Dwa telefony z postaciami na ekranach i napis (Po)pandemiczny Tinder czyli lato miłości

Wakacje, urlop, słońce, plaża! Takie okoliczności mocno sprzyjają nawiązywaniu nowych znajomości i wdawaniu się w romanse. Kiedy dodamy do tego zniesienie obostrzeń związanych z zakazem przemieszczania się, zamknięciem restauracji i miejsc kultury mamy sprzyjające warunki do tego, aby odświeżyć nasze życie uczuciowe. Miesiące izolacji, niepokoju, troski o bliskich były trudne, a ludzie szukają rozprężenia.

Jak się okazuje, aplikacje randkowe stają się odpowiedzią na rosnące potrzeby towarzyskie, do tego stopnia, że przewiduje się lato miłości.

Będzie to jednak z pewnością inne lato niż te poprzednie, bo Tinder i pandemia zmieniły charakter aktualnych randek.

Tinder i pandemia

Tinder opublikował raport zawierający pewne prognozy dotyczące przyszłości randek. Na podstawie danych zebranych w ciągu ostatnich 12 miesięcy można zauważyć zmienne trendy w randkowaniu użytkowników.

O ile na początku pandemii ich liczba zmalała, następnie zwiększyła się w okolicach wakacji, tak ponownie spadła i obecnie stale się zwiększa. Na te fluktuacje miały wpływ okoliczności związane z sytuacją pandemiczną. Jednak rok 2021 okazuje się być całkiem korzystny dla rynku serwisów randkowych. Idą za tym konkretne liczby i pieniądze. Tinder spodziewa się o około 22-24% wyższych zysków niż w zeszłym roku. Jego akcje wzrosły o 6%, a liczba subskrybentów o 15%.

Duże nadzieje pokładano i nadal wierzy się w rozwiązanie, jakim jest szczepionka. Tinder zaangażował się również w popularyzacje szczepień w Stanach Zjednoczonych. Użytkownikom proponowano dodatkowe przywileje i oznaczano profile osób, które zostały albo planują się zaszczepić.

Okres wakacyjny ma być latem miłości m.in., dlatego że w tym czasie większość użytkowników ma być już zaszczepiona. Nic wiec nie będzie stało na przeszkodzie, aby bezpiecznie nawiązywać znajomości, szczególnie że wakacyjny klimat sam w sobie temu sprzyja, a ludzie chcą odreagować miesiące izolacji.

Nawet same treści (np. wzrost frazy „pójdźmy na randkę”) w opisach siebie na profilach randkowych pokazują jak użytkownicy są podekscytowani możliwością spotykania się twarzą w twarz.

Co pandemia zmieniła w randkowaniu, co zostanie z nami na dłużej

Pandemia wymusiła na nas zmiany w wielu obszarach życia i funkcjonowania, w randkowaniu również. Izolacja, społeczny dystans na długo ograniczyła możliwość spotykania się w realu. Atmosfera niepokoju, leku o zdrowie własne i bliskich mocno nadszarpnęła nasze poczucie stabilności i pewności jutra. Mimo wszystko w takich okolicznościach ludzi nadal randkowali, tyle że inaczej. Poniżej kilka wybranych przeze mnie punktów z tego, co Tinder przewiduje się, że zostanie trwałą zmianą w zachowaniu użytkowników aplikacji randkowych.

1. Zaangażowanie w rozwój znajomości online

Tinder przedstawił ciekawe dane. Odnotował, że w czasie pandemii ludzi wysyłali do siebie więcej wiadomości (o 19%) i spędzali więcej czasu rozmawiając (ich rozmowy były o 32% dłuższe) w porównaniu ze styczniem 2020 roku. I sumie nic w tym dziwnego. Nawet jeśli ktoś dotychczas był nastawiony na szybkie umówienie się na randkę w realu, to nie miał za dużego wyboru. Spotkanie twarzą w twarz z zupełnie obcą osobą w czasie trwania lock downu było znacząco bardziej ryzykowne niż przed pandemią. Wtedy, w najgorszym razie, miało się po prostu nieudaną randkę.

Taka zmiana w zaangażowaniu użytkowników na rzecz poznania drugiej osoby pozytywnie rzutuje na rozwój znajomości. Ludzie mają szanse spojrzeć na siebie inaczej niż tylko przez pryzmat swojego profilu. Jest to okazja do tego, aby sprawdzić, czy mają ze sobą coś wspólnego. Taki kontakt może później zaowocować fajną randką w realu i ograniczyć liczbę nieudanych spotkań.

2. Randki wideo zostają wpisane w nowa normalność

Tinder i pandemia to też wprowadzenie nowych rozwiązań, w tym wypadku były to połączenia wideo. Miało to umożliwić ludziom poznawanie się i spędzanie ze sobą czasu, tak jak to wcześniej miało miejsce podczas spotkań w realu. Co się okazuje? 40% użytkowników dalej chce angażować się w aktywność cyfrową. Według badanych, dzięki takiemu rozwiązaniu mogą kogoś lepiej poznać i sprawdzić, jak czują się w towarzystwie swojego matcha, nie czując przy tym presji.

Zamawianie jedzenia na wynos, wspólne oglądanie seriali i ich komentowanie do kamerki, granie w gry wideo, uczęszczanie na eventy online, wirtualny spacer, tworzenie wspólnej playlisty to tylko przykłady pomysłów, które ludzie wspólnie realizowali. Co ważne, mogą być z powodzeniem dalej kontynuowane.

3. Kreatywne randki bazujące na aktywności, a nie przełamywaniu lodów i weryfikowaniu użytkowników w realu

Dłuższy czas znajomości online, w tym poprzedzenie spotkania wideo rozmową (w przypadku 20% użytkowników) skutkowało lepszym poznanie się pary zanim doszło do randki w realu. W związku z tym pierwsze spotkanie zmieniło swój charakter. Nie była to tzw. randka zero, kiedy ludzie przychodzą, aby zweryfikować na ile profil poznanej osoby odzwierciedla użytkownika i czy dalsza znajomość ma sens. To w dużej mierze można było zrobić podczas wideo czatu. Co więcej, tradycyjna randka nie wchodziła w grę, bo puby i restauracje były zamknięte przez dłuższy czas.

W efekcie, kiedy dochodziło do rozmów i spotkaniu użytkownicy wybierali bardziej kreatywne, osobiste i nieformalne aktywności.  Co ciekawe, Tinder zauważył trzykrotny wzrost używania w opisach siebie na profilach odwołań do … jazdy na rolkach. Twórcy aplikacji widzą w tym nowy trend w zachowaniu osób randkujących. Small talk zostaje zastąpiony podejmowaniem wspólnych aktywności, podczas których można lepiej kogoś poznać, a nie przełamywać lody.

4. Otwartość na różne rodzaje relacji i tempo ich rozwoju

W niepewnym czasie pandemii użytkownicy mieli mniejsze oczekiwania co do przyszłości swoich związków. Część relacji sprzed pojawienia się COVID19 rozpadła się. Pary nie przetrwały braku fizycznego kontaktu i utrzymywania znajomości na odległość. Z pewnością pandemia była próbą, którą nie każdy związek zdołał przetrwać.

Ludzie z jednej strony mieli potrzebę kontaktów społecznych, bycia dla kogoś ważnym, ale niekoniecznie poszukiwali konkretnego rodzaju znajomości. Zauważono, że liczba takich użytkowników wzrosła o 50%. Stąd Tinder odnotował wzrost częstotliwości wyrażeń typu „otwarty na” czy „zobaczymy, dokąd ta znajomość będzie zmierzać” itp.

Z drugiej strony reakcją na niepewność związana z pandemią motywowała ludzi do podejmowania większego ryzyka i przyspieszyła niektóre decyzje np. o wspólnym zamieszkaniu.

5. Cyberseks

Co prawda w opracowaniu Tindera nie pojawił się punkt dotyczący cyberseksu, ale myślę, że pandemia poszerzyła repertuar zachowań również w tym obszarze. Możliwości nawiązywania kontaktów seksualnych w realu były mocno ograniczone. Nie znaczy to jednak, że ludzie zupełnie nie szukali sposobów zaspokojenia swoich potrzeb.

Portal Sympatia.pl na początku pandemii opublikował ciekawą infografikę przedstawiającą życie intymne singli w Polce. Z przedstawionych danych wynika, że ludzie w czasie kwarantanny rzadziej uprawiali seks, ale za to częściej oglądali pornografie i podejmowali zachowania autoerotyczne.

Do uprawiania cyberseksu przyznało się niewiele ankietowanych osób, ale doniesienia z innych źródeł wskazują, że ten rodzaj aktywności seksualnej wcale nie był tak rzadki jakby mogło się wydawać. Wręcz przeciwnie, próbowano odstygmatyzować i normalizować seks przez telefon, sexting i cyberseks wskazując je jako alternatywę dla spotkań w realu. Inna sprawa, że nadal konieczna jest edukacja w tym zakresie, aby ludzie umieli zadbać o własną prywatność i bezpieczeństwo.

Tinder i pandemia, jakie prognozy się nie sprawdzą

Technologia wkracza coraz mocniej do naszego świata intymnego, a pandemia przyspieszyła i upowszechniła pewne rozwiązania. Istnieje wiec duża szansa, że zostaną one z nami na dłużej.

W opracowaniu Tindera pojawiły się również inne wskazane trendy, których nie dołączyłam. Nie zauważyłam ich wyraźnego odzwierciedlenia w zachowaniu użytkowników. Nie napisałam wiec o: stawianiu jasnych granic, nacisku na szczerość i autentyczność, docenianiu bliskości fizycznej w postaci drobnych, nieseksualnych gestów.

Z ciekawością będę się przyglądać, czy sprawdzą się prognozy Tindera. Czy faktycznie te wakacje będą wyjątkowe pod względem korzystania z aplikacji i portali randkowych? Patrząc na to, że odnotowano wzrost rozstań i rozwodów, które miały miejsce w czasie pandemii, a sam okres letni (od maja do lipca) sprzyja zerwaniom to faktycznie rynek matrymonialny czeka miłosna hossa z technologią w tle.

Na koniec doprecyzuje, że to Bogdan State (2014), analizując statusy związków na Facebooku w latach 2008–2011 zauważył, że do rozstań najczęściej dochodzi w okresie letnim. To bardzo ciekawy temat, więcej o roli technologii w ocenie kondycji naszych związków pisałam w >>tym<< tekście.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *