Mężczyzna robiący sobie selfie

Istnieje cała masa porad odnośnie wyboru zdjęć do zamieszczenia na swój profil randkowy. Wszystkie te triki i sugestie mają na celu zaprezentowanie się z jak najlepszej strony i zainteresowanie sobą osób, które przeglądają nasz profil randkowy. Pytanie, na ile ich zastosowanie faktycznie działa na naszą korzyść. Może się bowiem okazać, że lepiej jest być sobą, niż przesadzić z autoprezentacją. Dążenie do stania się osobą bardziej atrakcyjną niekoniecznie będzie miało przełożenie na bycie osobą pożądaną i popularną na portalu randkowym. Zaskakujące jest to, że posiadanie jakiegoś mankamentu urody może działać na naszą korzyść.

Bycie atrakcyjnym, a liczba otrzymywanych wiadomości 

Chcąc wyjaśnić te nieoczekiwane stwierdzenie odwołam się do wyników badań, które przytacza Hanna Fry (2015). Pochodzą one z książki „The mathematics of love”. Badanie zostało przeprowadzone przez jeden z najpopularniejszych amerykańskich serwisów randkowych – OkCupid. Zespół badaczy wybrał do analizy profile 5 tysięcy kobiet, których atrakcyjność została oceniona przez mężczyzn, będących użytkownikami portalu, na skali od 1 do 5 punktów. Średni wynik atrakcyjności pań porównano z liczbą otrzymywanych przez nie wiadomości w przeciągu miesiąca. Zwykło się generalizować, że atrakcyjne osoby nie narzekają na brak przejawów zainteresowania. Tymczasem zebrane dane sugerowały, że nie do końca tak jest. To wcale nie najlepiej wyglądające osoby otrzymywały najwięcej wiadomości.

Dziewczyna z sąsiedztwa vs. dziewczyna o nietypowej urodzie 

Kluczem do wyjaśnienia, dlaczego jedna atrakcyjna osoba jest bardzo popularna, a druga niekoniecznie, jest zrozumienie jak ludzie postrzegają czyjąś atrakcyjność. Z pewnością znasz osobę, którą określiłbyś/określiłabyś jako „całkiem ładną” i taką opinię podzielałoby większość Twoich znajomych. Gdyby oceniać atrakcyjność tego kogoś na pięciostopniowej skali, to otrzymałby średnio 4 punkty. Przypomnij sobie teraz inną swoją koleżankę, co do której opinie były bardziej podzielone. Dla jednych była bardzo atrakcyjna, a inni uważali ją wręcz za brzydką. Pytanie jest następujące: która z nich otrzymywała więcej zaproszeń na randkę? Co do pierwszej dziewczyny nie ma wątpliwości, że jest obiektywnie ładna, ale to nie ona wzbudzała męskie zainteresowanie. 

Wzbudzasz zarówno zachwyt, jak i niechęć – dostaniesz więcej wiadomości

Zespół OkCupid wykorzystał analizę regresji do tego, aby z uzyskanych danych wyprowadzić równanie. Bazując na wyniku atrakcyjności użytkownika możliwe było określenie liczby wiadomości, które zostaną do niego skierowane. I tak, osoby, które były oceniane najwyżej (5 punktów na skali) mogły liczyć na 90 dodatkowych wiadomości w miesiącu. Co zaskakujące, osoby częściowo nisko ocenione otrzymywały więcej przejawów zainteresowania niż osoby „całkiem ładne”. Na każde sto osób, które oceniły danego użytkownika jako brzydkiego przypadało dodatkowo 40 osób, które wysłały mu wiadomość. Z kolei, te które zostały oceniane na skali atrakcyjności na 4 punkty musiały się pogodzić z tym, że rzadziej inicjowano z nimi kontakt. Innymi słowy, osoby najbardziej atrakcyjne zawsze będą w dobrej sytuacji na rynku matrymonialnym, ale dla reszty z nas lepiej jest wzbudzać odmienne wrażenia aniżeli być widzianym jako uroczy mężczyzna albo dziewczyna z sąsiedztwa.

Ocena konkurencji i własnych szans 

Przywołane wyniki wydają się być sprzeczne z intuicją, ale przyjmijmy inną perspektywę. Jak myślisz, do kogo najprawdopodobniej napisałbyś/napisałabyś wiadomość? Do osoby bardzo atrakcyjnej, co do której podejrzewasz, że otrzymuje dziesiątki wiadomości czy do kogoś, kto Ci się podoba, ale wiesz, że konkurujesz z optymalną liczbą kandydatów i może nie zostaniesz odrzucony? Pewnie znajdą się osoby, które będą wierzyły w swoją siłę przebicia i nieodparty urok, ale większość z nas będzie się skłaniać ku rozwiązaniom mniej ryzykownym. Z tego powodu osoby, które niekoniecznie wpisują się w ogólne kanony piękna albo dostrzegają w sobie jakieś mankamenty urody, ale dla niektórych nadal są atrakcyjne, mogą otrzymywać więcej ofert matrymonialnych.

Typowe zalecenia odnośnie wyboru zdjęcia na profil randkowy są nieskuteczne

Na większości stron poświęconych tworzeniu profilu randkowego można znaleźć zalecenie, aby wybierać takie zdjęcia, aby wyglądać na nich jak najkorzystniej. Jest to dość powszechnie wykorzystywana strategia podniesienia własnej atrakcyjności, co zauważyłam również we własnych badaniach (s. 93, 2013). Fotografie na profil randkowy były wybierane przez respondentów „z myślą, że też będą się podobać innym osobom”. Często ta decyzja była konsultowana z najbliższymi przyjaciółmi. Celowo wybierano takie, które uwydatniały atuty, maskując przy tym mankamenty. Jedna z badanych kobiet opowiadając o swoich zdjęciach głównych, zauważa:

[…] na obu mam proste włosy, w których czuję się lepiej, na obu mam uśmiech, który uważam, że jest moim atutem […]. Na przykład wstydzę się swojego brzucha, powiedzmy, i nie lubię swojego wzrostu, więc tak naprawdę jest to zdjęcie zrobione od linii biustu do góry. To ta część ciała, którą bardziej lubię niż, powiedzmy, jakbym miała być pokazana cała.

W podobnym tonie wypowiadały się też inne uczestniczki, ale również badani mężczyźni. Według H. Fry (2015) są to działania, które przyniosą efekt przeciwny do oczekiwanego. Jej rada jest następująca: kiedy wybierasz swoje zdjęcie profilowe wyróżnij to, co czyni Cię innym, nawet jeśli niektórzy ludzie tego w Tobie nie polubią. Osoby, którym się spodobałeś nadal będą Tobą zainteresowane. Wyróżnianie się online znaczy tyle co bycie sobą.

Dlaczego warto prezentować się takim, jakim się jest?

Oczywiście nie chodzi tutaj o to, aby przestać dbać o swój wizerunek albo celowo go zniekształcać, prezentując się po prostu nieestetycznie. Jest bowiem różnica między nieukrywaniem swoich mankamentów urody, a karykaturalnym ich uwydatnianiem. Przyjęcie takiej strategii niesie za sobą jeszcze jedną korzyść – doświadczenie mniejszej liczby rozczarowań podczas pierwszej randki. Historie o tym, że na spotkaniu pojawiała się zupełnie inna osoba niż ta poznana w sieci zna już chyba każdy. Gdyby zamiast stosowania kolejnych trików, które służą jedynie manipulacji wrażeniem, bylibyśmy bardziej autentyczni, to może tych nieporozumień byłoby mniej.

 

Wyniki badań przywoływane w artykule i jego treść powstała na podstawie rozdziału „Online Dating” w książce: Fry H. (2015), The mathematics of love. Patterns, Proofs, and the Search for the Ultimate Equation. Publisher: Simon & Schuster/ TED

W tekście odwołuję się również do badań własnych, które zostały opublikowane w książce: Kacprzak K., Leppert R. (2013) Związki miłosne w sieci. Poszukiwanie partnera życiowego na portalach randkowych. Kraków: Oficyna Wydawnicza Impuls. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *