11 powodów, dla których dostajesz match na Tinderze, ale nie masz wiadomości

Przeglądasz profile, któryś zwrócił Twoją uwagę, przesuwasz palcem w prawo sygnalizując swoje zainteresowanie. Otrzymujesz powiadomienie o dopasowaniu. I…? No i nic, nie wykonujesz żadnego ruchu, żeby poznać osobę, której profil polubiłeś_aś. Dlaczego? Z różnych powodów.

To samo doświadczenie z perspektywy użytkownika, który traktuje swoje poszukiwania partnera zupełnie serio, może być inaczej odbierane. Bywa to denerwujące, frustrujące i rozczarowujące, kiedy po raz kolejny dobrze rokująca znajomość nie miała szansy zaistnieć.

Okazuje się, że nawet 66% użytkowników mając dopasowanie z inną osobą nigdy nie podjęła z nią rozmowy. Dlaczego tak się dzieje, skoro głównym celem korzystania z aplikacji randkowej powinno być nawiązywanie nowych znajomości?

W tym tekście chce Wam wyjaśnić, jakie są możliwe powody, dla których przeglądamy profile, dajemy lajki, ale rzadko robimy z tym „coś więcej”.

1. Tinder jako gra, czyli nagradzająca moc lajków i dopasowań

Samo korzystanie z Tindera, ale też innych aplikacji czy portali randkowych może być źródłem przyjemności. Serwisy randkowe w większości polegają na tych samych mechanizmach psychologicznych, które mają silne działanie uzależniające.

Swoją droga, czy Tinder nie przypomina Wam trochę gry w kasynie?

Przeglądamy profile, dajemy komuś lajka i jak przy jednorękim bandycie czekamy na połączenie dwóch serduszek, które oznacza wygraną. Każde takie dopasowanie to wyrzut dopaminy do krwiobiegu.

Dodatkowo, w zależności od funkcjonalności danego miejsca dostajemy powiadomienia o tym, że mamy nową wiadomość, patrzymy, ile osób obejrzało nasz profil, kto dał nam super lajka itp. Udział w tej grze służy połechtaniu ego. Miło otrzymywać kolejne dowody na to, że jest się pożądanym.

2. Więcej dopasowań, lepszy wybór

Bycie użytkownikiem aplikacji lub portalu randkowego dostarcza nam informacji o ilości dostępnych kandydatów. Osoby, które częściej randkują online, w porównaniu do tych, które rzadko poznają kogoś w sieci, mogą mieć wrażenie, że opcji wyboru jest naprawdę dużo. Mając takie poczucie chcemy najpierw sprawdzić wszystkich dostępnych kandydatów, a dopiero później zdecydować, kto nas tak naprawdę interesuje.

W efekcie mamy tendencję do zbytniego przesuwania w prawo, ponieważ lepiej jest mieć niechciane dopasowanie i nic z nim nie robić, niż przegapić kogoś fajnego (lub kogoś lepszego).

To trochę jak z korzystaniem ze szwedzkiego stołu. Zazwyczaj nabieramy na talerz więcej niż możemy zjeść i dopiero w trakcie posiłku decydujemy na co mamy największą ochotę.

3. „Co ja mam napisać”? czyli o trudach rozpoczynania rozmowy

Mogłoby się wydawać, że skoro dwoje ludzi wie, że są sobą zainteresowani to rozpoczęcie rozmowy nie powinno być problemem. Niestety jest wręcz przeciwnie.

Problem wiadomości inicjujących jest bardziej złożony i powstał na ten temat osobny tekst. Z jednej strony nikt nie chce dostawać zaczepek typu „Hej, co słychać?” albo masowo wysyłanej wiadomości. Z drugiej strony odsetek uzyskiwanych odpowiedzi, szczególnie przez mężczyzn jest niewielki. Rodzi to frustracje i zniechęca do kreatywności.

W efekcie wykonanie pierwszego ruchu wcale nie jest łatwe. Ktoś może mieć trudność z napisaniem do nas albo czeka aż sami podejmiemy inicjatywę.

4. „Ja tu tylko na chwile, testuje i sprawdzam”

Zanim ktoś zdecyduje się korzystać z Tindera „na poważnie”, może chcieć sprawdzić samą aplikacje. Dla większości osób ważne jest, aby otrzymać dostęp do wielu kandydatów. Kiedy okazuje się, uzyskujemy niewiele wyników wyszukiwania dla naszej lokalizacji czy ze względu na inne kryterium, mamy podstawę do tego, aby odinstalować apke.

Czasami nie da się inaczej tego sprawdzić jak oceniając każdego użytkownika, aby móc przejść do następnego. I w ten sposób kolejny match na Tinderze traci swoje znaczenie.

Co więcej, sama popularność aplikacji motywuje ludzi do tego, aby zainstalować ją na swoim telefonie.

5. To pomyłka

Wiem, to średnie wyjaśnienie, ale tak się po prostu dzieje, że ludzie w ferworze swipowania przez przypadek klikną na „tak” zamiast na „nie” lub odwrotnie.

Przeglądanie profili staje się z czasem żmudne i czasochłonne przez co nasze strategie oceny stają się coraz bardziej oszczędne. O ile na początku z zaciekawieniem czytamy opisy i zastanawiamy się czy warto „dać w prawo” tak później, wystarczy chwila, żeby stwierdzić czy ktoś nam pasuje czy nie. Wtedy łatwo o pomyłki.

Inna sprawa, że przeglądanie kandydatów, szczególnie przez aplikacje mobilną odbywa się „przy okazji” innych aktywności, np. będąc w pracy, jadąc komunikacją miejską, oglądając serial. Nasza uwaga bywa podzielona i trudno z uważnością przyglądać się każdemu profilowi, chociaż to z pewnością byłoby bardziej korzystne dla wszystkich zainteresowanych.

6. Daje w prawo każdemu

To taktyka, którą stosują głównie panowie. Brak selektywności bywa dla mężczyzn opłacalny. Patrząc na statystyki dotyczące tego, kto pierwszy pisze wiadomości i jaki odsetek odpowiedzi otrzymuje, to sytuacja panów zazwyczaj wygląda mniej korzystnie. Przesuniecie w prawo, czy danie komuś serduszka nie wymaga żadnego wysiłku, a maksymalizuje szanse na rozmowę czy pójście na randkę.

7. Wzrost ego

Miło jest otrzymać powiadomienie, że ktoś również się nami zainteresował. Gorzej, gdy ktoś korzysta z Tindera tylko w tym celu, aby podnieść swoją samooceną i poczuć się osobą pożądaną. Jeszcze gorzej, gdy użytkownik wysyła swoje lajki do osób co do których wie, że nie jest nimi zaineresowany i czerpie z tego przyjemność, uważając się za kogoś lepszego. Okrutna manipulacja i niezdrowy sposób na podbudowanie swojego ego.  

8. Ma już match

Osoba, z którą masz połączenie może chwilowo wstrzymywać się przed nawiązywaniem nowych znajomości, bo np. zaczęła z kimś randkować, ale jednocześnie nie chce dezaktywować jeszcze swojego konta.

9. Ktoś swipuje za kogoś

Czasami ktoś chce nam pomóc w znalezieniu partnera ki, za naszym przyzwoleniem albo też bez naszej wiedzy i przyjmuje role swatki a. Niektórzy bywają mocno zaangażowani w życie uczuciowe swoich najbliższych do tego stopnia, że swipują i dają matche w ich imieniu. Problem pojawia się kiedy ich wybory nie pokrywają się z wyborami właściciela konta.

10. Zapomniał_a

Wiem, to dość prozaiczne wyjaśnienie, dlaczego ktoś dostał dopasowanie, ale nic z nim nie robi. Tymczasem to może być realny powód. Wcześniej wspominałam, że można być polubionym przez pomyłkę, bo używanie Tindera rzadko bywa aktywnością, na której całkowicie się skupiamy. Biorąc pod uwagę, że o naszą uwagę walczy wiele dystraktorów, w świecie offline i online, to naprawdę nietrudno jest odciągnąć nas od jakiejś czynności. Kto nie odkłada na później różnych spraw, np. chociażby odpisanie na SMSa albo wiadomość na Messengerze, niech pierwszy rzuci kamień.

11. Nasz match na Tinderze utonął w morzu innych

Może się tak zdarzyć, że Twój match zostanie po prostu niezauważony, bo zaraz po nim pojawi się następny. W sieci jesteśmy stale zalewani nowymi treściami, jedne zastępują kolejne, podobnie jest z matchami.

W dodatku na portalu i aplikacji randkowej rywalizujemy z innymi użytkownikami o uwagę  właściciela_ki polubionego konta.

Jakie są wiec szanse na to, że ktoś dokładnie przegląda swoje dopasowania i ponownie analizuje swoje wybory? Wydaje się, że niewielkie. Upływający czas, dezaktualizujące się matche i obecność innych osób działają na naszą niekorzyść.

I tyle! Lista wymienionych powodów, dla których masz match na Tinderze nie jest oczywiście zamknięta. Nie było też moim celem stworzenie takowej. Chciałam Wam pokazać, że jest co najmniej kilka wyjaśnień tej sytuacji poza „nie jestem wystarczająco atrakcyjny_a, żeby podjąć wysiłek i spróbować mnie poznać”. Z Waszych wiadomości wiem, że niektórzy zaczynają myśleć, że to w nich leży problem.

Ale! Zwracam się do tych osób, które dostają lajki, serduszka i inne znaki, mówiące o tym, że ktoś ich zauważył, ale rzadko dostają wiadomość. Tu rzadko chodzi o Was, spróbujcie na tyle, na ile potraficie zdystansować się od tego doświadczenia i nie traktować go osobiście.

Oczywiście, może też być tak, że po uzyskaniu dopasowania to Ty zdecydujesz się napisać pierwszy_a. Tutaj również jest wiele powodów, dla których wysłana przez Ciebie wiadomość nie wzbudzi czyjegoś zainteresowania.

Co możesz z tym zrobić?

Nie trać entuzjazmu, personalizuj swoje wiadomości, dbaj o poprawność ortograficzną i stosowanie interpunkcji, bądź pozytywny_a i przyjrzyj się własnemu profilowi, bo może to tam tkwi problem (nieatrakcyjny opis, źle dobrane zdjęcia itp.).

Dajcie znać, z jakiego powodu to Wy najczęściej poprzestajecie na daniu matcha, nie podejmując kolejnych kroków, żeby nawiązać znajomość?

(Po)pandemiczny Tinder czyli lato miłości

Wakacje, urlop, słońce, plaża! Takie okoliczności mocno sprzyjają nawiązywaniu nowych znajomości i wdawaniu się w romanse. Kiedy dodamy do tego zniesienie obostrzeń związanych z zakazem przemieszczania się, zamknięciem restauracji i miejsc kultury mamy sprzyjające warunki do tego, aby odświeżyć nasze życie uczuciowe. Miesiące izolacji, niepokoju, troski o bliskich były trudne, a ludzie szukają rozprężenia.

Jak się okazuje, aplikacje randkowe stają się odpowiedzią na rosnące potrzeby towarzyskie, do tego stopnia, że przewiduje się lato miłości.

Będzie to jednak z pewnością inne lato niż te poprzednie, bo Tinder i pandemia zmieniły charakter aktualnych randek.

Tinder i pandemia

Tinder opublikował raport zawierający pewne prognozy dotyczące przyszłości randek. Na podstawie danych zebranych w ciągu ostatnich 12 miesięcy można zauważyć zmienne trendy w randkowaniu użytkowników.

O ile na początku pandemii ich liczba zmalała, następnie zwiększyła się w okolicach wakacji, tak ponownie spadła i obecnie stale się zwiększa. Na te fluktuacje miały wpływ okoliczności związane z sytuacją pandemiczną. Jednak rok 2021 okazuje się być całkiem korzystny dla rynku serwisów randkowych. Idą za tym konkretne liczby i pieniądze. Tinder spodziewa się o około 22-24% wyższych zysków niż w zeszłym roku. Jego akcje wzrosły o 6%, a liczba subskrybentów o 15%.

Duże nadzieje pokładano i nadal wierzy się w rozwiązanie, jakim jest szczepionka. Tinder zaangażował się również w popularyzacje szczepień w Stanach Zjednoczonych. Użytkownikom proponowano dodatkowe przywileje i oznaczano profile osób, które zostały albo planują się zaszczepić.

Okres wakacyjny ma być latem miłości m.in., dlatego że w tym czasie większość użytkowników ma być już zaszczepiona. Nic wiec nie będzie stało na przeszkodzie, aby bezpiecznie nawiązywać znajomości, szczególnie że wakacyjny klimat sam w sobie temu sprzyja, a ludzie chcą odreagować miesiące izolacji.

Nawet same treści (np. wzrost frazy „pójdźmy na randkę”) w opisach siebie na profilach randkowych pokazują jak użytkownicy są podekscytowani możliwością spotykania się twarzą w twarz.

Co pandemia zmieniła w randkowaniu, co zostanie z nami na dłużej

Pandemia wymusiła na nas zmiany w wielu obszarach życia i funkcjonowania, w randkowaniu również. Izolacja, społeczny dystans na długo ograniczyła możliwość spotykania się w realu. Atmosfera niepokoju, leku o zdrowie własne i bliskich mocno nadszarpnęła nasze poczucie stabilności i pewności jutra. Mimo wszystko w takich okolicznościach ludzi nadal randkowali, tyle że inaczej. Poniżej kilka wybranych przeze mnie punktów z tego, co Tinder przewiduje się, że zostanie trwałą zmianą w zachowaniu użytkowników aplikacji randkowych.

1. Zaangażowanie w rozwój znajomości online

Tinder przedstawił ciekawe dane. Odnotował, że w czasie pandemii ludzi wysyłali do siebie więcej wiadomości (o 19%) i spędzali więcej czasu rozmawiając (ich rozmowy były o 32% dłuższe) w porównaniu ze styczniem 2020 roku. I sumie nic w tym dziwnego. Nawet jeśli ktoś dotychczas był nastawiony na szybkie umówienie się na randkę w realu, to nie miał za dużego wyboru. Spotkanie twarzą w twarz z zupełnie obcą osobą w czasie trwania lock downu było znacząco bardziej ryzykowne niż przed pandemią. Wtedy, w najgorszym razie, miało się po prostu nieudaną randkę.

Taka zmiana w zaangażowaniu użytkowników na rzecz poznania drugiej osoby pozytywnie rzutuje na rozwój znajomości. Ludzie mają szanse spojrzeć na siebie inaczej niż tylko przez pryzmat swojego profilu. Jest to okazja do tego, aby sprawdzić, czy mają ze sobą coś wspólnego. Taki kontakt może później zaowocować fajną randką w realu i ograniczyć liczbę nieudanych spotkań.

2. Randki wideo zostają wpisane w nowa normalność

Tinder i pandemia to też wprowadzenie nowych rozwiązań, w tym wypadku były to połączenia wideo. Miało to umożliwić ludziom poznawanie się i spędzanie ze sobą czasu, tak jak to wcześniej miało miejsce podczas spotkań w realu. Co się okazuje? 40% użytkowników dalej chce angażować się w aktywność cyfrową. Według badanych, dzięki takiemu rozwiązaniu mogą kogoś lepiej poznać i sprawdzić, jak czują się w towarzystwie swojego matcha, nie czując przy tym presji.

Zamawianie jedzenia na wynos, wspólne oglądanie seriali i ich komentowanie do kamerki, granie w gry wideo, uczęszczanie na eventy online, wirtualny spacer, tworzenie wspólnej playlisty to tylko przykłady pomysłów, które ludzie wspólnie realizowali. Co ważne, mogą być z powodzeniem dalej kontynuowane.

3. Kreatywne randki bazujące na aktywności, a nie przełamywaniu lodów i weryfikowaniu użytkowników w realu

Dłuższy czas znajomości online, w tym poprzedzenie spotkania wideo rozmową (w przypadku 20% użytkowników) skutkowało lepszym poznanie się pary zanim doszło do randki w realu. W związku z tym pierwsze spotkanie zmieniło swój charakter. Nie była to tzw. randka zero, kiedy ludzie przychodzą, aby zweryfikować na ile profil poznanej osoby odzwierciedla użytkownika i czy dalsza znajomość ma sens. To w dużej mierze można było zrobić podczas wideo czatu. Co więcej, tradycyjna randka nie wchodziła w grę, bo puby i restauracje były zamknięte przez dłuższy czas.

W efekcie, kiedy dochodziło do rozmów i spotkaniu użytkownicy wybierali bardziej kreatywne, osobiste i nieformalne aktywności.  Co ciekawe, Tinder zauważył trzykrotny wzrost używania w opisach siebie na profilach odwołań do … jazdy na rolkach. Twórcy aplikacji widzą w tym nowy trend w zachowaniu osób randkujących. Small talk zostaje zastąpiony podejmowaniem wspólnych aktywności, podczas których można lepiej kogoś poznać, a nie przełamywać lody.

4. Otwartość na różne rodzaje relacji i tempo ich rozwoju

W niepewnym czasie pandemii użytkownicy mieli mniejsze oczekiwania co do przyszłości swoich związków. Część relacji sprzed pojawienia się COVID19 rozpadła się. Pary nie przetrwały braku fizycznego kontaktu i utrzymywania znajomości na odległość. Z pewnością pandemia była próbą, którą nie każdy związek zdołał przetrwać.

Ludzie z jednej strony mieli potrzebę kontaktów społecznych, bycia dla kogoś ważnym, ale niekoniecznie poszukiwali konkretnego rodzaju znajomości. Zauważono, że liczba takich użytkowników wzrosła o 50%. Stąd Tinder odnotował wzrost częstotliwości wyrażeń typu „otwarty na” czy „zobaczymy, dokąd ta znajomość będzie zmierzać” itp.

Z drugiej strony reakcją na niepewność związana z pandemią motywowała ludzi do podejmowania większego ryzyka i przyspieszyła niektóre decyzje np. o wspólnym zamieszkaniu.

5. Cyberseks

Co prawda w opracowaniu Tindera nie pojawił się punkt dotyczący cyberseksu, ale myślę, że pandemia poszerzyła repertuar zachowań również w tym obszarze. Możliwości nawiązywania kontaktów seksualnych w realu były mocno ograniczone. Nie znaczy to jednak, że ludzie zupełnie nie szukali sposobów zaspokojenia swoich potrzeb.

Portal Sympatia.pl na początku pandemii opublikował ciekawą infografikę przedstawiającą życie intymne singli w Polce. Z przedstawionych danych wynika, że ludzie w czasie kwarantanny rzadziej uprawiali seks, ale za to częściej oglądali pornografie i podejmowali zachowania autoerotyczne.

Do uprawiania cyberseksu przyznało się niewiele ankietowanych osób, ale doniesienia z innych źródeł wskazują, że ten rodzaj aktywności seksualnej wcale nie był tak rzadki jakby mogło się wydawać. Wręcz przeciwnie, próbowano odstygmatyzować i normalizować seks przez telefon, sexting i cyberseks wskazując je jako alternatywę dla spotkań w realu. Inna sprawa, że nadal konieczna jest edukacja w tym zakresie, aby ludzie umieli zadbać o własną prywatność i bezpieczeństwo.

Tinder i pandemia, jakie prognozy się nie sprawdzą

Technologia wkracza coraz mocniej do naszego świata intymnego, a pandemia przyspieszyła i upowszechniła pewne rozwiązania. Istnieje wiec duża szansa, że zostaną one z nami na dłużej.

W opracowaniu Tindera pojawiły się również inne wskazane trendy, których nie dołączyłam. Nie zauważyłam ich wyraźnego odzwierciedlenia w zachowaniu użytkowników. Nie napisałam wiec o: stawianiu jasnych granic, nacisku na szczerość i autentyczność, docenianiu bliskości fizycznej w postaci drobnych, nieseksualnych gestów.

Z ciekawością będę się przyglądać, czy sprawdzą się prognozy Tindera. Czy faktycznie te wakacje będą wyjątkowe pod względem korzystania z aplikacji i portali randkowych? Patrząc na to, że odnotowano wzrost rozstań i rozwodów, które miały miejsce w czasie pandemii, a sam okres letni (od maja do lipca) sprzyja zerwaniom to faktycznie rynek matrymonialny czeka miłosna hossa z technologią w tle.

Na koniec doprecyzuje, że to Bogdan State (2014), analizując statusy związków na Facebooku w latach 2008–2011 zauważył, że do rozstań najczęściej dochodzi w okresie letnim. To bardzo ciekawy temat, więcej o roli technologii w ocenie kondycji naszych związków pisałam w >>tym<< tekście.

12 przykładów opisu siebie prosto z Tindera

Zrobiłam to! Ponownie trafiłam na Tindera.

Po co? Nie szukałam partnera, a przykładów fajnych biogramów. Postawiłam sobie za cel, że mają odzwierciedlać wskazówki, o których pisałam w tekście o tym, jak napisać opis siebie na profil randkowy

Okazało się, że nie tak łatwo jest znaleźć opis siebie, który faktycznie mówiłby coś o właścicielu_ce konta, jego/jej poczuciu humoru, wartościach, pasjach itp.

Opis siebie pod lupą, co słychać na moim Tinderze

Zanim omówię proponowane przykłady opisu siebie, które można potraktować jako inspirację do stworzenia własnego, podzielę się wynikami mini badania.

Trudno tu mówić o spełnieniu jakichkolwiek wymogów metodologicznych, nie jest to badanie naukowe. Chciałam jedynie zobrazować w liczbach, co zauważyłam na Tinderze.

Profile, które przeanalizowałam pojawiały się losowo, nie zastosowałam żadnego kryterium wyszukiwania (np. wieku albo odległości). Łącznie przklikałam się przez 400 profili (po 200 dla każdej płci).

Niewiele ponad połowa użytkowników (203 osoby) uzupełniła swój profil w całości, tj. nie pozostawiła swojego biogramu pustego.

Jest jednak jedno „ale”.

W tej grupie znaleźli się użytkownicy, których opis składał się wyłącznie z: nazwy użytkownika na Instagramie, emoji lub informacji o tym, ile ktoś ma wzrostu. Gdyby pozostawić w tej mini analizie tylko profile, w których opis siebie był bardziej rozbudowany, to okaże się, że nie ma ich aż tak dużo, bo ok. 35%.

Co ciekawe, to mężczyźni nieznacznie częściej od kobiet pisali o sobie, ale te różnice nie były istotne statystycznie.

Kto uzupełnia opis siebie i dlaczego – wyniki badań

Uzyskane wyniki porównałam z innymi, tym razem naukowymi analizami. Badanie, o którym za chwilę wspomnę, nie jest najświeższe, bo pochodzi z 2016 roku. Data publikacji może mieć znaczenie w kontekście aktualności wyników. Ostatnie 5 lat dla rynku serwisów randkowych to ich bardzo szybki rozwój.  

Niemniej jej autorzy podają, że 36% osób badanych, cześć poświęconą własnej biografii, pozostawiła pustą. Powtórzyła się również tendencja, że kobiety częściej (42%) rezygnowały z opisania siebie w porównaniu do panów (30%).

Jak się jednak okazuje, panie nie tracą zainteresowania panów z tego powodu, nadal otrzymują wiele polubień i matchów.

Wytłumaczenie dla tego zjawiska znalazłam w obszernym raporcie Bussines of Apps (Tinder Revenue and Usage Statistics, 2021). Opublikowano tam wykres pokazujący, co użytkownicy cenią, kiedy sprawdzają czyjś profil randkowy. W skrócie: dla panów liczą się najbardziej zdjęcia, a dla pań – opis siebie.

W efekcie kobiety nie muszą uzupełniać swojego bio, bo mężczyźni i tak bazują na tym, co zobaczą na ich profilu.

Z kolei panowie, aby zainteresować użytkowniczki muszą mocniej popracować nad warstwą tekstową, a nie tylko wizualną swojego profilu. Jak się okazuje, to się opłaca!

Korzyści wynikające z napisania o sobie w bio

We wspomnianym wcześniej badaniu wykazano,

że posiadanie uzupełnionego bio może zwiększyć ilość otrzymywanych matchów 4-krotnie.

Jak badacze do tego doszli? Stworzono 3 fikcyjne profile randkowe i porównano ilość dopasowań, które wygenerowały, kiedy konto nie zawierało opisu siebie i później, kiedy profil uzupełniono o tę część.

Co ciekawe, wzrost liczby matchów po wypełnieniu bio odnotowano również u kobiet, ale nie był on tak znaczący jak u mężczyzn.

Praca nad stworzeniem profilu randkowego może zatem opłacić się obu płciom, ale w osiągnieciu innych celów. Panowie przygotowując opis siebie mogą zyskać w oczach kandydatek. Uzupełniając bio mężczyźni mogą potwierdzić swoją atrakcyjność albo ją podnieść, zwłaszcza gdy załączone zdjęcia nie są zbyt interesujące i potencjalnie nie otrzymaliby polubienia.

Z kolei kobiety mogą potraktować opis siebie jako narządzie do selekcji kandydatów. W poprzednim tekście pisałam o tym, że prezentując się w określony sposób przyciągamy osoby do nas podobne. Warto dać siebie poznać trochę głębiej niż tylko pisząc po przecinku, jakie ma się cechy osobowości albo co się lubi. Inna sprawa, że skoro panowie najbardziej zwracają uwagę na załączone zdjęcia, to w ferworze przeglądania profili, mogą zupełnie przeoczyć nasz (tj. kobiet) opis. Tylko kto chciałby spotykać się z kimś, kto wyłącznie powierzchownie ocenia innych użytkowników. Zakładam, że ktoś nastawiony na nawiązanie długotrwałej relacji będzie jednak chciał nas poznać, więc przeczyta tych kilka zdań.

12 przykładów opisu siebie

Po dość rozbudowanym (ale ważnym) wstępie, mogę przejść do omówienia przykładów opisu siebie na profilu randkowym, które moim zdaniem dobrze spełniają swoją role – dają możliwość poznania właściciela_ki konta lub zaciekawiają jego/jej postacią.

Odrzuciłam opisy siebie, który zawierały: cytaty i sentencje, negatywizmy, warunki, nazwy kont na Instagramie, zachęty do zadawania pytań zamiast napisania o sobie w bio, listę cech charakteru albo zainteresowań.

Przy każdym z przykładów uzasadniam, dlaczego włączyłam dany opis do listy. Chcąc zabezpieczyć anonimowość użytkowników zdarzyło mi się zmienić albo usunąć jakiś szczegół w opisie, aby uniemożliwić odnalezienie tej osoby.

Propozycje dla kobiet

„Możemy porozmawiać o twórczości Osieckiej, nowoczesnych technologiach, antyoksydantach i dwumasowym kole zamachowym. Choć mimo wszystko wolałabym poznać smak dzieciństwa Twojego, ten który wywołuje najwspanialsze wspomnienia. I wolałabym zobaczyć ulubiony las czy łąkę. I miejsce, w którym odpoczywasz. […] ”

Opis siebie stanowi manifestacje wrażliwości kobiety, jej wartości i podejścia do poznawania drugiej osoby. Treść koresponduje z określoną stylistyką tekstu, która nie każdemu będzie odpowiadać, ale w tym rzecz – użytkowniczka jest autentyczna i „jakaś”. 

„Wyjechałbyś ze mną pomieszkać w Czarnogórze albo Kirgistanie? A może wolisz kraje Ameryki Południowej.
Dbam o środowisko, ograniczam mięso. Nie narzucam innym swoich przekonań. Szacunek i tolerancja przede wszystkim.
Najlepiej dogaduje się ze zwierzętami i dziećmi. […].”

Bio rozpoczyna się bezpośrednim zwróceniem się do osoby przeglądającej profil, sugerując, jaki temat rozpocząć w pierwszej wiadomości, o ile faktycznie wizja wyjazdu byłaby dla kogoś równie interesująca. O takim rozwiązaniu, tj. sprowokowaniu użytkownika do wysłania wiadomości w określonej tematyce, pisałam przy okazji wskazówek, jak stworzyć opis siebie. W treści biogramu znajdziemy odwołania do wartości, które są kobiecie bliskie.

„Lubię zwiedzać wnętrza kamienic, tańczyć na karaoke (śpiewać nie umiem), oglądać stand up-y przed pracą. Spacerów, kajaków i wina, nigdy nie odmawiam.”

Krótkie, ale treściwe bio, w którym użytkowniczka zawarła swoje zainteresowania. Jest to jednak interesujący sposób zaprezentowania się, dający poczucie, że ta osoba jest „jakaś” – coś lubi, czegoś nie umie, ma swoją rutynę przed pracą. To buduje wyobrażenie o tej osobie.

„[…] Strasznie dużo radości daje mi karmienie ludzi, którzy są dla mnie ważni. Pewnie przez to, że babcia tylko tak wyraża uczucia. Ona robiła pieczonego kurczaka, ja robię curry z Jadłonomi.”

To dużo lepsza wersja dla „lubię gotować”. Zachowana jest tutaj proporcja miedzy powagą, nostalgią, ukazaniem własnych wartości, ale też poczuciem humoru.

„W zasadzie nie rozstaje się ze słuchawkami – zawsze jakiś podcast albo muzyka (jeśli masz coś akurat na pętli to podrzuć tytuł). W wolnym czasie czytam feministyczne książki, oglądam kreskówki i nadrabiam zaległości filmowe […]

Ta część opisu siebie dotyczyła głównie zainteresowań, ale co ważne, nadano im treść możliwą do wyobrażenia. Zamiast mówić o tym, że muzyka jest ważna, kobieta to zobrazowała. Do tego sygnalizuje, że właśnie o tym chętnie porozmawia. Swoim komunikatem powinna przyciągnąć osoby podobne do niej.

„Daleko mi do sztuczności, partii rządzącej, siedzącego stylu życia i bycia mięsożercą (nie narzucam swoich poglądów i nie zaglądam ludziom do talerzy, ale jeśli weganizm rozumiesz nie jako dietę, a jako odrzucenie przemocy – mhmmmm, pomieszajmy razem w garnku).”

Opisywanie siebie poprzez wskazanie kim się nie jest zamiast kim się jest bywa ryzykownym rozwiązaniem. Takie bio może zostać negatywnie odebrane, bo pośrednio jakaś osoba może się poczuć skrytykowana i wykluczona, mimo deklaracji autorki opisu o jej tolerancji. Fajna jest natomiast ostatnia cześć biogramu, w której kobieta przekazuje swoje wartości i flirciarsko zagaduje do osób jej podobnych.

„Szukam kogoś kto będzie dojadać za mnie płaskie połowy bułek, bo ja ich nie jem a po co mają się marnować. […]”

Intrygująco i zabawnie, aż ma się ochotę zapytać, co jest nie tak z tymi płaskimi połówkami bułek. Wykazanie się poczuciem humoru, nawet odrobinę deprecjonując siebie, ujawnienie nawet swoich guilty pleasure bywa ciekawym rozwiązaniem.

Propozycje dla mężczyzn

Z wybraniem przykładów opisu siebie u mężczyzn było trochę trudniej. Większość z nich niewiele mówiła o samym właścicielu („Jestem miłym, szczerym, z poczuciem humoru i dystansem do siebie facetem”), relacji jakiej poszukuje („Szukam kogoś, kto będzie X, Y, Z.”) albo zawierała warunki lub negatywizmy (np. „Jeśli X, to przesuń w lewo”). Z dostępnych biogramów wyróżniłam kilka, które zasługują na uwagę:

„Szukam kompanki do wspólnego weekendowego wypadu w Tatry 😉 W planach główny cel to wejście na Rysy.”

Chociaż jest to krótkie bio, to przekazuje konkretną treść. Kobieta przeglądająca ten profil będzie miała wyobrażenie o tym, jak wyglądałoby wspólne spędzanie czasu z tym mężczyzną.

„Uwielbiam spędzać czas w ciekawym towarzystwie tym bardziej jeśli mogę tych ludzi rozśmieszać. Kiedyś nawet chciałem zostać komikiem. […]”

Ten fragment opisu świetnie demonstruje zasadę „pokaż zamiast mówić”. Mężczyzna mógłby napisać (na szczęście tego nie zrobił), że jest zabawny, tymczasem treść jego bio niesie dużo więcej znaczeń.

„Uwielbiam sport pod każdą postacią, przede wszystkim MTB, F1 i żeglarstwo. Kiedyś reprezentowałem liceum w siatkę (191) 😉”

Kolejny opis siebie pozostający w podobnym stylu do poprzedniego, chociaż mógłby nieść więcej informacji. To co ważne, uogólniony zwrot „uwielbiam sport” ma swoje rozwinięcie, odniesienie do życia osobistego i skłania do napisania wiadomości. Aż chciałoby się zapytać, czy szkoła, którą mężczyzna reprezentował wygrała.

„Trochę minimalista, trochę kryptointrowertyk. Krypto bo w miarę dobrze się maskuję i jak trzeba to nawet umiem w small talk. Chociaż wolę jak nie trzeba 😉 Bawię się w sporty walki, po pracy koszulę zamieniam na kimono albo dresik. […]”
„[…] Umie zrobić ciastko i kaszę mannę na mleku. I śrubkę wkręci. I coś przyspawa. Żeby niebyło zbyt różowo, to popsuć też umie 😉 Za to nie umie pisać pierwszych wiadomości. Absolutnie. Drugich też nie. […]”

Dwa następne opisy siebie stanowią dobry przykład, że na Tinderze można być kimś autentycznym i też się tak przedstawić.

„Robię najlepsze tosty z majonezem 😉 Oczywiście to nie jedyna moja zaleta”

Ostatni przykład biogramu może nie być odpowiedni dla każdego mężczyzny, nie będzie się też podobał każdej przeglądającej profil użytkowniczce. Wydaje się jednak, że może faktycznie odzwierciedlać usposobienie właściciela konta. Nie warto silić się na powagę, romantyzm itp., kiedy nie jest się taką osobą.”

 

Na koniec drobna uwaga, opisane tutaj biogramy i ich fragmenty to jedynie przykłady, mające zobrazować, jak pozostać pozytywnym, ale też autentycznym na portalu czy aplikacji randkowej. Nie warto kopiować dołączonych opisów siebie. Można je potraktować jako inspirację. Co jeszcze ważne, to nie jest tak, że wybrane przeze mnie przykłady są uniwersalną receptą na niekończące się polubienia, wręcz przeciwnie – opisując się jako „jakaś” osoba, zainteresujmy określonych użytkowników. Warto jednak pamiętać, że dla nas również nie każdy jest pociągający, na szczęście!

8 typów zdjęć na portalu randkowym

Zadam Ci pytanie: wolisz być odbierany na portalu lub aplikacji randkowej jako ktoś sympatyczny czy wyjątkowy?

Z podobnym problemem zgłosiła się do mnie jedna z klientek. Kobieta zastanawiała się nad tym, jakie wstawić zdjęcia na Tinderze. Miała świadomość tego, że jej profil zobaczą bardzo różne osoby. Z obawy przed ich oceną chciała zaprezentować się w atrakcyjny, ale dość zachowawczy sposób. Czy słusznie?

Z tego wpisu dowiesz się, jakie są najczęstsze typy zdjęć na Tinderze i dlaczego dążymy do tego, aby podobać się większości, chociaż nie przybliża nas to do odniesienia sukcesu.

Redukcja wyjątkowości na rzecz bycia lubianym – wyniki badań

Jak się okazuje, chociaż mamy świadomość tego, że na portalu i aplikacji randkowej jesteśmy jedną z wielu osób, to nasze starania o to, aby się wyróżnić nie są wcale tak skrupulatne. Najczęściej postępujmy zgodnie z normami i praktykami, które obowiązują także w świecie randek online. Co o tym świadczy? To jakie dominują zdjęcia na Tinderze.

Johanna Degen i Andrea Kleeberg-Niepag (2020) przeanalizowały 524 zdjęcia na Tinderze. Badaczki chciały sprawdzić, w jaki sposób prezentują się jego użytkownicy.  Jest to o tyle ciekawe, ponieważ randkując online podlegamy stałej ocenie i nie mamy wpływu na to, kto ogląda dasz profil. Wiemy, że konkurujemy z innymi osobami, ale ich nie widzimy. W dodatku sami siebie oceniamy pod względem tego, ile mamy dopasowani, rozmów, randek itp., dlatego wybieramy takie sposoby autoprezentacji, aby dobrze wypaść też w tych kryteriach. 

Z możliwie wielu sposobów wizualnej autoprezentacji użytkownicy wybierają raptem kilka, z których i tak dominują 3 typy zdjęć profilowych. Podrzucam poniżej ich całościowe zestawienie.

Zdjęcia na Tinderze według typu wraz z liczbą profili, na których zostały umieszczone:

  1. Selfie (211)
  2. Informacyjne (109)
  3. Migawka (105)
  4. Incognito (40)
  5. Towarzyskość i rozrywka (17)
  6. Profesjonalne (13)
  7. Zawieszenie podmiotu (8)
  8. Sprzeciw wobec porządku (7)

Selfie czyli zdjęcie z ręki

Tego pierwszego i najbardziej popularnego typu zdjęć (selfie) chyba nie trzeba zbyt szczegółowo wyjaśniać. Selfie to zdjęcie zrobione przez tę samą osobę, widoczną na fotce, o czym najczęściej świadczy proporcja głowy, ramion i rąk. Różnice pojawiają się w przyjętej pozie, gestach, przedmiotach umieszczonych w kadrze oraz relacji modela z kamerą (patrzy wprost, unika spoglądania w obiektyw, robi selfie w lustrze itp.)

To co wyróżnia ten typ zdjęcia to kontrola momentu jego wykonania i prywatność. Nikt nie widzi naszych starań, żeby wyglądać dobrze.

Informacyjne czyli zdjęcie z wakacji

Typ informacyjny charakteryzuje odwołanie do stylu życia i romantycznych ideałów. Zamieszczone na profilach zdjęcia dają pewien wgląd w hobby, aktywności, styl życia użytkownika poprzez pokazanie ich w tle.

Najczęściej na fotkach uchwycone zostają te momenty życia, które są przeciwieństwem codziennego życia. Mamy więc np. zdjęcia z podróży, urywki tego, jak spędzamy swój czas wolny, ale też w jakim otoczeniu się to odbywa. Osoby, które przeglądają profil mogą wyobrazić sobie, jak wyglądałoby życie z właścicielem profilu i jaki związek mogliby stworzyć. 

Migawka czyli zdjęcie z ukrycia

Migawka to typ zdjęcia, na którym uchwycono moment zaangażowania osoby w jakąś aktywność albo jej stan emocjonalny.

Istotny jest przy tym brak świadomości bycia fotografowanym, a przynajmniej brak wyraźnego pozowania, dzięki czemu wydaje się autentyczne. Może to być zdjęcie, na którym ktoś gotuje, bawi się z psem, idzie ulicą itp. Nasza uwaga zostaje zwrócona na to, co ktoś inny uznał za istotny moment, nie tak jak w przypadku selfie.

Incognito czyli zdjęcie w lustrze

Główną cechą zdjęć typu incognito jest zasłonięta twarz osoby fotografowanej. Ten format występuje w kilku opcjach: selfie w lustrze, zakrywanie twarzy ręką, biżuterią, włosami, kapeluszem albo pokazanie się tylko od tyłu. W efekcie nasza uwaga zostaje przekierowana na jakąś część twarzy lub ciała.

Taka prezentacja chroni prywatność osoby, ale jednocześnie wzbudza ciekawość i prowokuje do tego, aby skłonić innych użytkowników do włożenia wysiłku w odkrycie tego, jak wygląda osoba na zdjęciu. Niemniej nie każdy podejmie to ryzyko zakładając, że właściciel profilu po prostu coś ukrywa.

Towarzyskość i rozrywka czyli zdjęcie na imprezie

Inny sposób na zaprezentowanie się poprzez zdjęcie to pokazanie się w otoczeniu innych osób, w czasie interakcji z nimi albo spędzając towarzysko czas, np.  podczas imprezy, wesela itp. Daje ono wgląd w styl życia, gust, a także otoczenie, w którym ktoś funkcjonuje.

Inna sprawa, że dana osoba może zabiegać o poziom życia przedstawiony na fotce i w sposób przemyślany chcieć zrobić określone wrażenie. Stosunkowo często mężczyźni są zachęcani do zamieszczania tego typu zdjęć, aby podkreślić swój status społeczny i kompetencje społeczne, co, jak wyjaśnia psychologia ewolucyjna, bywa atrakcyjne dla kobiet. Taki typ prezentacji pokazuje właściciela profilu jako członka szerszej sieci społecznej.

Profesjonalne czyli zdjęcie z CV

Dbałość o wrażenie charakteryzuje z pewnością zdjęcie wykonane w czasie profesjonalnej sesji zdjęciowej, do której z kolei zachęcane bywają kobiety.

To co je wyróżnia, to fakt, że zostało wykonane „na zlecenie” i jest w pełni zaaranżowane. Czasami zamieszczone fotki bywają dość formalne jakby zostały przeklejone z CV. Niezależnie od samego charakteru zdjęcia, ważniejsze staje się to, że stanowi ono pewnego rodzaju inwestycje w poznanie kogoś nowego.

Zawieszenie podmiotu czyli fikcyjna fotka lub awatar

Niewielka część użytkowników decyduje się nie ujawniać i skryć się za awatarem albo fotką super bohatera, zwierzęcia itp. Innymi słowy, podobnie jak przy typie incognito, właściciel profilu tworzy atmosferę tajemnicy, ciekawości i obietnicy pokazania się w przyszłości być może przy okazji nawiązania znajomości.

Taka forma prezentacji daje duże pole do interpretacji, spekulacji i projekcji. Czy brak zdjęcia może oznaczać sprzeciw wobec powierzchownym ocenom użytkowników, czy po prostu dana osoba potrzebuje zachować anonimowość, aby realizować niekoniecznie moralne zamiary itp.? Niezależnie od powodu, dla którego ktoś wybiera taką formę autoprezentacji, musi się liczyć, że część użytkowników po prostu ominie profil.

Sprzeciw wobec porządku czyli zdjęcia nietypowe

Typ zdjęć, na których osoba prezentuje się w sposób sprzeczny z ustalonym porządkiem, występuje bardzo rzadko. Dlatego na portalu rzadko znajdziemy zdjęcia z dziećmi, osobami starszymi, mężczyzn w sytuacjach typowych dla kobiet i odwrotnie. Badaczki podały przykład fotki półnagiego mężczyzny, leżącego na łóżku z plikiem fałszywych banknotów. Taki obraz jest raczej sprzeczny z oczekiwaniem, że to mężczyzna pełni rolę żywiciela rodziny.

Taki prowokacyjny sposób prezentacji wprowadza użytkowników w styl życia, światopogląd, być może poczucie humoru właściciela profilu, ale może być uznany po prostu za dziwny.

Popularny (lubiany) to jednak nie to samo co atrakcyjny

Autorki wyjaśniają, że w aplikacji randkowej bardziej opłaca się (pod względem otrzymywanych dopasowań i serduszek) podporządkować się zamiast podkreślać własną wyjątkowość. Nietypowe zdjęcia na Tinderze wymagałoby namysłu, na który użytkownicy apki nie mają zazwyczaj czasu.

Ale!

Strategia wybierania zdjęcia na portal albo aplikację randkową z myślą, że ma się ono spodobać innym osobom bywa nieskuteczna. Owszem zostaniemy uznani za atrakcyjnych, dostaniemy serduszko, ale czy będzie to miało przełożenie na rzeczywiste zainteresowanie innych osób i to takich, na których nam zależy?

Według Hannah Fry (2015) dokonując wyboru zdjęcia na profil randkowy, dobrze jest wyróżnić to, co czyni Cię innym, nawet jeśli niektórzy ludzie tego w Tobie nie polubią. Z pewnością znajdzie się osoba, która się Tobą zainteresuje. Dlaczego tak się dzieje poświęciłam cały wpis, do którego zapraszam >>tutaj<<

Co może zrobić osoba przygotowująca swój profil?

Zachęcam do tego, aby zastanowić się, jak chce się być postrzeganym i na czym tej osobie zależy. Następnie wybrać określony typ zdjęcia, bo każdy z nich mówi coś o nas i naszym życiu.

Jeśli masz trudność z wyborem zdjęcia profilowego albo chcesz popracować nad swoim profilem, to mogę Ci pomóc zoptymalizować Twój profil. Napisz do mnie wiadomość przez formularz kontaktowy, maila albo na fanpage’u Naukowo Uczuciowo. Opracuję dla Ciebie wskazówki, które omówimy podczas konsultacji online.

Wyniki badań przywoływane w artykule i jego treść powstała na podstawie:

  • Fry H. (2015), The mathematics of love. Patterns, Proofs, and the Search for the Ultimate Equation. Publisher: Simon & Schuster/ TED
  • Degen J., Kleeberg-Niepag A. (2020), Profiling the self in mobile online dating apps: A serial picture analysis (on Tinder), Preprint.

Zdjęcie autorstwa Andrea Piacquadio z Pexels

Użycie emoji czyli jak pisać na Tinderze

Wymiana emoji to flirt w realu

Kiedy pyta się ludzi o to, czego szukają u potencjalnego partnera, to często pojawia się odpowiedź, że ten ktoś musi mieć „to coś”. Za tym „czymś” kryje się bliżej nieokreślona cecha, która jednak przekłada się na panującą między partnerami tzw. „chemię”. Wiemy już, że skuteczny flirt wyznacza skoordynowana i wzajemna, responsywna wymiana sygnałów niewerbalnych. Jak wobec tego pisać na Tinderze, żeby skutecznie flirtować? Wbrew temu co kiedyś mówiono, sieć nie jest pozbawiona możliwości wymiany sygnałów niewerbalnych. Nawet częstotliwość i charakter wysyłanych emoji może odgrywać podobnie istotną rolę w randkach online jak wymiana uśmiechu czy zabawa kosmykiem włosów w realu.

Rola emoji w randkach online

Emoji, czyli piktogramy stosowane w sieci, służą do wyrażania emocji, odzwierciedlają charakter wypowiedzi, podkreślają go. Samo ich użycie może mieć znaczenie dla oceny rozwoju znajomości oraz zasygnalizowania swojego zainteresowania. Kluczowe jest jednak nie tylko, co należy pisać, ale również, jak pisać na Tinderze, aby skutecznie randkować. Na portalach randkowych rozmawiamy z reguły na podobne tematy – poznajmy fakty o sobie. Jednak z niektórymi osobami prowadzona rozmowa jest płynna i zabawna, a z innymi bywa nudno i bez polotu. Nie chodzi tutaj o samą treść wysyłanych wiadomości, a o ich styl, a dokładnie o typ emoji, ich ilość i komunikowane znaczenie.

Emoji warte więcej niż tysiąc słów

Dlaczego to, jakie i ile emoji wysyła nasz potencjalny partner miałoby być dla nas istotne? Jeśli przyjmiemy, że emoji do pewnego stopnia przekazują autentyczne cechy osobowości, to już taki aspekt jak częstotliwość lub styl ich używania mówi coś ważnego o danej osobie oraz wzajemnym dopasowaniu rozmówców. Sam fakt używania emoji albo ich unikania może podlegać interpretacji i ocenie. To od nas zależy, czy uznamy kogoś za osobę niedojrzałą albo zbyt poważną ze względu na ilość wysyłanych emoji. Natomiast rozmówca, który rozumie i odwzajemnia nasz sposób posługiwania się znaczeniami ukrytymi za emoji, staje się dla nas bardziej atrakcyjna. Takie poczucie dostrojenia (tzw. chemia) stanowi doskonałe podłoże dla dalszego flirtu.

Dostrojenie się do rozmówcy jako oznaka zainteresowania

Poznając nową osobę pozostajemy często w niepewności co do jej intencji i poziomu zainteresowania. Okazuje się, że możemy je ocenić na podstawie stopnia, w jakim rozmówca dostosowuje wysyłane emotikony do tych otrzymywanych. Jeśli zachodzi synchronizacja, tj. partner odpowiada, na otrzymane emoji, używając znaków w podobnym tonie, to istnieje szansa na dalszy flirt. Ta ciągła wymiana pozytywnych odpowiedzi działa jak pętla sprzężenia zwrotnego, intensyfikując wspólny nastrój i prowadząc do wzmocnienia emocji, utrwalonego zainteresowania i poczucia „osobistej chemii” między partnerami. Natomiast brak odwzajemnienia w sposobie prowadzenia rozmowy bywa rozczarowujący. W efekcie zostanie to ocenione jako brak zainteresowania albo niedopasowanie.

Dwuznaczne emoji

Użytkownicy mogą też używać kombinacji emotikonów do „testowania” i sygnalizowania romantycznego (lub seksualnego) zainteresowania. Jest to możliwe używając emoji o dwuznacznych konotacjach. Rozmówca może zareagować podobnie i tym samym potwierdzić wzajemne zainteresowanie. Jeśli jednak nie podziela intencji nadawcy wystarczy, że powstrzyma się od reakcji. W praktyce może wyglądać tak, że ktoś zignoruje emoji, odpowie innym znakiem albo podejmie grę i będzie kontynuował wysyłanie emoji w określonym tonie.

Wyrażaj siebie poprzez emoji, umówisz się na randkę

Komunikując się online użytkownicy muszą stale interpretować otrzymywane informacje, ich zakres treściowy, ale też ładunek emocjonalny zawarty w wiadomości. Z racji ograniczeń związanych z brakiem sygnałów niewerbalnych, emoji mogą dawać wyraz ekspresji tego, co człowiek myśli i czuje. Ekspresja emocjonalna jest ważna dla wielu podstawowych aspektów bliskich relacji, od ujawniania się, wzajemnego zrozumienia i unikania konfliktów.

Może dlatego ludzie, którzy używają emoji częściej niż Ci, którzy ich nie wykorzystują, umawiali się na pierwsze i kolejne randki. Te osoby także częściej utrzymywały znajomość, angażując się w interakcje o charakterze romantycznym i seksualnym w przeciągu ostatniego roku. Do takich wniosków na podstawie dwóch przeprowadzonych badań doszli Amanda N. Gesselman, Vivian P. Ta oraz Justin R. Garcia (2019).

Jak pisać na Tinderze?

Jak się okazuje emoji mogą być przydatnym narzędziem do budowania intymności pomiędzy potencjalnymi partnerami. Nawiązanie takiej bliskiej relacji może się przyczynić do odniesienia sukcesu w randkach online. Co zrobić, żeby tak było? Pisałam już o tym w innym tekście: Rozmowy na Tinderze a rozwój znajomości. W kontekście użycia emoji w rozmowie na portalu lub aplikacji randkowej warto dopasować własny styl wymiany emoji (tj. ich ilość, typ) do tego, jaki używa nasz rozmówca. Zasygnalizujemy wtedy w bezpieczny sposób swoje zainteresowanie, jednocześnie testując, jak zareaguje użytkownik.

Co więcej, patrząc na przywoływane wyniki badań, dotyczące większej liczby okazji do nawiązania romantycznej lub seksualnej relacji, korzystnym jest wykorzystanie emoji jako narzędzia do ekspresji emocjonalnej. Okazuje się ona szczególnie ważna dla pań. Kobiety są bardziej skłonne do udzielenia odpowiedzi na wiadomość, kiedy mężczyzna zamiast aluzji seksualnych wyraża swoje pozytywne emocje. W tekście o tym, co pisać a czego nie pisać w pierwszej wiadomości, zawarte są też inne wskazówki.

Gdy rozmowa się nie klei

Rozmowa pozbawiona synchronizacji w wymianie emoji może stanowić sygnał ostrzegawczy co do szansy na rozwój znajomości. Jeśli potencjalny partner nie rozumie Twoich żartów z wykorzystaniem emoji, nie odwzajemnia Twoich emotikonów, także tych sygnalizujących romantyczne lub seksualne zainteresowanie albo wysyła emotikony „od czapy”, to być może trudno będzie się Wam porozumieć. Oczywiście nie należy rozstrzygać przyszłości znajomości tylko na podstawie tego, czy i w jaki sposób ktoś używa emoji.

Uwagi:

Zawarte w tekście wnioski na temat tego, jak pisać na Tinderze w kontekście wymiany emoji mogą posłużyć jako wskazówki dla osób randkujących online. Należy jednak zauważyć, że ich skuteczność jest ograniczona. Wynika to z faktu, że przywoływane wnioski z badań pochodzą z niewielkiego badania focusowego.

Photo by Denis Cherkashin on Unsplash

Rozmowy na Tinderze a rozwój znajomości

Pamiętam ze swojego wczesnego doświadczenia na portalu randkowym, ale też z relacji klientów wynika, że od uzyskania dopasowania do umówienia się na randkę wiedzie czasami długa, a na pewno wyboista droga. Aż trudno często policzyć ile rozmów zostało rozpoczętych, ile z nich zakończyło się po serii pytań o prace lub studia albo utknęło w martwym punkcie z niewiadomego powodu. Można to jednak zmienić.

Z tekstu dowiesz się, czy jeśli dłużej i więcej z kimś piszemy, to nasze szanse na powodzenie znajomości są wyższe. Zwrócę też Twoją uwagę ma to, że treść wymienionych wiadomości ma znaczenie i można na ich podstawie ocenić czy relacja się rozwija. No i czy warto prowadzić rozmowę, w której tylko jedna osoba zadaj pytania i opowiada o sobie.

O czym nam powie analiza rozmowy na Tinderze

Takie pytanie, o to, czy początkowe rozmowy na Tinderze, a dokładnie ich długość, poziom intymności, podobieństwo rozmówców i wzajemność w udzielaniu informacji o sobie mają związek z rozwojem relacji, zadała sobie Anouk Hoefmans (2018). 

Autorka przeanalizowała prawie 200 rozmów osób badanych, pytając także o rozwój każdej z nawiązanej przez nich relacji. Przy czym ostatecznie w analizach uwzględniono dwa najczęściej pojawiające się rezultaty prowadzonych rozmów. Było to przeniesienie się na inną platformę (tutaj Whatsapp) oraz umówienie się na randkę.

Prowadź dłuższe rozmowy

Znaleziono niewielki związek między długością a wynikiem rozmowy na Tinderze. Oznacza to, że bardzo krótka rozmowa na Tinderze nie jest najbardziej korzystna dla pomyślnego wyniku relacji. Dzieje się tak, ponieważ użytkownicy Tindera nie poświęcają czasu na poznanie się. Z kolei bardzo długa wymiana wiadomości nie jest czymś typowym na portalu i aplikacji randkowej, ani korzystnym dla rozwoju znajomości. Uzasadniałam to już przy okazji innego tekstu, dostępnego tutaj.

Stopniowo poruszaj coraz bardziej osobiste tematy

Treść rozmowy również nie jest bez znaczenia. 

Im więcej tematów poruszamy i im bardziej się w nie zagłębiamy, tym poziom intymności nawiązywanej relacji wzrasta. Użytkownicy Tindera muszą osiągnąć pewny poziom intymności w rozmowie online, aby rozwinąć relację i ostatecznie spotkać się twarzą w twarz.

W przywoływanym badaniu nie wykazano, że można „przesadzić” z prowadzeniem osobistych rozmów, ale też z reguły w początkowych etapach rozwoju znajomości poruszamy raczej bezpieczne tematy. Co również ciekawe, wymiana emoji może być przydatnym narzędziem do budowania intymności pomiędzy potencjalnymi partnerami. Piszę o tym więcej w tekście o użyciu emoji na Tinderze.

Warto przyjrzeć się zestawieniu listy tematów zwiększających intymność i dzielenie się informacjami o sobie. Jest ono przedstawione na infografice. Może to być również wskazówka, jakie treści poruszać, kiedy chcemy uczynić naszą rozmowę bardziej osobistą. To zestawienie dostarcza nam też informacji, dzięki którym możemy zobaczyć na jakim etapie rozwoju znajomości się znajdujemy. Można jednak zastanawiać się, czy to zestawienie jest nadal aktualne, jednak wyszczególnione tematy wydają się być uniwersalne. O cyklu życia relacji pisałam w tym tekście, dokładnie opisując występujące w tabeli etapy.

Wzajemna otwartość prowadzi do rozwoju rozmowy

Wiemy już jakie tematy poruszać, ale dla kontynuowania rozmowy i rozwoju znajomości istotna jest wzajemność. 

Jest ona niezwykle ważna przy ujawnianiu informacji o sobie, kiedy otwartość jeden osoby prowadzi do otwartości partnera. Innymi słowy, to odpowiedź na czyjąś otwartość. Wzajemność w wymiarze otwartości ma znaczenie przy rozwoju rozmowy, czego przejawem może być przejście na inną platformę komunikacyjną. Nie zwiększa jednak naszych szans na randkę, ponieważ nie gwarantuje, że druga osoba nam się spodoba i będziemy chcieli spotkać się twarzą w twarz.

Jednak z prowadzenia własnych badań pamiętam, że jedna z kobiet powiedziała, że jeśli mężczyzna nie chce ujawniać informacji o sobie i też nie wykazuje zainteresowania jej osobą, to znaczy, że nie zależy mu na tej znajomości.

Jeśli ktoś nie pozwala się poznać i nie chce poznać nas, to trudno mówić o wzajemności i rozwoju jakiejkolwiek relacji.

Na randkę umawiamy się z osobami podobnymi do siebie

Z większą szansą na pójście na randkę wiązało się podobieństwo rozmówców, które nie przekładało się jednak na zmianę platformy komunikacyjnej. To dlatego, że wzajemność jest potrzebna, aby kontynuować wymianę wiadomości. 

Dopiero w trakcie prowadzonych rozmów ludzie odkrywają podobieństwa między sobą, dzięki czemu mogą stać się dla siebie atrakcyjni. Wówczas spotkanie twarzą w twarz pozwala to zweryfikować i dowiedzieć się, czy druga osoba jest potencjalnym partnerem.

Kilka wskazówek z praktycznego punktu widzenia

Przywołane wyniki mogą nam posłużyć dwojako.

Stanowią wskazówkę, w jaki sposób prowadzić rozmowę, ale też na podstawi jakich aspektów rozmowy ocenić szansę rozwoju nawiązanej znajomości. 

Jeśli chcesz uzyskać jak najlepsze możliwe rezultaty rozmowy to: prowadź dłuższe rozmowy, stopniowo poruszaj kolejne tematy, nie tylko powierzchownie o nie zahaczając, udzielaj informacji o sobie w odpowiedzi na to co napisała druga osoba, zadaj pytania (dlaczego warto, pisałam tutaj), daj się poznać, a podczas rozmów przyglądaj się temu, czy macie ze sobą coś wspólnego. Z kolei jednostronność komunikacji, brak wzajemności, powierzchowne poruszanie „typowych” tematów, brak czegoś, co byłoby dla was wspólne może być niepokojącym sygnałem, że ta znajomość może się zakończyć zanim umówicie się na randkę.

Wyniki badań przywoływane w artykule i jego treść powstała na podstawie:

  • Avtgis, T. A., West, D. V., & Anderson, T. L. (1998). Relationship stages: An inductive analysis identifying cognitive, affective, and behavioral dimensions of Knapp’s relational stages model. Communication Research Reports15(3), 280-287.
  • Hoefmans A. (2018) Talk Tinder to me : a content analysis of successful Tinder conversations. Master’s Thesis. Universiteit van Tilburg.
  • Jourard, S. M. (1971). Self-disclosure: An experimental analysis of the transparent self. New York: Wiley.
  • Knapp, M. L. (1978). Social intercourse: From greeting to goodbye. Allyn & Bacon, Incorporated


Źródło zdjęcia: Obraz Gerd Altmann z Pixabay

Dlaczego spotykamy dziwne osoby na Tinderze?

Nieudaną randkę zaliczył chyba każdy użytkownik portalu i aplikacji randkowej. Ja również nie byłam pod tym względem wyjątkiem. Zdarzało mi się umówić z kimś, kto, jak się okazywało podczas randki, nie był dla mnie odpowiedni. Nie trafiłam jednak na żadnego „małżonka, porzuconego alkoholika i fana żołnierzy wyklętych”. Odwołuję się tutaj do zajawki wywiadu z autorką książki „50 twarzy Tindera”, opublikowanego w „Newsweeku”.

Ocena dotychczasowych randek

Nasze doświadczenia, bardziej lub mniej, różnią się od siebie. Kiedy rozejrzymy się wśród swoich znajomych znajdziemy zarówno takie osoby, które poznały swojego partnera w sieci i będą twierdziły, że na Tinderze można znaleźć „normalnych” ludzi, jak i te, które kiepsko trafiają i swoje przekonania o poznanych kandydatach będę uogólniać na całą grupę użytkowników.

Często bazujemy na własnych doświadczeniach i dlatego trudno jest nam zachować obiektywizm. Co więcej, jesteśmy bardziej skłonni brać pod uwagę negatywne informacje niż pozytywne przy konstruowaniu ogólnej oceny (tzw. efekt negatywności). Nawet jeśli, jak pisze Joanna Jędrusik (2019):

„wśród oceanu beznadziejnych randek zdarzają się fajne, a nawet wspaniałe”,

to i tak najbardziej będziemy pamiętać tę skrajnie nieudaną randkę.

Randkujący online w świetle badań naukowych

Według niektórych badaczy stereotypowy obraz użytkownika portalu randkowego, tj. osoby zdesperowanej, która nie radzi sobie w relacjach damsko-męskich, możemy traktować jako przestarzały.

Pomiędzy grupą użytkowników portali i osobami, które nimi nie są, społeczne, demograficzne i osobowościowe różnice są raczej niewielkie (W. Aretzi in. 2010, s. 13). Literatura oferuje sprzeczne dowody na temat tego, czy użytkownicy portali randkowych są bardziej lub mniej wyposażeni w umiejętności społeczne w porównaniu z innymi.

Osoby z deficytami będą szukały partnera w sieci?

W kwestii nawiązywania relacji w sieci badacze weryfikowali najczęściej dwie hipotezy. Z jednej strony zakładano, że ludzie doświadczający niepokoju w interakcjach społecznych, mający trudności w inicjowaniu oraz budowaniu relacji twarzą w twarz będą korzystać z Internetu, jako miejsca, w którym braki kompetencyjne ulegną kompensacji i będą mieli lepszą możliwość wyrażenia samych siebie (ang. The social compensation hypothesis).

Osoby z dużym niepokojem związanym z tradycyjnym randkowaniem i niskimi kompetencjami społecznymi dostrzegają korzyści z uczestnictwa na portalach randkowych, ale chcą poznawać innych ludzi w bezpośredniej interakcji. Natomiast osoby posiadające wysokie kompetencje społecznie wykazują mniejszy lęk, dostrzegają mniej korzyści i są mniej zainteresowane poszukiwaniem partnera w sieci (M. E. M. Poley, S. Luo 2012, s. 416–418).

Bycie online to sposób na rozwinięcie swojej, już i tak często, rozbudowanej sieci kontaktów

Z drugiej strony, zakładano, że osoby o niskim lęku społecznym i posiadające wysokie kompetencje społeczne będą wykorzystywały swoje umiejętności w sieci, jako alternatywne miejsce, w którym będą mogli poszerzyć grono swoich znajomych (ang. The rich-get-richer hypothesis).

P. M. Valkenburg i J. Peter (2007, s. 852) wskazują, że osoby nawiązujące relacje w Internecie charakteryzuje niski poziom niepokoju związanego z randkowaniem. Nie została też potwierdzona hipoteza o wykorzystywaniu sieci do rekompensaty deficytów społecznych jej użytkowników. Wręcz przeciwnie, osoby towarzyskie są bardziej skłonne do korzystania z internetowych serwisów randkowych, zwłaszcza jeśli mają wysoką samoocenę i zbudowanie związku jest dla nich ważne (W. Aretz i in. 2010, s. 13; M. Kim, K-N. Kwon, M. Lee 2009, s. 447–448).

Poznane osoby na Tinderze vs. offline

Osoby randkujące online i te, które preferują inicjowanie relacji twarzą w twarz, są bardziej podobne niż różne pod względem osobowości czy samooceny. Dlaczego więc spotykamy dziwne osoby na Tinderze?

Pewnie gdybyśmy umawiali się z zupełnie przypadkowymi osobami w tzw. realu, to też zaliczylibyśmy nieudaną randkę.

Na co dzień przebywamy co prawda z różnymi ludźmi, ale na swoich znajomych i potencjalnych partnerów wybieramy raczej osoby z tych samych kręgów społecznych. Mamy więc względnie podobny gust, styl życia, wykształcenie, wartości itp. Z kolei w sieci możemy spotkać osoby, które w innych warunkach szybko byśmy odrzucili.

Społeczność portali i aplikacji randkowych odzwierciedla przekrój naszego polskiego społeczeństwa, dlatego znajdziemy tam właściwie każdego. Autorka książki „50 twarzy Tindera” opisała swoje spotkania m.in. z rasistą, homofobem, antysemitą, fanem Breivika itp., chociaż próbowała jasno komunikować, jakie wartości są jej bliskie, licząc, że ich przeciwnicy ominą ją w swoich matrymonialnych wyborach. 

Bycie selektywnym minimalizuje liczbę rozczarowań

Podsumowując, czy rzeczywiście jest tak, że spotykamy dziwne osoby na Tinderze? Raczej skłaniałabym się ku stwierdzeniu, że użytkownicy niczym nie różnią od tych, które potencjalnie możemy spotkać na ulicy. Oczywistym jest, że nie z każdą z tych osób chcielibyśmy się zaprzyjaźnić, a co dopiero związać.

Co można zrobić, aby spotkać jak najmniej dziwnych osób?

W skrócie: być selektywnym i nie umawiać się na randkę w ekspresowym tempie. Na temat tego, kiedy najlepiej spotkać się z osobą poznaną w sieci pisałam przy okazji tego tekstu. Przy takim dwuetapowym procesie podejmowania decyzji o pójściu na spotkanie, tj. przegląd profilu oraz rozmowa, w której mamy możliwość wybadać, z jaką osobą mamy do czynienia i czy w ogóle czujemy się w tej relacji komfortowo. W efekcie nie będziemy mieli wrażenia, że poznajemy tylko dziwne osoby na Tinderze.

Praktyczne wskazówki, jak zminimalizować szansę na nieudaną randkę

Jeśli chcesz zminimalizować szansę na to, że kolejna nawiązana znajomość okaże się niewypałem, to zajrzyj do moich dwóch innych tekstów na blogu, dotyczących przygotowania opisu na profil i wyboru zdjęcia. Zawarte tam wskazówki pozwolą na wstępną selekcję kandydatów poprzez zasygnalizowanie własnych oczekiwań. Z kolei więcej na temat tego, w jaki sposób zmniejszyć ilość nieudanych spotkań znajduje się w tym wpisie.

Zapraszam do polubienia fanpage’a Naukowo Uczuciowo na Facebooku, żeby być na bieżąco z najnowszymi tekstami!

Wyniki badań przywoływane w artykule i jego treść powstała na podstawie:
  • Aretz W., Demuth I., Schmidt K., Vierlein J. (2010). Partner search in the digital age. Psychological characteristics of Online-Dating-Service-Users and its contribution to the explanation of different patterns of utilization. Journal of Business and Media Psychology, 1.
  • Januszewska P. (2019) Twarze polskiego Tindera. Tam gdzie depresja miesza się z seksem. Wywiad z Joanną Jędrusik, autorką książki „50 twarzy Tindera. Newsweek, wydanie z dnia 21.04.2019
  • Jędrusik J. (2019) 50 Twarzy Tindera. Warszawa: Wydawnictwo Krytyki Politycznej, ss. 213.
  • Kim M., Kwon K-N., Lee M. (2009). Psychological Characteristics of Internet Dating Service Users: The Effect of Self-Esteem, Involvement, and Sociability on the Use of Internet Dating Services. CyberPsychology & Behavior, 12(4), 445-449.
  • Poley M.E.M, Luo S. (2012) Social compensation or rich-get-richer? The role of social competence in college studentrs’ use of the Internet to find a partner. Computers in Human Behavior, 28, 414-419.
  • Valkenburg P.M., Peter J. (2007). Who Visits Online Dating Sites? Exploring Some Characteristics of Online Daters. CyberPsychology & Behavior, 10(6), 849-852.

Czy Tinder służy tylko nawiązywaniu przelotnych znajomości?

Czy motywem, dla którego ludzie korzystają z Tindera jest głównie poszukiwanie partnerów seksualnych? Śledząc historię rozwoju samej aplikacji dowiadujemy się, że została ona stworzona, aby ułatwić studentom randkowanie. Przy okazji flirt został zamieniony w zabawę. Z czasem aplikacja zyskała na popularności, a sam Tinder zaczął być utożsamiany jako narzędzie do nawiązywania przelotnych znajomości seksualnych. Stało się tak za sprawą raportu opublikowanego w Vanity Fair, który głosił nastanie końca randkowania. Autorka Nancy Jo Sales (2015) opisała praktyki randkowania młodych dorosłych. Zauważyła, że przygodny seks jest dla nich czymś zupełnie powszechnym i dostępnym za sprawą Tindera. Czy faktycznie jest tak, że Tinder zabija zaangażowanie i promuje wyłącznie przygodny seks?

Badanie „The Modern Dating Myths”

Zdecydowanie od takich konotacji odcina się sam Tinder, próbując rozprawić się z panującymi mitami na temat użytkowników aplikacji. Zespół Tindera w 2017 roku przeprowadził badanie „The Modern Dating Myths”. Uzyskane rezultaty zostały opublikowane na specjalnie dedykowanej do tego stronie internetowej. Zgromadzono dane od ponad 9 tysięcy osób w wieku od 18 do 35/36 lat. To badanie pozwoliło na porównanie praktyk randkowania offline i online. 

Użytkownicy Tindera nie mają problemu z zaangażowaniem w relację

Jeden z mitów, który próbowano obalić, dotyczył przekonania, że ludzie randkujący online nie chcą angażować się w trwałe związki uczuciowe. Okazało się jednak, że do doświadczania trudności w utrzymaniu relacji częściej przyznawały się osoby, które nie były użytkownikami Tindera (30% respondentów), a nie jak oczekiwano, osoby nawiązujące znajomości przez aplikację (9%). Zapewnienie dostępu do dużej liczby potencjalnych kandydatów jest główną zaletą aplikacji i portali randkowych. Użytkownicy Tindera rzadko jednak raportowali, aby z tego powodu utrzymanie długotrwałej relacji było trudne (9%), w przeciwieństwie do użytkowników serwisów randkowych (44%). Wielość i różnorodność możliwych opcji randkowania była również pociągająca dla osób nieposzukujących partnera w sieci (42%). W efekcie to osoby randkujące offline rzadziej angażowały się w więcej niż jedną angażującą relację w okresie dorosłości (49%) w porównaniu z osobami, które nawiązywały znajomości online (74%).  

Romantyczny aspekt nawiązywanych relacji 

Co ciekawe, średni czas rozpoczęcia randkowania „na wyłączność” i ujawnienia swoich uczuć partnerowi nie różnicuje sposób nawiązania relacji, offline czy online. Z uzyskanych danych nie wynika więc, aby użytkownicy Tindera dążyli do przelotnych znajomości bazujących tylko na kontaktach seksualnej z wyłączeniem romantycznego aspektu nawiązywanych relacji. Moją wątpliwość wzbudziła jednak prezentacja wyników badań, a dokładnie jej selektywność. W raporcie pojawiły się jedynie wybrane wyniki szczegółowe, które posłużyły do odmitologizowania przekonań na temat praktyk randkowania użytkowników aplikacji. Na tej podstawie trudno jest krytycznie odnieść się do sformułowanych wniosków.

Niezobowiązująca relacja a później związek  

Randkowanie przy użyciu Tindera było analizowane w różnych kontekstach także przez inne, niezależne zespoły badawcze. Elisabeth Timmermans i Cédric Courtois (2018) zauważają, że Tinder nie jest tylko narzędziem do nawiązywania przelotnych znajomości, jak to często zakłada się w dyskursie publicznym. Według autorów prawdopodobnym jest, że nawiązywane w sieci znajomości bazujących na kontaktach seksualnych nie jest celem samym w sobie, ale może prowadzić do powstania zaangażowanych relacji w przyszłości. Podstawą do stawiania takich hipotetycznych wyjaśnień były dane uzyskane w badaniu. Wynikało z nich, że 1/3 spotkań w świecie offline prowadziła do przygodnego seksu. Z kolei ponad 1/4 randek z osobami poznanymi w sieci zaowocowało powstaniem zaangażowanych relacji uczuciowych. Należy jednak zauważyć, że nie wykazano istotności pomiędzy liczbą jednych i drugich.

Doświadczenia użytkowników a motywy korzystania z aplikacji

Ważny jest natomiast motyw, dla którego osoba korzysta z Tindera, ponieważ rzutuje on na charakter jej przyszłych doświadczeń. Jeśli użytkownik kieruje się motywem seksualnym, to będzie się to wiązało z wysoką liczbą niezobowiązujących kontaktów seksualnych. Z kolei osoba, która jest ukierunkowana na nawiązanie relacji uczuciowej nie będzie miała takich doświadczeń. Innymi słowy, z aplikacji korzystają różni ludzie, również tacy, których nie interesują przelotne znajomości.

Na jakie grupy użytkowników możemy natrafić na Tinderze

Powracając do tytułowego pytania, czy Tinder służy wyłącznie nawiązywaniu tylko przelotnych znajomości, opowiedziałabym, że z pewnością nie oficjalnie, a same doświadczenia użytkowników są różne. Zakładam, że osoby korzystające z Tindera i zainteresowane nawiązywaniem relacji, możemy przyporządkować do trzech grup. Osoby z pierwszej grupy są ukierunkowane na znalezienie partnera. Nie angażują się też w przygodne znajomości, tym bardziej takie, które bazują jedynie na fizyczności. Drugą grupę stanowią osoby, które poszukują wyłącznie niezobowiązujących kontaktów seksualnych i takie też są ich doświadczenia. Członków trzeciej grupy charakteryzuje ten sam motyw, ale inne rezultat – ostatecznie angażują się w związek uczuciowy.

Zmiany w randkowaniu – odmienny sposób formowania się relacji

Zdaniem E. Timmermans i C. Courtois (2018) formowanie się relacji niekoniecznie ma polegać na pójściu na tradycyjną randkę, może być zastąpione jakąś formą fizycznego kontaktu, od pocałunku, po pieszczoty, aż po przygodny seks. Szczególnie, że zanim do niego dojdzie, to partnerzy stosunkowo dużo o sobie wiedzą. Antropolożka, Helen Fishes, w wywiadzie dla Wysokich Obcasów (2017), powiedziała, że

„Przygoda na jedną noc to jeden z wielu sposobów na lepsze poznanie kogoś. W łóżku można się sporo dowiedzieć o drugim człowieku. Nie tylko, jakim jest kochankiem, ale czy jest uprzejmy, czy potrafi słuchać, czy ma poczucie humoru etc. Ponadto każda stymulacja genitaliów powoduje, że neuroprzekaźniki, które są odpowiedzialne w naszym organizmie za stan zakochania, zostają zagonione do roboty i nigdy nie wiadomo, czy podczas takiej „przygody” nie przekroczy się progu pomiędzy pożądaniem a zakochaniem. Przypadkowy seks nigdy więc nie jest przypadkowy. To ryzykowna gra. I niektórzy korzystają z niej, żeby znaleźć miłość swojego życia.

 
Podsumowując, nie ma co głosić końca randkowania, ale też nie ma co ukrywać, że same praktyki randkowania się zmieniają. Tinder umożliwia ludziom nawiązywanie różnych typów relacji i tylko od samych użytkowników zależy, jakimi motywami się kierują, korzystając z aplikacji.

 

Wyniki badań przywoływane w artykule i jego treść powstała na podstawie: