11 powodów, dla których dostajesz match na Tinderze, ale nie masz wiadomości

Przeglądasz profile, któryś zwrócił Twoją uwagę, przesuwasz palcem w prawo sygnalizując swoje zainteresowanie. Otrzymujesz powiadomienie o dopasowaniu. I…? No i nic, nie wykonujesz żadnego ruchu, żeby poznać osobę, której profil polubiłeś_aś. Dlaczego? Z różnych powodów.

To samo doświadczenie z perspektywy użytkownika, który traktuje swoje poszukiwania partnera zupełnie serio, może być inaczej odbierane. Bywa to denerwujące, frustrujące i rozczarowujące, kiedy po raz kolejny dobrze rokująca znajomość nie miała szansy zaistnieć.

Okazuje się, że nawet 66% użytkowników mając dopasowanie z inną osobą nigdy nie podjęła z nią rozmowy. Dlaczego tak się dzieje, skoro głównym celem korzystania z aplikacji randkowej powinno być nawiązywanie nowych znajomości?

W tym tekście chce Wam wyjaśnić, jakie są możliwe powody, dla których przeglądamy profile, dajemy lajki, ale rzadko robimy z tym „coś więcej”.

1. Tinder jako gra, czyli nagradzająca moc lajków i dopasowań

Samo korzystanie z Tindera, ale też innych aplikacji czy portali randkowych może być źródłem przyjemności. Serwisy randkowe w większości polegają na tych samych mechanizmach psychologicznych, które mają silne działanie uzależniające.

Swoją droga, czy Tinder nie przypomina Wam trochę gry w kasynie?

Przeglądamy profile, dajemy komuś lajka i jak przy jednorękim bandycie czekamy na połączenie dwóch serduszek, które oznacza wygraną. Każde takie dopasowanie to wyrzut dopaminy do krwiobiegu.

Dodatkowo, w zależności od funkcjonalności danego miejsca dostajemy powiadomienia o tym, że mamy nową wiadomość, patrzymy, ile osób obejrzało nasz profil, kto dał nam super lajka itp. Udział w tej grze służy połechtaniu ego. Miło otrzymywać kolejne dowody na to, że jest się pożądanym.

2. Więcej dopasowań, lepszy wybór

Bycie użytkownikiem aplikacji lub portalu randkowego dostarcza nam informacji o ilości dostępnych kandydatów. Osoby, które częściej randkują online, w porównaniu do tych, które rzadko poznają kogoś w sieci, mogą mieć wrażenie, że opcji wyboru jest naprawdę dużo. Mając takie poczucie chcemy najpierw sprawdzić wszystkich dostępnych kandydatów, a dopiero później zdecydować, kto nas tak naprawdę interesuje.

W efekcie mamy tendencję do zbytniego przesuwania w prawo, ponieważ lepiej jest mieć niechciane dopasowanie i nic z nim nie robić, niż przegapić kogoś fajnego (lub kogoś lepszego).

To trochę jak z korzystaniem ze szwedzkiego stołu. Zazwyczaj nabieramy na talerz więcej niż możemy zjeść i dopiero w trakcie posiłku decydujemy na co mamy największą ochotę.

3. „Co ja mam napisać”? czyli o trudach rozpoczynania rozmowy

Mogłoby się wydawać, że skoro dwoje ludzi wie, że są sobą zainteresowani to rozpoczęcie rozmowy nie powinno być problemem. Niestety jest wręcz przeciwnie.

Problem wiadomości inicjujących jest bardziej złożony i powstał na ten temat osobny tekst. Z jednej strony nikt nie chce dostawać zaczepek typu „Hej, co słychać?” albo masowo wysyłanej wiadomości. Z drugiej strony odsetek uzyskiwanych odpowiedzi, szczególnie przez mężczyzn jest niewielki. Rodzi to frustracje i zniechęca do kreatywności.

W efekcie wykonanie pierwszego ruchu wcale nie jest łatwe. Ktoś może mieć trudność z napisaniem do nas albo czeka aż sami podejmiemy inicjatywę.

4. „Ja tu tylko na chwile, testuje i sprawdzam”

Zanim ktoś zdecyduje się korzystać z Tindera „na poważnie”, może chcieć sprawdzić samą aplikacje. Dla większości osób ważne jest, aby otrzymać dostęp do wielu kandydatów. Kiedy okazuje się, uzyskujemy niewiele wyników wyszukiwania dla naszej lokalizacji czy ze względu na inne kryterium, mamy podstawę do tego, aby odinstalować apke.

Czasami nie da się inaczej tego sprawdzić jak oceniając każdego użytkownika, aby móc przejść do następnego. I w ten sposób kolejny match na Tinderze traci swoje znaczenie.

Co więcej, sama popularność aplikacji motywuje ludzi do tego, aby zainstalować ją na swoim telefonie.

5. To pomyłka

Wiem, to średnie wyjaśnienie, ale tak się po prostu dzieje, że ludzie w ferworze swipowania przez przypadek klikną na „tak” zamiast na „nie” lub odwrotnie.

Przeglądanie profili staje się z czasem żmudne i czasochłonne przez co nasze strategie oceny stają się coraz bardziej oszczędne. O ile na początku z zaciekawieniem czytamy opisy i zastanawiamy się czy warto „dać w prawo” tak później, wystarczy chwila, żeby stwierdzić czy ktoś nam pasuje czy nie. Wtedy łatwo o pomyłki.

Inna sprawa, że przeglądanie kandydatów, szczególnie przez aplikacje mobilną odbywa się „przy okazji” innych aktywności, np. będąc w pracy, jadąc komunikacją miejską, oglądając serial. Nasza uwaga bywa podzielona i trudno z uważnością przyglądać się każdemu profilowi, chociaż to z pewnością byłoby bardziej korzystne dla wszystkich zainteresowanych.

6. Daje w prawo każdemu

To taktyka, którą stosują głównie panowie. Brak selektywności bywa dla mężczyzn opłacalny. Patrząc na statystyki dotyczące tego, kto pierwszy pisze wiadomości i jaki odsetek odpowiedzi otrzymuje, to sytuacja panów zazwyczaj wygląda mniej korzystnie. Przesuniecie w prawo, czy danie komuś serduszka nie wymaga żadnego wysiłku, a maksymalizuje szanse na rozmowę czy pójście na randkę.

7. Wzrost ego

Miło jest otrzymać powiadomienie, że ktoś również się nami zainteresował. Gorzej, gdy ktoś korzysta z Tindera tylko w tym celu, aby podnieść swoją samooceną i poczuć się osobą pożądaną. Jeszcze gorzej, gdy użytkownik wysyła swoje lajki do osób co do których wie, że nie jest nimi zaineresowany i czerpie z tego przyjemność, uważając się za kogoś lepszego. Okrutna manipulacja i niezdrowy sposób na podbudowanie swojego ego.  

8. Ma już match

Osoba, z którą masz połączenie może chwilowo wstrzymywać się przed nawiązywaniem nowych znajomości, bo np. zaczęła z kimś randkować, ale jednocześnie nie chce dezaktywować jeszcze swojego konta.

9. Ktoś swipuje za kogoś

Czasami ktoś chce nam pomóc w znalezieniu partnera ki, za naszym przyzwoleniem albo też bez naszej wiedzy i przyjmuje role swatki a. Niektórzy bywają mocno zaangażowani w życie uczuciowe swoich najbliższych do tego stopnia, że swipują i dają matche w ich imieniu. Problem pojawia się kiedy ich wybory nie pokrywają się z wyborami właściciela konta.

10. Zapomniał_a

Wiem, to dość prozaiczne wyjaśnienie, dlaczego ktoś dostał dopasowanie, ale nic z nim nie robi. Tymczasem to może być realny powód. Wcześniej wspominałam, że można być polubionym przez pomyłkę, bo używanie Tindera rzadko bywa aktywnością, na której całkowicie się skupiamy. Biorąc pod uwagę, że o naszą uwagę walczy wiele dystraktorów, w świecie offline i online, to naprawdę nietrudno jest odciągnąć nas od jakiejś czynności. Kto nie odkłada na później różnych spraw, np. chociażby odpisanie na SMSa albo wiadomość na Messengerze, niech pierwszy rzuci kamień.

11. Nasz match na Tinderze utonął w morzu innych

Może się tak zdarzyć, że Twój match zostanie po prostu niezauważony, bo zaraz po nim pojawi się następny. W sieci jesteśmy stale zalewani nowymi treściami, jedne zastępują kolejne, podobnie jest z matchami.

W dodatku na portalu i aplikacji randkowej rywalizujemy z innymi użytkownikami o uwagę  właściciela_ki polubionego konta.

Jakie są wiec szanse na to, że ktoś dokładnie przegląda swoje dopasowania i ponownie analizuje swoje wybory? Wydaje się, że niewielkie. Upływający czas, dezaktualizujące się matche i obecność innych osób działają na naszą niekorzyść.

I tyle! Lista wymienionych powodów, dla których masz match na Tinderze nie jest oczywiście zamknięta. Nie było też moim celem stworzenie takowej. Chciałam Wam pokazać, że jest co najmniej kilka wyjaśnień tej sytuacji poza „nie jestem wystarczająco atrakcyjny_a, żeby podjąć wysiłek i spróbować mnie poznać”. Z Waszych wiadomości wiem, że niektórzy zaczynają myśleć, że to w nich leży problem.

Ale! Zwracam się do tych osób, które dostają lajki, serduszka i inne znaki, mówiące o tym, że ktoś ich zauważył, ale rzadko dostają wiadomość. Tu rzadko chodzi o Was, spróbujcie na tyle, na ile potraficie zdystansować się od tego doświadczenia i nie traktować go osobiście.

Oczywiście, może też być tak, że po uzyskaniu dopasowania to Ty zdecydujesz się napisać pierwszy_a. Tutaj również jest wiele powodów, dla których wysłana przez Ciebie wiadomość nie wzbudzi czyjegoś zainteresowania.

Co możesz z tym zrobić?

Nie trać entuzjazmu, personalizuj swoje wiadomości, dbaj o poprawność ortograficzną i stosowanie interpunkcji, bądź pozytywny_a i przyjrzyj się własnemu profilowi, bo może to tam tkwi problem (nieatrakcyjny opis, źle dobrane zdjęcia itp.).

Dajcie znać, z jakiego powodu to Wy najczęściej poprzestajecie na daniu matcha, nie podejmując kolejnych kroków, żeby nawiązać znajomość?

Trudne zachowania użytkowników portali randkowych. Cześć 2: zwodzenie

Ile razy publikuje post w mediach społecznościowych, zawsze znajdzie się ktoś, kto negatywnie odnosi się do użytkowników portali randkowych. Przykładowo, że to stare chłopy co piją piwo na kanapie i nie mają nic do zaoferowania, że oszuści i oszustki albo kolekcjonerzy „matchów”, kobiety szukające poklasku, które nigdy nikomu nie odpisują na wiadomości itp.

Odpowiadając na Wasze potrzeby w kolejnym tekście z cyklu o trudnych zachowaniach użytkowników portali randkowych poruszam wątek „kolekcjonerów” lajków, osób, które trzymają innych „w rezerwie”, aby mieć z kim się spotkać jak wypadnie wolny wieczór, uwodzicieli na odległość itp.

Jednym słowem będzie o zwodzeniu.

Tak jak w poprzednim artykule, który dotyczył ghostingu, opisze różne odmiany zwodzenia w Internecie, abyście mieli świadomość ich istnienia i zidentyfikowania w ramach własnych albo cudzych doświadczeń.

Postaram się również wyjaśnić, dlaczego tak jest, że na portalu randkowym użytkownicy ciągną kilka srok za ogon, a inne osoby wpadają w pułapkę niejasnych relacji.

Przygotowałam też listę 10 wskazówek, a właściwe sygnałów na które warto zwrócić uwagę, aby uniknąć bycia zwodzonym na portalu randkowym.

Odmiany zwodzenia czyli mieć ciastko i zjeść ciastko

Wspólnym mianownikiem dla różnych zachowań, których angielskie nazwy mogą nam nic nie mówić, jest pozostawanie w niejasnej relacji. Nie jest to problem, o ile dwoje ludzi uznaje taką sytuacje za możliwą do zaakceptowania.

Możemy się jednak poczuć zmanipulowani jeśli ktoś wykorzystuje nasze zainteresowanie do zaspokajania własnych celów i potrzeb. Tymczasem sami trwamy w nieokreśloności chcąc doczekać się pełnowymiarowego związku.

Poniżej wypunktowałam kilka odmian zwodzenia. Nie jest to jednak zamknięty katalog możliwych zachowań, daje jednak wyobrażenie o tym, co spotyka użytkowników.

Stashing (ang. chować, ukrywać)

Zazwyczaj ludzie, który randkują i mają wobec siebie plany, włączają partnera w swoje kręgi znajomych, rodziny itp. O chowaniu i ukrywaniu mówimy, kiedy ktoś celowo unika sytuacji, w której wyszłoby na jaw, że pozostaje w bliskiej relacji lub z kimś randkuje. Stashing może mieć miejsce również w social mediach, gdy celowo ukrywa się znajomość z daną osobą. Ktoś może intencjonalnie unikać wstawiania wspólnych zdjęć, ukrywać nasze komentarze i lajki.

Situationship (ang. sytuacja)

Pozostawanie w niejednoznacznej, nienazwanej relacji, w której trudno określić czyjeś intencje. Utrzymywanie znajomości bez określenia, do czego ona zmierza może być celowym posunięciem. W efekcie taka osoba może czerpać korzyści z różnych typów relacji i nie mieć żadnych zobowiązań. Jej lub jego partner_ka może czuć się zupełnie zdezorientowany_a. Nie wie bowiem czy może pozwolić sobie na odczuwanie różnych emocji, czy możne oczekiwać wyłączności i jak o nią zapytać, nie czując się przy tym niekomfortowo.

Breadcrumbing (ang. okruchy chleba)

Polega na utrzymywaniu zainteresowania drugiej osoby poprzez wysyłanie komplementów, propozycję randki, rozmowy itp. Przy czym okresy kiedy jest miło przeplatają się z milczeniem lub brakiem konkretów. Bywa miło i zalotnie, ale nie ma co liczyć na rozwój znajomości.

Cushioning (ang. amortyzacja)

Polega na pozostawaniu w relacji z kilkoma osobami na wypadek gdyby nie udała się inna znajomość, na której komuś rzeczywiście zależy. Bycie drugim, trzecim i kolejnym wyborem lub jak określiła to jedna z moich respondentek – „bycie dla kogoś opcją” bywa trudnym doświadczeniem. Odmianą tego rodzaju zachowania jest randkowanie z określoną osobą, ale bez intencji zaprzestania spotykania się z innymi osobami.

Syndrom Tindirelli (połączenie słów Tinder i Kopciuszek)

Dotyczy flirtowania bez zamiaru zaangażowania się w relację. Osoba, która jest takim Tinderowym Kopciuszkiem, kusi, uwodzi i znika, nie ma intencji stworzenia bliskiej relacji. Przeglądanie profili, czatowanie z kilkoma osobami, flirtowanie, składanie obietnic, snucie wizji przyszłej randki albo związku to zachowania, które charakteryzują osoby z syndromem Tindirelli. 

Zwodzenie jako skutek wielości i spotykania ludzi o różnych motywach zakładania kont randkowych

Będąc użytkownikiem portalu randkowego z pewnością zauważyłeś_aś, że wcale nie jest tak łatwo znaleźć partnera. Mam na myśli kogoś, kto zaangażuje się w relacje i zrezygnuje z dalszego przeglądania profili i umawiania się na randki.

Ba!

Wcale nie jest tak łatwo znaleźć osobę, która oprócz utrzymywania znajomości w sieci będzie chciała zrealizować swoje obietnice rychłego spotkania w realu.

Oczywiście, podobnie jak w przypadku opisywanego przeze mnie ghostingu, zwodzenie nie jest zachowaniem ograniczonym wyłącznie do świata cyfrowego. Osoby, które szukają partnera tylko w wolny, nudny wieczór, żeby uciszyć tęsknotę za swoim eks albo nie planują być w związku, ale nam o tym nie mówią możemy spotkać na każdym niemal kroku. Jednak to co zdarza się w realu z dużą łatwością i częstotliwością ma miejsce na portalach randkowych. 

Dlaczego?

Wskazałabym na dwie główne przyczyny, dla których wodzimy innych za nos, czasami nie mogąc się zdecydować albo wręcz przeciwnie, nie chcąc się zdecydować i stracić dostępnych opcji na poznanie kogoś lepszego.

Wielość.

Pisałam już o wielości w kontekście przeglądania i selekcji kandydatów na portalu randkowym i tego, jak łatwo się pomylić w ocenie. Ten wątek pojawił się również w tekście o 4 błędach w randkowaniu online oraz problemie zdrady i braku zaangażowania.

W tym ostatnim wpisie napisałam, że:

Bycie użytkownikiem aplikacji lub portalu randkowego dostarcza nam informacji o ilości dostępnych kandydatów. W efekcie, osoby, które częściej randkują online, w porównaniu do tych, które rzadko poznają kogoś w sieci, mogą mieć wrażenie, że opcji wyboru jest naprawdę dużo. Jednak wybór jednego partnera wiąże się z rezygnacją z pozostałych osób, co zawsze stanowi jakieś ryzyko. Tymczasem ktoś inny może okazać się jeszcze bardziej interesujący od początkowo wybranego kandydata, nawet jeśli pozostajemy z tą osobą w związku. Pojawia się pytanie: po co inwestować w jedną znajomość, skoro inna może się okazać bardziej korzystna? Przyjmując taką perspektywę zmienia się nasze zachowanie w kontekście poszukiwania partnera na portalu i aplikacji randkowej.

Inna sprawa, że skoro tych kandydatów jest wielu, to przeglądanie ich profili staje się z czasem żmudne i czasochłonne. O ile na początku z zaciekawieniem czytamy opisy i zastanawiamy się czy warto „dać w prawo” tak później, wystarczy chwila, żeby stwierdzić czy ktoś nam pasuje czy nie.

Nie chcąc odrzucić kogoś, kto mógłby się okazać całkiem fajny, dążymy do maksymalizacji szansy pójścia na randkę. Wszak zakładamy, że nie każdy użytkownik będzie odwzajemniał nasze zainteresowanie. Innymi słowy, bardziej opłaca się, być mniej wybrednym i nie odrzucać nikogo na samym początku. Dopiero z czasem okaże się, jacy kandydaci_tki są rzeczywiście dostępni_e.

Taka taktyka bycia zawsze „na tak” jest dużo częściej wybierana przez panów aniżeli przez kobiety (odpowiednio 35% i 0%).

Panie, w zależności od tego, czego szukają na portalu randkowym w danym czasie, bywają mniej lub bardziej wybredne. Najczęściej jednak sygnalizują swoje zainteresowanie, kiedy ma ono faktycznie miejsce. Mężczyźni również, chociaż zdarza się, że zmieniają swoją strategie pod wpływem ilości uzyskanych matchy danego dnia.

Możecie wklikać się w szczegóły badania >>tutaj<<

Motywy korzystania z portalu lub aplikacji randkowej

Mogłoby się wydawać, że mamy świadomość tego, że ludzie zakładają konto randkowe w różnym celu. Jak się jednak okazuje często o tym zapominamy i błędnie przypisujemy użytkownikom własne intencje. Wówczas nasze randkowanie może okazać się serią rozczarowań – dla nas albo osób, z którymi nawiązujemy znajomość.

Żeby nie być gołosłowną, poniżej wykres na temat motywów korzystania z portalu lub aplikacji randkowej.

Źródło: badania SimpleTexting

Jak widzimy, najczęściej użytkownicy poszukują partnera. Z tymże kobiety nastawione są na stworzenie długotrwałej relacji albo nawiązanie przyjaźni. I faktycznie panie chętnie angażują się w rozmowy na portalach randkowych. Z kolei mężczyźni preferują swobodne relacje, co ma też przełożenie na dążenie panów do nawiązywania znajomości na jedną noc.

Niezwykle ciekawe jest to, że to panowie częściej od kobiet korzystają z portalu randkowego, aby podnieść swoją samoocenę albo skorzystać z darmowych drinków albo posiłku podczas spotkania. Zszokowani? Ja też 😉

O czym mówią nam te wyniki?

Więcej niż połowa użytkowników może nie chcieć angażować się w bliski i zażyły związek i realizuje inne cele.

Jeśli ktoś szuka swobodnej znajomości albo korzysta z portalu po to, aby było mu miło, to może się tak zdarzyć, że błędnie ocenimy czyjeś zamiary, licząc na rozwój znajomości. Jeśli ta osoba nie powie nam wprost o swoich zamiarach, to taka relacja może trwać, a poziom naszej frustracji rosnąć.

Jak ustrzec się przed byciem zwodzonym na portalu randkowym

Przygotowałam listę 10 wskazówek, na jakie sygnały zwrócić uwagę przy nawiązywaniu znajomości w sieci, aby nie wplątać się w znajomość, która ma małe szanse na rozwój.

  1. Nie bój się zapytać, jakie ktoś ma intencje korzystając z portalu lub aplikacji randkowej.
  2. Zwróć uwagę na opis i zdjęcia na profilu randkowym, mogą one sugerować, jakiej relacji ktoś poszukuje.
  3. Brak opisu może świadczyć o tym, że ktoś nie włożył wysiłku, aby się zaprezentować. Takie osoby częściej szukają przelotnych znajomości.
  4. Tematy, jakie poruszacie w czasie rozmowy mogą sugerować, z jaką intencją ktoś założył konto randkowe.
  5. Bądź ostrożny jeśli ktoś odwołał randkę i nie proponuje następnego terminu.
  6. Trzy propozycje spotkania i brak odpowiedzi albo odmowa to wystarczająco dużo, aby odpuścić sobie daną znajomość
  7. Nie usprawiedliwiaj i nie terapeutyzuj innych użytkowników. Jak ktoś chce się umówić, to to zrobi, nie ma co szukać wymówek i czekać na propozycje.
  8. Jeśli ktoś milknie po kilku dniach znajomości i nie odpisuje na Twoje wiadomości to być może jesteś ofiarą ghostingu.
  9. Zwróć uwagę na sposób Waszej komunikacji. Czy druga osoba jest Ciebie ciekawa, zadaje pytania czy tylko odpowiada na Twoje próby nawiązania rozmowy? Wzajemność w dzieleniu się informacjami o sobie jest bardzo ważna.
  10. Zwróć uwagę na porę i okoliczności, kiedy ktoś chce z Tobą rozmawiać nocne rozmowy są fajne, ale… wyjazd służbowy, pisanie wiadomości wyłącznie w godzinach pracy, to sygnały na które warto zwrócić uwagę.

Może chcielibyście_ałybyście coś dodać?

Ona i on – jak reagują na bycie odrzuconym w sieci

Wyobraź sobie, że właśnie na ekranie Twojej aplikacji randkowej pojawił się profil bardzo atrakcyjnej i interesującej osoby. Naturalnie jesteś „na tak” i liczysz na nawiązanie bliższego kontaktu. Czekasz kilka minut na informacje o matchu, która ostatecznie wcale się nie pojawia. Jesteś zły/a, rozczarowany/a, życzysz niezainteresowanej osobie, żeby też kiedyś poczuła się tak jak Ty? Doświadczenie bycia odrzuconym bywa trudne dla większości, o ile nie dla każdego z nas. Okazuje się jednak, że u mężczyzn znacząco wzrasta poziom wrogości nie tylko w stosunku do pożądanej partnerki, ale także kobiet jako ogółu. 

Eksperyment na portalu randkowym – bycie odrzuconym

195 uczestników miało za zadanie przetestować nowy portal randkowy. Żaden z badanych nie wiedział, że bierze udział w eksperymencie, którego celem było empiryczne sprawdzenie, jak ludzie reagują w sytuacji odrzucenia w wirtualnym środowisku portalu randkowego. Wszyscy uczestnicy zostali poproszeni o stworzenie i uzupełnienie swojego profilu. W kolejnym kroku badani spośród zaproponowanych 12 kandydatów mieli wybrać 3, którzy najbardziej przypadli im do gustu. Eksperyment polegał na tym, że połowa uczestników otrzymywała informację o tym, że żadna z wybranych przez nie osób nie jest nimi zainteresowania. Z kolei pozostałym badanym wyświetlał się komunikat o błędzie technicznym na stronie i przez tego nie wiedzieli, jakie wywarli wrażenie. Na końcu pytano wszystkich, z iloma osobami uczestnikom udało się im dopasować oraz jak czuli się korzystając z platformy.

Mężczyźni częściej reagują agresją na bycie odrzuconym 

Wydaje się dość oczywistym, że odrzucone osoby mogły poczuć się społecznie wykluczone. Takie osoby częściej też doświadczyły trudnych emocji: złości, smutku, poczucia zranienia. Jednak sposób poradzenia sobie z nimi był związany z płcią. Rzutowało to też na ich ogólne, nieprzychylne nastawienie do całej grupy. Co więcej, w grupie eksperymentalnej panowały bardziej pozytywne postawy wobec randkowej przemocy i aprobowano więcej mitów na temat gwałtu niż w grupie mężczyzn, którzy nie dowiedzieli się o wynikach dopasowania. Dla porównania, poglądy kobiet z grupy kontrolnej i eksperymentalnej nie różniły się od siebie. 

Męska dominacja na portalach i aplikacjach randkowych

W kulturze patriarchalnej to mężczyźni posiadają władzę i oczekują od kobiet uległości, także w relacjach uczuciowych. Jak pokazują analizy ponad 500 wiadomości wysłanych na Instagramie, panowie dalej trwają w tym porządku. Laura Thompson (2018) zauważyła, że w obliczu odrzucenia mężczyźni nieprzyjemnie komentują wygląd kobiety, umniejszając jej wartość. Co więcej, wysyłane przez panów wiadomości, zawierające propozycje seksualne, groźby przemocy seksualnej itp., obrazują przyjmowane przez panów założenie, że to oni zajmują dominującą pozycję na aplikacjach i portalach randkowych.

Wrogość i agresja to strategia obronna

Nieodwzajemnienie zainteresowania ze strony kandydatki może zagrażać poczuciu męskości i dominacji Taka utrata kontroli nad relacją wyzwala intensywnie odczuwany gniew. W sytuacji bycia odrzuconym wrogość i agresją są strategią obronną, aby zachować dotychczasowy porządek i swoją pozycję. 

Kobiety nie czują się odrzucone, bo na czymś innym im zależy

Być może jest też tak, że poczucie odrzucenia jest bardziej dotkliwe dla panów. Kiedy oni poszukują głównie partnerek seksualnych i romantycznych, to kobiety na portalach randkowych nawiązują znajomości i potwierdzają swoją wartość. U mężczyzn może to rodzić postępującą frustrację, że nie są traktowani jako potencjalni partnerzy, a ich zainteresowanie jest przez panie wykorzystywane. Więcej o motywach korzystania z aplikacji randkowej pisałam przy okazji tekstu o tym, czy Tinder służy tylko nawiązywaniu przelotnych znajomości.

To tylko możliwe wyjaśnienia przywoływanych wyników badań. Jestem ciekawa, jakie są Wasze doświadczenia. Czy zdarzyło się Wam doświadczyć wrogości ze strony osoby, którą nie byliście zainteresowani? Jak radzicie sobie z własnymi emocjami, kiedy ktoś nie odpowiada na Waszą wiadomość?

Tekst powstał na podstawie artykułu i wyników badań:


Photo by Andrew Neel on Unsplash