapowiedzi wprowadzenia Bumble na rynek. Miało to też odzwierciedlenie w małej ilości osób dostępnych w aplikacji. Zupełnie inaczej sytuacja prezentuje się w innych państwach, dużą popularność aplikacja zyskała np. w Indiach. Firma ma swoją siedzibę w Los Angeles, Nowym Yorku, Niemczech i Australii. Co ciekawe, 85% pracowników stanowią kobiety, co w świecie technologii może być ewenementem. 

Macie jakieś doświadczenia z tą aplikacją? Jeśli tak, to koniecznie podzielcie się, co o niej myślicie? Czy jest szansa, żeby Bumble przyjęło się w Polsce?

Tekst powstał na podstawie artykułu:

Rozmowy na Tinderze a rozwój znajomości

Pamiętam ze swojego wczesnego doświadczenia na portalu randkowym, ale też z relacji klientów wynika, że od uzyskania dopasowania do umówienia się na randkę wiedzie czasami długa, a na pewno wyboista droga. Aż trudno często policzyć ile rozmów zostało rozpoczętych, ile z nich zakończyło się po serii pytań o prace lub studia albo utknęło w martwym punkcie z niewiadomego powodu. Można to jednak zmienić.

Z tekstu dowiesz się, czy jeśli dłużej i więcej z kimś piszemy, to nasze szanse na powodzenie znajomości są wyższe. Zwrócę też Twoją uwagę ma to, że treść wymienionych wiadomości ma znaczenie i można na ich podstawie ocenić czy relacja się rozwija. No i czy warto prowadzić rozmowę, w której tylko jedna osoba zadaj pytania i opowiada o sobie.

O czym nam powie analiza rozmowy na Tinderze

Takie pytanie, o to, czy początkowe rozmowy na Tinderze, a dokładnie ich długość, poziom intymności, podobieństwo rozmówców i wzajemność w udzielaniu informacji o sobie mają związek z rozwojem relacji, zadała sobie Anouk Hoefmans (2018). 

Autorka przeanalizowała prawie 200 rozmów osób badanych, pytając także o rozwój każdej z nawiązanej przez nich relacji. Przy czym ostatecznie w analizach uwzględniono dwa najczęściej pojawiające się rezultaty prowadzonych rozmów. Było to przeniesienie się na inną platformę (tutaj Whatsapp) oraz umówienie się na randkę.

Prowadź dłuższe rozmowy

Znaleziono niewielki związek między długością a wynikiem rozmowy na Tinderze. Oznacza to, że bardzo krótka rozmowa na Tinderze nie jest najbardziej korzystna dla pomyślnego wyniku relacji. Dzieje się tak, ponieważ użytkownicy Tindera nie poświęcają czasu na poznanie się. Z kolei bardzo długa wymiana wiadomości nie jest czymś typowym na portalu i aplikacji randkowej, ani korzystnym dla rozwoju znajomości. Uzasadniałam to już przy okazji innego tekstu, dostępnego tutaj.

Stopniowo poruszaj coraz bardziej osobiste tematy

Treść rozmowy również nie jest bez znaczenia. 

Im więcej tematów poruszamy i im bardziej się w nie zagłębiamy, tym poziom intymności nawiązywanej relacji wzrasta. Użytkownicy Tindera muszą osiągnąć pewny poziom intymności w rozmowie online, aby rozwinąć relację i ostatecznie spotkać się twarzą w twarz.

W przywoływanym badaniu nie wykazano, że można „przesadzić” z prowadzeniem osobistych rozmów, ale też z reguły w początkowych etapach rozwoju znajomości poruszamy raczej bezpieczne tematy. Co również ciekawe, wymiana emoji może być przydatnym narzędziem do budowania intymności pomiędzy potencjalnymi partnerami. Piszę o tym więcej w tekście o użyciu emoji na Tinderze.

Warto przyjrzeć się zestawieniu listy tematów zwiększających intymność i dzielenie się informacjami o sobie. Jest ono przedstawione na infografice. Może to być również wskazówka, jakie treści poruszać, kiedy chcemy uczynić naszą rozmowę bardziej osobistą. To zestawienie dostarcza nam też informacji, dzięki którym możemy zobaczyć na jakim etapie rozwoju znajomości się znajdujemy. Można jednak zastanawiać się, czy to zestawienie jest nadal aktualne, jednak wyszczególnione tematy wydają się być uniwersalne. O cyklu życia relacji pisałam w tym tekście, dokładnie opisując występujące w tabeli etapy.

Wzajemna otwartość prowadzi do rozwoju rozmowy

Wiemy już jakie tematy poruszać, ale dla kontynuowania rozmowy i rozwoju znajomości istotna jest wzajemność. 

Jest ona niezwykle ważna przy ujawnianiu informacji o sobie, kiedy otwartość jeden osoby prowadzi do otwartości partnera. Innymi słowy, to odpowiedź na czyjąś otwartość. Wzajemność w wymiarze otwartości ma znaczenie przy rozwoju rozmowy, czego przejawem może być przejście na inną platformę komunikacyjną. Nie zwiększa jednak naszych szans na randkę, ponieważ nie gwarantuje, że druga osoba nam się spodoba i będziemy chcieli spotkać się twarzą w twarz.

Jednak z prowadzenia własnych badań pamiętam, że jedna z kobiet powiedziała, że jeśli mężczyzna nie chce ujawniać informacji o sobie i też nie wykazuje zainteresowania jej osobą, to znaczy, że nie zależy mu na tej znajomości.

Jeśli ktoś nie pozwala się poznać i nie chce poznać nas, to trudno mówić o wzajemności i rozwoju jakiejkolwiek relacji.

Na randkę umawiamy się z osobami podobnymi do siebie

Z większą szansą na pójście na randkę wiązało się podobieństwo rozmówców, które nie przekładało się jednak na zmianę platformy komunikacyjnej. To dlatego, że wzajemność jest potrzebna, aby kontynuować wymianę wiadomości. 

Dopiero w trakcie prowadzonych rozmów ludzie odkrywają podobieństwa między sobą, dzięki czemu mogą stać się dla siebie atrakcyjni. Wówczas spotkanie twarzą w twarz pozwala to zweryfikować i dowiedzieć się, czy druga osoba jest potencjalnym partnerem.

Kilka wskazówek z praktycznego punktu widzenia

Przywołane wyniki mogą nam posłużyć dwojako.

Stanowią wskazówkę, w jaki sposób prowadzić rozmowę, ale też na podstawi jakich aspektów rozmowy ocenić szansę rozwoju nawiązanej znajomości. 

Jeśli chcesz uzyskać jak najlepsze możliwe rezultaty rozmowy to: prowadź dłuższe rozmowy, stopniowo poruszaj kolejne tematy, nie tylko powierzchownie o nie zahaczając, udzielaj informacji o sobie w odpowiedzi na to co napisała druga osoba, zadaj pytania (dlaczego warto, pisałam tutaj), daj się poznać, a podczas rozmów przyglądaj się temu, czy macie ze sobą coś wspólnego. Z kolei jednostronność komunikacji, brak wzajemności, powierzchowne poruszanie „typowych” tematów, brak czegoś, co byłoby dla was wspólne może być niepokojącym sygnałem, że ta znajomość może się zakończyć zanim umówicie się na randkę.

Wyniki badań przywoływane w artykule i jego treść powstała na podstawie:

  • Avtgis, T. A., West, D. V., & Anderson, T. L. (1998). Relationship stages: An inductive analysis identifying cognitive, affective, and behavioral dimensions of Knapp’s relational stages model. Communication Research Reports15(3), 280-287.
  • Hoefmans A. (2018) Talk Tinder to me : a content analysis of successful Tinder conversations. Master’s Thesis. Universiteit van Tilburg.
  • Jourard, S. M. (1971). Self-disclosure: An experimental analysis of the transparent self. New York: Wiley.
  • Knapp, M. L. (1978). Social intercourse: From greeting to goodbye. Allyn & Bacon, Incorporated


Źródło zdjęcia: Obraz Gerd Altmann z Pixabay

Dlaczego spotykamy dziwne osoby na Tinderze?

Nieudaną randkę zaliczył chyba każdy użytkownik portalu i aplikacji randkowej. Ja również nie byłam pod tym względem wyjątkiem. Zdarzało mi się umówić z kimś, kto, jak się okazywało podczas randki, nie był dla mnie odpowiedni. Nie trafiłam jednak na żadnego „małżonka, porzuconego alkoholika i fana żołnierzy wyklętych”. Odwołuję się tutaj do zajawki wywiadu z autorką książki „50 twarzy Tindera”, opublikowanego w „Newsweeku”.

Ocena dotychczasowych randek

Nasze doświadczenia, bardziej lub mniej, różnią się od siebie. Kiedy rozejrzymy się wśród swoich znajomych znajdziemy zarówno takie osoby, które poznały swojego partnera w sieci i będą twierdziły, że na Tinderze można znaleźć „normalnych” ludzi, jak i te, które kiepsko trafiają i swoje przekonania o poznanych kandydatach będę uogólniać na całą grupę użytkowników.

Często bazujemy na własnych doświadczeniach i dlatego trudno jest nam zachować obiektywizm. Co więcej, jesteśmy bardziej skłonni brać pod uwagę negatywne informacje niż pozytywne przy konstruowaniu ogólnej oceny (tzw. efekt negatywności). Nawet jeśli, jak pisze Joanna Jędrusik (2019):

„wśród oceanu beznadziejnych randek zdarzają się fajne, a nawet wspaniałe”,

to i tak najbardziej będziemy pamiętać tę skrajnie nieudaną randkę.

Randkujący online w świetle badań naukowych

Według niektórych badaczy stereotypowy obraz użytkownika portalu randkowego, tj. osoby zdesperowanej, która nie radzi sobie w relacjach damsko-męskich, możemy traktować jako przestarzały.

Pomiędzy grupą użytkowników portali i osobami, które nimi nie są, społeczne, demograficzne i osobowościowe różnice są raczej niewielkie (W. Aretzi in. 2010, s. 13). Literatura oferuje sprzeczne dowody na temat tego, czy użytkownicy portali randkowych są bardziej lub mniej wyposażeni w umiejętności społeczne w porównaniu z innymi.

Osoby z deficytami będą szukały partnera w sieci?

W kwestii nawiązywania relacji w sieci badacze weryfikowali najczęściej dwie hipotezy. Z jednej strony zakładano, że ludzie doświadczający niepokoju w interakcjach społecznych, mający trudności w inicjowaniu oraz budowaniu relacji twarzą w twarz będą korzystać z Internetu, jako miejsca, w którym braki kompetencyjne ulegną kompensacji i będą mieli lepszą możliwość wyrażenia samych siebie (ang. The social compensation hypothesis).

Osoby z dużym niepokojem związanym z tradycyjnym randkowaniem i niskimi kompetencjami społecznymi dostrzegają korzyści z uczestnictwa na portalach randkowych, ale chcą poznawać innych ludzi w bezpośredniej interakcji. Natomiast osoby posiadające wysokie kompetencje społecznie wykazują mniejszy lęk, dostrzegają mniej korzyści i są mniej zainteresowane poszukiwaniem partnera w sieci (M. E. M. Poley, S. Luo 2012, s. 416–418).

Bycie online to sposób na rozwinięcie swojej, już i tak często, rozbudowanej sieci kontaktów

Z drugiej strony, zakładano, że osoby o niskim lęku społecznym i posiadające wysokie kompetencje społeczne będą wykorzystywały swoje umiejętności w sieci, jako alternatywne miejsce, w którym będą mogli poszerzyć grono swoich znajomych (ang. The rich-get-richer hypothesis).

P. M. Valkenburg i J. Peter (2007, s. 852) wskazują, że osoby nawiązujące relacje w Internecie charakteryzuje niski poziom niepokoju związanego z randkowaniem. Nie została też potwierdzona hipoteza o wykorzystywaniu sieci do rekompensaty deficytów społecznych jej użytkowników. Wręcz przeciwnie, osoby towarzyskie są bardziej skłonne do korzystania z internetowych serwisów randkowych, zwłaszcza jeśli mają wysoką samoocenę i zbudowanie związku jest dla nich ważne (W. Aretz i in. 2010, s. 13; M. Kim, K-N. Kwon, M. Lee 2009, s. 447–448).

Poznane osoby na Tinderze vs. offline

Osoby randkujące online i te, które preferują inicjowanie relacji twarzą w twarz, są bardziej podobne niż różne pod względem osobowości czy samooceny. Dlaczego więc spotykamy dziwne osoby na Tinderze?

Pewnie gdybyśmy umawiali się z zupełnie przypadkowymi osobami w tzw. realu, to też zaliczylibyśmy nieudaną randkę.

Na co dzień przebywamy co prawda z różnymi ludźmi, ale na swoich znajomych i potencjalnych partnerów wybieramy raczej osoby z tych samych kręgów społecznych. Mamy więc względnie podobny gust, styl życia, wykształcenie, wartości itp. Z kolei w sieci możemy spotkać osoby, które w innych warunkach szybko byśmy odrzucili.

Społeczność portali i aplikacji randkowych odzwierciedla przekrój naszego polskiego społeczeństwa, dlatego znajdziemy tam właściwie każdego. Autorka książki „50 twarzy Tindera” opisała swoje spotkania m.in. z rasistą, homofobem, antysemitą, fanem Breivika itp., chociaż próbowała jasno komunikować, jakie wartości są jej bliskie, licząc, że ich przeciwnicy ominą ją w swoich matrymonialnych wyborach. 

Bycie selektywnym minimalizuje liczbę rozczarowań

Podsumowując, czy rzeczywiście jest tak, że spotykamy dziwne osoby na Tinderze? Raczej skłaniałabym się ku stwierdzeniu, że użytkownicy niczym nie różnią od tych, które potencjalnie możemy spotkać na ulicy. Oczywistym jest, że nie z każdą z tych osób chcielibyśmy się zaprzyjaźnić, a co dopiero związać.

Co można zrobić, aby spotkać jak najmniej dziwnych osób?

W skrócie: być selektywnym i nie umawiać się na randkę w ekspresowym tempie. Na temat tego, kiedy najlepiej spotkać się z osobą poznaną w sieci pisałam przy okazji tego tekstu. Przy takim dwuetapowym procesie podejmowania decyzji o pójściu na spotkanie, tj. przegląd profilu oraz rozmowa, w której mamy możliwość wybadać, z jaką osobą mamy do czynienia i czy w ogóle czujemy się w tej relacji komfortowo. W efekcie nie będziemy mieli wrażenia, że poznajemy tylko dziwne osoby na Tinderze.

Praktyczne wskazówki, jak zminimalizować szansę na nieudaną randkę

Jeśli chcesz zminimalizować szansę na to, że kolejna nawiązana znajomość okaże się niewypałem, to zajrzyj do moich dwóch innych tekstów na blogu, dotyczących przygotowania opisu na profil i wyboru zdjęcia. Zawarte tam wskazówki pozwolą na wstępną selekcję kandydatów poprzez zasygnalizowanie własnych oczekiwań. Z kolei więcej na temat tego, w jaki sposób zmniejszyć ilość nieudanych spotkań znajduje się w tym wpisie.

Zapraszam do polubienia fanpage’a Naukowo Uczuciowo na Facebooku, żeby być na bieżąco z najnowszymi tekstami!

Wyniki badań przywoływane w artykule i jego treść powstała na podstawie:
  • Aretz W., Demuth I., Schmidt K., Vierlein J. (2010). Partner search in the digital age. Psychological characteristics of Online-Dating-Service-Users and its contribution to the explanation of different patterns of utilization. Journal of Business and Media Psychology, 1.
  • Januszewska P. (2019) Twarze polskiego Tindera. Tam gdzie depresja miesza się z seksem. Wywiad z Joanną Jędrusik, autorką książki „50 twarzy Tindera. Newsweek, wydanie z dnia 21.04.2019
  • Jędrusik J. (2019) 50 Twarzy Tindera. Warszawa: Wydawnictwo Krytyki Politycznej, ss. 213.
  • Kim M., Kwon K-N., Lee M. (2009). Psychological Characteristics of Internet Dating Service Users: The Effect of Self-Esteem, Involvement, and Sociability on the Use of Internet Dating Services. CyberPsychology & Behavior, 12(4), 445-449.
  • Poley M.E.M, Luo S. (2012) Social compensation or rich-get-richer? The role of social competence in college studentrs’ use of the Internet to find a partner. Computers in Human Behavior, 28, 414-419.
  • Valkenburg P.M., Peter J. (2007). Who Visits Online Dating Sites? Exploring Some Characteristics of Online Daters. CyberPsychology & Behavior, 10(6), 849-852.

Randki osób w dojrzałym wieku

Trudności w znalezieniu partnera doświadcza wiele osób w różnym wieku. Jednak sytuacja na rynku matrymonialnym jest zupełnie inna dla poszczególnych grup wiekowych. Istotną kwestią jest zmniejszająca się wraz z wiekiem sieć kontaktów społecznych i osób, z którymi można nawiązać romantyczną relację.

Dlaczego z wiekiem coraz trudniej jest znaleźć partnera?

Trudno jest wychodzić i odwiedzać nowe miejsca tak często, jak to się robiło będąc 25-latkiem. Z czasem zawęża się również krąg znajomych, który są singlami na rzecz tych osób, które posiadają już swoje rodziny. Jeszcze inne osoby nie mają czasu na randki i jedyne kontakty, które nawiązują mają charakter biznesowy. Co więcej, zmniejsza się liczba potencjalnych partnerów. Chociaż część z ich wraca na rynek matrymonialny po zakończonych związkach, to i tak dostęp do nich może być ograniczony. Co ciekawe, w dojrzałym wieku na jednego mężczyznę na portalu randkowym przypadają trzy kobiety. W dodatku panowie i tak preferują młodsze partnerki, są bardziej tolerancyjni co do ewentualnych różnic w kwestii rasy, religii, dochodu i poglądów politycznych niż kobiety (T. Field, 2018, za: W.D. McIntosh, Jr L. Locker, K. Briley, R. Ryan, A. J. Scott, 2011).

Życie uczuciowe i seksualne osób w dojrzałym wieku

Motywy, jakimi kierują się osoby w dojrzałym wieku logując się na portal randkowy nie różnią się od tych, które deklarują młodsi użytkownicy. Motywy są te same, ale częstotliwość ich występowania może być inna. W jednym z badań (AARP, 2012) przeprowadzonych na osobach w wieku 50 i starszych powody randkowania online były następujące (w kolejności malejącej): a) nawiązanie poważnej relacji uczuciowej (48%), b) przyjaźń/towarzystwo (26%), c) dorywcze randki (14%), d) intymne/seksualne relacje (5%), e) inne (1%). I faktycznie, respondenci w wieku powyżej 55 roku życia rzadziej przyznawali się do kontaktów fizycznych na pierwszej randce w porównaniu do tzw. milenialsów (Senior Dating Survay). Niemniej, nie należy stereotypowo utrzymywać, że dojrzałość wiąże się z zaprzestaniem odczuwania potrzeb seksualnych.

Potwierdza to najnowszy artykuł w tygodniku Polityka (2019) Życie seksualne Polaków. Martyna Bunda pisze:

„Życie seksualne Polaków po sześćdziesiątce, i później, to bodaj najważniejsza zmiana, jaka dokonała się w ostatnich dziesięcioleciach. (…) Osławione romanse w sanatoriach może się i zdarzają, ale dziś nawet na Badoo można wyłowić kogoś, komu daleko do estetyki „staruszka”. Na Tinderze, kojarzonym z młodszym odbiorcą, bardzo dojrzałych Polaków jest kilkanaście tysięcy. Załapują się na przygodny seks, ale nie lubią takiego na chybcika, z często zmienianym partnerem. Jeśli już coś zaskoczy, ludzie w tej grupie wiekowej łatwiej angażują się w trwalsze związki.”

Zdrowie fizyczne, atrakcyjność i bliskie relacje jako promowane wartości 

I faktycznie, biorąc pod uwagę analizowane w jednym z badań profile na portalach randkowych, to zainteresowane fizyczną atrakcyjnością i seksualnością uwidacznia się u użytkowników w średnim i dojrzałym wieku. Osoby starsze koncentrują się także na relacjach z innymi, doceniając ich bliskość i dążąc do niej oraz zdrowiu fizycznym. Z kolei użytkownicy w średnim wieku podkreślają swoje osiągnięcia, nawiązują do swojej pracy zawodowej (E. M. Davis, K. L. Fingerman, 2015). Kwestia zachowania zdrowia pojawiała się nie bez powodu, ponieważ jego utrata wiąże się z realizowaniem funkcji opiekuńczej, której oczekiwali mężczyźni od swoich przyszłym partnerem, a kobiety wolałyby tego uniknąć (R. K. Wion, S. J. Loeb, 2015, za: S. McWilliams, A. E. Barrett, 2014).

Zmiany w sposobie randkowania 

Randkowanie online jest postrzegane jako łatwiejszy sposób na poznanie nowej osoby w porównaniu z próbą znalezienia partnera osobiście, szczególnie przez mężczyzn. Z kolei kobiety mogą powoli wejść w nową relację i lepiej poznać osobę, z którą spotkają się w twarzą w twarz. Dzięki temu, kobiety doświadczają większej kontroli nad procesem rozwijania się znajomości niż wtedy, gdy były młode i to mężczyźni ustalali warunki randkowania (R. K. Wion, S. J. Loeb, 2015, za: S. McWilliams, A. E. Barrett, 2014). Z reguły jednak osoby w dojrzałym wieku nie przejawiają chęci do utrzymywania relacji wyłącznie za pośrednictwem Internetu i dążą do kontaktu telefonicznego, a następie umawiają się na randkę. Innymi słowy, preferowany jest raczej kontakt bezpośredni (Senior Dating Survay).

Niebezpieczeństwo randek online – oszustwa matrymonialne

Zanim jednak do niej dojdzie, to weryfikowana jest autentyczność nowopoznanej osoby na różne sposoby (R. K. Wion, S. J. Loeb, 2015). Jak się okazuje, sceptycyzm i ostrożność bywa uzasadniona. Jednym z głównych czynników ryzyka randek online jest oszustwo matrymonialne. Zdarza się, że użytkownicy stają się ofiarami oszustów, którzy pozorują emocjonalne zaangażowanie, aby później wyłudzić pieniądze od zakochanego partnera. W jednym z badań, do bycia oszukanym przyznało się ok. 16% respondentów (Buchanan, Whitty, 2014). Ci sami autorzy (2012) podają, że łącznie około 230 000 brytyjskich obywateli padło ofiarą cyberoszustwa. Dla tych osób jest to podwójna strata – nie tylko materialna, ale także emocjonalna.  

Sytuacja polskiego singla w dojrzałym wieku

Jednym z najsilniejszych czynników prognostycznych zaangażowania się w randki online jest bycie użytkownikiem Internetu i znajomość obsługi komputera (J. M. Sautter, R. Tippett, S. P. Morgan 2010, s. 16–20). Bycie online nadal bardziej charakteryzuje osoby młode (CBOS, 2017), ale oferta portali skierowana jest nie tylko do osób w średnim wieku, ale także tych dojrzałych. Część z dostępnych serwisów jest ogólnodostępna, ale z wydzielonymi sekcjami dla poszczególnych grup. Dojrzały singiel ma też do wyboru kilka portali randkowych, które kierują swoją ofertę bezpośrednio do użytkowników w określonym wieku, np. po 50-tce. Nie dziwi więc, że starsi single, obeznani z technologią, korzystają z nowoczesnych sposób poszukiwania partnera. Co jednak ważne,  chociaż przyjmują oni nowe sposoby nawiązywania relacji i komunikowania się, to nie tracą z oczu tego, co wiedzą o życiu i związkach z własnego doświadczenia.

Dziękuję za wytrwałość i dotarcie do końca! 😉 Napracowałam się nad tym tekstem, ale bez Twojego udziału, to nic nie znaczy. Zostaw po sobie ślad, żebym wiedziała, że mam dla kogo dalej pisać 🙂 

Wyniki badań i dane z raportów: 

  • AARP. (2012). AARP online dating survey. [Dostępny online: http://www.aarp.org/content/dam/aarp/research/surveys_statistics/
    general/2012/AARP-Online-Dating-Survey-AARP.pdf
  • Buchanan T., Whitty M. T. (2014) The online dating romance scam: causes and consequences of victimhood. Psychology, Crime & Law, 20 (3). 261-283.
  • CBOS (2017) Korzystanie z Internetu, Komunikat z nr 49 [Dostępny online: https://www.cbos.pl/SPISKOM.POL/2017/K_049_17.PDF]
  • Senior Dating Survay (2018) [Dostępny online: https://www.medicareadvantage.com/senior-dating-survey]
  • Whitty M.T, Buchanan T. (2012) The online romance scam: a serious cybercrime. Cyberpsychology, Behavior, and Social Networking, 15(3), 181-183.

Artykuły przywoływane w tekście:

  • Bunda M. (2019) Życie seksualne Polaków, Polityka, wydanie z dnia: 09.04.2019. [Dostępny online: https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/…/1788642,1,zycie-seksualne-polakow.read]
  • Eden D. M., Fingerman K. L (2016) Digital Dating: Online Profile Content of Older and Younger Adults, The Journals of Gerontology, 71(6), 959-967.
  • Field Y. (2018) Online Dating Profiles and Problems in Older Adults: A Review, OBM Geriatrics, 2(3), cyt za: McIntosh W.D., Locker Jr. L, Briley K., Ryan R., Scott A.J. (2011) What do older adults seek in their potential romantic partners? Evidence from online personal ads. The International Journal of Aging and Human Development 72, 67-82.
  • Sautter J. M., Tippett R., Morgan S. P. (2010) The Social Demography of Internet Dating in the United States, Social Science Quarterly 91(2), 554-575.
  • Wion R. K., Loeb S. J. (2015) Older Adults Engaging in Online Dating What Gerontological Nurses Should Know, Journal of Gerontological nursing, 41(10), 25-35, cyt za: McWilliams, S., & Barrett, A.E. (2014). Online dating in middle and later life: Gendered expectations and experiences. Journal of Family Issues, 35, 411-436.

Czy Tinder służy tylko nawiązywaniu przelotnych znajomości?

Czy motywem, dla którego ludzie korzystają z Tindera jest głównie poszukiwanie partnerów seksualnych? Śledząc historię rozwoju samej aplikacji dowiadujemy się, że została ona stworzona, aby ułatwić studentom randkowanie. Przy okazji flirt został zamieniony w zabawę. Z czasem aplikacja zyskała na popularności, a sam Tinder zaczął być utożsamiany jako narzędzie do nawiązywania przelotnych znajomości seksualnych. Stało się tak za sprawą raportu opublikowanego w Vanity Fair, który głosił nastanie końca randkowania. Autorka Nancy Jo Sales (2015) opisała praktyki randkowania młodych dorosłych. Zauważyła, że przygodny seks jest dla nich czymś zupełnie powszechnym i dostępnym za sprawą Tindera. Czy faktycznie jest tak, że Tinder zabija zaangażowanie i promuje wyłącznie przygodny seks?

Badanie „The Modern Dating Myths”

Zdecydowanie od takich konotacji odcina się sam Tinder, próbując rozprawić się z panującymi mitami na temat użytkowników aplikacji. Zespół Tindera w 2017 roku przeprowadził badanie „The Modern Dating Myths”. Uzyskane rezultaty zostały opublikowane na specjalnie dedykowanej do tego stronie internetowej. Zgromadzono dane od ponad 9 tysięcy osób w wieku od 18 do 35/36 lat. To badanie pozwoliło na porównanie praktyk randkowania offline i online. 

Użytkownicy Tindera nie mają problemu z zaangażowaniem w relację

Jeden z mitów, który próbowano obalić, dotyczył przekonania, że ludzie randkujący online nie chcą angażować się w trwałe związki uczuciowe. Okazało się jednak, że do doświadczania trudności w utrzymaniu relacji częściej przyznawały się osoby, które nie były użytkownikami Tindera (30% respondentów), a nie jak oczekiwano, osoby nawiązujące znajomości przez aplikację (9%). Zapewnienie dostępu do dużej liczby potencjalnych kandydatów jest główną zaletą aplikacji i portali randkowych. Użytkownicy Tindera rzadko jednak raportowali, aby z tego powodu utrzymanie długotrwałej relacji było trudne (9%), w przeciwieństwie do użytkowników serwisów randkowych (44%). Wielość i różnorodność możliwych opcji randkowania była również pociągająca dla osób nieposzukujących partnera w sieci (42%). W efekcie to osoby randkujące offline rzadziej angażowały się w więcej niż jedną angażującą relację w okresie dorosłości (49%) w porównaniu z osobami, które nawiązywały znajomości online (74%).  

Romantyczny aspekt nawiązywanych relacji 

Co ciekawe, średni czas rozpoczęcia randkowania „na wyłączność” i ujawnienia swoich uczuć partnerowi nie różnicuje sposób nawiązania relacji, offline czy online. Z uzyskanych danych nie wynika więc, aby użytkownicy Tindera dążyli do przelotnych znajomości bazujących tylko na kontaktach seksualnej z wyłączeniem romantycznego aspektu nawiązywanych relacji. Moją wątpliwość wzbudziła jednak prezentacja wyników badań, a dokładnie jej selektywność. W raporcie pojawiły się jedynie wybrane wyniki szczegółowe, które posłużyły do odmitologizowania przekonań na temat praktyk randkowania użytkowników aplikacji. Na tej podstawie trudno jest krytycznie odnieść się do sformułowanych wniosków.

Niezobowiązująca relacja a później związek  

Randkowanie przy użyciu Tindera było analizowane w różnych kontekstach także przez inne, niezależne zespoły badawcze. Elisabeth Timmermans i Cédric Courtois (2018) zauważają, że Tinder nie jest tylko narzędziem do nawiązywania przelotnych znajomości, jak to często zakłada się w dyskursie publicznym. Według autorów prawdopodobnym jest, że nawiązywane w sieci znajomości bazujących na kontaktach seksualnych nie jest celem samym w sobie, ale może prowadzić do powstania zaangażowanych relacji w przyszłości. Podstawą do stawiania takich hipotetycznych wyjaśnień były dane uzyskane w badaniu. Wynikało z nich, że 1/3 spotkań w świecie offline prowadziła do przygodnego seksu. Z kolei ponad 1/4 randek z osobami poznanymi w sieci zaowocowało powstaniem zaangażowanych relacji uczuciowych. Należy jednak zauważyć, że nie wykazano istotności pomiędzy liczbą jednych i drugich.

Doświadczenia użytkowników a motywy korzystania z aplikacji

Ważny jest natomiast motyw, dla którego osoba korzysta z Tindera, ponieważ rzutuje on na charakter jej przyszłych doświadczeń. Jeśli użytkownik kieruje się motywem seksualnym, to będzie się to wiązało z wysoką liczbą niezobowiązujących kontaktów seksualnych. Z kolei osoba, która jest ukierunkowana na nawiązanie relacji uczuciowej nie będzie miała takich doświadczeń. Innymi słowy, z aplikacji korzystają różni ludzie, również tacy, których nie interesują przelotne znajomości.

Na jakie grupy użytkowników możemy natrafić na Tinderze

Powracając do tytułowego pytania, czy Tinder służy wyłącznie nawiązywaniu tylko przelotnych znajomości, opowiedziałabym, że z pewnością nie oficjalnie, a same doświadczenia użytkowników są różne. Zakładam, że osoby korzystające z Tindera i zainteresowane nawiązywaniem relacji, możemy przyporządkować do trzech grup. Osoby z pierwszej grupy są ukierunkowane na znalezienie partnera. Nie angażują się też w przygodne znajomości, tym bardziej takie, które bazują jedynie na fizyczności. Drugą grupę stanowią osoby, które poszukują wyłącznie niezobowiązujących kontaktów seksualnych i takie też są ich doświadczenia. Członków trzeciej grupy charakteryzuje ten sam motyw, ale inne rezultat – ostatecznie angażują się w związek uczuciowy.

Zmiany w randkowaniu – odmienny sposób formowania się relacji

Zdaniem E. Timmermans i C. Courtois (2018) formowanie się relacji niekoniecznie ma polegać na pójściu na tradycyjną randkę, może być zastąpione jakąś formą fizycznego kontaktu, od pocałunku, po pieszczoty, aż po przygodny seks. Szczególnie, że zanim do niego dojdzie, to partnerzy stosunkowo dużo o sobie wiedzą. Antropolożka, Helen Fishes, w wywiadzie dla Wysokich Obcasów (2017), powiedziała, że

„Przygoda na jedną noc to jeden z wielu sposobów na lepsze poznanie kogoś. W łóżku można się sporo dowiedzieć o drugim człowieku. Nie tylko, jakim jest kochankiem, ale czy jest uprzejmy, czy potrafi słuchać, czy ma poczucie humoru etc. Ponadto każda stymulacja genitaliów powoduje, że neuroprzekaźniki, które są odpowiedzialne w naszym organizmie za stan zakochania, zostają zagonione do roboty i nigdy nie wiadomo, czy podczas takiej „przygody” nie przekroczy się progu pomiędzy pożądaniem a zakochaniem. Przypadkowy seks nigdy więc nie jest przypadkowy. To ryzykowna gra. I niektórzy korzystają z niej, żeby znaleźć miłość swojego życia.

 
Podsumowując, nie ma co głosić końca randkowania, ale też nie ma co ukrywać, że same praktyki randkowania się zmieniają. Tinder umożliwia ludziom nawiązywanie różnych typów relacji i tylko od samych użytkowników zależy, jakimi motywami się kierują, korzystając z aplikacji.

 

Wyniki badań przywoływane w artykule i jego treść powstała na podstawie:

Wybór zdjęcia na profil randkowy – atrakcyjny nie równa się popularny

Istnieje cała masa porad odnośnie wyboru zdjęcia na profil randkowy. Wszystkie te triki i sugestie mają na celu zaprezentowanie się z jak najlepszej strony i zainteresowanie sobą osób, które przeglądają nasz profil randkowy. Pytanie, na ile ich zastosowanie faktycznie działa na naszą korzyść. Może się bowiem okazać, że lepiej jest być sobą, niż przesadzić z autoprezentacją. Dążenie do stania się osobą bardziej atrakcyjną niekoniecznie będzie miało przełożenie na bycie osobą pożądaną i popularną na portalu randkowym. Zaskakujące jest to, że posiadanie jakiegoś mankamentu urody może działać na naszą korzyść.

Bycie atrakcyjnym, a liczba otrzymywanych wiadomości 

Chcąc wyjaśnić te nieoczekiwane stwierdzenie odwołam się do wyników badań, które przeprowadził OkCupid – jeden z najpopularniejszych amerykańskich serwisów randkowych. Przytacza je Hanna Fry (2015) w książce „The mathematics of love”. Przeanalizowano profile 5 tysięcy kobiet, których atrakcyjność mężczyzn ocenili na skali od 1 do 5 punktów. Średni wynik atrakcyjności pań porównano z liczbą otrzymywanych przez nie wiadomości w przeciągu miesiąca. Zwykło się generalizować, że atrakcyjne osoby nie narzekają na brak przejawów zainteresowania. Tymczasem zebrane dane sugerowały, że nie do końca tak jest. To wcale nie najlepiej wyglądające osoby otrzymywały najwięcej wiadomości.

Dziewczyna z sąsiedztwa vs. dziewczyna o nietypowej urodzie 

Kluczem do wyjaśnienia, dlaczego jedna atrakcyjna osoba jest bardzo popularna, a druga niekoniecznie, jest zrozumienie jak ludzie postrzegają czyjąś atrakcyjność. Z pewnością znasz osobę, którą określiłbyś/określiłabyś jako „całkiem ładną” i taką opinię podzielałoby większość Twoich znajomych. Gdyby oceniać atrakcyjność tego kogoś na pięciostopniowej skali, to otrzymałby średnio 4 punkty. Przypomnij sobie teraz inną swoją koleżankę, co do której opinie były bardziej podzielone. Dla jednych była bardzo atrakcyjna, a inni uważali ją wręcz za brzydką. Pytanie jest następujące: która z nich otrzymywała więcej zaproszeń na randkę? Co do pierwszej dziewczyny nie ma wątpliwości, że jest obiektywnie ładna, ale to nie ona wzbudzała męskie zainteresowanie. 

Wzbudzasz zarówno zachwyt, jak i niechęć – dostaniesz więcej wiadomości

Zespół OkCupid wykorzystał analizę regresji do tego, aby z uzyskanych danych wyprowadzić równanie, w którym uwzględniono wynik atrakcyjności użytkownika. W efekcie możliwe było określenie liczby otrzymanych wiadomości. I tak, osoby, które były oceniane najwyżej (5 punktów na skali) mogły liczyć na 90 dodatkowych wiadomości w miesiącu. Co zaskakujące, osoby częściowo nisko ocenione otrzymywały więcej przejawów zainteresowania niż osoby „całkiem ładne”. Na każde sto osób, które oceniły danego użytkownika jako brzydkiego przypadało dodatkowo 40 osób, które wysłały mu wiadomość. Z kolei, te które zostały oceniane na skali atrakcyjności na 4 punkty musiały się pogodzić z tym, że rzadziej inicjowano z nimi kontakt. Innymi słowy, osoby najbardziej atrakcyjne zawsze będą w dobrej sytuacji na rynku matrymonialnym, ale dla reszty z nas lepiej jest wzbudzać odmienne wrażenia aniżeli być widzianym jako uroczy mężczyzna albo dziewczyna z sąsiedztwa.

Ocena konkurencji i własnych szans 

Przywołane wyniki mogą się wydawać sprzeczne z intuicją. Przyjmijmy jednak inną perspektywę. Jak myślisz, do kogo najprawdopodobniej napisałbyś/napisałabyś wiadomość? Czy byłaby to osoba bardzo atrakcyjna, która pewnie otrzymuje dziesiątki wiadomości? Czy ktoś, kto Ci się podoba, ale wiesz, że nie masz zbyt wielu konkurentów i nie zostaniesz na starcie odrzucony? Pewnie znajdą się osoby, które będą wierzyły w swoją siłę przebicia i nieodparty urok, ale większość z nas będzie się skłaniać ku rozwiązaniom mniej ryzykownym. Z tego powodu osoby, które niekoniecznie wpisują się w ogólne kanony piękna albo dostrzegają w sobie jakieś mankamenty urody, ale dla niektórych nadal są atrakcyjne, mogą otrzymywać więcej ofert matrymonialnych.

Typowe zalecenia odnośnie wyboru zdjęcia na profil randkowy są nieskuteczne

Na większości stron poświęconych tworzeniu profilu randkowego można znaleźć zalecenie, aby wybierać takie zdjęcia, aby wyglądać na nich jak najkorzystniej. Jest to dość powszechnie wykorzystywana strategia podniesienia własnej atrakcyjności. Zauważyłam ją również u we własnych badaniach (s. 93, 2013). Respondenci wybierali fotografie na profil randkowy „z myślą, że też będą się podobać innym osobom”. Wcześniej jednak konsultowali tę decyzję z najbliższymi przyjaciółmi. . Celowo wybierano takie, które uwydatniały atuty, maskując przy tym mankamenty. Jedna z badanych kobiet opowiadając o swoich zdjęciach głównych, zauważa:

[…] na obu mam proste włosy, w których czuję się lepiej, na obu mam uśmiech, który uważam, że jest moim atutem […]. Na przykład wstydzę się swojego brzucha, powiedzmy, i nie lubię swojego wzrostu, więc tak naprawdę jest to zdjęcie zrobione od linii biustu do góry. To ta część ciała, którą bardziej lubię niż, powiedzmy, jakbym miała być pokazana cała.

W podobnym tonie wypowiadały się też inne uczestniczki, ale również badani mężczyźni. Według H. Fry (2015) są to działania, które przyniosą efekt przeciwny do oczekiwanego. Jej rada jest następująca: kiedy dokonujesz wyboru zdjęcia na profil randkowy, wyróżnij to, co czyni Cię innym, nawet jeśli niektórzy ludzie tego w Tobie nie polubią. Z pewnością znajdzie się osoba, która się Tobą zainteresuje. Wyróżnianie się online znaczy tyle co bycie sobą.

Dlaczego warto prezentować się takim, jakim się jest?

Oczywiście nie chodzi tutaj o to, aby przestać dbać o swój wizerunek albo celowo go zniekształcać, prezentując się po prostu nieestetycznie. Jest bowiem różnica między nieukrywaniem swoich mankamentów urody, a karykaturalnym ich uwydatnianiem. Przyjęcie takiej strategii niesie za sobą jeszcze jedną korzyść – doświadczenie mniejszej liczby rozczarowań podczas pierwszej randki. Historie o tym, że na spotkaniu pojawiała się zupełnie inna osoba niż ta poznana w sieci zna już chyba każdy. Gdyby zamiast stosowania kolejnych trików, które służą jedynie manipulacji wrażeniem, bylibyśmy bardziej autentyczni, to może tych nieporozumień byłoby mniej.

 

Wyniki badań przywoływane w artykule i jego treść powstała na podstawie: